Ks. Przemysław Witkowski: Pielgrzymowanie jest czymś bardzo mocno wpisanym w życie człowieka wierzącego. Co sprawiło, że znalazł się Ksiądz właśnie na Camino de Santiago?
Ks. Łukasz Skarżyński: Nasze życie jest pielgrzymowaniem do obiecanego nam Jeruzalem, każdy ochrzczony jest więc pielgrzymem i ma to głęboki, życiowy sens. Źródłem pragnienia bycia pielgrzymem jest wiara, ale także chęć jej odnalezienia i pogłębienia. Nie można powiedzieć, że wyruszają tylko ludzie bardzo wierzący, wręcz przeciwnie, często wątpiący, przeżywający kryzysy na drodze wiary. Dlatego jest ona miejscem przemiany, umocnienia, doświadczenia nowego. Każda pielgrzymka wydarza się w innym momencie naszego życia, dlatego wracamy, bo zawsze trzeba się z czymś zmierzyć, odpowiedzieć na nowe pytania, podjąć kolejne decyzje w życiu. Kto zaczął pielgrzymować, pozostanie zawsze pielgrzymem, bo „droga nas wzywa”. To niesamowity duchowy nawyk, który daje piękne owoce. Długo już interesowałem się Szlakiem św. Jakuba, wcześniej byłem przez 4 lata kierownikiem Pieszej Pielgrzymki Diecezji Toruńskiej, a perspektywa pielgrzymki ciągle rozwija, daje nowe, piękne doświadczenia, pozwala rozwijać się duchowo i jeszcze lepiej poznawać Boga i samego siebie.
Reklama
Camino różni się od tradycyjnej pielgrzymki, jaką znamy choćby z drogi na Jasną Górę. Nie ma jednej grupy, wspólnego programu, przewodnika, który mówi, co robić. Każdy idzie własną drogą. Czego ta samotność i wolność uczą pielgrzyma?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Camino to szlak, na który często wychodzimy sami lub w małej grupie. Każdy może mieć swoje tempo, swój duchowy rytm, osobistą kontemplację, a za chwilę może znowu znaleźć się w grupie, dzielić się czasem, spotykać na modlitwie, poznawać nowych ludzi, doświadczać gościnności. Faktycznie, pielgrzymowanie na Camino ma swoją specyfikę, ale to jest właśnie piękne i niepowtarzalne.
Diecezja ma z Camino szczególną więź. Przez Toruń prowadzi Droga Polska, a sami Torunianie od lat wyruszają do Santiago. Czy podczas swojej posługi w Hiszpanii spotykał Ksiądz pielgrzymów z naszej diecezji? Jak wyglądały te spotkania?
Przez diecezję przechodzi jeden z najbardziej znanych szlaków Camino Polaco. Wiedzie przez Nowe Miasto Lubawskie, Brodnicę, Golub i oczywiście Toruń. W tym ostatnim mieście przy Sanktuarium św. Jakuba prężnie działa Bractwo św. Jakuba, a przy Wydziale Teologicznym – pracownia Szlaku św. Jakuba. Ostatnio pozyskaliśmy ważne dzieło: replikę Kodeksu Kaliksta, który opisuje historię Grobu św. Jakuba, znajdują się tam również teksty liturgiczne. Dzieje się u nas bardzo dużo, a co za tym idzie, coraz więcej osób pielgrzymuje drogami polskimi, przede wszystkim jednak do Santiago de Compostela. Każdego roku spotykamy kilkudziesięciu pielgrzymów z Torunia, a takie spotkania są wielką radością i umocnieniem dla pielgrzymów.
Reklama
Był Ksiądz na Camino nie tylko jako pielgrzym, ale także jako kapłan i duchowy opiekun ludzi, którzy tę drogę przemierzali. Co było najważniejszą częścią tej posługi?
Z roku na rok coraz więcej Polaków przybywa do Santiago do Grobu św. Jakuba. Wielkim marzeniem było stworzenie wolontariatu przy katedrze i w Centrum Pielgrzyma, aby kapłani i wolontariusze mogli posługiwać cały czas pielgrzymom posługującym się językiem polskim. Rok temu wraz z Komisją ds. Pielgrzymek przy KEP i Fundacją „Szczecińska” podjęliśmy starania, aby od maja do końca września można było skorzystać ze spowiedzi i Mszy św. w naszym języku. Wielką pomocą służył nam ks. prof. Piotr Roszak, który pomógł wszystko zorganizować. Dzięki Bożej pomocy i działaniu życzliwych ludzi zamykamy już drugi rok działalności dla pielgrzymów polskich w Santiago de Compostela.
Czy można powiedzieć, że wędrowanie Camino jest trochę rekolekcjami w drodze, a konfesjonał staje się w tym czasie jednym z najważniejszych miejsc?
Bardzo często pielgrzymkę nazywamy rekolekcjami w drodze i faktycznie jest to doskonała okazja do przeżywania ćwiczeń duchowych czasem we wspólnocie, a czasem indywidualnie. Nasze starania, aby w Santiago była okazja do spowiedzi św. w języku polskim, mają na celu pomóc pielgrzymom, aby owocnie – poprzez sakrament – zwieńczyć ten czas.
Na Camino spotykają się ludzie z różnych krajów, kultur i tradycji. Czy doświadczenie wspólnej drogi pokazuje, że ludzie mają bardzo podobne pytania i pragnienia?
Reklama
Wielość narodowości, języków i kultur na Camino jest ogromnym bogactwem. Wędrują tam wierzący i niewierzący, katolicy, ale także chrześcijanie innych wyznań, a nawet wyznawcy różnych religii. Wspólnym mianownikiem są pytania o Boga, wiarę, ale także osobiste poszukiwania każdego pielgrzyma. Dlatego Camino staje się także miejscem ewangelizacji, wspólnego dialogu, towarzyszenia sobie nawzajem. Dla nas, katolików, ludzi wierzących to ogromna szansa dawania świadectwa.
Czy spotkał Ksiądz osoby, które deklarowały, że nie są wierzące, a mimo to wyruszyły do Grobu św. Jakuba? Czego właściwie szuka człowiek niewierzący na drodze pielgrzyma?
Fakt, że wyruszamy Szlakiem św. Jakuba, nie potwierdza naszej wiary. Każdy pielgrzym ma inny cel, inną motywację. Wiele osób wyrusza, bo chce przeżyć wakacyjną przygodę, inni chcą podsumować jakiś etap swojego życia i zastanowić się nad sobą, jeszcze inni uprawiają nordic walking, a są tacy, którzy chcą pogłębić swoją wiarę. Mniej istotne jest to, jakie motywacje towarzyszą nam na początku. Najważniejsze jest to, jakie owoce przyniesie Camino, w jaki sposób Bóg zadziała w konkretnym człowieku, co zmieni się we mnie dzięki drodze. Myślę, że każdy, kto wyrusza na Camino, daje sobie piękną, życiową szansę.
Co najbardziej zaskoczyło Księdza w ludziach, których spotkał na Camino?
Ile razy jestem na Camino, nigdy nie jest tak samo. Pojawiają się inni ludzie, inne historie i świadectwa. Zawsze zaskakuje mnie otwartość pielgrzymów. Nie znają się, często widzą się pierwszy raz, a zawsze panuje życzliwość, wzajemna pomoc, akceptacja i ogromna gościnność. To czasem nawet zawstydza. W takim klimacie otwartości dzieją się piękne rzeczy, Bóg może działać ze swoją łaską i przemieniać ludzkie serca.
Reklama
Camino wymaga trudu: bolą nogi, pojawia się zmęczenie, czasem trzeba iść mimo deszczu czy upału. Czy ten fizyczny trud pomaga człowiekowi dotrzeć do tego, co naprawdę ważne?
Podjęcie wyzwania i wyruszenie na Camino to zawsze trud fizyczny i przezwyciężanie swoich słabości. Jeśli człowiek przezwycięży to, co ogranicza, przestanie myśleć o trudzie, wtedy rozpoczyna się to, co właściwe, co duchowe. Trud i ofiara fizyczna wbrew pozorom wzmacniają ludzkiego ducha i charakter. Często bywa tak, że jeśli intencje są ważne, to trudności są także większe, ale ofiara z siebie przynosi błogosławione owoce.
Co, zdaniem Księdza, człowiek zostawia na Camino, a co powinien zabrać ze sobą do domu.
Camino to oddanie konkretnego czasu, wysiłek fizyczny, rezygnacja z planów i wyobrażeń. Zabieramy piękną duchową przygodę, poznanych, wyjątkowych ludzi, doświadczenie żywego Kościoła, często przemianę serca. Na końcu czeka na nas spotkanie z Apostołem Jakubem, a nas, Polaków, czeka okazja do spowiedzi świętej i wspólne przeżywanie Eucharystii w języku polskim. Warto jest pielgrzymować. Do zobaczenia na Camino!
