Reklama

Głos z Torunia

Toruń: Setna rocznica powrotu Pomorza i Kujaw do Macierzy

- Wpatrując się w historię i ucząc się od poprzednich pokoleń, chcemy wspólnym wysiłkiem dar niepodległości i pokoju przekazać bezpiecznie następnym pokoleniom – mówił dziś bp Wiesław Śmigiel podczas Mszy św. za Ojczyznę w toruńskiej katedrze Świętych Janów. W Toruniu rozpoczęły się obchody setnej rocznicy powrotu Pomorza i Kujaw do wolnej Polski.

[ TEMATY ]

rocznica

Toruń

Bp Wiesław Śmigiel

Pomorze

Kujawy

BP KEP

Bp Wiesław Śmigiel

Na Eucharystii obecni byli: biskup senior Andrzej Suski, toruńscy przełożeni Kościoła prawosławnego – ks. mitrat Mikołaj Hajduczenia oraz Kościoła ewangelicko-augsburskiego – ks. Michał Walukiewicz, jak również samorządowcy różnych szczebli z marszałkami województw kujawsko-pomorskiego i pomorskiego na czele, przedstawiciele rządu Rzeczpospolitej Polskiej, służb mundurowych, harcerzy, szkół i uczelni naszego regionu oraz liczne poczty sztandarowe.

W homilii bp Śmigiel przywołał postaci osób zaangażowanych w działania niepodległościowe na terenie Pomorza i Kujaw, zwłaszcza filomatów pomorskich, którzy za swoje zaangażowanie zapłacili nieraz wysoką cenę. Wymienione przezeń osoby to m.in. ks. Józef Prądzyński, Stefan Łaszewski, Julian Szychowski, ks Władysław Łęga, ks. Antoni Szuman, Józef Wybicki, ks. gen Józef Wrycza czy ks. Julian Dzionara, uczący małych parafian „Katechizmu dziecka polskiego”.

Hierarcha zwrócił również uwagę na wolność wewnętrzną oraz moc, jaką zniewolonym Polakom dawała wiara, która „sprawiała, że nigdy nie umarła w nas nadzieja”. Niezwykłą wagę miało wychowanie patriotyczne.

Reklama

-

W czasie zaborów byliśmy dumnym narodem bez własnej ojczyzny
, ale słupy graniczne postawiliśmy przy naszych podwórkach i domach. Tam ciągle była Polska. W rozmowach przy stole rodzinnym, w domowych lekcjach, w modlitwie – mówił bp Śmigiel. Dziękując Bogu za odzyskaną wolność, prosił również: - Niech dobry Bóg błogosławi Polskę, nasze małe ojczyzny, nasze rodziny i nas samych.

Tego dnia harcerze oraz władze samorządowe złożyły kwiaty w miejscach pamięci nawiązujących do powrotu Pomorza i Kujaw do wolnej Polski, a w samym Toruniu przed pomnikiem ofiar Zbrodni Pomorskiej, gen. Józefa Hallera, który wraz z Błękitną Armią wyzwalał te tereny w 1920 r. oraz Stefana Łaszewskiego, pierwszego wojewody pomorskiego. Po Mszy św. na historycznej siedzibie województw pomorskich odsłonięto tablicę pamiątkową.

Obchody powrotu Pomorza i Kujaw do Macierzy potrwają przez kilka najbliższych miesięcy. Towarzyszyć im będą koncerty, wystawy, sztafety biegowe, wspólne czytanie „Pana Tadeusza”, pikniki i rekonstrukcje historyczne (m.in. w Toruniu i Golubiu). Msza św. dziękczynna za powrót Torunia do wolnej Polski będzie miała miejsce 18 stycznia o godz. 16.00 w katedrze Świętych Janów.

2020-01-10 18:22

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świeca w oknie i modlitwa o ustanie pandemii

2020-04-02 21:18

[ TEMATY ]

rocznica

św. Jan Paweł II

Archiwum Aspektów

Bp Tadeusz Lityński zachęca wszystkich diecezjan, aby w 15. rocznicę śmierci św. Jana Pawła II, w czwartek, 2 kwietnia, o 21.37 zapalić w oknach świece i zjednoczyć się na modlitwie o ustanie pandemii.To odpowiedź na apel kard. Stanisława Dziwisza.

CZYTAJ DALEJ

Lublin: terapia innowacyjna u pacjentów z COVID-19 przyniosła bardzo dobry efekt

2020-04-04 08:58

[ TEMATY ]

wywiad

lekarz

koronawirus

Adobe.Stock.pl

Terapia innowacyjna, której w Lublinie poddano trzech pacjentów z COVID-19, doprowadziła w drugiej dobie po podaniu leku do poprawy ich stanu klinicznego. Udało się zahamować postęp choroby i uniknąć podłączenia ich do respiratora – powiedział kierownik kliniki chorób zakaźnych szpitala w Lublinie dr hab. Krzysztof Tomasiewicz.

Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie przybliżył w rozmowie z PAP szczegóły przebiegu terapii lekiem, który zastosowano poza wskazaniami rejestracyjnymi mechanizmów jego działania, a także wymogi prawne związane z przeprowadzeniem takiego leczenia.

PAP: Dlaczego zdecydowaliście się na zastosowanie tej pionierskiej metody?

Krzysztof Tomasiewicz: Decyzja o podjęciu terapii została oparta po pierwsze na analizie mechanizmów patogenetycznych, jakie występują w COVID-19, a po drugie po zapoznaniu się z nielicznymi, pojedynczymi wynikami podawania tego leku w Chinach, we Włoszech czy też ostatnio w Hiszpanii.
Rozpatrywaliśmy zastosowanie różnych cząstek działających na układ immunologiczny. Ostatecznie, po ocenie możliwych korzyści i ryzyka związanego z podaniem leków, dokonaliśmy wyboru leku, który blokuje receptor dla interleukiny 6. Była to trudna decyzja, ponieważ dotyczyła zastosowania leku poza wskazaniami rejestracyjnymi, ale chodziło o ratowanie życia pacjentów.

- Jaki jest mechanizm działania leku?

- Zastosowaliśmy lek, który ma zablokować receptor dla jednej z interleukin, a przez to zatrzymać nadmierną reakcję zapalną. Wiadomo, że ciężkie następstwa zakażenia, a więc niewydolność oddechowa i niewydolność wielonarządowa, są związane z gwałtowną burzą cytokinową, która sprawia, że układ immunologiczny, broniąc się przed zakażeniem, niszczy organizm. Nie jest to leczenie przeciwwirusowe, lecz terapia konsekwencji zakażenia.

- Jak ona przebiegała i ilu pacjentów nią objęliście?

- Terapia polega na podaniu dożylnym leku w dwóch dawkach w odstępach kilkunastu godzin. Objęliśmy nią trzech pacjentów, u których istniało bardzo wysokie prawdopodobieństwo zastosowania w kilku najbliższych godzinach leczenia oddechem wspomaganym (podłączenia do respiratora). Naszym zdaniem był to optymalny moment na zastosowanie tego typu leczenia. Zarówno wcześniejsze podanie leku, jak i, niestety, podanie go w okresie już podłączenia do respiratora wydaje się zmniejszać szansę na uzyskanie pozytywnego efektu terapeutycznego.

- W jakim wieku są pacjenci, czy mają jakieś współtowarzyszące choroby?

- Są to pacjenci między 60. a 75. rokiem życia, z chorobami współistniejącymi, a więc bezpośrednio zagrożeni negatywnymi następstwami zakażenia SARS-CoV-2.

- Jak następowała poprawa ich stanu zdrowia?

- Już w drugiej dobie po zastosowaniu leku u wszystkich pacjentów doszło do poprawy stanu klinicznego, przy czym aktualnie u dwóch jest to poprawa bardzo spektakularna, ze znaczną poprawą parametrów oddechowych, a w badaniach laboratoryjnych ze spadkiem parametrów zapalnych, takich jak ferrytyna, CRP czy prokalcytonina.
Trzeci pacjent również się poprawia, przy czym ta poprawa następuje wolniej. Lek wciąż działa i konieczna jest dalsza obserwacja. Najważniejsze, że udało się zahamować postęp choroby i pacjenci uniknęli leczenia przy pomocy respiratora.

- Jak wygląda procedura zezwolenia na przeprowadzenie eksperymentalnych metod?

- Terapia eksperymentalna wymaga zgody komisji bioetycznej. Składany jest protokół badania, w którym określa się zasady przeprowadzenia eksperymentu medycznego, formularz informacji dla pacjenta i świadomej zgody pacjenta. Ponieważ sytuacja była nadzwyczajna, poprosiłem Komisję Bioetyczną Uniwersytetu Medycznego w Lublinie o pilne rozpatrzenie mojego wniosku i w ciągu kilku dni uzyskałem zgodę, za co bardzo Komisji dziękuję. Nikt nie miał wątpliwości, że na szali jest ratowanie życia ludzkiego.

- Kto na świecie stosuje tę terapię i jakie są doniesienia o jej skuteczności?

- Terapia była stosowana u pojedynczych pacjentów w Chinach, we Włoszech i w Hiszpanii. Pierwsze doniesienia są bardzo optymistyczne, przy czym wydaje się, że zastosowany przez nas wybór czasu podania – w okresie narastania objawów niewydolności oddechowej – wydaje się najbardziej optymalny. We wspomnianych przypadkach zagranicznych z tym wyborem było różnie, co może mieć wpływ na skuteczność.

- Jak pan ocenia obecną sytuację epidemii z punktu widzenia osoby, która na co dzień walczy z COVID-19?

- Najważniejsze jest, aby nie doszło do przepełnienia pojemności systemu opieki zdrowotnej, a więc, by starczyło łóżek i respiratorów dla pacjentów, a także, aby było wystarczająco dużo pracowników opieki medycznej. Niestety takie zdarzenia obserwujemy we Włoszech czy w Hiszpanii. Rozwiązania systemowe i organizacyjne są bardzo ważne dla utrzymania kontroli nad sytuacją związaną z epidemią COVID-19.
Jeżeli dzięki wprowadzonym restrykcjom w kontaktach w przestrzeni publicznej uda się dokonać spłaszczenia krzywej zachorowań, a wszystko na to wskazuje, to epidemia może trwać dłużej, ale nie będzie gwałtowna, a to również pozwala na uniknięcie olbrzymiej liczby zgonów. Mam nadzieję, że na przełomie maja i czerwca będziemy już po szczycie zachorowań i w fazie wygaszania epidemii.

CZYTAJ DALEJ

Pomóżmy siostrom ze Staniątek

2020-04-06 14:12

bernardynki.eu

W minionym tygodniu s. Stefania Polkowska OSB, ksieni Opactwa sióstr Bernardynek w Staniątkach (koło Niepołomic) napisała list:

Drodzy Przyjaciele Opactwa,

Opactwo Świętego Wojciecha Mniszek Benedyktynek w Staniątkach koło Niepołomic jest najstarszym klasztorem benedyktynek w Polsce fundowanym około 1210 roku. Stanowi swego rodzaju skarbiec narodowy, pełen bezcennych dóbr kultury - literatury, malarstwa, rzeźby oraz przedmiotów sakralnych. Przyklasztorny kościół pochodzący z XIII wieku sam w sobie jest dziełem sztuki, a przede wszystkim jest miejscem Maryjnego kultu, gdyż znajduje się w nim słynący łaskami obraz Matki Bożej Bolesnej.

Życie naszej wspólnoty biegnie od wieków utartym torem. Modlitwa przeplata się z pracą, praca z modlitwą, są chwile wytchnienia i odpoczynku, są chwile intensywnego wysiłku. Proza benedyktyńskiego życia daleka jest od monotonii, bowiem Opactwo tętni życiem - tym dla Boga, a także tym dla ludzi.

Grube mury, które oddzielają nas od świata pozwalają skupić nasze myśli i wysiłki na Bogu. Zaczynamy każdy dzień modlitwą w chórze zakonnym i z tą modlitwą podejmujemy wszystkie działania w ciągu dnia. Przeorysza naszej wspólnoty siostra Benedykta krząta się przy furcie, tuż obok w kuchni siostra Julia przygotowuje dla nas i naszych gości posiłki. Siostra Barbara, która jest zakrystianką dba o kościół i pomaga w pracach domowych. Biblioteką i domem gości zajmuje się siostra Zacharia. Siostra Antonina pracuje w ogrodzie, prowadzi sklepik - jest właściwie wszędzie, gdzie coś się dzieje. Gospodarstwem zarządza siostra Bogusława, która dogląda także pola i pszczół. Siostra Józefa wykonuje dewocjonalia, sprząta, opiekuje się starszymi siostrami. Ja zaś, s.Stefania, jako przełożona Wspólnoty czuwam nad wszystkim i wszystkimi zarówno wewnątrz, jak i w otoczeniu klasztoru.

Na każdym kroku widoczne jest piętno ośmiu wieków istnienia opactwa – bo wszystko w nim jest historią, tworzoną mozolnie dzień po dniu przez siostry. Uderza w nim cisza oraz wyjątkowy klimat właściwy dla miejsc poświęconych Bogu. I w tym wszystkim dwanaście mniszek sprawujących pieczę nad tym niezwykłym Dziedzictwem Narodowym, jakim jest opactwo.

Wielka historia, duchowość i Sacrum, a w ich cieniu ludzkie zabieganie i troski. Bo trzeba ogrzać klasztor i kościół, zapłacić rachunki za energię elektryczną, gaz i wodę, kupić węgiel na zimę, gdyż do ogrzania blisko ośmiu tysięcy kubatury zabudowań klasztornych i kościelnych potrzeba około 70 ton węgla. Do tego opieka medyczna i lekarstwa dla starszych sióstr. Nie mówiąc o czymś do garnka i na stół. Ponad 40 000 złotych, które trzeba wydać miesięcznie na to wszystko może przyprawić o zawrót głowy.

Codziennie ciężko pracujemy, by pozyskać środki na utrzymanie klasztoru, kościoła i naszej Wspólnoty. To dlatego prowadzimy gospodarstwo, uprawiamy warzywa i owoce, hodujemy karpie, robimy przetwory i pieczemy ciasta, mamy dom gości i muzeum, opiekujemy się kościołem. Za każdą z tych rzeczy kryje się ogromny trud i wyrzeczenie, biorąc pod uwagę, że większość naszych sióstr czasy młodości ma już dawno za sobą. Chociaż czasem jest bardzo ciężko i łza kręci się w oku, nie narzekamy. Podejmujemy ten trud, bo wiemy, że tak trzeba…

Aktualnie za sprawą koronawirusa sytuacja naszego opactwa staje się z dnia na dzień coraz bardziej dramatyczna. Zamiast rzeszy wiernych w kościele tylko pojedyncze osoby nawiedzające świątynię, a co za tym idzie brak ofiar z tacy, zamknięty dom gości oraz nasz sklepik w opactwie w Tyńcu, w którym sprzedawane były przetwory i wypieki, nie pozwalają nam pozyskiwać funduszy na utrzymanie kościoła i klasztoru.

Mam pełną świadomość, że nasze opactwo nie jest tutaj wyjątkiem, bo wiele firm i podmiotów oraz poszczególnych ludzi dotknął wywołany tym wirusem kryzys. Dlatego w tej ogólnie złej sytuacji nie jest łatwo prosić o pomoc.

Mimo to pukam do ludzkich serc, bo wiem, że są one otwarte i wrażliwe na potrzeby innych. Wierzę, że znajdą się osoby, które zechcą wesprzeć nasze opactwo w tej ciężkiej chwili.

Z głębi serca dziękuję za wszelkie wsparcie i zapewniam o modlitwie, którą każdego dnia nasza wspólnota otacza wszystkich naszych Darczyńców.

Z wyrazami czci i szacunku oraz z serdeczną modlitwą

s. Stefania Polkowska OSB, ksieni Opactwa sióstr Bernardynek

Znam opactwo w Staniątkach i warunki tam panujące. Poznałam rozmodlone i zapracowane siostry. I myślę, że warto im teraz przyjść z pomocą. A gdy to już będzie możliwe, to koniecznie trzeba się do Staniątek wybrać i kupić przepyszny miód, a także inne smaczne i zdrowe produkty żywnościowe!

Na stronie: www.benedyktynki.eu w zakładce Wspieraj można poznać różne sposoby wspierania sióstr. Zachęcamy do niesienia im pomocy w tym trudnym dla nas wszystkich czasie.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję