Reklama

Mój komentarz...

Powrót do... braku korzeni...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Słychać coraz powszechniejsze głosy, że bez względu na to, kto w kraju wygra wybory parlamentarne i będzie rządził - nie naprawi państwa, jeśli nie dokona rzeczywistego przełomu ustrojowego. Bo ten, zarysowany przy Okrągłym Stole i w Magdalence, a zwieńczony kompromisową (między SLD a UW) konstytucją - wyczerpał swą naprawczą potencję, a zarazem ujawnił jakże wiele potencji destrukcyjnej. Rozplenione partyjniactwo, słabość władzy wykonawczej, nieprzezwyciężony interwencjonizm państwowy (źródło korupcji), zaniechanie prywatyzacji i reprywatyzacji, absurdalny system podatkowy dławiący przedsiębiorczość, rodzący bezrobocie i oddzielający coraz wyższym murem uprzywilejowaną kastę urzędniczą od reszty obywateli... Upowszechnia się więc świadomość, że bez powtórnego przełomu systemowego kraj będzie dalej dryfował ku anarchizacji życia publicznego i gospodarczemu regresowi. Rozwiewają się też nadzieje, że akces do UE może być remedium na niezałatwione polskie problemy powraca natarczywe i niepokojące pytanie, czy raczej nie nałoży tylko kaftanu bezpieczeństwa na pacjenta, wymagającego jednak bardziej skomplikowanej, głębokiej terapii. Jednak to, co pewne w związku z akcesem, to konieczność płacenia Brukseli „na wejściu” składki w wysokości ok. 7 miliardów złotych - reszta jest nie tyle może milczeniem, co pełnym niejasności, dwuznaczności i wątpliwości niedopowiedzeniem...
Rządząca Polską lewica jest tymczasem bez reszty pochłonięta kurczowym trzymaniem się władzy. „Góra urodziła mysz” - mówi się o tzw. planie Hausnera, który jest zaledwie dojutrkową próbą gospodarczej kosmetyki w sytuacji, gdy ustrój kraju domaga się bezzwłocznych, gruntownych reform naprawczych. Rzecz ciekawa: tak liczne afery, ujawniane jakże często w drodze „kontrolowanych przecieków”, nawet jeśli kończą się w sądach, nijak nie wpływają na systemową naprawę państwa. Można powiedzieć - korupcja sobie, system sobie - jakby między jednym a drugim nie było żadnego istotnego związku. Ten związek jednak istnieje, jest ścisły i postrzega go coraz więcej obywateli. Niestety, ich krytyczne obserwacje nie znajdują odzwierciedlenia w programach partyjnych, co potwierdza jedynie przypuszczenie, że klasa polityczna, klasa rządząca, oddzieliła się grubym murem posad, synektur i innych przywilejów płynących z władzy - od społeczeństwa. Jakby potwierdzeniem tego oderwania się są programy powstających nowych partii, które - najwyraźniej nastawione na bliskie wybory do parlamentu europejskiego - przedstawiają rozmaite kompilacje programowe, dalekie jednak od nakreślenia śmiałej, odważnej i poważnej wizji naprawy państwa.
Swoistym szczytem politycznego cynizmu jest podjęta w łonie SLD próba odwołania się do najniższych politycznych instynktów, wyrażająca się chęcią pozyskania sobie szczuplejącego elektoratu - swoboda „aborcji na żądanie” i tzw. małżeństw homoseksualnych.
Formacja, która ma pełnię formalnej władzy i komfort parlamentarnej jedności zdolna jest - jak widać - zaproponować narodowi jedynie „rzeź niewiniątek” i legalizację związków seksualnych dewiantów... I mniejsza już o to, czy pomysły te są rozpaczliwą próbą poszukiwania poparcia, które drastycznie spada, czy wkalkulowano tu jakiś mniejszy lub większy polityczny szantaż...
„Próżno się mniemaną potęgą nasrożył rząd, który na cnocie rządów nie założył” - pisał w okresie przedrozbiorowym bp Ignacy Krasicki. Stopień anarchizacji życia państwowego, jak i okoliczności międzynarodowe mogą skłaniać, nie bezpodstawnie, do szukania analogii. Może są to analogie zbyt pochopne, ale może adekwatne - w każdym razie fakt, że są coraz częściej odnoszone, zasługuje na zastanowienie. W tej sytuacji proponowane starzejącej się demograficznie Polsce legalnego dzieciobójstwa i homoseksualnych małżeństw utwierdza w przekonaniu, że to już nie tylko moralny i polityczny cynizm, ale i antynarodowa robota. Będziemy wykańczać rodziny, zamiast umacniać?
W okresie poprzedzającym rozbiory za antynarodową robotę płaciły jurgielt (ówczesne łapówki) ościenne dwory. I wówczas pretekst „wolności” był dobry, by tak naprawdę szerzyć anarchię, utrwalać słabości państwa, odwlekać niezbędne reformy. W jaką więc historyczną politykę wpisuje się dziś SLD, gdy po żałosnej kapitulacji w Kopenhadze i 2 latach nieudanych kompletnie rządów, znów sięga po „kiełbasę wyborczą” z ludzkich płodów?...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Martwisz się o bliską osobę? Maryja też zna ten lęk

2026-10-02 21:08

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Agata Kowalska

Są ludzie, o których trudno przestać się martwić. Możemy ich chronić, pomagać im i próbować zmieniać ich decyzje, ale nie możemy przeżyć życia za nich. Możemy za to zrobić coś bardzo ważnego – powierzyć ich Bogu.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Poznanie Boga jest wymianą życia między Ojcem a Synem

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Finał Księgi Hioba jest krótki jak wyrok po długim procesie. Hiob, który przez dziesiątki rozdziałów domagał się rozprawy, po teofanii z wichru mówi: „wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić”. Dodaje zdanie, które jest kapitulacją innego rodzaju niż ta, do której namawiali go przyjaciele: „mówiłem, nie rozumiejąc, o rzeczach zbyt cudownych dla mnie”. Hiob przyznaje się jedynie do granic poznania. To wielka różnica. Bóg zresztą za chwilę oświadczy przyjaciołom, że to oni „nie mówili o Mnie prawdy, jak sługa mój, Hiob”. „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko”. Cała księga zmierza do tego jednego wersetu, od teologii referowanej do spotkania. Hiob otrzymał zamiast odpowiedzi obecność i ona wystarczyła. „Odwołuję i żałuję w prochu i popiele”. Proch i popiół są tu miejscem człowieka, który zobaczył miarę rzeczy. Grzegorz Wielki, którego Moralia in Iob są największym starożytnym komentarzem do tej księgi, widział w tym pokłonie początek prawdziwej mądrości. Więcej wie ten, kto wie, przed Kim stoi, niż ten, kto ma odpowiedzi. Epilog przywraca Hiobowi dobra w dwójnasób. Czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, siedmiu synów i trzy córki, którym, rzecz w Biblii wyjątkowa, nadano imiona i dano dziedzictwo „pomiędzy ich braćmi”. Ta podwójna restytucja bywa czytana płasko, jakby Bóg wyrównywał rachunek. Tekst mówi ostrożniej. Pan „przywrócił Hioba do dawnego stanu” (dosłownie odwrócił jego los), gdy ten „modlił się za swoich przyjaciół”. Odnowa przychodzi przez wstawiennictwo za tych, którzy zawinili wobec niego. Hiob umiera „stary i pełen dni”, jak brzmi formuła patriarchów. Jego historia pozostaje otwarta ku większej odpowiedzi. Da ją dopiero Ten, który sam przejdzie przez niesprawiedliwy proces i grób aż do restytucji poranka wielkanocnego.
CZYTAJ DALEJ

Potrzebujesz nadziei? Ta tajemnica Różańca przypomina, że to nie koniec

2026-10-03 21:05

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Adobe Stock

Są sytuacje, w których trudno uwierzyć, że cokolwiek może się jeszcze zmienić. Zmartwychwstanie Chrystusa przypomina jednak, że Bóg potrafi otworzyć drogę tam, gdzie człowiek widzi tylko koniec. Jeśli dziś brakuje Ci nadziei, odmów tę tajemnicę właśnie w tej intencji.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję