Reklama

Wiara

Wierzę w...

Pierwsza przyczyna

No właśnie, w co wierzę albo lepiej – w Kogo? Na ile my, dorośli, pamiętamy jeszcze prawdy, które stanowią fundament naszej wiary? A może trzeba je sobie przypomnieć – krok po kroku? Jak niegdyś na lekcjach religii...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W 3. rozdziale Księgi Rodzaju odnajdziemy opis grzechu pierworodnego. Dobrze znamy tę historię. Zwróćmy w niej uwagę na coś bardzo ważnego: na to, że Adam i Ewa usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie w porze popołudniowej bryzy i się przestraszyli. Dlatego też ukryli się wśród drzew. Nie mamy wątpliwości co do prawdziwości samej historii. Skąd mamy taką pewność? Otóż historia upadku jest tą samą historią, której praktycznie wszyscy doświadczamy. Historia upadku to dramat, w którym my sami jesteśmy „aktorami”. Kiedy grzeszymy, wówczas myślenie o Bogu staje się dla nas niewygodne, niepokoi nas, staramy się o Nim zapomnieć. To samo powtarza się w wymiarze ogólnym: ludzkość, która grzeszy, stara się jak najszybciej zapomnieć o Bogu. Lecz gdy będzie patrzeć wzdłuż długiej alei drzew, na końcu zawsze będzie widzieć to samo – oblicze Boga. Nie może przed Nim uciec, mimo czynionych wysiłków.

Co to wszystko oznacza w naszym rozważaniu o Credo? To mianowicie, że jeśli nawet nie dotarłoby do nas objawienie przez Jezusa Chrystusa, to czy nam się to podoba czy nie – jeśli jesteśmy szczerzy wobec samych siebie – musimy uznać istnienie Pana Boga. Popatrzmy na wszystko, co Pan Bóg stworzył, a pośród czego przebiega nasze życie: to wszystko prowadzi nas do uznania tego, że Bóg istnieje.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Gdzieś głęboko w człowieku zakorzeniony jest zwyczaj pytania: dlaczego? Wielu z nas, będąc dziećmi, zostało ukaranych za zadawanie mnóstwa tego rodzaju pytań. Ale to przecież w ten sposób, przez stawianie pytań, poszerza się wszelka wiedza. Cokolwiek ma miejsce, dzieje się lub zaistnieje, ma swój powód. Jeśli w tym pytaniu będziemy bardzo dociekliwi, otrzymamy długi łańcuch przyczyn, z których kolejna zależy od poprzedniej. Dlaczego spóźniłeś się na autobus? Bo nie znałem dokładnej godziny odjazdu. Dlaczego np. nie kupiłeś sobie rozkładu jazdy? Ponieważ wydałem dużo na zakup innych rzeczy. Dlaczego masz tak mało pieniędzy? Bo od pewnego czasu nie mam pracy i jestem na zasiłku dla bezrobotnych... Można by tak mnożyć pytania, ale i tak nie dojdziemy do końca tego łańcucha przyczyn. Nie może się on jednak ciągnąć w nieskończoność. Musi istnieć Pierwsza Przyczyna, która nie jest spowodowana przez żadną inną. Tą Pierwszą Przyczyną jest Pan Bóg. Spogląda na nas, jak usiłujemy od Niego uciec, przygląda się nam, jak w gąszczu życiowych przypadków usiłujemy uniezależnić się od Niego. Dlatego też przypomina nam, że to On jest naszym Stwórcą i że my nie uczyniliśmy samych siebie.

„Dobrze – powiedzą naukowcy – zostawmy w spokoju ten łańcuch przyczyn i skutków. Wystarczy nam ten wspaniały porządek, który panuje w świecie stworzonym”. Lecz już nasza pobieżna obserwacja życia potwierdza, że to jednak nie wystarczy. Porządek może powstać jedynie w umyśle. Nasuwa się więc pytanie: kto zaprowadził taki porządek w naturze, który my odkrywamy za pomocą instrumentów badawczych? Jeśli weźmiemy jakąś rzecz wyprodukowaną przez człowieka (np. żyletkę) i element przyrody (np. liść) i porównamy je pod dokładnym mikroskopem, zobaczymy, że wytwór ludzki wcale nie jest taki idealnie gładki, natomiast taki jest właśnie liść. Kto go uczynił? Ani ty, ani ja. Im dokładniej obserwujemy przyrodę, tym bardziej dochodzimy do wniosku, że panujący w niej porządek musi być dziełem umysłu w nieskończoność przekraczającego umysł człowieka. Ten stwórczy Umysł to właśnie Bóg. Przeszliśmy więc kolejną aleją ludzkiego myślenia i ponownie na jej końcu widzimy Jego oblicze.

Reklama

Spróbujmy dalej analizować historię świata, w którym żyjemy. Człowiek często zadaje sobie pytania: po co istnieję? Co ja tutaj robię? Wiem, że krowa jest po to, aby dawała mi mleko, owca – wełnę, a pszczoła – miód. A ja – co mam dać i komu? Czy zadałeś sobie kiedykolwiek, ale tak szczerze, pytanie: jaki jest sens mojego życia? Być może zaświtała ci bardzo łatwa odpowiedź, np.: „moje życie sprawia, że moja matka czuje się szczęśliwa, bo gdyby coś mi się stało, bardzo by to przeżywała”. Nasuwa się wówczas kolejne pytanie: jaki jest sens istnienia mojej matki? Nie możesz odpowiedzieć: aby mnie uszczęśliwić, gdyż wtedy koło by się zamknęło. Ostatecznie musi istnieć Ktoś, komu podporządkowane jest wszystko, co istnieje. To Bóg. I znowu odnaleźliśmy Go na końcu alei pełnej drzew (którymi są te niekończące się nasze pytania), gdzie czeka na nas On, nasz Bóg.

Te pytania nie wyczerpują jeszcze bogactwa naszego życia. Ktoś bowiem może się zastanawiać nad jeszcze innym problemem. „Jak to jest z tym dobrem i złem? Co oznacza, że moim obowiązkiem jest czynić to lub tamto? Często jest tak, że nie zgadza się to z tym, co ja chcę czynić. Obowiązek staje się wtedy czymś abstrakcyjnym, a nasze życie jest przecież bardzo konkretne. Mam więc być posłuszny jakimś abstrakcyjnym nakazom?”. Oczywiście, że nie. To, czego nie możemy przestać czynić, choć nie zawsze odpowiada to naszym upodobaniom, musi pochodzić od woli niezależnej od naszej. Od kogo zatem? Musi istnieć w ostateczności Ktoś, czyja wola będzie obowiązywać każdego człowieka. A może być nim tylko Bóg. I znowu zawędrowaliśmy na koniec wysadzonej drzewami alei, na której końcu odnaleźliśmy Pana Boga.

Nie ma żadnej możliwości, żeby przed Nim uciec. W jakimkolwiek pójdziemy kierunku, zawsze w ostateczności trafimy na Niego: jako Pierwszą Przyczynę, która zapoczątkowuje i łączy następne; jako Umysł, który wyraża się w porządku stworzenia; jako Cel, dla którego wszystko istnieje; jako Najwyższą Wolę, która nakłada obowiązki moralne na ludzkość. Zawsze więc – jak widzisz – jeśli usiłujemy uciec od Pana Boga, i tak spotkamy Go na końcu wszystkich dróg. Gdy jednak od Niego uciekamy, musimy pokonać długi dystans, aby Go spotkać. Jeśli kochamy Pana Boga i pragniemy Go odnaleźć, droga jest o wiele krótsza. Odnajdziemy Go wówczas bardzo blisko, jako Przyjaciela, który dodaje nam otuchy i nas umacnia.

Autor jest dogmatykiem, profesorem KUL, redaktorem naczelnym czasopisma Teologia w Polsce.

2023-10-30 18:17

Oceń: +5 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zaczerpnięte z Ewangelii

Parzą nas Judaszowe srebrniki, ale za to jakże chętnie umywamy ręce. Wypowiadając sądy o bliźnich czy opisując samych siebie i sytuacje, które nas spotykają, podświadomie posługujemy się zwrotami z Ewangelii.

Ewangelie kształtują nie tylko wiarę chrześcijańską. Czytane i powtarzane przez wieki miały też wpływ na język. Tłumaczenia Ewangelii jako najpopularniejszej części Pisma Świętego w jakimś stopniu kształtowały polszczyznę. Gdy zajrzy się do przekładu Biblii ks. Jakuba Wujka, od końca XVI do XX wieku, jej głównego tłumaczenia na polski, można zauważyć, że język w Ewangeliach wydaje się nam bliższy niż w innych częściach. Dzięki ich popularności zawarty w nich język pozostał w użyciu. Dlatego też co najmniej kilkadziesiąt zwrotów z Ewangelii nabrało sensu przenośnego i są one używane w różnych sytuacjach życiowych, choć nieraz nie wiemy, skąd one się wzięły. Oto przykłady.
CZYTAJ DALEJ

Czarna Madonna czczona jest także w Bułgarii. Burzliwe losy kopii obrazu z Jasnej Góry

2026-08-26 19:33

[ TEMATY ]

obraz

Jasna Góra

Bułgaria

kopia

Czarna Madonna

czczona

burzliwe losy

Karol Porwich/Niedziela

26 sierpnia, w święto Matki Bożej Częstochowskiej, w Małko Tyrnowo w obwodzie Burgas odbyły się uroczystości w sanktuarium Patronki Jedności Chrześcijan, gdzie czczona jest kopia słynnego obrazu Czarnej Madonny. O godz. 10.30 rozpoczęła się procesja z domu parafialnego do kościoła Świętej Trójcy. Uroczystej liturgii w obrządku bizantyjsko-słowiańskim przewodniczył bp Petko Wałov, przewodniczący Konferencji Biskupów Bułgarii. Homilię wygłosił nuncjusz apostolski w Bułgarii i Macedonii Północnej abp Luciano Suriani.

Nuncjusz przypomniał związki Małko Tyrnowa ze św. Janem XXIII, który odwiedzał to miejsce podczas swojej misji dyplomatycznej w Bułgarii, a także 25. rocznicę uroczystej koronacji kopii obrazu Matki Bożej Jasnogąrskiej przez św. Jana Pawła II podczas jego wizyty w Bułgarii w 2002 r.
CZYTAJ DALEJ

Zjednoczona Wielka Wyspa

2026-08-26 18:23

ks. Łukasz Romańczuk

Pielgrzymi z Wielkiej Wyspy

Pielgrzymi z Wielkiej Wyspy

Już po raz 21. wierni z trzech parafii Wielkiej Wyspy: Świętej Rodziny z Sępolna, św. Faustyny z Biskupina oraz NMP Nieustającej Pomocy z Dąbia wyruszyli we wspólnej pielgrzymce do kościoła NMP Częstochowskiej na Zalesiu.

W wydarzeniu uczestniczyło około 250 osób, w tym także mieszkańcy spoza tych parafii: - Dla wielu z tych osób dłuższa pielgrzymka na Jasną Górę jest zbyt wymagająca, lecz w swoim sercu mają pragnienie, aby chociaż tak krótko, to jednak pielgrzymować” – podkreślił o. Witold Baran CSsR, proboszcz parafii NMP Nieustającej Pomocy, który po raz pierwszy wziął udział w tej pielgrzymce. Sama trasa nie była zbyt długa, ale stała się bogata w treści duchowe. Na polanie pielgrzymi wysłuchali konferencji wygłoszonej przez. o. Witolda, który zwrócił uwagę na potrzebę duchowej zależności od Maryi i Jezusa: - Trzeba nam ciągle wzorem naszych Ojców uznawać potrzebę bycia zależnymi od Maryi. W czasach, kiedy bardzo jest mocno promowana kultura niezależności, trzeba sobie przypominać, że my od Boga i od Matki Najświętszej nie możemy próbować być niezależni, bo na pewno na tym źle wyjdziemy - podsumował swoją konferencję redemptorysta przypominając, że to właśnie zawierzenie Maryi było źródłem siły i mądrości naszych przodków – zarówno w życiu narodowym, jak i osobistym: - Ci nasi Ojcowie, zarówno w kontekście narodowym, jak i osobistym, którzy stawiali na Maryję, zawsze na tym dobrze wychodzili.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję