Reklama

Ukochać Afrykę

Niedziela Ogólnopolska 33/2009, str. 18-19

Fot. Piotr Barchański

Fot. Piotr Barchański

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. inf. Ireneusz Skubiś: - Należą Ojcowie do Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. Prosimy o kilka słów o tym Stowarzyszeniu.

Ks. Kazimierz Kieszek: - Jest to katolickie zgromadzenie misyjne, założone w Lyonie przez francuskiego biskupa Melchiora de Maríon-Brésillac w 1856 r. typowo dla kontynentu afrykańskiego, gdzie Chrystus - a zarazem nauka ewangeliczna - nie był jeszcze znany. Swą działalność Stowarzyszenie rozpoczęło w Sierra Leone - to nieduży kraj w Afryce Zachodniej, między Wybrzeżem Kości Słoniowej, Mali a Liberią - ale, niestety, po trzech miesiącach nasz założyciel z całą ekipą zmarli na żółtą febrę. Wtedy nie było jeszcze żadnych leków ani szczepionek. Można powiedzieć, że to byli pierwsi męczennicy afrykańscy.

- Ale Stowarzyszenie istnieje...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Na pewno jest to kwestia wiary. Trzeba pamiętać, że nasz założyciel powierzył Stowarzyszenie Matce Bożej z Fourviere. I byli następcy. Po kilku latach Augustin Planque, który podjął rozpoczęte dzieło, z następną ekipą udał się do Afryki, do Królestwa Dahomeju - dzisiejszego Beninu.

- Czy Ojciec też był w Beninie?

Reklama

- Byłem w Beninie, wprawdzie niedługo, tylko gościnnie, bo mamy tam rok formacyjny dla naszych kleryków. Pracuję zasadniczo w Togo. To maleńki kraj w Afryce Zachodniej, do I wojny światowej kolonia niemiecka, później byli tam misjonarze niemieccy, a następnie Francuzi z Alzacji.

- Ile diecezji liczy Kościół w Togo?

- Jest tam siedem diecezji - były cztery, ale Ojciec Święty Jan Paweł II powołał trzy nowe. Mamy misjonarzy z różnych stowarzyszeń. W Togo jest nas ok. 25, a całe Stowarzyszenie liczy ok. 800 ojców.

- Czy posługujecie też na Wybrzeżu Kości Słoniowej?

- Tak, ale Wybrzeże Kości Słoniowej tak doskonale się rozwija, że są tam już trzy wyższe seminaria. Niektóre diecezje już nie potrzebują misjonarzy, są samodzielne. Na północy są jeszcze diecezje misyjne, ale południe już jest samowystarczalne.

- Powiedział Ojciec, że jest Was ok. 800. Gdzie jeszcze pracują Ojcowie?

- Część jest już z pewnością na zasłużonej emeryturze, a część pracuje, począwszy od Wybrzeża Kości Słoniowej, przez Ghanę, Togo, RPA po Nigerię, gdzie jest wielu misjonarzy. Jesteśmy także w Demokratycznej Republice Konga (przedtem to był Zair) oraz w Zambii, Tanzanii i Kenii. Te kraje ewangelizowane są przez naszych misjonarzy.

- Czy w krajach, w których Ojcowie pracują, są muzułmanie? Jaka kultura tam przeważa, francuska czy jeszcze inna?

Reklama

- Muzułmanów jest raczej niewielu, w części zachodniej islam obejmuje 15 proc. społeczeństwa. Jeśli chodzi o kulturę, to w byłych koloniach francuskich dominuje kultura francuska, inaczej jest w koloniach angielskich. To są dwie cywilizacje. Myślę, że francuskie kolonie są bardziej rozwinięte. Francuzi zostawili dużo szkół, zbudowali drogi, sprowadzili wielu misjonarzy. W krajach anglofońskich wielkim niebezpieczeństwem są sekty. Przychodzą z Ameryki, z Anglii i po prostu dzielą Kościół. Afrykańczykowi trudno je odróżnić, dla niego to jest Kościół, a Kościół to Bóg. Sekty zdobywają nowych członków na bazie biedy, rozdają jakieś drobne upominki, np. koszulki, i w ten sposób ich werbują. W krajach frankofońskich też działają sekty, ale Kościół jest bardzo silny.

- Czy Ojciec kocha Afrykę?

- Bardzo kocham Afrykę i bardzo Afryce współczuję. Byłem tam ponad 20 lat, ale ze względu na malarię lekarz powiedział mi, że na minimum 3 lata muszę wycofać się ze strefy malarycznej.

- Co Ojciec chciałby zrobić dla Afryki na misji afrykańskiej?

Reklama

- Chciałbym przede wszystkim uczulić nasze społeczeństwo, nasz Kościół, że Kościół afrykański jest Kościołem przyszłości. Funkcjonuje u nas stereotyp Afrykańczyka jako człowieka leniwego, a przez to niejako człowieka trzeciej kategorii. Pamiętajmy jednak, że nie jest łatwo żyć w takim klimacie. To nie jest lenistwo, to jest po prostu zmęczenie. Większy wysiłek i od razu przychodzi choroba, przychodzi malaria. Trzeba uwrażliwiać ludzi, że to jest nasz brat - taki sam człowiek stworzony przez Pana Boga jak ja. Afrykańczyk cierpi za swoją skórę, za to, że jest czarny. On już z tego powodu ma kompleksy, do których przyczynili się także koloniści. Pamiętamy, że lansowano nawet poglądy, że Czarny nie ma duszy. To przecież nie jest jego wina, że się urodził w Afryce.
Kościół afrykański potrzebuje pomocy nie tylko materialnej, ale i tej duchowej, potrzebuje kontaktów, potrzebuje kształcić swoich seminarzystów tutaj, w Europie. Jako społeczeństwo Afrykańczycy na pewno potrzebują więcej sprawiedliwości. Tego, byśmy rzetelniej interesowali się Afryką, ich problemami. To są kraje, które nie są wolne, są rządzone przez reżimy, dyktatury. W niektórych z nich prezydent jest bogatszy niż cały kraj, a ogromna korupcja „zjada” im całą pomoc, jaką otrzymują z Europy, od Unii Europejskiej. Afryce pomagają też rozmaite organizacje, tzw. humanitarne, ale faktem jest, że jeżeli pomoc nie idzie przez Kościół, to do celu dochodzą tylko resztki. Widzi się nieraz przedstawicieli tych organizacji, którzy jeżdżą superluksusowymi samochodami, otrzymują wysokie pensje i czasem dadzą jakiś zeszyt czy ołówek. Ich administracja połyka fundusze pomocowe. I to bardzo boli. Widzimy też, że jeżeli pomoc idzie przez jakieś zgromadzenie czy inne kościelne formy, to dociera do adresatów i wówczas zostaje sprawiedliwie podzielona między ludzi najbardziej potrzebujących, opuszczonych. Ale Kościół daje tym ludziom przede wszystkim nadzieję, mówi, że Chrystus kocha właśnie tych najuboższych, bo wiadomo, że chrześcijaństwo jest religią ubogich.

- W jakich dziedzinach najbardziej potrzeba pomocy?

- Mojemu sercu bliscy są przede wszystkim klerycy. Pochodząc z rodzin bardzo biednych, nie mają żadnej pomocy. Przeciwnie - gdy przyjeżdżają na wakacje do swojego biednego domu, cała rodzina czeka, żeby im coś przywieźć. Potrzeba nam zatem pomocy. W Polsce jest coraz bardziej popularna tzw. adopcja dzieci na odległość. To piękna idea, polegająca na pomocy konkretnemu dziecku w jego wychowaniu i edukacji. W Afryce istnieje też problem wody, studni w wioskach. Ja sam wybudowałem ich kilka, te studnie nie są aż tak drogie, chodzi o to, żeby ulżyć biednej kobiecie, która często kilka kilometrów idzie po wodę. Poza tym trzeba wciąż podnosić świadomość tych prostych ludzi, którzy są manipulowani.

- Co w doświadczeniach afrykańskich było Ojca największą radością?

Reklama

- Bardzo się cieszyłem, że na Wielkanoc miałem nieraz ponad sto chrztów ludzi dorosłych, którzy odnaleźli Chrystusa i byli szczęśliwi, że są w Kościele, że wiedzą, co to jest dobro, a co zło, że wiedzą, co to jest braterstwo, rodzina. Przykład tego dawała parafia, która tworzyła jedną rodzinę. Nie ma biednego czy bogatego - jest brat. Bywało tak, że na terenie parafii miałem kilka plemion, zawsze wtedy starałem się tworzyć braterstwo, budować świadomość, że jesteśmy wszyscy braćmi, a Bóg jest naszym Ojcem, który nas kocha, mimo że jesteśmy biedni. On jest obok nas i tak samo cierpi jak my.

- 29 czerwca 2009 r. w Suwałkach odbywała się uroczystość 150. rocznicy śmierci założyciela Waszego Stowarzyszenia - bp. Melchiora de Maríon-Brésillac. Co Ojcowie chcieliby powiedzieć naszym Czytelnikom z okazji tej pięknej rocznicy?

- Zaprosiliśmy wszystkich, którzy są wrażliwi na cierpienie, ból, nędzę ludzką i głód do solidarności z narodami Afryki. W tej chwili co trzecie dziecko afrykańskie cierpi z powodu głodu, a musimy wiedzieć, że tam ludzie jedzą raz dziennie. Może żyjmy trochę oszczędniej, wiedząc, że są inne wspólnoty kościelne, które potrzebują naszej pomocy. Kiedyś to do nas przyszli pierwsi misjonarze, teraz powinniśmy spłacić dług wdzięczności, bo Kościół jest kontynuacją misji. Bardzo chcielibyśmy uwrażliwić nasze społeczeństwo, że Kościół Chrystusowy jest jeden, że tam gdzieś daleko, w Afryce, mój czarny brat cierpi z głodu...

- W jaki sposób możemy Wam pomóc?

Reklama

- Jeśli chodzi o adresy - mamy dwa domy w Polsce: Dom Formacyjny w Borzęcinie Dużym k. Warszawy (ul. Warszawska 826, 05-083 Zaborów) i Dom Rekolekcyjny w Piwnicznej-Zdroju (Śmigowskie 42, 33-350 Piwniczna-Zdrój). Mamy doskonałe ekipy ludzi młodych, energicznych, dynamicznych, ze stażem w Afryce, ale te domy trzeba administrować, a więc po kilku latach w Afryce wracają znowu na kilka lat do Polski. Każdy, kto się poczuwa do odpowiedzialności za dzieło misji w Afryce, może przejść odpowiednią formację i wspomóc naszą pracę. Oczywiście, misja nie jest przygodą, misja jest powołaniem. Jadąc tam, trzeba dać z siebie wiele i zostawić po sobie jakiś ślad.

- Będzie Ojciec teraz proboszczem w parafii katedralnej w Kairze. Czy będzie także obejmował opieką duszpasterską Polaków, którzy tam się znajdują?

- Tak. Byłem już w ambasadzie egipskiej i wiem, że jest tam m.in. dużo Polek, które wyszły za mąż za muzułmanów. Czasami są one w bardzo trudnej sytuacji. Jest tam też emigracja polska, jak w każdym kraju, ta starsza i ta młoda. Zamierzam w każdą niedzielę wieczorem sprawować dla nich Mszę św., a później próbować organizować coś w rodzaju agapy, żeby ci ludzie mogli się poznać, żeby mogli pomagać sobie w różnych sytuacjach. Taka jest moja idea.

- Zwracam się teraz do ks. Cezarego Wieczorka, który jest dyrektorem powołaniowym SMA i zajmuje się animacją misyjną. Gdzie w Polsce macie swoją bazę?

Ks. Cezary Wieczorek: - Baza nasza, jak już wcześniej wspomniał ks. Kazimierz, znajduje się w Borzęcinie Dużym. To stamtąd staramy się wyjeżdżać nie tylko na parafie z dziełem misyjnym, ale przede wszystkim wychodzić na spotkanie młodych ludzi, w szczególny sposób w szkołach, by ukazywać im Afrykę przez poznanie jej kultury. Organizujemy m.in. wystawy, które stają się także nośnikiem ewangelizacji oraz pozwalają poznać drugiego człowieka, tak przecież różnego i często wydaje się, że obcego, ale przecież bliskiego.

- Czy Ojciec był w Afryce?

Reklama

- Byłem na jej zachodnim wybrzeżu, w Togo. Widziałem przede wszystkim wielkie potrzeby ewangelizacyjne. I wiem, że choćby wiele organizacji pomagało materialnie, to żadna nie zastąpi Kościoła, który otwiera ludzi na coś więcej niż chleb - na życie wieczne. Moim pragnieniem jest, żeby każdy miał możliwość karmić się Eucharystią. Ale żeby mógł się nią karmić, musi usłyszeć słowo Boże; żeby mógł otworzyć się na dar wiary, musi usłyszeć o Dobrej Nowinie.

- Widzi Ojciec zatem ogromny sens pracy powołaniowej i ta praca, jak rozumiem, bardzo Ojca cieszy...

- My możemy dać tylko informację, że jeżeli ktoś czuje, że wzywa go Bóg, że chce posłużyć się nim jako narzędziem do pracy misyjnej w Afryce, to są takie drzwi: „Stowarzyszenie Misji Afrykańskich”, by to pragnienie realizować. Wiele jest osób, które chcą pomagać Afryce, jednak wyobrażają sobie, że pojadą tam na okres miesiąca czy dwóch z jakąś akcją, a potrzebna jest dłuższa obecność, by jeszcze bardziej poznać żyjącego tam człowieka i nieść mu Chrystusa. Oczywiście, staramy się też realizować różnego rodzaju projekty edukacyjne, np. „Matematyka dla życia” (doktor matematyki wyjeżdża do Tanzanii i prowadzi zajęcia z matematyki) czy projekty zdrowotne. Można więc w rozmaity sposób angażować się w pomoc misyjną, jako misjonarz świecki czy wolontariusz.

- Czy Wasze Stowarzyszenie ma odpowiedniki żeńskie, z którymi bliżej współpracuje?

- Przy Misji Afrykańskiej powstało 10 zgromadzeń żeńskich dla ewangelizacji Afryki. Co prawda w Polsce żadne z nich nie jest obecne, ale w jednym z tych zgromadzeń - Sióstr Misjonarek Katechetek Serca Jezusowego, które powstało we Francji, jest już jedna polska siostra zakonna po ślubach wieczystych, pochodząca z diecezji ełckiej. Jeżeli więc któraś z dziewcząt odczyta w sercu powołanie do ewangelizacji Afryki, to również dla niej takie drzwi istnieją, choć dziś trzeba wyjechać do Francji, aby odbyć formację zakonną. Ewentualny i najprostszy nasz adres kontaktowy to: animacja@sma.pl.

- Bóg zapłać za spotkanie i rozmowę.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prześladowania Chrześcijan - Europa nie może milczeć!

2026-02-05 15:11

[ TEMATY ]

Europa

prześladowanie chrześcijan

nie może milczeć

Adobe Stock

Chrześcijanie są dziś najbardziej prześladowaną religią na świecie. Ponad 388 milionów ludzi doświadcza represji wyłącznie z powodu swojej wiary, a co siódmy chrześcijanin żyje w kraju, w którym prześladowania mają bardzo wysoki lub skrajny charakter (tortutry, morderstwa). Wbrew powszechnemu przekonaniu problem ten nie dotyczy jedynie odległych regionów świata, lecz również Europy. Unia Europejska, pod dyktando liberalno-lewicowych środowisk, które od dawna prowadzą krucjatę na rzecz eliminacji wartości chrześcijańskich z europejskiej przestrzeni politycznej i społecznej, nie podejmuje żadnych konkretnych kroków, by bronić chrześcijańskiego dziedzictwa.

Rok 2024 przyniósł niepokojące dane. W państwach europejskich odnotowano ponad dwa tysiące aktów nienawiści wobec chrześcijan oraz niemal sto podpaleń kościołów. Najwięcej takich incydentów miało miejsce we Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii i Austrii. Eksperci podkreślają, że ponad 80 procent tych przestępstw nigdy nie zostaje zgłoszonych, co oznacza, że rzeczywista skala zjawiska jest znacznie większa, niż pokazują oficjalne statystyki.
CZYTAJ DALEJ

Przemilczane skandale

Niedziela Ogólnopolska 38/2019, str. 42-43

[ TEMATY ]

pedofilia

skandal

polya_olya – stock.adobe.com

Od kilku tygodni świat żyje aferą Epsteina. Sprawa nabrała wielkiego rozgłosu, gdy opublikowano kilka milionów plików, zdjęć i wideo z archiwów tego amerykańskiego pedofila. Media i politycy próbują wykorzystać sprawę do celów czysto politycznych zapominając, że całą sprawą kryje się światowy proceder seksualnego wykorzystywania nieletnich. Niedziela pisała o sprawie już 6 lat temu, gdy nie było dostępne jeszcze całe archiwum Epsteina, by ukazać skale pedofili w świecie. To były czasy ataków na księży i biskupów, gdy próbowano utożsamiać zjawisko pedofilii z Kościołem katolickim i kapłanami. Dlatego nikt nie analizował zorganizowanego przez Epsteina procederu wykorzystywania seksualnego nieletnich.

A był to jedynie wierzchołek góry lodowej zjawiska pedofilii - nikt nie pisał o milionach dzieci wykorzystywanych seksualnie na całym świecie przez świeckich, bo wtedy należałoby przyznać, że pedofilia w Kościele to zjawisko naprawdę marginalne. Dlatego warto przypomnieć ten artykuł z 2019 r., również po to, by uzmysłowić jak cała afera Epsteina jest dziś wykorzystywana tylko do celów politycznych, bo świat w dalszym ciągu banalizuje albo przemilcza ohydne zjawisko pedofilii poza Kościołem.
CZYTAJ DALEJ

To, co najcenniejsze należy do Pana

2026-02-05 20:54

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Ben Sira (Jezus, syn Eleazara, syn Syracha) pisze w Jerozolimie w początkach II w. przed Chr., w świecie, w którym kultura grecka mocno naciska na tożsamość Izraela. W części zwanej „pochwałą ojców” (Syr 44-50) ukazuje dzieje jako szkołę wierności. Dawid staje tu w centrum nie jako strateg, lecz jako człowiek kultu. Porównanie do tłuszczu ofiary podkreśla, że to, co najcenniejsze, należy do Pana. W Prawie tłuszcz (cheleb) bywa częścią zastrzeżoną dla Boga. Dawid zostaje oddzielony dla świętości. Autor przypomina zwycięstwa, ale zatrzymuje się na pieśni. Dawid śpiewał „z całego serca” i umiłował Stwórcę. To język czegoś więcej niż tylko talentu. Wspomnienie śpiewaków przy ołtarzu i uporządkowania świąt dotyka realnej historii liturgii Dawidowej, znanej także z Ksiąg Kronik. Wiara wchodzi w ciało wspólnoty przez modlitwę, muzykę i czas święta. Najbardziej uderza zdanie o odpuszczeniu grzechów. Syrach nie pomija upadku króla, lecz widzi w nim miejsce działania miłosierdzia. Tron otrzymuje oparcie w obietnicy Boga, a nie w bezgrzeszności władcy. Obraz rogu (qeren) oznacza moc i wyniesienie. Św. Atanazy w „Liście do Marcellina” mówi o Psalmach jako o zwierciadle serca i uczy, że człowiek bierze ich słowa na usta jak własne. Ta intuicja wyrasta z Dawida, którego Syrach pokazuje jako mistrza modlitwy. Św. Augustyn, komentując przysięgę Boga „dla Dawida”, rozpoznaje w „nasieniu Dawida” Chrystusa oraz tych, którzy do Niego należą. Przymierze króla otwiera się na lud odkupiony. Słowa o „przymierzu królów” i „tronie chwały” nawiązują do obietnicy z 2 Sm 7, w której Bóg podtrzymuje dom Dawida.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję