Do Królówki, zdobywczyni tytułu najpiękniejszej małopolskiej wsi 2025 r. (w 9. edycji konkursu Samorządu Województwa Małopolskiego), Niedzielę zaprosiła sołtys Elżbieta Wołek. Okazją było świętowanie 235. rocznicy urodzin i chrztu Kazimierza Brodzińskiego – poety, historyka literatury, krytyka i teoretyka literackiego.
Święto patrona
To właśnie w należącej do gminy Nowy Wiśnicz Królówce urodził się 8 marca 1791 r. Kazimierz Brodziński i tu został ochrzczony. Miejscowa społeczność, w tym szkoła, której sławny rodak patronuje, świętuje co roku jego urodziny. Cykliczne wydarzenie rozpoczęło się od Mszy św., którą w Kościele Przemienienia Pańskiego sprawował ks. Rafał Więcław. Wspólnie z zebranymi ksiądz wikariusz dziękował Bogu za życie i dziedzictwo Kazimierza Brodzińskiego. Nawiązując do biografii poety, podkreślił w homilii: – Pochodził z niewielkiej miejscowości, a jednak jego talent, pracowitość doprowadziły go do roli poety, nauczyciela, myśliciela. Jego życie przypomina drzewo, które rosło powoli, ale mocno dzięki pracy, wierze i wrażliwości serca.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Po złożeniu kwiatów pod znajdującą się w przedsionku kościoła tablicą, upamiętniającą sławnego rodaka, uczniowie, nauczyciele, rodzice oraz zaproszeni goście przeszli do szkoły. Witając zebranych na święcie patrona, dyrektor Agnieszka Pilarska zaznaczyła: – Tegoroczne hasło uroczystości: „Między dawnymi a nowymi laty” oddaje charakter zarówno epoki, w której żył nasz patron, jak i czasów, w których my dziś funkcjonujemy. Żyjemy bowiem na styku tradycji i nowoczesności. Przypomniała też: – Poeta uczył, że postęp nie musi oznaczać zerwania z przeszłością, a nowoczesność może wyrastać z szacunku do tradycji.
Przykład
Uczniowie, pod kierunkiem Jolanty Karasińskiej, Anny Mitręgi i Elwiry Pastuszek, przygotowali przedstawienie przybliżające postać patrona przez przypomnienie m.in. historii jego dzieciństwa, ale też opowieści o Kamieniach Brodzińskiego. Uroczystości uświetnił występ szkolnego chóru Królewskie Słowiki pod dyr. Katarzyny Adamczyk. Zespół zaśpiewał m.in. pieśni, do których słowa napisał Kazimierz Brodziński, w tym Upadnij na kolana. – Kazimierz Brodziński może być dla współczesnych uczniów przykładem – zapewnił w rozmowie z Niedzielą Antoni Łącki, przewodniczący szkoły. I wyjaśnił: – Potrafił pokonać trudności, przeciwności, nie załamał się. Zmarła mu mama, miał złą macochę, potem zmarł mu tato, ale poeta zdobył wykształcenie, był profesorem. No, poradził sobie w życiu!
– To bardzo ważne, żebyście mieli ogromną wiedzę, żebyście wiedzieli, co w życiu jest ważne, i żebyście pamiętali, że jesteście Polakami – przekonywała Małgorzata Więckowska, burmistrz miasta i gminy Nowy Wiśnicz, gdy gratulowała społeczności szkoły zainteresowania historią swego patrona i regionu. A prof. Włodzimierz Bernacki, senator RP, nawiązując do poety, podkreślił: – Jest człowiekiem, który udowodnił swym życiem, że można wyznaczać sobie wielkie cele i je osiągać.
Królewiecka tożsamość
Reklama
Proboszcz parafii – ks. Józef Janus przybliżył losy Kazimierza Brodzińskiego oraz dzieje 700-letniej parafii. Przywołał m.in. historię z 1980 r. związaną z hubą drzewną, przypominającą kształtem głowę i twarz Jezusa. Wyrosła na starym krzyżu, stojącym w miejscu, gdzie był dom rodzinny Brodzińskiego, huba sprawiała, że do Królówki przyjeżdżali ludzie nawet z odległych stron. W Kronice parafialnej ówczesny proboszcz zanotował: „Jedni uważali to za cud, inni wyśmiewali, jak jeden, który przyjechał samochodem osobowym, chodził i szydził z ludzi. Gdy wrócił do samochodu, samochód się palił od instalacji elektrycznej. Ludzie to zaraz poczytali jako karę Bożą. 13 grudnia ogłoszono stan wojenny w Polsce. No i w tym czasie, prawdopodobnie na rozkaz, ta huba została strącona”.
W godzinach popołudniowych odbyła się konferencja naukowa „Śladami Brodzińskiego. Królówka – literackie serce regionu”, zorganizowana dzięki wsparciu m.in. Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego oraz Gminy Nowy Wiśnicz. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele środowisk naukowych, samorządowych, nauczyciele oraz mieszkańcy regionu. Zainteresowanym polecam nagranie: www.youtube.com/watch?v=8YX5fS3mC-I&t=59s.
Sołtys Elżbieta Wołek podkreśla rolę senatora RP prof. Włodzimierza Bernackiego – pomysłodawcy konferencji naukowej oraz Roksany Characzko, która poprowadziła konferencję, w tym panel studencki poświęcony twórczości Brodzińskiego. Zaznacza, że uroczystość udało się zorganizować dzięki wielkiemu zaangażowaniu lokalnej społeczności – szkoły, parafii, strażaków z OSP i pań z KGW. Przekonuje, że lokalna historia jest bardzo ważna dla kolejnych pokoleń mieszkańców wioski: – To, co przekazywał Kazimierz Brodziński, jest nadal aktualne; tradycje i ludowość, o których pisał, język, którym się posługiwał... O tym wszystkim powinniśmy pamiętać, bo to jest częścią naszej królewieckiej tożsamości.
Piękne zwyczaje
Reklama
W Królówce są podtrzymywane tradycje i zwyczaje związane także z Wielkim Tygodniem. Zapewne znał je poeta. Dla mieszkańców Królówki to czas, kiedy codzienne obowiązki należy połączyć z udziałem w nabożeństwach. Tadeusz Palej, który o zwyczajach dowiedział się od swego ojca, śp. Stanisława, przypomina m.in. o palmach, które były i są w Królówce przygotowywane na Niedzielę Palmową. – Na Wielki Piątek z tych poświęconych palm gospodarze robili krzyże i wbijali je nie tylko koło domu i obejścia gospodarskiego, ale i w pola uprawne – opowiada i przyznaje, że zwyczaj jest kontynuowany.
Do historii przeszła tradycja kowali, którzy w Wielki Piątek, mimo że wiosną pracy im nie brakowało, wykonywali tylko trzy gwoździe. Jest też kontynuowany zwyczaj, że w Wielką Sobotę po nabożeństwie gospodarze zabierają z kościoła wodę święconą, a z ogniska, które płonęło przy kościele, do tej wody wrzucają... ogarek. Tą wodą święcą wczesnym rankiem w Wielki Poniedziałek pola – żeby był urodzaj. Nawiązując do rannego wstawania w czasie Wielkanocy, p. Tadeusz wspomina z uśmiechem: – Pamiętam, jak jeszcze tata żył, to rano przychodziła do nas sąsiadka i mówiła: „Staszek, nie śpij w święta, bo ci będzie siano zalywało...”. A w drugi dzień świąt, zwłaszcza w domach, gdzie były panny na wydaniu, chłopcy nie szczędzili wody. Dziewczęta krzyczały, ale się też cieszyły, bo rozumiały, że się kawalerom podobają.
Tadeusz Palej zauważa: – Jak człowiek był młody, to myślał, że to takie wymysły ojców, dziadków, dopiero z wiekiem przychodzi zrozumienie, że to piękne zwyczaje, które nie tylko warto, ale i trzeba kontynuować.
