Grupa osób znajdujących się w różnych osobistych kryzysach – w tym kryzysie bezdomności, 3 marca zgromadziła się w Bazylice Archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie, aby wspólnie uczestniczyć w Drodze Krzyżowej. Rozważania i modlitwy, które mocno zapadły w pamięć uczestników, poprowadził ks. Stanisław Gębka, misjonarz miłosierdzia i były proboszcz parafii archikatedralnej.
Intencja
– Każdy z nas dźwiga swój krzyż, ale krzyż bezdomności, biedy jest wyjątkowym krzyżem. Pan Bóg daje też siłę do jego dźwigania, dlatego podczas Drogi Krzyżowej starałem się zachęcić osoby w kryzysie, żeby nie zmarnowały tego cierpienia, tylko cierpiały w łączności z Jezusem i mogły dostąpić łaski zbawienia swojej duszy – podkreślił ks. Gębka. W rozmowie z Niedzielą kapłan wyjaśnił, dlaczego powinniśmy być otwarci na wolę Bożą, nawet jeśli jest ona po ludzku bolesna. – To jest wola Pana Jezusa. A Pan Jezus powiedział: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8, 34) – wskazał duchowny i przypomniał, że każdy ma swój krzyż, czyli cierpienie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jędrek
Reklama
Jędrkowi zmarła żona. Wtedy załamało się jego życie. Po czasie „obudził się” w zupełnie innym świecie w kryzysie bezdomności i z wieloma innymi problemami. Wówczas – jak twierdzi – nie otrzymał pomocy ani od rodziny, ani od przyjaciół, których miał wielu. Dzisiaj mężczyzna patrzy na swoją własną drogę przez pryzmat Drogi Krzyżowej. Widzi w niej podobieństwo w cierpieniu. – Są ludzie, którzy uważają nas za wyrzutki społeczeństwa – pomimo tego, że wcale takimi nie jesteśmy. Owszem, zdarzają się jednostki, ale ludzie wrzucają nas wszystkich w jeden worek. Nieważne, czy jesteś dobry, czy zły, i tak trafiasz do niego z automatu. Dzisiaj nie zwracam już na to uwagi – przyznał. Na początku swojego kryzysu Jędrek był poruszony całą sytuacją, która wokół niego się zadziała. Z czasem przyzwyczaił się do nowej rzeczywistości i stara się szukać oparcia w Panu Bogu i grupie nowych przyjaciół, których spotyka w Fundacji Świętego Barnaby. W głębi nadal czuje żal, ale przyznaje: – Tak jak słyszeliśmy podczas Drogi Krzyżowej, trzeba przebaczyć, i niech każdy żyje swoim życiem. Kiedyś się tam może spotkamy i zobaczymy, kto był lepszy.
Zaskoczenie
– Nie jestem bezdomny, ale cieszę się, że mogłem dołączyć do tej grupy Świętego Barnaby. Zostałem niejako przez nich przygarnięty. Staram się pomagać też ludziom, którzy wymagają większej troski niż ja. I to jest też powód, dla którego tam przychodzę – wyjaśnił Jerzy Szymanek, emeryt. – Cieszę się, że przyszedłem tu na Drogę Krzyżową, bo takich rozważań i modlitwy to jeszcze nie przeżyłem. Do tej pory brałem udział w Drodze Krzyżowej sporadycznie, ale takiej, z taką oprawą i do tego w katedrze, to jeszcze nie przeżyłem – podkreślił.
Rekolekcje
W rozważania Męki Pańskiej włączył się ks. Adrian Jóźwiak, pallotyn, który od niedawna posługuje w częstochowskiej Dolinie Miłosierdzia. Z racji pełnionych funkcji i charyzmatu apostolstwa wyznaczonego przez założyciela zgromadzenia – św. Wincentego Pallottiego naturalnie zainteresował się osobami w kryzysach. – W najbliższym czasie chcielibyśmy zorganizować w Dolinie Miłosierdzia również rekolekcje wielkopostne dla bezdomnych, które będą wpisane w okres przygotowań do Wielkanocy – zapowiedział kapłan.
