Miniony rok szkolny przyniósł pierwsze doświadczenia katechetów z nauką religii w wymiarze jednej godziny tygodniowo. Realnie oznacza to mniej czasu na przekazywanie wiedzy, rozmowę, modlitwę i przygotowanie do sakramentów. Ale może właśnie dlatego jeszcze wyraźniej widać, że katecheza nie jest tylko kolejną lekcją w planie. Jest potrzebnym spotkaniem i próbą pokazania młodemu człowiekowi w świetle Dobrej Nowiny, że jego życie ma sens.
Co jest najważniejsze?
Reklama
– Przy jednej godzinie religii trzeba dokonywać wyboru treści. Katecheta balansuje między przekazywaniem wiedzy religijnej a formacją, która pomaga uczniowi dojrzewać do osobistej wiary i życia sakramentalnego – zauważa s. Stefania, kanoniczka Ducha Świętego, która uczy religii w Szkole Podstawowej w Chmielniku. – Przygotowanie do sakramentów w pewnym sensie się uszczupliło. Dwie godziny religii dawały większą możliwość wprowadzenia dzieci w formację chrześcijańską i wyjaśnienia prawd wiary – mówi s. Stefania. Jedna godzina tygodniowo oznacza nie tylko mniej czasu na realizację programu. Mniej jest też czasu na to, czego nie da się zapisać w podstawie programowej: spokojną rozmowę, wysłuchanie ucznia, wspólną modlitwę, budowanie relacji czy przygotowanie do ważnych momentów życia wiary. – A uczniowie tego potrzebują. Dzieci, przez media, w których spędzają dużo czasu, są oddalone od siebie, od rodziców, a rozmowa z katechetą pozwala im otworzyć serce na siebie i na Boże działanie – zauważa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Współczesny katecheta spotyka ucznia, który niejednokrotnie więcej czasu spędza w świecie cyfrowym niż w bezpośredniej relacji z drugim człowiekiem. Dlatego dobra katecheza może być także przestrzenią budowania więzi, poczucia sensu, rozmowy i odkrywania własnej wartości przez dzieci. Dobrym przykładem okazały się półkolonie organizowane przez Caritas Diecezji Kieleckiej w Chmielniku oraz w Kielcach i Jędrzejowie. Wychowawcami byli również katecheci. Dzieci podczas wspólnych zajęć nie korzystały ze smartfonów. I – co ważne – nie odczuwały ich braku. – Brały chętnie udział we wszystkich zajęciach, integrowały się, rozmawiały. Kiedy jest czas poświęcony dziecku, zaczyna się ono bawić, jest kreatywne, twórcze, chętne do słuchania o Bogu – opowiada s. Stefania.
Realia się zmieniają, ale nie zmienia się potrzeba przekazu wiary młodemu pokoleniu. Coraz częściej dzieci przychodzą do szkoły z niewielkim doświadczeniem życia religijnego. Dla części z nich lekcja religii jest jednym z niewielu miejsc, w których mogą usłyszeć o Bogu, modlitwie, sakramentach czy Ewangelii. – Zdarzają się i takie sytuacje, że rodzice sami proszą katechetów, aby wyjaśnili prawdy wiary dziecku, ponieważ nie czują się na tyle przygotowani i kompetentni w zakresie wiedzy religijnej. To pokazuje, jak ważna wciąż jest rola katechety – mówi Justyna Domagała, katechetka.
Uczą współpracy, odpowiedzialności, sprawczości
Reklama
Katecheta w szkole jest bardzo często tym, który inspiruje młodych – niezależnie od ich udziału w lekcjach religii – do działania. Liczne zaangażowanie uczniów w Szkolne Koła Caritas czy wolontariat uczy ich współpracy, odpowiedzialności i sprawczości. Pokazuje, że wiara nie kończy się na słowach, ale może przybrać konkretny kształt pomocy drugiemu człowiekowi. Co roku dziesiątki szkół włączają się w pomoc potrzebującym, chorym, samotnym i seniorom w Szkolnych Kołach Caritas Diecezji Kieleckiej. Coraz więcej dzieci i młodzieży wraz z katechetami i opiekunami wspiera kampanię „Pola Nadziei” na rzecz Hospicjum im. św. Matki Teresy z Kalkuty w Kielcach i Hospicjum w Miechowie. To także wymierny wymiar pracy katechetów. – Katecheci są bardzo kreatywni w swojej pracy. Dobrze obrazują to ich twórcze działania i oryginalne pomysły podczas Ogólnopolskiego Projektu Katechetycznego, którego kolejna odsłona już się rozpoczęła pod hasłem: „W jedności z Bogiem”. Jego autorami i koordynatorami są: Justyna Domagała, Monika Śliwińska-Szostak oraz ks. Wojciech Oczkowicz.
Jedna godzina religii i co dalej?
Ograniczenie liczby godzin religii w szkole stało się faktem bolesnym, dotykającym także w wymiarze ekonomicznym katechetów poprzez pozbawienie ich części etatów. Z drugiej strony zmiana ta może być także impulsem do odbudowania katechezy parafialnej. Szkoła nie jest bowiem miejscem, które może przejąć wszystkie zadania rodziny i Kościoła. Jeśli dziecko ma poznać Chrystusa, potrzebuje nie tylko lekcji religii. Potrzebuje świadectwa rodziców, obecności wspólnoty parafialnej, sakramentów, modlitwy i ludzi, którzy swoją codziennością pokazują życie wartościami chrześcijańskimi.
Siła ewangelizacji jest w świętości
Reklama
Na początku nowego roku szkolnego mocno wybrzmiały słowa skierowane do katechetów przez bp. Jana Piotrowskiego w katedrze 24 sierpnia. Przypomniał on, że siła ewangelizacji katechetów znajduje się przede wszystkim w ich świętości i przykładzie życia. Katecheta ma być – jak mówił bp Piotrowski w homilii podczas Eucharystii na inauguracji roku katechetycznego – „uczniem i misjonarzem, zwiastunem Dobrej Nowiny, który niesie młodym nadzieję i prawdę, że Bóg kocha człowieka i prowadzi go ku zbawieniu”. Biskup zwracał uwagę, że nie jest to zadanie łatwe. Tym bardziej, że żyjemy w czasach, które z jednej strony zapewniają młodym ludziom niespotykany wcześniej komfort, bezpieczeństwo i dostęp do wiedzy, a z drugiej strony są czasami pozornej wolności. W tym kontekście wskazywał również na ograniczenie – wbrew stanowisku strony kościelnej i rodziców – wymiaru lekcji religii w szkole do jednej godziny tygodniowo.
Dlatego – jak przypomniał – nie wolno tracić nadziei. „W nadziei zostaliśmy zbawieni”. – Katecheta nie może być człowiekiem lęku. Ma być człowiekiem nadziei – mówił.
Dzień później w Miechowie Eucharystię w intencji katechetów diecezji kieleckiej sprawował bp Andrzej Kaleta. Ks. Paweł Ścisłowicz, dyrektor Wydział Katechetycznego Diecezji Kieleckiej, dziękując katechetom za ich pracę, podkreślał przy tej okazji znaczenie świadectwa wiary katechetów oraz potrzebę budowania relacji z młodymi ludźmi, towarzyszenia im na drogach wiary.
Świadek potrzebny bardziej niż kiedykolwiek
– Dzisiaj nie potrzeba przede wszystkim katechety, który w ciągu jednej godziny przekaże uczniom jak najwięcej informacji. Potrzeba świadka, człowieka, który zna Ewangelię, ale przede wszystkim nią żyje – zauważał biskup w czasie spotkania z katechetami.
Przy jednej godzinie religii tygodniowo katecheta nie może zrobić wszystkiego. Nie zastąpi rodziców, parafii ani wspólnoty. Ale może zrobić coś, czego nie da się zmierzyć liczbą godzin lekcyjnych. Katecheta potrzebny jest więc nie tyle bardziej niż dawniej, ile od nowa. Jako nauczyciel, wychowawca, świadek i człowiek nadziei, ponieważ młody człowiek zagubiony w świecie cyfrowym coraz bardziej potrzebuje kogoś, kto pomoże mu odnaleźć prawdziwy sens życia, odkrywać powoli, że wiara i miłość Boga do człowieka może być odpowiedzią na jego najgłębsze potrzeby.
