Reklama

Wiara

Cuda i łaski

Znaki z nieba

Dwie kobiety, dwie choroby i dwa uzdrowienia otworzyły Teresie z Lisieux drogę na ołtarze.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

We wspólnocie Córek Krzyża Świętego w baskijskim Ustaritz wszyscy wiedzieli, że s. Ludwika od Świętego Germana od dawna zmaga się z ciężką chorobą. Wrzód żołądka nieubłaganie odbierał jej siły. Żaden z lekarzy, którzy ją badali, nie był w stanie jej pomóc. Po kilku latach od zachorowania objawy nasilały się na tyle, że kobieta bez przerwy cierpiała na silne bóle głowy i żołądka, a krwawe wymioty stawały się codziennością. Latem 1915 r. była przekonana, że zostało jej już tylko kilka dni życia. Przyjęła więc wiatyk i sakrament namaszczenia chorych. Choć s. Ludwika była pogodzona z myślą o odejściu, to współsiostry podjęły jeszcze jedną próbę jej ratowania. Rozpoczęto nowennę do Teresy z Lisieux z prośbą o jej uzdrowienie, ale nic się nie zmieniało. Co prawda zakonnica przeżyła najtrudniejsze chwile, lecz choroba nie ustępowała.

Minął rok

Reklama

Na początku września 1916 r., mimo narastającego cierpienia, s. Ludwika nie traciła nadziei. Rozpoczęła nowennę. Modliła się z jeszcze większą ufnością. W nocy 10 września – jak zapisano w ówczesnych świadectwach – ujrzała Teresę od Dzieciątka Jezus, która miała powiedzieć: „Bądź mężna, obiecuję ci, że wkrótce wyzdrowiejesz”. Rano współsiostry zauważyły wokół jej łóżka rozsypane płatki róż. Nie był to jednak koniec cierpienia. Wręcz przeciwnie – kilka dni później rozpoczął się najcięższy atak choroby. Przez blisko tydzień zakonnica zmagała się z potężnym bólem i nieustannymi krwawymi wymiotami. Wieczorem 21 września, po kolejnym gwałtownym krwotoku, zemdlała. Wszystko wskazywało na to, że tym razem nie przeżyje.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Następnego ranka wstała z łóżka i odkryła, że nie odczuwa już żadnego bólu. Mogła wrócić do normalnego życia we wspólnocie, uczestniczyć we wszystkich obowiązkach i ponownie uczyć dzieci. Późniejsze badania potwierdziły całkowite ustąpienie choroby.

Podróż, która miała być ostatnią

W październiku 1919 r. Belgijka Maria Pellemans miała zaledwie 27 lat, gdy gruźlica zaatakowała jej ciało. Choroba przybrała gwałtowny obrót, w krótkim czasie zajęła nie tylko płuca, ale także żołądek i jelita. Leczenie w domu, a później w sanatorium La Hulpe nie przyniosło poprawy. Na początku 1923 r. lekarze nie pozostawiali rodzinie złudzeń. Młoda kobieta wkrótce umrze.

Jej spowiednik zaproponował coś, co z medycznego punktu widzenia wydawało się pozbawione sensu. Namówił Marię, by pojechała do Lisieux na uroczystości przeniesienia relikwii bł. Teresy od Dzieciątka Jezus. – Zobaczy pani, siostra Teresa uzdrowi panią – przekonywał pełen nadziei. Maria nie podzielała jego pewności. Była raczej przekonana, że cierpienie jest drogą, którą Bóg dla niej wybrał. Mimo to zdecydowała się na podróż. Okazała się ona niezwykle wyczerpująca. Po przyjęciu Komunii św. w kościele karmelitanek dostała tak silnego ataku bólu, że straciła przytomność. Przez kilkadziesiąt minut walczyła o odzyskanie świadomości. Następnego dnia poprosiła, aby zawieziono ją na cmentarz, gdzie spoczywała Teresa. Przy grobie młodej karmelitanki spędziła kilkadziesiąt minut. Później wspominała, że ogarnął ją niezwykły pokój, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyła. Gdy ten stan minął, przyszła pierwsza myśl: – Jestem uzdrowiona. Po raz pierwszy od wielu lat nie czuła bólu. Objawy nie wróciły. Kobieta odzyskała zdrowie, a niecały rok później spełniła swoje największe marzenie – wstąpiła do karmelu w Belgii.

Historie siostry Ludwiki i Marii Pellemans nie były jedynymi uzdrowieniami przypisywanymi Teresie z Lisieux. Takich świadectw napływały setki. Gdy jednak rozpoczął się proces beatyfikacyjny, Kościół szukał przypadków najlepiej udokumentowanych i możliwych do zweryfikowania.?

2026-08-04 13:40

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Cuda młodej męczennicy

Niedziela Ogólnopolska 31/2026, str. 75

[ TEMATY ]

Cuda i łaski

Wikimedia commons

Św. Maria Goretti

Św. Maria Goretti

„Nie ma już szans”. „Proszę się przygotować na najgorsze”. Takie zdania padają w szpitalach. I właśnie w takich momentach zaczynają się historie, które wprawiają w zdumienie nie tylko lekarzy.

Jest święta, do której ludzie wołają, gdy lekarze rozkładają ręce. Mowa o św. Marii Goretti, młodej włoskiej męczennicy, która broniła swojej czystości. To przez nią od lat wierni zwracają się do Boga w sytuacjach wydawałoby się „bez wyjścia”. Już wkrótce po jej beatyfikacji zaczęto dokumentować zdarzenia, które Kościół poddawał szczegółowym badaniom, a które nie pozostawiały wątpliwości – Bóg interweniuje w życie chorych za wstawiennictwem młodej męczennicy.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Jezusa - nauczycielką wiernych wszystkich czasów

François Gerard PD

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Drodzy bracia i siostry,
W toku katechez, które pragnąłem poświęcić Ojcom Kościoła oraz wielkim postaciom teologów i kobietom średniowiecza, chciałbym także zatrzymać się nad niektórymi świętymi kobietami i mężczyznami, którzy zostali ogłoszeni doktorami Kościoła ze względu na swe wybitne nauczanie. I dziś chcę rozpocząć krótką serię spotkań, aby dopełnić przedstawianie doktorów Kościoła.

Rozpoczynam od świętej, która stanowi jeden ze szczytów duchowości chrześcijańskiej wszystkich czasów - Teresy od Jezusa. Urodziła się w Avili, w Hiszpanii, w 1515 r. jako Teresa de Ahumada. W swej autobiografii ona sama podaje kilka szczegółów ze swego dzieciństwa: narodziny z „rodziców cnotliwych i bogobojnych”, w licznej rodzinie, w której miała dziewięciu braci i trzy siostry. Jeszcze jako dziecko, mając niespełna 9 lat, lubiła czytać żywoty niektórych męczenników, które wzbudziły w niej pragnienie męczeństwa do tego stopnia, że zaimprowizowała krótką ucieczkę z domu, aby umrzeć jako męczennica i pójść do Nieba (por. „Księga życia” 1,4); „Chcę widzieć Boga” - mówiła jako mała dziewczynka rodzicom. Kilka lat później Teresa opowie o swych lekturach z czasów dzieciństwa i potwierdzi, że odkryła prawdę, którą streszcza w dwóch podstawowych zasadach: z jednej strony „fakt, że wszystko, co należy do tego świata, przemija” i z drugiej strony, że tylko Bóg jest „zawsze, zawsze, zawsze” - temat, który powraca w najsłynniejszym wierszu: „Nie trwóż się, nie drżyj. Wśród życia dróg, Tu wszystko mija, Trwa tylko Bóg. Cierpliwość przetrwa dni ziemskich znój, Kto Boga posiadł, Ma szczęścia zdrój: Bóg sam wystarcza”. Osierocona przez matkę, gdy miała 12 lat, poprosiła Najświętszą Maryję Pannę, aby została jej matką (por. „Księga...” 1, 7).
CZYTAJ DALEJ

Papieże między łóżkiem chorego a życiem publicznym

2026-10-15 16:35

[ TEMATY ]

papieże

choroby i cierpienia

Włodzimierz Rędzioch/Niedziela

Klinika Gemelli

Klinika Gemelli

Diagnoza nowotworu u papieża Leona XIV jest przedmiotem dyskusji i współczucia na całym świecie. Jednak tak otwarta dyskusja na temat stanu zdrowia zwierzchnika Kościoła katolickiego jest czymś nowym. W przeszłości, gdy papieże chorowali, powagę ich stanu znały często tylko osoby z ich najbliższego otoczenia. To, co obecnie jest tematem biuletynów medycznych, we wcześniejszych wiekach można wywnioskować tylko z korespondencji, raportów i późniejszych rekonstrukcji medyczno-historycznych. „W dawnych czasach nie było oficjalnych doniesień o chorobach papieży, co najwyżej krążyły po Rzymie plotki” - powiedział niemieckiej Agencji Katolickiej (KNA) historyk Kościoła z Augsburga Jörg Ernesti.

Czasami papieże sami mówili o swoich cierpieniach. Grzegorz Wielki, panujący w latach 590-604, skarżył się w swojej korespondencji na dotkliwy ból i długie pozostawanie z tego powodu w łóżku. Cierpiał na dnę moczanową - chorobę, która miała dotknąć również wielu jego następców.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję