Reklama

Piątkowe imprezowanie

Niedziela małopolska 9/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jeszcze trwa karnawał. Muzyka, sale pełne roztańczonych par. Szansę na szampańską zabawę mają wszyscy, od przedszkolaka do statecznych pań i panów. Kto tylko zechce, może się wytańczyć i wybawić. Wiele takich imprez organizowanych jest w piątki. Przyglądając się baczniej temu zjawisku, można wysnuć ogólny wniosek: większości osób ten fakt nie przeszkadza. Rodzice, nawet wierzący, nie chcą dzieciom psuć zabawy, skoro bal organizowany jest właśnie tego dnia. Nie chcą maluchom robić przykrości i alienować je od rówieśników. Nie robią też nic, by przesunąć zabawę na inny dzień. Niektórzy bez zastanowienia uczestniczą w imprezach, bo nie chcą zwracać na siebie uwagi albo zwyczajnie nie są przekonani. Są tacy, którzy wstydzą się przyznać do Jezusa i wykręcają się od przyjścia na imprezę, tłumacząc to innymi zajęciami. Chwała Bogu, są i takie osoby, które śmiało wyznają, że piątek to dzień, kiedy zabrano „Pana Młodego” i z tego powodu rezygnują z zabawy, dając jednocześnie świadectwo wiary.

Najciekawsze imprezy?

Reklama

- Czy w Twoim środowisku zwraca się uwagę na piątkowe zabawy? - pytam Andrzeja, studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Wydaje mi się, że nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie - tłumaczy Andrzej. - Powód jest prosty, wszystko zależy od konkretnej osoby. Wiadomo, że niewierzący nie zwracają na to uwagi. Co więcej, piątkowy wieczór, jako początek weekendu, jest szczególnie popularny. To zaś rzutuje na inne osoby. Jeśli najciekawsze imprezy odbywają się w tym dniu, również wiele osób deklarujących się jako katolicy bierze w nich udział. Dosyć rzadko spotykam się z sytuacją, w której ktoś jako powód swej nieobecności wymienia fakt, że w piątek nie uczestniczy w imprezach, choć i takie przypadki się zdarzają. - A czy ty uczestniczysz w piątkowych zabawach? - dopytuję. - Osobiście, podobnie jak grono moich najbliższych znajomych, nie przepadam za tańcem, preferuję wyjście do pubu i spokojne pogadanie. Tak więc takiego problemu nie odczuwam.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Konsekwentne życie wiary

Podobne pytanie o piątkowe imprezowanie zadaję Jankowi, uczniowi klasy maturalnej. Odpowiedź wydaje się przemyślana i głęboka: - Na mojej szkolnej drodze bez wątpienia Bóg pobłogosławił mi w sferze, tzw. czynników ludzkich. Gdy przyszedłem do liceum - opowiada Janek - znalazłem się w gronie osób, z których większość nie tylko wyznaje wiarę chrześcijańską, lecz nadto otwarcie i świadomie świadczy o niej na co dzień. Podzielę się dwoma przykładami. W okresie przyjęć osiemnastkowych jeden z kolegów, zamierzając zorganizować własną zabawę w piątek, wpierw uzyskał na nią dyspensę od swojego proboszcza. Obecnie, w klasie maturalnej, gdy podany został odgórnie piątkowy termin balu studniówkowego, część z nas, wprawdzie nie dominująca, skłaniała się ku rezygnacji z udziału w nim, właśnie ze względu na datę. Sam należałem do tych już zdeterminowanych, ale ostatecznie ustalono inny, pasujący dzień. Dodam też, że sytuacje tego typu nie wymagają od nas szczególnych pokładów odwagi, gdyż zawierają się, jak sądzę, w zwyczajnym i oczywistym, konsekwentnym życiu wiarą.

Zaczynając od siebie

Reklama

- Nie, nie zaobserwowałem wśród swoich rówieśników (poza oazowiczami) powstrzymywania się od imprez w piątki - mówi Kuba, student AGH i jednocześnie animator w Ruchu Światło-Życie. - Dla wielu młodych ludzi piątek to pierwszy dzień weekendu, dzień, w którym mogą poszaleć, bo nazajutrz nie trzeba iść do szkoły. Nie myślą o nim jako o dniu postu spowodowanego wielką ofiarą Chrystusa. Sprawy nie ułatwiają organizatorzy imprez, którzy często planują na piątek koncerty zespołów przyciągających młodzież. Osobiście daleki jestem od potępiania osób imprezujących w piątki, bo nie jest moim zadaniem potępianie innych, ale praca nad samym sobą.

Wiele zależy od nas

Zapytaliśmy także Magdę, katechetkę w jednej z krakowskich szkół o to, czy zetknęła się z problemem organizowania szkolnych imprez w piątki. - Jako katechetka z 14-letnim stażem pracy w szkole (obecnie w jednej z krakowskich szkół łączącej w sobie podstawówkę i gimnazjum), muszę powiedzieć, że tylko w jednym gimnazjum w innym mieście, w którym pracowałam przez 6 lat, dyskoteki organizowane były niestety zawsze w piątki - mówi Magda. - Było to dla mnie, jak i dla księdza katechety bardzo bolesne, tym bardziej, że dyrekcja przeprowadziła w szkole referendum pod hasłem: „Dyskoteki szkolne tylko w piątki lub w ogóle - co wybieram”. Rozmawialiśmy z dyrekcją, prosząc o inny termin dyskotek, ale była nieprzejednana, nawet po interwencjach księdza proboszcza. A i nauczyciele nie widzieli w tym żadnego problemu, a raczej korzyść, że będą mogli po dyskotece wyspać się w sobotę, a uczniów po weekendzie spokojnie pytać.
Jako że każdy nauczyciel miał obowiązek przynajmniej raz w ciągu roku pełnić dyżur w szkolnej dyskotece, powiedziałam otwarcie, że moje przekonania religijne i postawa wobec uczniów, nie pozwalają mi brać w nich udziału. To samo zrobił ksiądz i w ciągu tych 6 lat nie uczestniczyliśmy w szkolnych dyskotekach. Widać było na radach, że z dyżurami na nich nas po prostu omijano. Z uczniami więcej rozmawiliśmy na ten temat, ukazując zbawienie i miłość, jakimi obdarzył nas Jezus, a które wysłużył nam poprzez swoją mękę i śmierć na krzyżu właśnie w Wielki Piątek. Na pewno wielu z nich to zrozumiało, a przynajmniej jeden, który na forum klasy powiedział jasno, dlaczego w piątki nie uczestniczy w zabawach, chociaż bardzo lubił się bawić i świetnie tańczył. Widziałam, że w jego w życiu Chrystus był najważniejszy. Zobaczyłam, że jak ktoś pokocha całym sercem Jezusa, to problem piątkowych dyskotek przestaje być problemem, bo dla niego taka „ofiara” w porównaniu z Jego ofiarą, znika jak kropla naszych grzechów w oceanie Jego Miłosierdzia.

Szansa spotkania Jezusa

Być może tych kilka krótkich refleksji i świadectw pozwoli nam ponownie przemyśleć nasze przeżywanie piątku, nie tylko jako dnia wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, ale i czasu, w którym będziemy mogli choć minimalnie włączyć się w mękę i krzyż Zbawiciela. Być może rezygnacja z udziału w zabawie, będąca odważnym wyznaniem wiary, stanie się dla nas okazją do głębokiego spotkania z Jezusem cierpiącym. Takie spotkania przemieniają nie tylko nasze serca, ale pociągają innych do większej wiary i większego zaufania…

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dr Milena Kindziuk: Kwestionuję oficjalną, peerelowską wersję zbrodni na ks. Popiełuszce

2026-01-20 12:53

[ TEMATY ]

Milena Kindziuk

bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Milena Kindziuk

Punktem zwrotnym stała się dla mnie najnowsza książka prokuratora Andrzeja Witkowskiego „Bolesne tajemnice ks. Popiełuszki. Śladami prawdy”, właśnie wchodząca na rynek. Dlatego zapraszam do lektury czteroczęściowego cyklu moich wywiadów z prokuratorem na portalu niedziela.pl.

Wiem, że ten tekst i moje wywiady z prokuratorem Andrzejem Witkowskim wywołają sprzeciw. Milczenie byłoby wygodniejsze, ale po trzydziestu latach badań nie mam już prawa wybierać wygody ani powtarzać wersji, która coraz gorzej znosi konfrontację z faktami.
CZYTAJ DALEJ

Siostra Tymoteusza z Broniszewic: Przywracamy niepełnosprawnym chłopakom godność

2026-01-23 21:25

[ TEMATY ]

Broniszewice

Mat.prasowy

Siostra Tymoteusza Agnieszka Gil

Siostra Tymoteusza Agnieszka Gil

Siostra Tymoteusza Agnieszka Gil, dominikanka, w zakonie jest od dwudziestu lat. Od dziecka pragnęła zostać zakonnicą. Chciała być jak Święty Franciszek z Asyżu: budować kościoły, pomagać ubogim i otaczać się zwierzętami. Fascynacja nie była przypadkowa – jej wujek był kapelanem sióstr franciszkanek. Agnieszka była dzieckiem temperamentnym, nadpobudliwym. Dla świętego spokoju siostry włączały jej bajki o Świętym Franciszku.

– Znałam je na pamięć – mówi siostra Tymoteusza. – Uwielbiałam historie burzliwego życia Franciszka z Asyżu. Któregoś dnia wróciłam do domu i oznajmiłam mamie, że nie będę miała męża i zostanę zakonnicą.
CZYTAJ DALEJ

Jubileusz ojca od cudów

2026-01-24 21:27

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Jasna Góra

o. Melchior Królik

o. Melchior Królik

Ojciec Melchior Królik od 66 lat służy Maryi jako kapłan w Zakonie Paulinów. 24 stycznia obchodził swoją rocznicę święceń prezbiteratu, które otrzymał z rąk bp. Karola Wojtyły. Był m.in. definitorem i sekretarzem generalnym zakonu. Przez lata prowadził kronikę jasnogórskiego klasztoru i paulińskiego zakonu. Jest odpowiedzialny za stan zachowania Cudownego Obrazu Matki Bożej, zbiera także materiały dokumentacyjne dotyczące cudów i łask otrzymywanych za wstawiennictwem Maryi. Od prawie 60 lat jest związany z Warszawską Pielgrzymką Pieszą.

– Zawsze Matka Boża była przy mnie, przez całe moje życie. Jako kilkuletni chłopiec zostałem ocalony od hitlerowskich kul i często mówię, że cud życia zawdzięczam Maryi. Gdy obchodziłem 50. rocznicę święceń kapłańskich, napisałem na obrazku:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję