Reklama

Świadectwo pustego grobu

Niedziela częstochowska 13/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Fakt pustego grobu przytaczano od początku jako jeden z "dowodów" zmartwychwstania Chrystusa. Według relacji Ewangelistów, Maria Magdalena oraz inne niewiasty, które udały się w wielkanocny poranek do grobu Jezusa, stwierdziły, że kamień zagradzający do niego wejście był odsunięty, a złożone w nim przed trzema dniami ciało zniknęło. To samo wkrótce stwierdzili dwaj uczniowie Jezusa, Piotr i Jan. Pusty grób nie mógł jednak stanowić wystarczającego dowodu faktów, o jakich zaistnieniu wnet będą z przekonaniem obwieszczać całemu światu. Sam w sobie był argumentem kruchym, którego siłę dowodową przyćmiły wydarzenia, jakie wkrótce po odkryciu pustego grobu nastąpiły, ale o którym nie zapomniano. W pierwszych bowiem godzinach owego popaschalnego dnia był faktem rzucającym nowe światło na osobę i misję Jezusa.

Stwierdzenie nieobecności ciała Jezusa w grobie Maria Magdalena usiłowała początkowo wytłumaczyć sobie przeniesieniem go przez właściciela grobu w inne miejsce. Natomiast reakcją uczniów na wieść o braku ciała Jezusa w grobie, o spotkaniu Go żywego przez niewiasty oraz na rozpowszechniane już pogłoski o wykradzeniu Go przez uczniów dla szerzenia wieści o Jego zmartwychwstaniu był strach przed oskarżeniem o profanację grobu i niecną mistyfikację. Dwaj z nich opuszczają spiesznie z tego powodu Jerozolimę, nie wiedząc, co o tym sądzić. Inni ukryli się w zamkniętym pomieszczeniu, dyskutując o zaistniałych faktach.

Zanim nastąpił ich dalszy, niezwykły ciąg, zanim zmartwychwstały Jezus wieczorem pojawił się pośród nich, mieli wystarczająco dużo czasu, by przeanalizować to, czego byli dotąd niewątpliwie naocznymi już świadkami.

Od początku zrozumiano, że zmartwychwstanie Jezusa, choć było powrotem do życia, nie było powrotem do uwarunkowań ziemskiego życia. Świadczyły o tym niezwykłe właściwości Jego ciała. Niewątpliwie, jeżeli miało miejsce, stawało się koronnym dowodem mesjańskiej misji Jezusa i nakazywało spojrzeć dogłębniej na Jego przedziwne związki z Przedwiecznym. Jeżeli relacjonowane przez niewiasty fakty były prawdziwe, to zapowiadały rewizję całej dotychczasowej wiedzy o Najwyższym, o Jego relacjach z człowiekiem, o zgotowanej przez Niego człowiekowi chwale i godności.

W pierwszych więc godzinach owego pierwszego dnia tygodnia zdumieniu uczniów Jezusa towarzyszyło nade wszystko niedowierzanie dotyczące usłyszanych od niewiast oraz od Piotra i Jana relacji. Szukano wyjaśnień dla tych faktów, które były pewne. Należał do nich fakt nieobecności ciała Jezusa w grobie, do którego je złożono, ale także i fakt tego, co w nim odkryto, postrzeżono, doświadczono. Zdumiewająca była w nim bowiem nie tylko obecność "jaśniejących blaskiem" młodzieńców, ale i układ pogrzebowych chust i opasek, w jakie zawinięto ciało Jezusa podczas pogrzebu.

Niewiasty twierdziły, że na grobowym kamieniu, na którym złożono martwe ciało ukrzyżowanego Jezusa, leżały chusty i opaski, użyte do jego obwinięcia, według pogrzebowego zwyczaju żydowskiego. Ich położenie zastanawiało, wywoływało najwięcej komentarzy, było intrygujące. Ten dziwny układ chust i opasek spostrzegli także Piotr i Jan, którzy po alarmie Marii Magdaleny szybko udali się do wykutej w skale grobowej groty, w której złożono ciało Jezusa. Św. Jan w swej Ewangelii stwierdza, że układ opasek i chusty sprawił, że już wówczas uwierzył w zmartwychwstanie Jezusa. Ewangelista tak opisuje swoje spostrzeżenia i doświadczenie:

Maria Magdalena po odkryciu pustego grobu udała się szybko do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i udali się do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy tam zajrzał zobaczył leżące płótna, jednak nie wszedł do grobu. Nadszedł wkrótce Piotr idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do grobu i ów drugi uczeń. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli Pisma, które mówi, że On miał powstać z martwych ( por. J 20, 1-9).

Włoski publicysta Vittorio Messori w swojej książce Mówią, że zmartwychwstał (wydanej w 2001 r. także po polsku) proponuje za ks. Antonio Persili nieco inne odczytanie greckiego oryginału przytoczonego wyżej fragmentu Ewangelii św. Jana. Jego długi wywód zawarty na stronach 176 do 205 postaram się skreślić w bardziej zwięzłych zdaniach. Nie wyrażając osądu odnośnie do słuszności tego odczytu, pragnę zwrócić tylko uwagę na jego zaistnienie.

Otóż ks. A. Persili, bogaty w znajomość języka greckiego, a także w wiedzę o żydowskich zwyczajach pogrzebowych, wskazał w greckim, oryginalnym tekście powyższej relacji wyrażenia, które należałoby odczytać inaczej niż czynili to dotychczasowi jej tłumacze na współczesne języki. Dotyczy to zwłaszcza tego, co "ujrzeli" i "przeżyli" w grobie Piotr z Janem, a co spowodowało, że obaj "uwierzyli" już wówczas w zmartwychwstanie Jezusa.

Przebieg pogrzebowych obrzędów odnośnie do ciała Jezusa - według ks. Persili - był następujący: Ze zwoju płótna, zakupionego przez Józefa z Arymatei, odcięto kilkumetrowy całun, w który zawinięto ciało Jezusa, kładąc je plecami na jednej jego części i nakrywając przez głowę dalszym jego kawałkiem. Następnie obwinięto, obwiązano je opaskami. Obwijaniu zwłok towarzyszyło nasycanie płócien wonnymi olejkami. Tradycja utrzymuje, że czynności owijania i namaszczania dokonano przed wykutym w skale grobem, a dopiero potem złożono je w grobowej niszy na kamiennej ławie i ponownie nasycono pachnidłami.

Jan, który przybiegł pierwszy, zaglądając nieśmiało do grobu - zdaniem ks. Persili - ujrzał tylko tę część całunu i opasek, w które ciało było spowite, a które leżały na miejscu nóg. Nie wchodząc w głąb grobu, nie dostrzegł natomiast chusty przykrywającej miejsce głowy. Dopiero kiedy za Piotrem wszedł do grobowej groty, ujrzał także i chustę.

Układ opasek, a zwłaszcza układ chusty zrobiły na obu uczniach niesamowite wrażenie. Opaski spoczywały na grobowym kamieniu "oklapnięte", zwiotczałe, nieco sfalowane, gdyż nadal otaczały spoczywający w nich pusty już całun. Sprawiały wrażenie spłaszczonego kokonu. Tak bowiem należy tłumaczyć opisujące stan opasek greckie słowo keimai - płasko rozpostarte, oklapnięte. Polskie więc tłumaczenie tego greckiego słowa przez "leżące" nie oddaje bynajmniej pełnej treści przekazu o przeżyciu, jakie stało się udziałem Jana i Piotra w grobowej komorze. Nie ujrzeli oni bowiem "leżących płócien", jak chce większość tłumaczeń, lecz płótna spłaszczone, płasko rozpostarte. Kiedy owijały ciało, były nim wypełnione, a teraz leżały puste, wyzbyte swej poprzedniej zawartości. Nadto opaski były nierozplątane, nienaruszone, nieodwinięte z całunu i tym układem zwracały natychmiast na siebie uwagę, zastanawiały i wywoływały pytania o przyczynę takiego ich stanu. Nikt nie mógł bowiem opróżnić całunu, zachowując taki ich nienaruszony układ.

Wrażenie spotkania z Tajemnicą potęgował jeszcze bardziej kształt, forma leżącej na miejscu twarzy Jezusa chusty. Jan zauważył to zjawisko, dopiero kiedy wszedł za Piotrem do wykutego w skale grobu. Możliwe, że Piotr uderzony kształtem chusty wskazał ją Janowi i obaj patrzyli zdumieni na coś, co mogło się zdarzyć tylko w tym grobie. Bowiem zdaniem ks. Persili, chusta położona na głowie Jezusa, a właściwie ją przedtem otulająca, bynajmniej nie leżała oklapnięta, nie była spłaszczona jak opaski owijające pusty całun. Jej forma była tak zaskakująca, że Jan do jej opisania użył aż kilkunastu słów.

I znów musimy odwołać się do tłumaczenia, jakie proponuje ks. Persili. Powyższy bowiem polski przekład tego tekstu (a także i inne) deformują - jego zdaniem - zawarty przez Jana Ewangelistę przekaz. Chusta bowiem nie "leżała zwinięta na oddzielnym miejscu", lecz nadal na tym samym, tylko posiadała niezwykły kształt. Uważne wczytanie się w grecki oryginał odsłania przed nami fakt, który sprawił niesamowite wrażenie na obu uczniach. Posłuchajmy ks. Persili: "Nieszczęśliwe tłumaczenie niszczy cudowny ślad, jaki Ewangelista z wielką troskliwością uwypuklił oraz opisał zwięźle i wyraziście. Ten przekład zawiera trzy błędy, które przekręcają świadectwo Jana". Zauważa następnie, że dla opisania dostrzeżonego zjawiska Ewangelista używa greckiego określenia alla choris entetyligmenon, co jego zdaniem bynajmniej nie znaczy "oddzielnie zwiniętą", lecz że w przeciwieństwie do opasek " znajdowała się w od-

miennej pozycji", tak jakby coś owijała, choć w niej nic nie było. Chusta, zdaniem ks. Persili, nie była bowiem spłaszczona, oklapnięta na grobowym kamieniu (tak jak opaski), lecz jakby pełna, nadal coś owijająca. Jej niezwykły układ, jedyny w swoim rodzaju, był wyzwaniem do siły ziemskiej grawitacji. Zawierał jakby ślad tego, co wydarzyło się tutaj przed chwilą. Odbiór tego zjawiska rodził niezwykle silne przeżycie. Ono to spowodowało natychmiastowy akt wiary Jana, a niewątpliwie i Piotra, w zmartwychwstanie Jezusa.

Przyznajemy, że tłumaczenie ks. Persili - choć dla większości biblistów jest propozycją trudną do przyjęcia - rozjaśnia sens stwierdzenia św. Jana, że skoro "ujrzał" opaski i chusty - "uwierzył". Jeżeli zauważył tę propozycję taki publicysta, jak Vittorio Messori warto o niej także wiedzieć. Przy okazji V. Messori zauważył, iż zmartwychwstanie Jezusa nie polegało na tym, że "wyszedł" On z grobu tak jak wychodzi się z pokoju, że Jezus uwielbiony w swym człowieczeństwie przez Ojca Niebieskiego nie potrzebował uwalniać się nawet ze śmiertelnych płócien, ponieważ z ich wnętrza "wkroczył", został przeniesiony wprost w wymiar chwały przynależnej Najwyższemu. I jako Pan życia, "zasiadający po prawicy Wszech-

mocnego", objawił się swoim uczniom. Taką prawdę głosili światu pierwsi jej świadkowie, którzy wraz z Janem, Piotrem i niewiastami, doświadczając tego wieczoru i w następujące dni spotkań ze Zmartwychwstałym " uwierzyli", że Jezus w pełni swego człowieczeństwa "został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Ojca Niebieskiego", dzieląc z Nim Jego Chwałę, Moc i Panowanie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Monika – matka św. Augustyna

[ TEMATY ]

święta

Adobe Stock

"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.

Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna. Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie. Przeczytaj także: Monika i Augustyn Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem. Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
CZYTAJ DALEJ

Abp Depo: Maryja wybrała Częstochowę

2026-08-26 21:10

[ TEMATY ]

Jasna Góra

abp Wacław Depo

26 sierpnia

Maciej Orman/Niedziela

– Maryja wybrała to miejsce i to miasto, aby od pokoleń nie tylko stanowić o jego charakterze, ale by stało się znakiem zjednoczenia z Chrystusem i jedności Polaków – powiedział abp Wacław Depo. W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej hierarcha przewodniczył na szczycie jasnogórskim wieczornej Mszy św. w intencji Częstochowy i metropolii częstochowskiej w dniu jej patronalnego święta.

Witając uczestników Liturgii, o. Bernard Wulczyński, podprzeor Jasnej Góry, przypomniał, że ten dzień przywołuje wielkie dziedzictwo Jasnogórskich Ślubów Narodu. – Słowa przyrzeczeń wierności Bogu, krzyżowi i Ewangelii, wypowiedziane przed laty, dzisiaj wypełniają się w naszym życiu także przez codzienne świadectwo miłości Boga i bliźniego. Nic tak nie przemawia do tych, których dzisiaj tutaj nie ma, jak życie tymi wartościami – podkreślił paulin.
CZYTAJ DALEJ

Prymas Polski: prawo do życia to fundament praw człowieka

2026-08-27 18:29

[ TEMATY ]

prymas Polski

prawo do życia

BPJG

Prymas Polski

Prymas Polski

Prawo do życia od poczęcia jest podstawowym prawem człowieka, a nie wyłącznie kwestią światopoglądową - powiedział abp Wojciech Polak w rozmowie przeprowadzonej na antenie archidiecezjalnego Radia eM. Podkreślił, że na prawie do życia opierają się wszystkie pozostałe prawa człowieka.

Mówiąc o osobach, które dokonały aborcji, abp Polak wskazał na potrzebę połączenia prawdy o złu aborcji z miłosierdziem i towarzyszeniem. - Kościół nie może zostawiać tych osób samych - zaznaczył, wskazując na potrzebę pomocy w przeżyciu traumy i drodze do uzdrowienia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję