Podczas Mszy św. ewangelizator i rekolekcjonista głosił Słowo Boże oraz świadectwo jako pomysłodawca i kierowca „Ewangelibusa”. Ntomiast podczas wieczornej Eucharystii odbyła się modlitwa o uzdrowienie duszy i ciała, z powierzeniem Bogu Ojcu przez Jezusa w Duchu Świętym wszystkich rodzin i codziennych spraw.
Kapłan jeździ po Polsce i przypomina o Kościele tym, którzy o nim zapomnieli. Jak sam mówi, coraz więcej ludzi choć wie, gdzie jest świątynia, dawno nie przekroczyło jej progu, albo tak bardzo oddaliło się od wiary, że zapomniało, że Kościół jest miejscem spotkania z Bożą łaską. Dlatego razem z innymi wyjeżdża w różne zakątki kraju, żeby rozmawiać, spotykać się i pokazać, że Kościół jest blisko człowieka.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Ksiądz Plata, który jest teologiem moralnym na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, mówi, że samo pokazanie ludziom, gdzie stoi kościół, nie wystarcza. – Coraz częściej ci, którzy kiedyś przyjęli chrzest, przestali pamiętać o wierze albo jej w praktyce nie odnajdują. „Ewangelibus” to przede wszystkim narzędzie ewangelizacyjne. Kiedy jadę autostradą, stoję na placu czy przed supermarketem, to jest taki przysłowiowy „haczyk”, okazja do tego, żeby porozmawiać na tematy dotyczące Pana Boga, po prostu zaciekawić. Nie chodzi o to, żeby szokować, ale aby głosić Słowo Boże na różne sposoby. To jest ta Ewangelia w obrazkach, która dawniej była. Ktoś nas zauważy, zainteresuje się, zagląda na naszą stronę stronę internetową: www.ewangelibus.pl i dowiaduje się, gdzie jeszcze będą rekolekcje i może właśnie w ten sposób zaczyna się na nowo jego duchowa droga. Wielu to właśnie przywróciło wiarę, albo przynajmniej zainspirowało do ponownego kontaktu z Kościołem. To także sposób, by przekazywać wiarę innym językiem. Nie tylko poprzez kazania w kościele, ale także przez obecność i dialog w codziennym życiu – podkreśla ks. Plata.
– Naszym głównym zadaniem jest, żeby być uczniem, misjonarzem – tak jak głosi hasło nowego roku liturgicznego i duszpasterskiego w Kościele w Polsce. To nie jest zadanie dla jakiejś wybranej grupy ewangelizatorów. To jest zaproszenie do tej normalności, że czymś zawsze naturalnym było, że chrześcijanin to jest ten, który się modli, ten, który korzysta z sakramentów świętych i tą naszą chrześcijańską normalnością możemy najbardziej pozyskiwać nowych misjonarzy – dodaje rekolekcjonista.
