Reklama

Dużo węgla, duża bieda...

Kilka tysięcy górników wyszło w listopadzie na ulice Katowic. Pod Urzędem Wojewódzkim strzelały petardy, palono opony i kukłę wyobrażającą wiceministra gospodarki Marka Kossowskiego. W tym samym czasie koledzy górników z 30 śląskich kopalń od wielu dni prowadzili strajk głodowy. Szefowie wszystkich górniczych związków zawodowych ostrzegają, że protest będzie rozszerzany. Przed świętami rząd "dogadał się" z górnikami. Oni sami mówią: "Papier wszystko wytrzyma... My nie!".

Niedziela Ogólnopolska 51/2002

Katowice. Związkowcy z "Sierpnia 80" protestują przeciwko likwidacji kopalń i miejsc pracy w górnictwie.

Katowice. Związkowcy z Sierpnia 80 protestują przeciwko likwidacji kopalń i miejsc pracy w górnictwie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wybuch górniczego gniewu wywołała decyzja rządu dotycząca programu reformy górnictwa na lata 2003-06. Program ten zakłada: likwidację 7 kopalń; zmniejszenie do 2006 r. zatrudnienia o 35 tys. górników (!); połączenie kolejnych 5 kopalń zagrożonych likwidacją w jedną wielką spółkę węglową.
Rząd tłumaczy społeczeństwu, że wydobycie polskiego węgla jest za drogie w stosunku do cen tego kruszcu na świecie; że kopalń jest za dużo i wydobywają za dużo węgla. Górników ten argument rozśmiesza. - Gdyby któryś z urzędników z Warszawy przyjechał do nas, do kopalń, to byśmy mu pokazali, co powoduje wzrost cen węgla. Bo na pewno nie wydobycie, ale całe to marnotrawstwo wokół!
Tylko że górników nikt nie słucha. Dla wielu z nich utrata pracy i zamykanie kopalń to życiowa tragedia. W kopalniach pracowali ich dziadkowie i ojcowie, ze Śląskiem związani są nie tylko zawodem, ale i sercem. Nie potrafią robić nic innego, tylko fedrować węgiel. Łatwo powiedzieć: "zmienisz zawód" - ale na jaki... Jaki zawód w tym kraju daje szansę na pracę? Programista komputerowy, informatyk? I już nie wierzą, że ktokolwiek zdoła ich ochronić przed widmem bezrobocia i biedy. Dla tych, którzy już zostali zwolnieni, i dla tych, co zwolnieni zostaną, nie ma praktycznie żadnej pracy. Wszelkie programy zagospodarowania bezrobocia na Śląsku są równie trafne, jak pozostałe - np. dla stoczniowców, robotników z Fabryki Kabli w Ożarowie, tysięcy większych i mniejszych zakładów, które nagle stały się nieopłacalne, nienowoczesne, niewygodne. Najpierw, dla uspokojenia, ogłasza się, że pracę zapewnioną ma zdecydowana większość zwalnianych. Gdy przychodzą po konkretne propozycje, okazuje się, że nie spełniają wymogów, brak im wykształcenia lub praca jest, ale dorywcza, na kilka miesięcy.
Od 1989 r., gdy coraz częściej mówiło się o restrukturyzacji polskiego górnictwa, wielu Ślązaków wierzyło, że nie dojdzie do zamykania kopalń, bo przecież "czarne złoto" jest podstawą naszej gospodarki. Okazało się jednak, że podstawą dość kłopotliwą. Jedni twierdzą, że niszczenie polskiego górnictwa jest jednym z wymogów wejścia do Unii, inni nie mogą się nadziwić, dlaczego tona naszego węgla jest dużo droższa niż np. tona węgla czeskiego. Górnicy spod Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach przekonują, że od lat prowadzono antywęglową kampanię. Od 10 lat w górnictwo nie inwestowano, nie istniał plan jego ratowania. Zamykaniu kolejnych kopalń towarzyszyły protesty załóg i milczenie rządzących. Słowa: "nieopłacalne", "likwidacja", "syndyk masy upadłościowej" - są to wyrazy zakazane na Śląsku. Samo ich wypowiadanie może przynieść pecha. Specjaliści przypominają, że w ciągu ostatnich 12 lat wpompowano w polskie kopalnie 34 mld złotych, a nadal ich dług zamyka się kwotą ponad 14 mld. Zwolniono już 300 tys. ludzi. I nadal polscy górnicy wydobywają za dużo węgla...
W Zagłębiu nie ma już praktycznie kopalń. Śląsk broni się dzielnie, ale realia ekonomiczne są nieubłagane. Nad siedmioma kolejnymi kopalniami wkrótce przestaną się kręcić koła szybów. Liderzy związkowi ostrzegają Warszawę przed wybuchem niepokojów społecznych na Śląsku. Przed wyborami SLD mówiło, że ma pomysł na ratowanie górnictwa, teraz - ogłaszając program jego reformy - wbiło swoim wyborcom nóż w plecy. Zamiast koła ratunkowego - kolejne likwidacje zakładów i zwiększanie liczby bezrobotnych. Złoszczą zapewnienia, że połowa z 35 tys. przeznaczonych do zwolnienia to ludzie w wieku przedemerytalnym i zamiast na bruk pójdą na zasłużoną emeryturę. Że za drugą połowę zapłaci budżet państwa, ofiarując pracodawcy, który zatrudni byłego górnika, "prezent" w postaci 50 tys. zł wolnych od podatku.
Jak nigdy dotąd, wszystkie górnicze związki zawodowe są zgodne: pomysł rządu jest do niczego. - Polski węgiel stanie się cenowo konkurencyjny, jeśli zdejmie się z kopalń olbrzymie obciążenia w postaci kosztów eksploatacyjnych, podatku VAT i olbrzymich składek ZUS - przekonują związkowcy. Zadaniem państwa jest ochrona obywateli i zapewnienie im pracy. W Niemczech dopłaty do górnictwa są stałą pozycją w budżecie państwa. Dlaczego u nas jest to niemożliwe? 27 listopada br. w Warszawie rozmawiali o Śląsku przedstawiciele rządu i górniczych związków zawodowych. Rząd dla uspokojenia nastrojów przedstawił program osłon inwestycyjnych w postaci tworzenia niewielkich firm zatrudniających zwalnianych górników. - Tylko co i dla kogo te firmy będą produkować? - pytają górnicy.
Śląscy księża przyznają, że nigdy nie było tak źle, jak obecnie. Tylu bezrobotnych, głodnych, pozbawionych nadziei na Śląsku jeszcze nie było. Abp Damian Zimoń w swoim słynnym liście z 2001 r. Kościół katolicki na Śląsku wobec bezrobocia postawił sprawę jasno: tylko dialog społeczny, wyzbycie się postaw roszczeniowych i biernego czekania na cud może nas uratować. Apelował do rodzin o powrót do prostego życia i do młodego pokolenia o inwestowanie w wykształcenie. Śląskie kościelne organizacje charytatywne pracują na pełnych obrotach. Kościół nie ma, co prawda, możliwości tworzenia nowych miejsc pracy, ale dwoi się i troi, by ulżyć doli ludzi bez pracy. Podobne działania prowadzone są w diecezjach gliwickiej i sosnowieckiej.
29 listopada br. podczas konferencji prasowej abp Damian Zimoń zaapelował do wszystkich sił społecznych, zwłaszcza do rządu i samorządów, żeby we współpracy z Kościołem opracować wreszcie strategię restrukturyzacji Śląska. - Górny Śląsk może stać się terenem ruchów niebezpiecznych dla stabilności państwa - ostrzegał Metropolita górnośląski. - Bezrobotni czują się zbędni jako ludzie. Łatwo ich wykorzystać do aktów desperackich i politycznych manipulacji. W tym regionie jest największe zagęszczenie ludności, a górnicy i hutnicy potrafią się organizować - przestrzegł abp Zimoń, przypominając jednocześnie, że od wielu miesięcy bezrobocie jest ustawicznie obecne w programach duszpasterskich śląskich parafii. W czasie barbórkowej Mszy św. w Jastrzębiu 1 grudnia br. Metropolita katowicki, przerażony wizją kolejnych tysięcy ludzi na bruku, wołał: -To cierpiący Chrystus umiera w naszych braciach!
Biskup sosnowiecki Adam Śmigielski wystosował podobny w treści list, czytany we wszystkich sosnowieckich kościołach również 1 grudnia br. "Pomoc bezrobotnym - pisze w nim Ordynariusz sosnowiecki - powinna stać się jednym z głównych założeń życia społecznego". W diecezji sosnowieckiej od kilku miesięcy istnieje program: Wspólnie dźwigamy krzyż bezrobocia, którego podstawą jest wsparcie rodzin najbiedniejszych przez rodziny, którym powodzi się lepiej.
- Jest źle, a będzie jeszcze gorzej! Trzeba robić jak ci z Ożarowa, bić się o swoje! - mówią ludzie na Śląsku. Nie pobrzmiewa w tych słowach rezygnacja. Może jeszcze nie groźba, ale jej zapowiedź na pewno. Tak jak w Ożarowie, tutaj też nikt nie odda swojej kopalni na zniszczenie, na szaber, na sprzedanie za grosze, bo...
- My bez Śląska nie umiemy żyć...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Leśkiewicz: Zakończyły się obrady kapituły Orderu Orła Białego

2026-06-08 18:12

[ TEMATY ]

Order Orła Białego

PAP

W poniedziałek zebrała się Kapituła Orderu Orła Białego ws. Orderu nadanego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu; przedstawiła swoją opinię uczestniczącemu w obradach prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, który podejmie decyzję w odpowiednim czasie - poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

Po tym, gdy pod koniec maja prezydent Ukrainy nadał imię „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych swojego kraju, na poniedziałek zwołane zostało posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego, by m.in. zająć się propozycją prezydenta Nawrockiego odebrania tego Orderu Zełenskiemu.
CZYTAJ DALEJ

Padre Guilherme: Być tam, gdzie są młodzi

2026-06-09 20:54

[ TEMATY ]

Festiwal "Prosta droga do Boga"

Mat.prasowy

Padre Guilherme

Padre Guilherme

To nie tylko hasło, ale także misja Padre Guilherme – kapłana, który pokazuje, że wiara i nowoczesne formy ewangelizacji mogą iść w parze. Już 15 sierpnia w ERGO Arenie Gdańsk–Sopot odbędzie się Festiwal „Prosta Droga do Boga – Być jak św. Maksymilian”. To wyjątkowa okazja do wspólnej modlitwy, uwielbienia i spotkania we wspólnocie ludzi wiary. Jedną z muzycznych gwiazd wydarzenia będzie właśnie Padre Guilherme – charyzmatyczny kapłan i DJ, który od lat dociera z przesłaniem Ewangelii do młodego pokolenia, pokazując, że Kościół powinien być tam, gdzie są młodzi.

Ten portugalski ksiądz swoją muzyką elektroniczną i świadectwem wiary porusza serca młodych na całym świecie. Padre Guilherme olbrzymią popularność zyskał podczas Światowych Dni Młodzieży w Lizbonie w 2023 roku. Organizatorzy poprosili go, by „obudził pielgrzymów” o godzinie 7 rano przed mszą świętą na świeżym powietrzu, którą odprawiał papież Franciszek. Padre w koloratce i dużych czarnych słuchawkach kołysał się w rytm muzyki elektronicznej, którą przeplatał fragmentami przemówień papieża Franciszka z poprzedniego dnia. Zaczął od słynnego zdania św. Jana Pawła II – „Nie lękajcie się!”. Efekt zachwycił 1,5 mln pielgrzymów. Po ŚDM Padre Guilherme był zapraszany na wiele ważnych wydarzeń religijnych nie tylko w Europie, ale też w USA, Ameryce Południowej oraz na Bliskim Wschodzie. Gdy w listopadzie 2025 roku ewangelizował przez muzykę przed katedrą w Koszycach, na ekranie, dzięki połączeniu z Watykanem, ukazał się papież Leon XIV, który przez chwilę słuchał muzyki, a potem udzielił błogosławieństwa.
CZYTAJ DALEJ

Bielawa. Kierunek ku jezioru i górom

2026-06-10 09:30

[ TEMATY ]

kolej

Bielawa

góry sowie

jezioro

Koleje Dolnośląskie

trasa kolejowa

Kornelia Gościmska

Podróż z Wrocławia do nowych przystanków na terenie Bielawy zajmuje nieco ponad półtorej godziny.

Podróż z Wrocławia do nowych przystanków na terenie Bielawy zajmuje nieco ponad półtorej godziny.

Od teraz dojazd do największych turystycznych atrakcji Bielawy będzie jeszcze łatwiejszy. Po 49 latach na kolejową mapę Polski wraca kolejny kierunek.

Od 14 czerwca sześć par pociągów dojeżdżających z Wrocławia do Bielawy Zachodniej pojedzie dalej, obsługując dwa nowe przystanki na terenie miasta: Bielawę Jezioro oraz Bielawę Góry Sowie. Na kilka dni przed oficjalną inauguracją kursów odbył się przejazd specjalny, promujący połączenie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję