Reklama

1 X Międzynarodowy Dzień Ludzi Starszych

Ich starości oswajanie

Dzisiejszy świat boi się starości. Nie lubi jej. Reklamę, media, promocje zawłaszczyła młodość i uroda - substytuty tego, o co warto walczyć całe życie. A starość? Niedołęstwo, choroby, smutki aż po ostateczny kres - komu to potrzebne? Gdy odwiedzam Dom Pomocy Społecznej im. Jana Pawła II przy ul. Jagiellońskiej w Kielcach przekonuję się, że wcale nie musi tak być. Że może być lepiej, inaczej, godniej.

Niedziela kielecka 39/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Papieska lekcja odchodzenia

Wraz ze śmiercią Ojca Świętego wydarzyło się coś ważnego. Papież pokazał całemu światu najpierw moc, siłę, piękno starości - pomimo wszelkich ograniczeń, a potem dał wielką lekcję umierania na oczach milionów ludzi. Jak bardzo odmienił tą lekcją współczesny świat, ile owoców przynosi ona po dziś dzień, nikogo przekonywać nie trzeba. Mieszkańcy Domu przy ul. Jagiellońskiej zgodnie orzekli: to dla nas najlepszy patron. I tak jest oficjalnie od 12 maja br. Papież stał się naprawdę obecny wśród nich - w formie rozważanych wciąż jego słów, malowanych portretów, pisanych wierszy, wspólnej modlitwy. Jego nauka i przykład przydały im wszystkim godności, dodały ducha i sił.

Obraz z dyskusji

Dyrektor placówki Anna Śleźnik, doświadczona w wieloletniej pracy w różnych formach opieki społecznej, zgromadziła wokół siebie sporą grupę współpracowników, mających kilka niezaprzeczalnych atutów: młodość, profesjonalizm, zapał, kreatywność. Małgosia Czechowska, Jacek Dziubel, Małgosia Pałyga, Marzena Zawada, Elżbieta Konarska, Ania Wiśniewska, wreszcie Antoni Myśliwiec i dyrektor Anna Śleźnik z pasją opowiadają o tym, co robią w Domu, a z ich uwag wyłania się obraz placówki dynamicznej, rozwojowej (dziwnie to brzmi, gdy mowa o starości), nie wolnej od bolączek, z nowymi wciąż potrzebami.
Aby wiedzieć, jak pomóc starości, trzeba odnieść się do jej definicji. To, że istnieje ona w medycynie czy w socjologii nie oznacza, że kryterium wiekowe jest wskaźnikiem najistotniejszym. W Domu mieszka np. pan, który w wieku ponad 90 lat chce się uczyć tajników fotografii i zakupić aparat. To zapewne zasługa Antoniego Myśliwca, znanego kieleckiego fotografa i przewodnika PTTK, który dla mieszkańców DPS prowadzi Klub Turystyczno-Fotograficzny. W ciągu minionego roku powstało blisko 8 tys. zdjęć o życiu miejscowej społeczności, a to już coś, czym można zarazić. Oglądają więc jedyne w swoim rodzaju kadry, uchwycone wrażliwym okiem artysty, miejsca, do których zapewne sami nie dotrą, ale to nic, skoro budzi się w nich pasja i krew w żyłach szybciej krąży...
Inny z kolei mieszkaniec Domu po 20 latach odkurzył sztalugi i pędzle, rozłożył zasuszone farby. Zainspirowała go wystawa obrazów autorstwa rówieśniczki i znajomej sprzed lat oraz wszystkie te cuda, które w ramach terapii zajęciowej proponuje Marzena Zawada. Mieszkańcy realizują się dziennikarsko we własnym piśmie Nasz Dom. Dzielą się swoimi próbami twórczymi, życiowym doświadczeniem, poradami lekarskimi, uwagami o polityce. Całość koordynuje Małgorzata Czechowska, ale właściwy nerw nadają pisemku oni - mieszkańcy.
- Czego najbardziej potrzeba ludziom starym, jeśli zapewni im się opiekę socjalno-bytową i pomoc medyczną? - z tym pytaniem zwracam się do dyrektor A. Śleźnik. - Przede wszystkim uwagi, zainteresowania, szacunku. Przypominają mi się słowa wypowiedziane przez starszego pana, uczestnika bitwy warszawskiej w 1920 r., odnośnie traktowania osób starszych w Japonii: „Kulturę narodu poznaje się po jego stosunku do starości”. Wydaje się, że odpowiednią pozycję w naszym mieście wypracowali sobie kombatanci - swoją obecnością, aktywnością w organizowaniu uroczystości rocznicowych, przekazem patriotycznym. Także przy Prezydencie jest zalążek grupy reprezentatywnej dla środowiska osób starszych, która ma oceniać poziom i zakres inicjatyw kulturalnych w mieście. Ale, co zrobić ze słuchaczami Uniwersytetu Trzeciego Wieku, ze środowiskami podobnymi do naszych mieszkańców, jak mądrze spożytkować ich wiedzę, doświadczenie, aspiracje do czynnego życia? To poważne wyzwanie na dzisiaj - podkreśla A. Śleźnik.
Tym poważniejsze, że jesteśmy społeczeństwem starzejącym się i, choć powoli, poprawiającym standard codziennego życia. Na fali przemian ostatnich lat zarysował się również nowy model obecności starszej osoby w rodzinie - jako jej jedynego żywiciela. Ileż jest takich rodzin, w małych miejscowościach, gdzie cała kilkupokoleniowa rodzina liczy przede wszystkim na rentę babci czy dziadka? - To demoralizujące i - dla tej wiekowej osoby - niekoniecznie dobre - na ten aspekt zwraca uwagę A. Myśliwiec. - Nie ukrywajmy, wyrwanie z dotychczasowego środowiska jest zawsze zabiegiem bolesnym, nierzadko to tragedia, niezależnie od możliwości, które niesie ze sobą życie w nowym domu - mówi J. Dziubel.
Pracownicy socjalni, terapeuci, cały personel robią wszystko, aby warunki życia uczynić jak najlepszymi. W Domu działa m.in. Teatr „Grupa zmontowana”, chór, kluby: literacki, turystyczno-fotograficzny, melomana, filmowy, Kółko Ogrodnicze, Radio „Gadułka”. Mieszkańcy są poważnymi odbiorcami wydarzeń kulturalnych w mieście (np. raz w tygodniu słuchają koncertów w filharmonii). Muzea, teatry, kina, pielgrzymki i wycieczki - w miarę możności stają się ich udziałem.
W ramach cyklu Znani i lubiani ostatnio gościli m.in. Laura Garcia Querol, radca kulturalny Ambasady Meksyku w Polsce, Bożena Targosz (TVP), aktorka Joanna Kasperek, dyrektor PSM Artur Jaroń, wreszcie światowej sławy plastyk Rafał Olbiński. Była młodzież z oazy, liczne zespoły muzyczne, teatr „Hagiograf”, a nawet relikwie św. Teresy z Lisieux. Profesjonalni aktorzy pomogli przygotować uwspółcześnione jasełka, trwają próby do adaptacji bajki Dziad i baba według scenariusza M. Płoskiego. Wreszcie planowany jest remont elewacji, a mieszkańcy sami wykonali projekty, które ponoć zachwyciły Olbińskiego. Teraz będą malować kamienie...
Można zapytać: po co to wszystko? Aby przywrócić godność starości i umożliwić pełnię życia po kres, a dla nas, jeszcze aktywnych - nieocenioną skarbnicę wiedzy o świecie. Ale można też zapytać: czy to obraz bez skazy, słowem miejsce, w którym i ja chciałbym zamieszkać? Oczywiście, są choroby, w tym ciężkie, jest śmierć. Jest dużo goryczy starych ludzi. Na co dzień doskwierają bariery architektoniczne w transporcie, placówkach kultury, użyteczności publicznej, szczególnie w wypadku osób na wózkach. Dotkliwy jest brak samochodu z podnośnikiem. I finanse. Mieszkańcy ponoszą 70 proc. kosztów utrzymania, budżet placówki pokrywa niewygórowane skądinąd pensje pracowników, a gminy są dzisiaj ubogie i trudno liczyć na dotację (a przydałoby się dofinansowanie działalności twórczej czy zakup różnych prozaicznych sprzętów do placówki). Trzeba także realnie oceniać, w jakiej formule DPS może funkcjonować, aby utrzymać się na rynku tego rodzaju usług? W samych Kielcach jest 6 tego typu placówek, to dużo czy mało?
Podobne pytania będą zawsze. Najważniejsze pozostaje rozstrzygnięcie: jaki jest mój osobisty stosunek do starego człowieka? Co mogę mu z siebie dać, czy on obdaruje mnie czymś, co chcę przyjąć? Cała reszta jest wtórna, mniej istotna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nieznane dotąd homilie kard. Ratzingera: gościnny Kościół, który pozostawia wolnym

2026-02-25 17:15

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

Grzegorz Gałązka

W homilii, która ukazała się w książce „Wiara przyszłości”, ówczesny kardynał przedstawia świętą Monikę i jej stosunek do syna, świętego Augustyna, jako uosobienie wspólnoty kościelnej: przestrzeń życia, gościnności i wolności, w której szanowana jest wolność każdego człowieka, a wiara nigdy nie jest narzucana.

„Cierpiąc, nauczyła się pozwalać mu iść własną drogą, bez przymusów. Nauczyła się żyć z faktem, że jego droga była zupełnie inna” od tej, którą sobie wyobrażała. Te słowa o matce świętego Augustyna, zostały wypowiedziane przez ówczesnego kard. Josepha Ratzingera podczas konsekracji kościoła parafialnego pw. św. Moniki w monachijskiej dzielnicy Neuparlach. Było to 29 listopada 1981 roku, zaledwie cztery dni po ogłoszeniu jego nominacji na urząd prefekta Kongregacji Nauki Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Ania Golędzinowska: Pustka w sercu glamour. Od kariery modelki do opętania i egzorcyzmów

2026-02-24 21:34

[ TEMATY ]

Ania Golędzinowska

Mat.prasowa/Esprit

Ania Golędzinowska

Ania Golędzinowska

Żyła w blasku fleszy. Mediolan był sceną jej kariery: czerwone dywany, okładki gazet, narzeczony – siostrzeniec Berlusconiego. A jednak za pozorem sukcesu kryła się samotność, której nie goił żaden aplauz. Zanim trafiła do świata mody, Ania Golędzinowska padła ofiarą handlu ludźmi – uwięziona, zmuszana do pracy w nocnym klubie, upokorzona. Uciekła. Lecz prawdziwe wyzwolenie przyszło dopiero później.

O Medjugorje usłyszała od jednego z dziennikarzy. Pojechała na pielgrzymkę z ciekawości, ale też z nadzieją, i wtedy zaczęło się coś, czego nie sposób było zignorować: bluźniercze głosy, niewidzialny opór, nocne zmagania.
CZYTAJ DALEJ

Rozważanie Wielkopostne: Przez śmierć ku życiu

2026-02-26 10:04

[ TEMATY ]

Wielki Post

rozważania

Adobe Stock

Przychodzi zawsze nagle, niespodziewanie, z zaskoczenia i jakby za wcześnie. Nie zapraszana, a jednak nieustannie wkrada się w nasze codzienne życie. Nikt jej nie szuka, większość jej unika, nie chce o niej rozmawiać. Odsuwa się ją na margines, jakby można było o niej zapomnieć. A ona ciągle powraca, przypomina o sobie. Przeciwniczka życia. Czasem przychodzi powoli, jakby chciała przygotować, dać czas, oswoić. Próbujemy się z nią jakoś ułożyć, pogodzić, a nawet ją uosobić, jakby można było wejść z nią w dialog, coś jeszcze wynegocjować. A przecież z każdym dniem jesteśmy jej bliżsi. Towarzyszy nam od urodzenia. Pojawia się na horyzoncie wtedy, gdy wydaje się, że można by jeszcze żyć. Jakby stała gdzieś za rogiem, skrywająca się na ulicach miast i wsi. Jakby czeka na szpitalnych korytarzach. Zabiera radość, nadzieję, rozrywa miłość. Pozostawia ból, żal, samotność i pustkę. Wpisana w ludzkie życie, pozostaje jednak w nieświadomości. Wspólne chwile zapisują się w pamięci, na kartach fotografii i albumów. Pozostaje pustka, której niczym nie da się zapełnić. Dotyka tego, kto odchodzi i tych, którzy zostają.

ZOBACZ --> Czytania liturgiczne na 25 marca 2026; Rok A, II
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję