Reklama

Otwarte okna

Pamięć katastrofy

Niedziela Ogólnopolska 35/2009, str. 26

Paweł Milcarek
Dyrektor Programu 2 PR, filozof i publicysta, związany z „Christianitas”, zob. blog: milcarek.blogspot.com

Paweł Milcarek<br>Dyrektor Programu 2 PR, filozof i publicysta, związany z „Christianitas”, zob. blog: milcarek.blogspot.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wujek z Radziejowa - Panie, świeć nad jego duszą - latał we Wrześniu na „karasiach”. Gdy przy okazji którychś odwiedzin u nas wypatrzył w moich zabawkach mały model tego samolotu, dokładnie pokazywał mi, gdzie została trafiona jego maszyna w pojedynku z Niemcem i jak ranny pilot zdołał jeszcze ustawić „karasia” tak, aby wujek mógł wyskoczyć na spadochronie. Zapytałem go, co robił dalej. „Broniłem Warszawy...” - odpowiedział, dodając po chwili: „Ale to już na piechotę, bo nie było dość samolotów dla nas”. W jednym słowie „broniłem” jest tyle szlachetności, że na długo odurzyło ono moją chłopięcą wyobraźnię. Już wtedy jednak poczułem też wyraźnie tę gorycz upokorzenia: mój wujek-lotnik zmuszony do biegania z karabinem - coś jakby husarz ze skrzydłami, lecz bez konia... W tym obrazie streszcza się cała gromadzona od dziecka wiedza o Wrześniu: od przygnębiającego porównania uzbrojenia Wojska Polskiego i Wehrmachtu - aż do przypomnienia bierności naszych zachodnich sojuszników („dziwna wojna”!); potem jeszcze odkrycie innej skrywanej strasznej tajemnicy: sowiecki „cios w plecy” 17 września. Nie „boso, ale w ostrogach”, ale właśnie: ze skrzydłami, lecz na piechotę... Marsz przez bohaterskie klęski oraz zwycięstwa, które nie mogły przynieść końcowego sukcesu. Kto bardziej kocha, ten bardziej cierpi. Jeśli patriotyzm jest także rozpamiętywaniem własnych dziejów, w Polsce jest gotowością do odważnego i czułego obmacywania tych licznych guzów, które oberwaliśmy, także w 1939 i potem. Co by nie mówić, słusznie, o konieczności unikania cierpiętnictwa i „kultu klęski”, nasz patriotyzm jest - w sposób nieunikniony, wyznaczony przez najnowszą historię - mierzeniem się z katastrofą. Patriotyzm wielu innych narodów może być inny, zgodnie z ich dziejami: gdy roześmiani Anglicy śpiewają na zakończenie koncertów promenadowych w Albert Hall swoje „Rule, Britannia” („Panuj, Brytanio”), nie ma w tym krztyny lęku czy smutku; gdy małym Francuzom w dobrych francuskich domach mówi się, że mają być dumni z potęgi dawnego imperium i z piękna Wersalu - nie ma w tym przeczucia tragedii; gdy Amerykanie odwiedzają cmentarze swoich żołnierzy poległych w wojnach przeciw Hitlerowi i komunistom, jest w tym powaga i patos, ale nic lub mało ze smaku klęski uderzającej w serce kraju. Mimo że te narody przeszły swoje niepowodzenia i bessy. Jednak to u nas myślenie patrioty musi zawsze dojść do pytania granicznego: czy oddałbyś życie za Polskę? Patos tego pytania nie brzmi u nas przesadnie, jest realistyczny. Nie można mieć za złe polskiemu patriotyzmowi, że nosi w swym wnętrzu upokorzenia wysiłków idących na marne - tak jak nie można mieć za złe Żydom, że noszą w sobie przypomnienie wydanego na nich wyroku śmierci. Naród, który otarł się o utratę bytu lub duszy, nosi w sobie doświadczenie oporu przezwyciężającego katastrofę. Mówi: uderzono mnie i pchnięto, abym umarł - a ja nadal żyję. Żyję dzięki tym, którzy nie wahali się nawet umrzeć. Żyjemy jednak za cenę nie tylko śmierci - ale i za cenę upokorzenia tych, którzy zamiast na skrzydłach stalowych maszyn wojowali na piechotę, biegając ze zwykłym karabinem w dłoni, albo i bez karabinu. Zamiast na skrzydłach marzeń o silnym kraju - na twardym gruncie losu ojczyzny, która tyle razy z trudem dźwigała się do normalnego życia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Leon XIV: potrzebujemy dyplomacji pokoju

2026-09-12 14:44

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

dyplomacja pokoju

Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Nie rezygnujcie z rozmowy nawet wtedy, gdy różnice wydają się zamykać drogę do porozumienia - zaapelował Leon XIV do przedstawicieli Kościoła, świata polityki, gospodarki i nauki obu Ameryk. Papież wezwał do „kultury negocjacji” i budowania „dyplomacji pokoju, której potrzebuje nasz świat”.

Leon XIV spotkał się z uczestnikami spotkania „Fratelli tutti: dialog społeczno-środowiskowy Północ-Południe”, organizowanego przez Radę Biskupów Ameryki Łacińskiej i Karaibów (CELAM), Konferencję Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych oraz Papieską Komisję ds. Ameryki Łacińskiej. W wydarzeniu biorą udział także przedstawiciele organizacji międzynarodowych, świata biznesu, związków zawodowych, pracodawców i uniwersytetów.
CZYTAJ DALEJ

Ukraiński biskup dziękuje Polakom. Oni odpowiadają: "Pomagam dlatego, że jestem Polakiem"

2026-09-12 10:57

[ TEMATY ]

ewangelizacja

Abp Fulton Sheen

radio i telewizja

Vatican Media

Bp Pawło Honczaruk, ordynariusz diecezji charkowsko-zaporoskiej

Bp Pawło Honczaruk, ordynariusz diecezji charkowsko-zaporoskiej

Bardzo dużo zawdzięczamy Polsce. Dziękuję za to, że wasze serca są otwarte – mówi Vatican News bp Pawło Honczaruk, ordynariusz diecezji charkowsko-zaporoskiej. Podczas spotkania z Leonem XIV opowiedział Papieżowi o życiu Kościoła na terenach, przez które przebiega 800 km frontu. Prosił też Ojca Świętego o modlitwę i jeśli będzie to możliwe o przyjazd do Ukrainy.

Podziel się cytatem – relacjonuje bp Honczaruk. Przedstawił Leonowi XIV sytuację diecezji, która pozostaje pod nieustannymi atakami. Linia frontu przebiegająca przez jej teren ma – jak wskazuje hierarcha – około 800 km.
CZYTAJ DALEJ

Święta, która "całuje" kopułę Bazyliki św. Piotra. To ona przekonywała papieża, by wrócił do Rzymu

2026-09-13 08:59

[ TEMATY ]

papież

Rzym

św. Katarzyna ze Sieny

Awinion

Grzegorz XI

Vatican Media

Pomnik św. Katarzyny w Rzymie. Wygląda tak, jakby święta całowała kopułę Bazyliki św. Piotra

Pomnik św. Katarzyny w Rzymie. Wygląda tak,  jakby święta całowała kopułę Bazyliki św. Piotra

Dokładnie 650 lat temu, 13 września 1376 r., Grzegorz XI opuścił Awinion i rozpoczął podróż, która miała przywrócić papieża Rzymowi. Do podjęcia tej historycznej decyzji przekonywała go młoda kobieta bez urzędu i politycznej władzy: Katarzyna ze Sieny. Dziś jej pomnik w Rzymie znów przyciąga uwagę. Turyści fotografują go z perspektywy, z której święta wygląda, jakby całowała kopułę Bazyliki św. Piotra.

13 września 1376 r. Grzegorz XI wyruszył z Awinionu. Był ostatnim papieżem okresu, który przeszedł do historii jako niewola awiniońska. Od początku XIV wieku kolejni następcy św. Piotra rezydowali bowiem nie w Rzymie, ale nad Rodanem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję