Reklama

Modlitwa

Modlitwa jak woń kadzidła

[ TEMATY ]

modlitwa

BOŻENA SZTAJNER

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Podczas uroczystej celebracji Mszy św. używa się pięknego znaku okadzania. Ktoś zupełnie nieświadomy znaczenia tego symbolu stwierdził, że jest to czynność poprzez którą odpędza się złe duchy. Nic bardziej błędnego. A jeśli jest w tym jakaś racja, to tylko taka, że tam, gdzie obecny jest Bóg, diabeł boi się przebywać. Używanie kadzidła podczas Mszy św. jest bowiem znakiem, poprzez który Kościół pragnie oznaczyć żywą i prawdziwą obecność Boga.

Bóg w znaku ognia

W Starym Testamencie Bóg objawia się Mojżeszowi w krzewie gorejącym. Spalający się krzak staje się widocznym znakiem obecności Boga. Dym wznoszący się w górę ma nam uświadomić kierunek naszej życiowej drogi, kierunek naszych myśli i uczuć. Dym kadzidła jest więc zarówno znakiem obecności Boga, jak i też symbolem naszych modlitw wznoszących się ku Niemu. Można więc czasem na swojej prywatnej modlitwie rozpalić kadzidło i wdychając jego woń, jeszcze bardziej zanurzyć się w Bogu. Zapach i dym kadzidła mają nam pomóc skoncentrować się na osobie Boga.

Najważniejsze miejsca Bożej obecności

Na samym początku dokonuje się okadzenia ołtarza. Dym nad ołtarzem uświadamia nam, że przez całą liturgię eucharystyczną ołtarz stanie się głównym miejscem Bożego działania i głównym punktem naszej koncentracji. To stąd mają się wznosić ku Bogu modlitwy kapłana, a przede wszystkim święte czynności liturgii eucharystycznej. Okadza się również księgę Pisma Świętego, aby przypomnieć, że Bóg jest w niej obecny i za jej pośrednictwem przemawia do swojego ludu. Później okadza się dary ofiarne, aby zaznaczyć, że są one prawdziwie ofiarowane Panu. Na znak obecności Boga w swoim ludzie okadza się również kapłana i cały lud wierny. Najbardziej intensywnie wznosi się dym kadzidła podczas Przeistoczenia. Kiedy kapłan wznosi w górę Ciało Chrystusa, dym kadzidła zapewnia nas o tym, że Chrystus jest rzeczywiście obecny z nami. Kiedy wznosi kielich z Krwią Pańską w górę, kadzidło uświadamia nam, że prawdziwie jest to Krew Zbawiciela, którą Jezus przelał dla naszego zbawienia.

Bóg spala się całkowicie

Nie byłoby woni kadzidła ani wznoszącego się w górę dymu, gdyby nie proces spalania. Jeśli kadzidło ma oznaczać obecność Boga, to jest to zawsze Bóg spalający się dla nas bez reszty. Kadziło nie jest więc tylko do wąchania i zachwycania się urokiem rozchodzącego się dymu. Jego woń, przenikając nasze zmysły, ma nas sprowokować, na ile, tak jak Jezus, potrafimy spalać się z miłości do Boga i ludzi. Kadzidło nie jest więc tylko dla duchowych uniesień, ale również, a może przede wszystkim jest zaproszeniem do spalania się dla Boga.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Oceń: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa o spotkanie miłości

Dobry Boże, odpowiedzialna miłość jest uświęconym skarbem. Pragnę spotkać osobę, która mnie pokocha. Ufam, że pomożesz mi spełnić moje pragnienie miłości i spotkać osobę, którą pokocham. Ufam, że obejdziesz się ze mną delikatnie i czule, w sposób, który będzie dla mnie odpowiedni, zgodny z Twoją wolą. Dziękuję, Ojcze, za Twoją obecność, Twoją opiekę i Twoją miłość do mnie.
CZYTAJ DALEJ

Czy Kościół zawsze musi być śmiertelnie poważny?

2026-07-03 21:42

[ TEMATY ]

Kościół

Adobe Stock

Czy Kościół zawsze musi być śmiertelnie poważny? Ks. Wojciech Węgrzyniak, ceniony biblista i kaznodzieja, przekonuje, że poczucie humoru jest jednym z najpiękniejszych darów, a wiara nie wyklucza radości. Jego najnowsza książka „Anegdoty z koloratką” to zbiór autentycznych historii, które bawią, wzruszają i skłaniają do refleksji.

„Anegdoty z koloratką” to publikacja oparta na prawdziwych wydarzeniach z życia autora. Ks. Wojciech Węgrzyniak z charakterystycznym dla siebie dystansem opisuje codzienne sytuacje, pokazując ludzkie oblicze kapłaństwa oraz przekonując, że w wierze jest miejsce na uśmiech, życzliwość i spontaniczną radość.
CZYTAJ DALEJ

11-letni Leonardo dał piłkę Papieżowi: Niech inne dzieci będą szczęśliwe

2026-07-04 17:07

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican edia

Leonardo Derek, chłopiec pochodzący z Ghany, opowiedział Leonowi XIV, jak jego historia zaczęła się na Lampedusie. Stracił mamę, przybył na wyspę sam, płacząc. „Przekazałem Papieżowi piłkę, żeby ją przekazał innemu dziecku. Bo kiedy przybyłem na Lampedusę i płakałem ktoś też mi dał piłkę, abym nie płakał” – powiedział chłopiec Vatican News.

Leonardo, wraz ze swoimi przybranymi rodzicami Walterem Montaną i Marią Eleną Poderati z Palermo, w sobotę rano powitał Leona XIV na brzegu morza na Lampedusie. To wyspa, która była pierwszym europejskim lądem, na którym przed laty stanął chłopiec.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję