Reklama

Rozpoczął się cykl spotkań o bł. ks. Frelichowskim

2019-01-08 20:17

xpb / Toruń (KAI)

- Bł. ks. Frelichowski działał i nadal działa w naszej diecezji - powiedział bp Józef Szamocki podczas spotkania inaugurującego cykl spotkań o bł. ks. Stefanie Wincentym Frelichowskim. Spotkania odbywają się z okazji przypadającej w tym roku 20. rocznicy beatyfikacji tego młodego kapłana diecezji toruńskiej i męczennika II wojny światowej. Gośćmi pierwszego spotkania byli Krzysztof i Zygmunt Jaczkowscy, synowie śp. Marcjanny Jaczkowskiej, najmłodszej siostry bł. ks. Frelichowskiego.

- Celem tych comiesięcznych spotkań będzie ukazanie różnych odsłon relacji, a właściwie bogactwa naszych spotkań z bł. ks. Stefanem Wincentym Frelichowskim, które wielu z nas posiada w swoich życiorysach. Chcemy się nimi podzielić, ucieszyć i mamy nadzieję, trochę zarazić. Zapraszam do udziału w tych spotkaniach wszystkich, którym bliska jest osoba naszego Błogosławionego – mówił dk. prof. Waldemar Rozynkowski, wicedyrektor Wydziału Duszpasterskiego kurii Diecezjalnej Toruńskiej.

Rozpoczynając spotkanie bp Szamocki przypomniał słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane podczas beatyfikacji ks. Frelichowskiego 7 czerwca 1999 roku: "Przyjmujemy z wielką wdzięcznością świadectwo życia błogosławionego Wincentego Frelichowskiego, współczesnego bohatera, kapłana i człowieka pokoju, jako wezwanie dla naszego pokolenia. Pragnę zawierzyć dar tej beatyfikacji w sposób szczególny Kościołowi toruńskiemu, aby strzegł i rozszerzał pamięć wielkich dzieł Boga, jakie dokonały się w krótkim życiu tego kapłana". - Spełniamy dziś wolę św. Jana Pawła II – mówił bp Szamocki i zaznaczył, że bł. ks. Frelichowski od samego początku powstania diecezji toruńskiej mocno działał i nadal działa w życiu diecezji. – Cykl spotkań, który rozpoczynamy, ma nam przybliżyć tę niezwykłą obecność ks. Wicka w życiu wielu osób – dodał.

Podczas spotkania uczestnicy obejrzeli film o bł. ks. Stefanie, w którym szczególnym świadectwem dzieliła się jego siostra śp. Marcjanna Jaczkowska. Następnie Krzysztof i Zygmunt Jaczkowscy podzielili się wspomnieniami, które o wujku pozostawiła ich mama. Ich wspomnieniom towarzyszyła prezentacja archiwalnych zdjęć rodzinnych oraz maska gipsowa bł. ks. Frelichowskiego wykonana pośmiertnie przez współwięźnia lekarza Stanisława Bieńkę.

Reklama

W spotkaniu uczestniczyła licznie rodzina bł. ks. Wicka. Obecna była m.in. s. Maria Wincenta Olkowska ze zgromadzenia Sióstr Pasterek, wnuczka siostry bł. ks. Frelichowskiego. S. Wincenta jest także autorką słów pieśni beatyfikacyjnej o ks. Stefanie.

Na zakończenie spotkania uczestnicy mieli możliwość podzielenia się osobistym świadectwem spotkania z bł. ks. Stefanem.

W diecezji toruńskiej od pierwszych chwil po beatyfikacji ks. Stefana, w różny sposób, wypełniana jest prośba św. Jana Pawła II. Jedną z propozycji, której celem jest odkrycie na nowo postaci i duchowości tego niezwykłego kapłana jest cykl spotkań zatytułowany: „Nasze spotkania z bł. ks. Stefanem Wincentym Frelichowskim”.

Spotkania będą odbywać się raz w miesiącu w Centrum Dialogu im. Jana Pawła II w Toruniu, mieszczącym się przy Wyższym Seminarium Duchownym. Podczas kolejnego spotkania w lutym gośćmi będzie rodzinę Grodzickich, która w 1998 roku doświadczyła cudu uzdrowienia za wstawiennictwem bł. ks. Stefana.

Organizatorem cyklu spotkań są: Wydział Duszpasterski Kurii Diecezjalnej Toruńskiej, sanktuarium bł. ks. Stefana W. Frelichowskiego w Toruniu oraz parafia pw. św. Mikołaja w Chełmży, gdzie wzrastał bł. ks. Stefan i parafia pw. bł. ks. S. W. Frelichowskiego w Toruniu.

Tagi:
bł. Stefan Frelichowski

Reklama

Przynosił niebo

2019-06-17 13:28

Joanna Kruczyńska
Edycja toruńska 25/2019, str. 6

Jak poznać kogoś, kogo nie ma już na ziemi? Najlepiej z relacji tych, którzy znali tę osobę za jej życia. Takie świadectwo potrafi być przyczynkiem przyjaźni przekraczającej granice śmierci

Renata Czerwińska
Na zakończenie spotkania wspólnie modlono się przy pomniku bł. Frelichowskiego

Na ostatnim już spotkaniu z bł. ks. Stefanem Frelichowskim o swojej przyjaźni z Wickiem opowiedział bp Józef Szamocki. Jako delegat biskupa w procesie beatyfikacyjnym ks. Stefana, bp Józef miał za zadanie m.in. spotkać się z ostatnimi żyjącymi świadkami męczeństwa Wicka. To dzięki ich relacjom bp Józef odkrył ks. Stefana.

Spotkanie zamykające cykl odbyło się 11 czerwca tradycyjnie w Centrum Dialogu przy toruńskim seminarium duchownym.

Kto kogo znalazł?

Bp Józef Szamocki zapytany o to, jak wyglądały początki jego znajomości z Wickiem, podkreślił, że nie były one takie oczywiste. Owszem, słyszał w seminarium o ks. Frelichowskim, ale głównie w kontekście tego, że był on kolegą bp. Bernarda Czaplińskiego. Wspominał o nim również ks. inf. Alfons Groszkowski z Chełmży, niemniej i to nie zwróciło na osobę ks. Frelichowskiego szczególnej uwagi. Zaczęło się to powoli zmieniać, gdy bp Andrzej Suski przyszedł do bp. Józefa z maszynopisem pamiętnika ks. Stefana. Kiedy ruszył proces beatyfikacyjny Wicka, bp Józef został w nim delegatem bp. Andrzeja i w ramach tej funkcji zbierał wspomnienia żyjących współwięźniów ks. Stefana. Wyłaniał się z nich obraz kapłana, którego sam widok poruszał sumienie i był wewnętrznym głosem do pójścia do spowiedzi. On wyciągał współwięźniów z rozpaczy i beznadziei. – On przynosił niebo tym ludziom – mówił bp Józef.

Kiedy zakończono zbieranie materiałów i przekazano je do Rzymu, „nic się nie skończyło, tylko właśnie na dobre rozpoczęło”. Bp Józef dał się niejako porwać ks. Frelichowskiemu i zaczął aktywnie działać na rzecz propagowania jego postaci, co w przypadku rozpoczętego procesu beatyfikacyjnego wcale nie było takie proste.

Drobnymi kroczkami

Środowisko zaangażowane w przygotowanie procesu beatyfikacyjnego, a więc ci znalezieni przez ks. Frelichowskiego, żyli treściami zapisanymi przez niego w pamiętniku. Z uwagi na to, że przed beatyfikacją nie można było tego opublikować, podjęli starania częściowego chociaż przybliżania pamiętnika klerykom. I tak w wewnętrznym pisemku seminaryjnym pojawiały się fragmenty pamiętnika, czy dodatek w postaci wybranych myśli ks. Frelichowskiego. Bp Józef wspominał też, jak w Zakopanem głosił rekolekcje dla kapłanów właśnie o ks. Frelichowskim. Pierwsze wydanie „Pamiętnika” w całości ukazało się dopiero na beatyfikację.

Towarzysze bł. ks. Stefana

Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana, obchodzone w czwartek po niedzieli Zesłania Ducha Świętego, to w diecezji toruńskiej Dzień Świętości Kapłańskiej. W tym roku kapłani spotkali się w konkatedrze w Chełmży. Tam też po raz pierwszy oficjalnie otrzymali broszurki informujące i zapraszające do wstąpienia do stowarzyszenia kapłanów. Duchowym przewodnikiem stowarzyszenia jest bł. ks. Frelichowski. – Trzeba nam świętych kapłanów, więc pragniemy budować przyszłość na pozytywach – mówił bp Józef.

On jest z nami

Jak podkreślił rektor toruńskiego seminarium duchownego ks. kan. Dariusz Zagórski, wśród kleryków bardzo żywy jest kult Wicka. On jest z nimi w modlitwach, a od niedawna także w nowym przedstawieniu, które specjalnie dla seminarium namalowała Ewa Mika. Bliską obecność bł. ks. Stefana na pewno odczuwają Danuta i Leszek Warmbierowie ze Skłudzewa, bo są przekonani, że Wicek uzdrowił p. Danutę, czy wierni z toruńskiej parafii pod wezwaniem Błogosławionego, bo dokładnie w 20. rocznicę beatyfikacji przeżywali konsekrację swojego kościoła. Wicek żyje również w wierszach Małgorzaty Musiałowskiej, bo „Kiedy Stefan/doczołgiwał się do brata, / pękało niebo”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O. Leon Knabit o atakach na abp. Jędraszewskiego

2019-08-08 07:26

Wiem, co piszę. Spodziewałem się, że kiedyś ktoś zażąda dymisji O. Gużyńskigo. I stało się tak, choć ja takiej postawy nie popieram, jak to ostatnio pisałem. Natomiast ataki na abpa Jędraszewskiego uważam za kolejne akcje przeciwko krakowskim Pasterzom.

Piotr Drzewiecki

Księcia Metropolitę Sapiehę chciano aresztować i potem wyrzucić z Polski. „Wojtyła zdrajca” -pisało na budynku przy Franciszkańskiej 3, Kardynałowi Macharskiemu grożono śmiercią. I ci wszyscy krzykacze przeminęli. Przeminą i ci aktualni, a Kraków? Będzie miał kolejnego arcybiskupa. Cała ta Czwórka odznaczała się głębokim patriotyzmem, rozumiała wartości, na których budowało się i trwało Państwo Polskie i nigdy nie występowała przeciw konkretnemu człowiekowi. Kardynał Wojtyła, już jako papież wołał na Błoniach 10 czerwca 1979 roku: „Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście że można. Człowiek jest wolny.

Ale - pytanie zasadnicze - czy wolno? I w imię czego „wolno?” Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć: NIE temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło?” I upłynęło czterdzieści lat, by metropolita szczeciński, abp Andrzej Dzięga, mógł napisać:

„Obserwując obecne zmaganie kulturowe, w ostatnich kilkunastu latach szczególnie intensywne w Polsce, a w ostatnich miesiącach jeszcze nasilające się na polskiej ziemi, widzimy, że nie jest to zwykłe przeciwstawienie społeczno-politycznych poglądów tzw. lewicowych i prawicowych, ale że jest to radykalne przeciwstawienie: Droga Bożej Prawdy przeciwko drodze zwykłego, pogańskiego bezbożnictwa.”

A więc jasne. Wybierajmy. Jeśli zaś ktoś wystąpi jako katolik przeciw własnemu biskupowi, to stawia się sam po określonej stronie. Załączone zdjęcie pokazuje, co się działo na Franciszkańskiej po śmierci Jana Pawła II. Nie będziemy się licytowali co do ilości uczestników sobotniego spotkania, ale przyjdźmy na modlitwę na 15-ą. Śpiewaliśmy Papieżowi przed laty „Cracovia semper Fidelis – Kraków zawsze wierny”. Czy usłyszy te słowa w Domu Ojca 10 sierpnia, właśnie w rocznicę Bierzmowania Dziejów?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Samorządowe programy edukacji seksualnej. Duże miasta pod lupą

2019-08-20 16:08

mip / Warszawa (KAI)

Przed deprawacją w szkołach przestrzega rodziców Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski w opublikowanym w poniedziałek apelu. Przyjrzyjmy się więc temu, co pod szyldem edukacji seksualnej oferują uczniom w ramach dodatkowych zajęć samorządowcy z kilku polskich miast.

Bożena Sztajner/Niedziela

Pierwszym miastem, które sfinansowało edukację seksualną w szkołach była Łódź. Już w 2012 roku do gimnazjów trafili edukatorzy Fundacji Nowoczesnej Edukacji "Spunk", która od początku współrealizuje projekt. To organizacja związana jest blisko z "Fabryką Równości" - stowarzyszeniem tworzącym łódzkie Parady Równości.

Zajęcia z edukacji seksualnej - prowadzone m. in. przez edukatorów reprezentujących organizacje LGBT+ - skupiają się, jak informuje oficjalna strona, przede wszystkim na profilaktyce ciąż wśród nastolatek i zapobieganiu chorobom przenoszonym drogą płciową i HIV. Edukacja seksualna w łódzkich szkołach nie jest obowiązkowa. Początkowo o przystąpieniu do programu decydowali rady pedagogiczne i rady rodziców. Obecnie decyzję podejmuję uczniowie i ich rodzice. Program jest adresowany do wszystkich uczniów łódzkich szkół podstawowych w wieku 13-16 lat.

W pierwszej edycji wzięło udział 700 uczniów, a w drugiej edycji 400 gimnazjalistów. Z kolei w 2019 roku w podobnych zajęciach - adresowanych już do uczniów szkół podstawowych - weźmie w sumie udział ok. 800 uczniów.

Od tego roku miejski urząd zmienił formułę zajęć. - Do tej pory każdy z organizatorów zajęć mógł wybrać sobie ich formułę. Mogły być to zarówno zajęcia na zasadzie wykładu dla kilku klas na sali gimnastycznej, jak i warsztaty dla kilkorga uczniów. W tej edycji zdecydowaliśmy, że stawiamy na ten drugi rodzaj spotkań, czyli warsztaty dla wąskiej grupy młodzieży, maksimum do 30 osób. Ponadto założyliśmy, że organizacje, które będą prowadziły lekcje dla uczniów - przeszkolą również naszych nauczycieli w szkołach, np. tych którzy mogą prowadzić zajęcia z przygotowania do życia w rodzinie. Warsztaty będą skierowane również do rodziców - mówi Iwona Iwanicka, zastępca dyrektora Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Łodzi.

Edukacja psychofizyczna

Jednym z pierwszych samorządów, który podjął kwestię szkolnych programów edukacji seksualnej był także Słupsk - miasto zarządzane wówczas przez Roberta Biedronia, znanego aktywistę LGBT+. W styczniu 2018 r. zaproponował radzie miasta projekt uchwały, zgodnie z którym, słupskie szkoły poprzez dodatkowe zajęcia seksedukacji miały "stawiać na rozwój psychofizyczny człowieka i integrować w sobie kwestie dojrzewania i zjawisk społecznych". Rada miasta odrzuciła projekt. Zdaniem Beaty Chrzanowskiej, przewodniczącej słupskiej rady uchwała została przygotowana na ostatnią chwilę, a na dodatek nie była konsultowana z rodzicami, ani nauczycielami, nie trafiła też do żadnej z komisji słupskiej rady.

Dwa miesiące później Rada Miasta uchwaliła projekt radnych Platformy Obywatelskiej. Zajęcia, które ruszą we wrześniu, będą miały charakter warsztatów, a poprowadzą je zawodowi pedagodzy zajmujący się edukacją seksualną. Edukację będą prowadzić instruktorzy przeszkoleni przez stowarzyszenie Flandria z Inowrocławia. Zgodnie z założeniami uczniowie mają pozyskać wiedzę na temat "edukacji zdrowotnej, na temat prokreacji i kwestii związanych z rolą płci, równouprawnieniem w związkach, zapobieganiem, a także niwelowaniem wszechobecnego i dotkliwego problemu przemocy seksualnej".

Program kierowany jest do uczniów ostatnich klas szkół podstawowych i pierwszych klas szkół średnich. Zajęcia będą dobrowolne, z wymogiem pisemnej zgody rodziców. Weźmie w nich udział około 200 uczniów. Zajęcia obejmą też rodziców oraz nauczycieli.

„ZdrovveLove”

Edukację seksualną nie tylko dzieci, ale i rodziców, zakłada też projekt „ZdrovveLove”, który wiosną ruszył przy współpracy urzędu miejskiego w Gdańsku. Warsztaty poprowadzą edukatorzy, specjaliści w zakresie zdrowia prokreacyjnego oraz edukacji psychoseksualnej, terapeutycznej i edukacyjnej. Za projekt odpowiada Anna Michalska z firmy szkoleniowo-doradczej Psyche &Soma&Polis.

Jak mówi KAI Anna Michalska, w zajęciach organizowanych w semestrze wiosennym wzięło udział około 150 uczennic i uczniów pierwszych klas siedmiu gdańskich szkół ponadpodstawowych. Do udziału w projekcie w nowym roku szkolnym wyraziło chęć kolejnych 7 dyrektorów. Cykl warsztatów składa się z 8 lekcji, podczas których edukatorzy podejmują zagadnienia m.in.: wprowadzenia do seksualności, dojrzewania i rozwoju psychoseksualnego, antykoncepcji, chorób przenoszonych drogą płciową czy ról płciowych i społecznych. Każdy uczestnik zajęć może otrzymać specjalną broszurę.

Sprzeciw wobec realizacji programu dodatkowej edukacji seksualnej w szkole „ZdrovveLove” wyraża wiele organizacji społecznych, m. in. stowarzyszenie Odpowiedzialny Gdańsk. Zdaniem Przemysława Majewskiego te zajęcia to demoralizacja i seksualizacja dzieci, mająca niewiele wspólnego z wiedzą naukową. Z kolei Fundacja Mamy i Taty wystosowała apel przeciwko „agresywnej demoralizacji dzieci w Gdańsku”. Przedstawiciele Fundacji Mamy i Taty twierdzą, że broszura przygotowana na zajęcia promuje stosowanie środków antykoncepcyjnych w tym środków hormonalnych, używa języka i wartości stosowanych przez środowiska radykalnych mniejszości seksualnych, zachęca do masturbacji. Znajdujemy tak m. in. stwierdzenie: „większość z nas rodzi się jako kobieta i mężczyzna, ale nie zawsze tak jest”, a także instrukcja obrazkowa, jak zakładać prezerwatywę.

Broszurę „Zdrovve Love” przygotowało dla miasta Polskie Towarzystwo Programów Zdrowotnych z Gdańska. Jest ona jednym z punktów realizacji programu wspierającego prokreację gdańszczan. W ramach tego samego programu mieszkańcom oferowane jest też dofinansowanie in vitro.

Warszawska Deklaracja LGBT+

Edukacja seksualna w szkołach jest również jednym z założeń podpisanej 18 lutego br. przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklaracji „Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+”. Zakłada ona m.in. „wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”.

Jak podkreślają sygnatariusze dokumentu, edukacja seksualna, w tym kwestie związane z tożsamością płciową, jest bardzo zaniedbanym obszarem w polskiej edukacji. „Warszawa, jeśli ma ambicje zapewniać swoim młodym mieszkankom i mieszkańcom edukację na miarę XXI wieku, musi to zmienić” – przekonuje samorząd. Wskazuje, że zadaniem miejskiego urzędu będzie zapewnienie adekwatnej, prowadzonej w angażujący sposób i odpowiadającej na potrzeby młodzieży edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w stołecznych szkołach.

Publikacja tzw. deklaracji LGBT+, a zwłaszcza propozycja edukacji seksualnej wg standardów WHO, wzbudziła zaniepokojenie wielu środowisk w tym biskupów warszawskich. Pasterze archidiecezji warszawskiej i diecezji warszawsko-praskiej w wydanym oświadczeniu przypomnieli, że w chrześcijańskiej wizji „pozytywne i mądre wychowanie seksualne” powinno być obiektywne, wolne od jakiejkolwiek ideologii, a jednocześnie osadzone w kontekście „wychowania do miłości, do wzajemnego daru z siebie” . "Edukacja seksualna musi też być dostosowana do wieku dzieci i młodzieży" - pisali wówczas biskupi.

Pomysły zawarte w Deklaracji LGBT+ wzbudziły wiele kontrowersji, jednak dotychczas nie pojawiły się informacje dotyczące działań miasta w ramach realizacji zapowiedzi zawartych w dokumencie. Równolegle jednak do oficjalnych działań władz Warszawy, niemal identyczny pomysł został zgłoszony w ramach budżetu obywatelskiego.

Inicjatywa dotycząca edukacji seksualnej, wyceniona na kwotę blisko 4,7 mln złotych, miała być realizowana w różnych grupach wiekowych w ramach dobrowolnych warsztatów, przedstawień teatralnych czy animacji. Zajęcia miały obejmować m.in. zagadnienia dotyczące mowy nienawiści, in vitro, życia uczuciowego, chorób przenoszonych drogą płciową, tożsamości płciowej, pornografii, przeciwdziałania przemocy, seksu w internecie, a także stawiania granic i bliskości, adopcji, praw pacjenta, emocji czy profilaktyki nowotworowej.

Obywatelski projekt uzyskał negatywną ocenę miejskich urzędników. Odwołanie od tej decyzji jeszcze złożyć mogą twórcy projektu. O tym czy ostatecznie wniosek dopuszczony zostanie do głosowania dowiemy się 26 sierpnia.

Próba nieudana

W ślad za innymi, wprowadzenia zajęć z edukacji seksualnej w szkołach chcieli również krakowscy radni. 12 czerwca przyjęli uchwałę dotyczącą projektu grantowego dla organizacji pozarządowych, których przedstawiciele – tzw. edukatorzy seksualni - mieliby prowadzić lekcje w szkołach ponadpodstawowych. Zajęcia poświęcone miały być w szczególności temu, jak zapobiegać ciąży oraz chorobom przenoszonych drogą płciową.

Głosowanie Rady Miasta zostało unieważnione przez wojewodę małopolskiego Piotra Ćwika, który uznał m. in. że uchwała dotyczy sprawy, która zgodnie z przepisami należy do kompetencji podmiotów innych niż Rada Miasta: do dyrektorów szkół oraz rady pedagogicznej i rady rodziców. „Za organizację zajęć edukacyjnych w szkole odpowiada dyrektor szkoły. To na tym organie spoczywa odpowiedzialność sprawowania opieki nad uczniami oraz stwarzania warunków harmonijnego rozwoju psychofizycznego poprzez aktywne działania prozdrowotne” – czytamy w uzasadnieniu decyzji.

Wojewoda zwrócił też uwagę, że radni podejmując uchwałę o charakterze kierunkowym nie mogą nakazywać prezydentowi konkretnych rozwiązań prawnych czy załatwienia konkretnej sprawy. „Zdaniem organu nadzoru w ramach kompetencji Rady Miasta Krakowa do określenia kierunków działania Prezydenta nie mieści się wydawanie wiążących poleceń organowi wykonawczemu gminy co do sposobu załatwienia określonej sprawy” – stwierdzono.

Edukacja deprawacją

W związku z planowanym finansowaniem przez niektóre samorządy zajęć dodatkowych w placówkach oświatowych apel do rodziców skierował przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP bp Marek Mendyk. - Dziecko nie może uczestniczyć w żadnych tego typu zajęciach bez wyraźnej zgody rodziców lub prawnych opiekunów – napisał hierarcha.

Przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego wskazuje, że plany finansowania przez samorządy edukacji seksualnej zapowiedziały, póki co duże miasta, m. in. Warszawa, Kraków czy Gdańsk. - Obawiamy się, że za wielkimi miastami mogą pójść mniejsze samorządy. Wydany w poniedziałek apel do rodziców to działanie wyprzedzające, profilaktyczne, którym chcemy uwrażliwić na to, co się dzieje – podkreśla biskup.

Zdaniem bp. Mendyka, jest to przede wszystkim "upominanie się o prawa rodziców do wychowania dziecka według ducha, którego oni sobie życzą". - Myślę, że jeśli posyłają swoje dzieci do szkoły, to muszą mieć przekonanie, że treści, które będą tam przekazywane, cała edukacja, będzie zgodna z tym, czym oni jako rodzina na co dzień żyją - wyjaśnia w rozmowie z KAI hierarcha.

Przeciwny pomysłom wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej do polskich szkół jest również Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Zdaniem Rzecznika Praw Dziecka takie rozwiązanie naruszyłoby Konstytucję i prawo rodziców do wychowania swoich dzieci.

Rzecznik Praw Dziecka wyraża również stanowczy sprzeciw wobec oskarżania polskich rodziców o brak umiejętności, a nawet chęci wychowywania własnych dzieci. - Poglądy czy osobiste doświadczenia, także w wielości czy różnorodności związków, nie powinny być podstawą do wydawania ocen, które godzą w miliony polskich obywateli wychowujących dzieci z miłością, odpowiedzialnością i szacunkiem. To jest głęboko krzywdząca opinia Rzecznika Praw Obywatelskich, w dodatku nie poparta żadnymi rzetelnymi badaniami – zauważa Mikołaj Pawlak. RZecznik odnosi się też negatywnie do opinii Adama Bodnara, w której zaleca wprowadzenie w szkołach obowiązkowej edukacji seksualnej.

MIkołaj Pawlak przypomina, że zgodnie z art. 48 ust. 1 Konstytucji, a także art. 3 ust. 2 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka, dziecko ma prawo do wychowania w rodzinie, rodzice zaś mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, a wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem