Reklama

Na krawędzi

Przyczyny eugeniczne

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

No dobrze - niech wyjdzie na jaw cała moja ignorancja. Kiedy o. Jacek Salij podczas Dominikańskiej Szkoły Wiary przeciwstawiał się zgodzie na zabijanie nienarodzonych z przyczyn eugenicznych, zachodziłem w głowę, co to są te przyczyny eugeniczne... Na szczęście kontekst pomógł mi się domyślić, potem w domu, tak na wszelki wypadek, sprawdziłem w encyklopedii. Otóż - może nie tylko ja nie znam tego słowa - encyklopedia powiada, że eugenika to „system poglądów zakładających możliwość doskonalenia cech dziedzicznych człowieka”. A przyczyny eugeniczne? Okazuje się, że jeśli badania prenatalne (czyli dokonywane w łonie matki) wykażą, że dziecko jest chore na nieuleczalną chorobę (np. zespół Downa), to właśnie z przyczyn eugenicznych można je zabić. Mówiąc brutalnie: doskonalenie cech dziedzicznych przez „likwidowanie” nieudanych „egzemplarzy”! Ustawa mająca ratować życie nienarodzonych, zdaniem marzących o tzw. liberalizacji zbyt represyjna (!) na to pozwala. To paradoks - tej ustawy trzeba dzisiaj bronić (bo może być znacznie gorsza!), ale nie wolno też zapominać, że pozwala ona na zabijanie dzieci za to, że są chore.
Niedaleko mojego domu jest warsztat terapii zajęciowej. Niepełnosprawni intelektualnie młodzi ludzie kiedyś robili tam domki dla ptaków sprzedawane potem leśnikom, teraz mają inne zajęcia, bo na domki nie ma zbytu, ale wciąż przychodzą, wciąż dobrze i pożytecznie przeżywają tam czas. Nieraz mijam ich na ulicy - zawsze radośnie i z daleka wołają do mnie „dzień dobry, panie Przemku!”. I ta niekłamana i bezinteresowna radość pomaga się wewnętrznie wyprostować.
W naszej epoce bardzo demonstruje się szacunek dla niepełnosprawnych. Nawet stosuje się dziwne manewry ze słownictwem. Chyba jeszcze dziś w szczecińskim Urzędzie Miejskim wisi kartka z informacją, że to okienko jest dla „sprawnych inaczej”. W szkołach tworzone są klasy integracyjne, przeznacza się zupełnie duże środki na niwelowanie barier architektonicznych, z funduszy europejskich można uzyskać spore pieniądze na najrozmaitszą pomoc dla niepełnosprawnych. I to wszystko jest bardzo piękne, to dobre świadectwo dla naszej epoki. Ale przy tym wszystkim jest przerażający zgrzyt: dopóki się człowiek nie urodzi, można go zabić tylko dlatego, że jest chory, że jest niepełnosprawny!
Ojciec Jacek podał cały szereg przykładów, jak potwornie działa to na samych niepełnosprawnych, ale także na wrażliwszych ludzi z ich otoczenia. Opowiedział historię młodego człowieka, który miał braciszka i bardzo go kochał. Przeżył wstrząs, gdy podczas rodzinnego obiadu z okazji Pierwszej Komunii św. braciszka usłyszał radosną opowieść matki o jej niepokoju przed urodzeniem dziecka. Ponieważ matka miała już ponad czterdzieści lat, więc poszła na badania prenatalne. I opowiadana po dziesięciu latach konkluzja: okazało się, że dziecko jest zdrowe, nie musiałam (!) usuwać ciąży! Brat nie mógł uwierzyć: jak to, gdyby okazało się, że jego ukochany braciszek jest chory, to matka, jego matka, by go zabiła?!
To jest okropne, co mówimy naszym niepełnosprawnym siostrom i braciom poprzez zgodę na przyczyny eugeniczne. No tak, pomożemy ci, bo jesteś niepełnosprawny. Ale tak naprawdę żyjesz tylko przez pomyłkę, powinno się ciebie zabić zanim się urodziłeś... Kto wie - może wielu z nich coś takiego słyszy? A może wielu czuje, bo często są to ludzie może intelektualnie mniej sprawni, ale znacznie bardziej niż przeciętnie sprawni uczuciowo...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pielgrzymi, którzy utknęli w Wietnamie, są już w Polsce. "Wielka ulga i wdzięczność"

2026-03-08 17:52

[ TEMATY ]

wdzięczność

pielgrzymi

pielgrzymka do Wietnamu

są już w Polsce

wielka ulga

ks. Barnaba Dębicki

Pielgrzymi, którzy utknęli w Wietnamie, dotarli już do Polski

Pielgrzymi, którzy utknęli w Wietnamie, dotarli już do Polski

Pielgrzymi z Gorzowa Wlkp., którzy utknęli w Wietnamie, po tym, jak na Bliskim Wschodzie rozpoczęły się działania wojenne, wrócili już szczęśliwie do Polski. To wielka ulga, ale także ogromna wdzięczność - powiedzieli w rozmowie z portalem niedziela.pl.

Przypomnijmy: Pielgrzymi z Gorzowa Wlkp., którzy w lutym polecieli na pielgrzymkę do Wietnamu, utknęli w Ho Chi Minh (dawnym Sajgonie) i nie mieli jak wrócić do Polski z powodu działań wojennych na Bliskim Wschodzie. Postanowili więc poprzez media społecznościowe prosić o modlitwę i wsparcie u Najwyższego.
CZYTAJ DALEJ

Lublin: Wojewoda prawomocnie uniewinniony ws. zdjęcia krzyża w reprezentacyjnej sali urzędu

2026-03-09 07:17

[ TEMATY ]

Lublin

pexels.com

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok tutejszego sądu rejonowego uniewinniający wojewodę lubelskiego Krzysztofa Komorskiego w sprawie zdjęcia krzyża w reprezentacyjnej sali urzędu. Prywatni oskarżyciele, zarzucali mu przekroczenie uprawnień i obrazę uczuć religijnych.

W uzasadnieniu wydanego orzeczenia sędzia Mirosław Styk powiedział, że sąd pierwszej instancji dokonał prawidłowej oceny zgromadzonego materiału dowodowego i prawidłowo ustalił, że działanie wojewody nie ma znamion czynu zabronionego, dlatego apelacja złożona przez oskarżycieli prywatnych nie zasługuje na uwzględnienie.
CZYTAJ DALEJ

Liban: Proboszcz ruszył na pomoc poszkodowanym, sam zginął w bombardowaniu

2026-03-09 17:09

[ TEMATY ]

Liban

śmierć

Vatican Media

o. Pierre El Raii

o. Pierre El Raii

Tragiczną wiadomość przekazał mediom watykańskim, o. Toufic Bou Merhi, franciszkanin z Kustodii Ziemi Świętej, proboszcz katolików obrządku łacińskiego w Tyrze i Deirmimas. O. Pierre El Raii został śmiertelnie ranny podczas ataku, kiedy osobiście ruszył na pomoc rannemu parafianinowi, który ucierpiał w wyniku wcześniejszego ostrzału.

Śmiertelny atak miał miejsce w poniedziałek, 9 marca o godzinie 14:00 czasu Bejrutu (13:00 naszego czasu), dokładnie tydzień po rozpoczęciu izraelskich bombardowań Libanu. Trafiony obszar to ponownie południowa część kraju cedrów. „Właśnie dowiedzieliśmy się, że straciliśmy o. Pierre’a El Raii, maronickiego proboszcza Qlayaa” - powiedział o. Toufic Bou Merhi. „Był pierwszy atak, który uderzył w dom w rejonie jego parafii, w górach, raniąc jednego z parafian” - opowiedział mediom watykańskim franciszkanin. „Ojciec Pierre pobiegł z dziesiątkami młodych ludzi, aby pomóc rannemu parafianinowi: właśnie wtedy nastąpił kolejny atak, kolejne bombardowanie tego samego domu. Proboszcz został ranny. Został przewieziony do szpitala w okolicy, ale nie przeżył. Zmarł niemal przy samych drzwiach szpitala. Miał zaledwie 50 lat”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję