Reklama

Niedziela Wrocławska

Podróż w głąb siebie

Agnieszka Paluch tworzy prace, w których o sprawach duchowych opowiada współczesnym językiem malarskim.

Niedziela wrocławska 3/2026, str. VI

[ TEMATY ]

archidiecezja wrocławska

Archiwum prywatne

Agnieszka Paluch, absolwentka politologii na UMK w Toruniu oraz podyplomowego Malarstwa na ASP im. Jana Matejki w Krakowie

Agnieszka Paluch, absolwentka politologii na UMK w Toruniu oraz podyplomowego Malarstwa na ASP im. Jana Matejki w Krakowie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jak pisze w swoim portfolio, maluje człowieka, który poznaje siebie w relacji do Boga, drugiego człowieka i który jest częścią świata przyrody.

Kocham malarstwo

Albumy sztuki przeglądała już jako dziecko. Zachwycały ją prace C. Moneta, A. Renoira. – Zaczęłam jednak studiować politologię, myśląc o pracy z tym związanej. Po studiach wyjechałam do Anglii i tam skupiłam się na poznawaniu języka. Pracowałam dorywczo, ale chciałam się też spełniać artystycznie – opowiada o swojej drodze do odkrycia talentu malarskiego. Zrobiła roczny kurs teatralny w Collegu i zaczęła grać. – Dostawałam role i występowałam na deskach teatrów. Byłam zapraszana na castingi, głównie do ról imigrantek, ale pracowałam też poza teatrem – opowiada p. Agnieszka. Po powrocie do Polski rozpoczęła pracę w instytucji kulturalnej, promującej kulturę polską zagranicą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Bardzo lubiłam tę pracę, ale cały czas wracało do mnie malarstwo, poszłam więc na kurs malowania. Przełomem był wyjazd na Okinawę i odwiedziny muzeum. Tam dotarło do mnie, co naprawdę chcę robić. Po jakimś czasie złożyłam dokumenty na ASP w Krakowie na studia podyplomowe. Dwa lata studiów uświadomiły mi, że kocham malarstwo – opowiada.

Z piwnicy do salonu

Reklama

Po przyjeździe do Wrocławia związała się z Domem Edyty Stein. Stało się to dzięki uprzejmości p. Marii Kromp-Zaleskiej, dyrektor domu. – Gdy studiowałam na ASP, zapytałam p. Marię, czy mogłabym gdzieś w przestrzeniach domu malować obrazy większych formatów. Pani Maria udostępniła mi wówczas piwnicę, w której znajdował się duży stół. I tam malowałam w czasie weekendów. To był bardzo ważny dla mnie czas, nie tylko pod względem artystycznym, ale również duchowym – opowiada malarka.

Po paru latach przeniosła się z piwnicy do salonu, zaproszona przez panią dyrektor do zaprezentowania prac. – Dość długo zastanawiałam się, z jakim tematem podejść do tego niezwykłego miejsca. W końcu powstała wystawa inspirowana postacią Edyty Stein. Nosiła tytuł „Narodzić się na nowo” i podejmowała wątek narodzin z Ducha Świętego – opowiada p. Agnieszka.

Prowadzi do Jezusa

Ciekawym doświadczeniem dla artystki jest praca nad portretem Edyty Stein. – Edyta jest często w moich myślach. Od lat próbuję stworzyć jej portret, ale nie mogę tego zrobić. Maluję szybko, z gestem, ale gdy zaczynam malować Edytę, kończę na Panu Jezusie lub na krzyżu. Ona prowadzi do Niego. Może jednak przyjdzie taki moment, że zgodzi się, żebym ją namalowała? – uśmiecha się p. Agnieszka.

Częstym tematem jej prac jest wątek apokaliptyczny. Artystka dotyka tematów walki duchowej, ale i nadziei. Wśród jej prac jest m.in. obraz zatytułowany „Nadzieja”. – Znajdujące się na nim zdjęcie Maryi z dzieciątkiem Jezus przysłała mi z wakacji dr Anna Siemieniec z Domu Edyty Stein. Jest to fotografia grafiki, namalowanej gdzieś na ścianie, bodajże we Włoszech. Poprosiłam Annę o możliwość wykorzystania tego zdjęcia w swojej pracy. Grafika przedstawia Maryję z Jezusem, który trzyma w ręku farbę z napisem „hope”. Ta nadzieja jest właśnie w Panu Jezusie i w tym, że kroczymy do nieba. Praca jest kolażem, łączącym malarstwo i fragmenty fotografii. Na obrazie jest też okno, które odczytujemy jako niebo. Pojawia się także element drabiny – symbol Maryi, przez którą my, grzesznicy możemy się wspinać do nieba – tłumaczy symbolikę obrazu p. Agnieszka i podkreśla, że ważne jest, by obraz dawał odbiorcy przestrzeń do własnej interpretacji.

2026-01-13 14:31

Oceń: +16 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święci na ulicach Wrocławia

[ TEMATY ]

relikwie

św. Stanisław

św. Dorota

procesja

archidiecezja wrocławska

Magdalena Lewandowska

Ulicami Wrocławia przeszła procesja z relikwiami śś. Stanisława i Doroty

Ulicami Wrocławia przeszła procesja z relikwiami śś. Stanisława i Doroty

Już po raz 24 przez wrocławski Rynek przeszła procesja z relikwiami śś. Stanisława i Doroty.

Procesja nawiązuje do średniowiecznej tradycji, a wskrzeszona została po powodzi w 1997 r. Wrocławianie dziękują w niej za uchronienie od wielkiej wody i innych kataklizmów i proszą – za wstawiennictwem świętych – o dalszą opiekę nad miastem. – Nasze wyjście na ulice miasta to nie okazja, by protestować przeciw komuś. To świadectwo wiary, że Bóg powołuje nas do świętości. Prosimy Boga o zachowanie od naturalnych kataklizmów, ale też by zachował nas od jakichkolwiek duchowych klęsk – mówił w Bazylice Garnizonowej ks. Arkadiusz Krziżok, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Wrocławskiej Kurii.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Ponad 700 dzieci wołało z Papieżem: obdarz nas pokojem!

2026-10-01 19:08

[ TEMATY ]

dzieci

różaniec

Ogrody Watykańskie

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Różaniec z papieżem

Różaniec z papieżem

Dzieci z Włoch, Pakistanu, Syrii, Niemiec i Argentyny, Brazylii, Portugalii, Szwajcarii i Ukrainy modliły się z Leonem XIV w Ogrodach Watykańskich o pokój dla najmłodszych dotkniętych wojną. Około tysiąca uczestników spotkania włączyło się w inicjatywę „Milion dzieci modli się na różańcu”. „Pomyślcie: pięćdziesiąt milionów «Zdrowaś Maryjo», które wznoszą się ku Niebu z prośbą o pokój” - mówił Papież.

Dzieci z różnych krajów i kontynentów, różne języki, a jedna modlitwa. Przy Grocie Matki Bożej z Lourdes w Ogrodach Watykańskich najmłodsi zgromadzili się wokół Leona XIV, aby prosić o pokój. Były kwiaty składane jako znak miłości, zapalone światła i Różaniec. Szczególne miejsce w tej modlitwie zajęły dzieci, które każdego dnia doświadczają wojny.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję