W dniach 3-5 sierpnia w diecezji toruńskiej odbyła się peregrynacja relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz jej rodziców. Jednym z przystanków na trasie nawiedzenia był dom Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus w Toruniu.
Wzór do naśladowania
Dla licznie zgromadzonych wiernych był to czas zawierzenia swoich intencji, trosk i spraw, z którymi przybyli na to spotkanie. Historię życia św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz jej rodziców przybliżył o. Bartosz Dalaszyński, karmelita. Przypomniał, że Zelia i Ludwik byli pierwszym małżeństwem wyniesionym na ołtarze. Szczególną uwagę poświęcił ich życiu małżeńskiemu, relacji pełnej czułości i miłości. Przytoczył fragmenty ich korespondencji, ukazujące ciepło, troskę i serdeczność, z jaką zwracali się do siebie nawzajem. Zachęcił obecne małżeństwa, aby zwracały uwagę na to, w jaki sposób komunikują się ze sobą, jakich słów używają oraz ile w ich codzienności jest wdzięczności i czułości do siebie nawzajem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Tacy jak my
Centralnym punktem spotkania była Msza św. pod przewodnictwem bp. Józefa Szamockiego. Podkreślił, że peregrynacja relikwii to dla nas wielki dar, bo choć żyjemy jeszcze na tym świecie, to zmierzamy na drugi brzeg, tam, gdzie są już święci. – Wiemy, że o własnych siłach tam nie dojdziemy. Na przykładzie tej świętej rodziny Jezus zaprasza nas do odkrycia prawdy, że jest On nieustannie razem z nami – mówił. Nawiązując do Ewangelii, biskup Józef zauważył, że historia Piotra wpisana jest w dzieje rodziny Martin, a także w dzieje narodów, ale zwłaszcza naszych rodzin. Trudności w życiu świętych rodziców i ich dzieci nie brakowało. Choroba, śmierć bliskiej osoby, cierpienie, wyzwania wychowawcze. – To, z czym wielu z nas dzisiaj się zmaga, oni przeżyli ponad sto lat temu. Wyszli zwycięsko, choć według światowych standardów przegrali, patrząc na wszystkie tragedie ich rodziny, które po ludzku wydawałyby się nie do pokonania. Są świadkami kroczenia po wodach świata. Doszli szczęśliwie na drugi brzeg – zauważył biskup. Dodał, że ich wierność modlitwie, przykazaniom, wierność małżeńska, przeżywanie w radości rodzinnych świąt i wspólnych zabaw, przekazywanie dzieciom wiary zaowocowało świętością i pokonywaniem trudów życia.
Nawiązując do ewangelicznej historii św. Piotra, biskup przypomniał, że na widok silnego wiatru przestał patrzeć na Jezusa, a skupił się na zagrożeniu i samym sobie. Podobnie dzieje się z ludźmi współcześnie. Na widok fałszywych proroków odchodzą od Jezusa. Choć wydaje im się, że za Nim podążają, w rzeczywistości toną, ponieważ nikt nie jest w stanie zbawić się o własnych siłach – mówił. Prawdę tę rozumiała św. Teresa oraz jej rodzice. – Wszyscy doświadczamy burzliwych sytuacji, trudnych do przewidzenia. Niekiedy zwyciężamy, wzmacniamy naszą wiarę. Niekiedy słabniemy. Celem spotkań z Jezusem i ze świętymi jest pokora także uczenia się na błędach, aby już ich nie powtarzać – tłumaczył biskup. Zwrócił też uwagę, że Jezus spełnił prośbę Piotra wołającego o ratunek i dał mu doświadczyć swojej bliskości. – Dziś św. Teresa i jej rodzice są tą ręką, którą Chrystus wyciąga w naszą stronę.
W naszej diecezji relikwie św. Teresy i jej rodziców znajdują się na stałe w Kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Grębocinie.
