Reklama

Niedziela plus

Koszalin

Zagubieni ocaleni

Wspólnota Cenacolo ma na całym świecie ok. 80 domów, przez które przeszło ponad 30 tys. ludzi uwolnionych z uzależnień. Pierwszy polski dom wspólnoty powstał w Giezkowie pod Koszalinem.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z trasy S11 tuż przed Koszalinem zjeżdżam na wąskie dróżki, którymi docieram do Giezkowa. Tam odnajduję interesujący mnie dom. Przekraczam próg nieniepokojony przez nikogo. Wychodzi młody chłopak z dużym psem. Zwierzę łasi się przyjacielsko. Zerkam jeszcze przez drzwi do kolejnego pomieszczenia, gdzie przy prostych stołach grupa mężczyzn spożywa równie prosty posiłek. Jeszcze jedno spojrzenie i widzę po lewej stronie kaplicę z Najświętszym Sakramentem. Jestem we wspólnocie mężczyzn Cenacolo. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Ale kiedy odjeżdżam, żegna mnie ta sama otwartość i życzliwość, której doświadczyłem na początku wizyty.

Szkoła wolności

Osobą, która mnie pierwsza przywitała, był 33-letni Paweł Rachlak. W czasie rozmowy przy smakowitej, mocnej kawie zwierzył mi się z powodów zamieszkania w Giezkowie. Miał trudne relacje rodzinne, szczególnie z ojcem. Dwóch starszych braci wybrało złą drogę życiową, a on poszedł za nimi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Zaczęło się od alkoholu, potem przyszły narkotyki. Z czasem trafiły się drobne przestępstwa... aż w końcu dotarł na dno. W międzyczasie jeden z braci założył rodzinę, nawrócił się i próbował wpłynąć na młodszego brata, by też zmienił swoje życie. Ale stało się to dopiero wtedy, kiedy córeczka brata zachorowała. – Poczułem wtedy, że muszę coś zmienić. Brat opowiedział mi o wspólnocie Cenacolo. Sam poznał ją kilka lat wcześniej – relacjonuje Paweł. Dodaje: – Miałem wtedy 28 lat, a czułem się, jakbym przeżył dwa razy tyle. Byłem zmęczony, przemielony przez życie. Nie miałem już siły okłamywać siebie ani innych. Wszedłem we wspólnotę całym sercem. To było jak światełko w tunelu. Brat pokazał mi drogę, a ja postanowiłem iść nią do końca. Jestem tu już 4 lata – podkreśla.

Podobną historię „sprzedaje” mi Krzysztof Urbański, który jest we wspólnocie prawie 3 lata. – Zaczęło się u niego niewinnie, od pierwszego papierosa w wieku 13 lat, pierwszych wagarów. Potem pojawiły się alkohol i miękkie narkotyki, a w wieku 17 lat spróbował już twardych. Zdarzały mu się kradzieże, pobicia, napady, po drodze było i więzienie. – Gdy byłem w więzieniu, mój brat był w Medjugorie. Tam usłyszał świadectwa chłopaków. Jemu też bardzo Pan Bóg pomógł. Miał depresję, próbował terapii u psychologów, ale dopiero Pan Bóg go z tego wyciągnął. A w Medjugorie dowiedział się o wspólnocie. Usłyszał chłopaków mówiących swoje świadectwa i pomyślał o mnie – że to dobre miejsce dla mnie – zwierza się Krzysztof.

Mama Elvira i ks. Wacław

Reklama

Wspólnoty Cenacolo nie opierają się na psychologii, tylko na formacji człowieka. Uczą mieszkańców umiejętności ignorowania zła, wybierania dobra i życia w wolności. – Taki jest sens Cenacolo – tłumaczy ks. Wacław Grądalski i przypomina historię pierwszego domu wspólnoty w Polsce, który powstał dzięki jego zapobiegliwości: – W latach 90. na rekolekcjach dla kapłanów w Medjugorie poznałem założycielkę Cenacolo – s. Elvirę Petrozzi. W programie rekolekcji był punkt niespodzianka. Po obiedzie wbiegła do sali siostra zakonna, niskiego wzrostu, ok. pięćdziesiątki, a za nią czterech śpiewających chłopaków z gitarą. Potem powiedziała: – Jestem prostą niewykształconą kobietą, mam tylko trzy klasy szkoły podstawowej. Mój tata był alkoholikiem. Mam na imię Elvira. Kiedy poszłam do klasztoru, przełożona powiedziała: „Ale głupia... Jakie jej dać imię?”. A u nas, w Piemoncie, na gęś woła się „vira”. Więc damy jej na imię Elvira. Pomyślałem wtedy: „Jaka wolna kobieta”. Opowiedziała, jak zaczynała od jednego domu, potem drugiego, trzeciego. Nie miała nic, a jednak powstała wspólnota, w której ludzie odnajdywali sens i wolność. Po spotkaniu podszedłem do niej i mówię: „Elviro, otwórz taki dom w Polsce”. A ona odpowiedziała: „Daj mi dom, to otworzę”. I tak się stało.

Pierwszy dom powstał w marcu 2001 r. w Giezkowie pod Koszalinem. Potem były kolejne. Ostatnio otworzono dom w Częstochowie.

Dzięki Opatrzności Bożej

W domach wspólnoty Cenacolo nie ma przełożonych. Małą społeczność, ok. dwudziestu osób, prowadzi wyznaczony spośród nich najstarszy z jej mieszkańców. Panuje samodyscyplina. Nie przyjmują żadnych dotacji, środków unijnych, gminnych czy państwowych. Utrzymują się z pracy własnych rąk, sami nad sobą czuwają, utrzymują dom, produkują różne rzeczy, uprawiają ziemię, hodują zwierzęta i się modlą. Codziennie adorują Pana Jezusa i odmawiają Różaniec. Sami nie wychodzą poza wspólnotę, ale każdy inny może ich odwiedzać i z nimi rozmawiać. Wspólnota opiera się na trzech filarach: modlitwie, pracy i przyjaźni. To fundamenty ich życia. Wszystko czynią z dobrej woli. Wstają o szóstej rano, modlą się, potem są śniadanie i praca. Jedni pracują w ogrodzie, inni w kuchni, ktoś przy zwierzętach, a ktoś przy remoncie. Po południu kolejna modlitwa, Różaniec, adoracja. Wieczorem spotkanie, rozmowy, dzielenie się tym, co przeżywają.

Reklama

Wspólnota żyje skromnie, ale czysto i godnie. Jak podkreślają moi rozmówcy, żyją głównie dzięki Opatrzności Bożej. – Mama Elvira, kiedy zakładała wspólnotę, powiedziała takie słowa do Pana Boga: „Ja ich do Ciebie przyprowadzę, a Ty pokaż im, jakim jesteś Ojcem”. I od tamtego momentu żyjemy z tego, co nam ześle Pan Bóg przez dobrych ludzi – mówi Krzysztof.

Każdy z nich jest historią

Kiedy do wspólnoty trafia „nowy”, przez pierwszy miesiąc ma przydzielonego „anioła stróża” – starszego chłopaka, który wprowadza go do społeczności Cenacolo. Przez cały miesiąc odpowiada za niego, spędza z nim każdą godzinę, śpi obok niego i razem z nim pracuje. Wspólnie są na drodze wychodzenia z egoizmu i uczenia się odpowiedzialności. – Bo tu nie chodzi tylko o wyjście z nałogu. Uczymy się też, jak być dobrym synem, bratem, ojcem, mężem. Z czasem każdy bierze coraz więcej odpowiedzialność za innych – wyjaśnia Paweł.

Jeżeli ktoś coś zawini, staje przed wszystkimi, przeprasza, tłumaczy się i zobowiązuje do pewnych wyrzeczeń, może np. zrezygnować na tydzień z kawy, słodyczy czy przekąski między posiłkami. W ostateczności może nastąpić i wydalenie ze wspólnoty, ale raczej walczymy o każdego chłopaka i rzadko do tego dochodzi – zapewniają Paweł i Krzysztof.

Na zakończenie moi rozmówcy kierują optymistyczne przesłanie dla wszystkich, którzy jeszcze trwają w złu, w nałogach, są pogubieni i w rozpaczy, że nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa. Ci, których spotkałem w Giezkowie, są zapewne tego przykładem, bo przecież każdy z nich staje się historią, którą Bóg pisze na nowo.

We wspólnocie można zostać tyle czasu, ile się chce, ale proponuje się wchodzącym w społeczność Cenacolo 3-letnią formację. Po tym pomyślnie przebytym okresie niektórzy nie odchodzą i zostają tu na zawsze, stają się np. kapłanami. Wspólnota jest międzynarodowa, ma ok. 12 księży, w tym dwóch Polaków.

Zapraszamy na: cenacolo.pl

2026-01-05 19:15

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Podróż do źródeł

Niedziela szczecińsko-kamieńska 48/2022, str. III

[ TEMATY ]

konferencja

Koszalin

Archiwum prywatne

Bp Zbigniew Zieliński dziękuje prelegentom za pokaznie świętości w pomorskiej przestrzeni

Bp Zbigniew Zieliński dziękuje prelegentom za pokaznie świętości w pomorskiej przestrzeni

Pasjonaci historii, teologii i wszyscy, którzy chcieli lepiej poznać przeszłość Kościoła pomorskiego, spotkali się na ogólnopolskiej konferencji w Koszalinie.

Pod hasłem „Świętość Kościoła na przykładzie historii Pomorza” w auli Wyższego Seminarium Duchownego odbyła się ogólnopolska konferencja naukowa, zorganizowana przez Wydział Teologiczny Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Wyższe Seminarium Duchowne w Koszalinie.
CZYTAJ DALEJ

Biskup Ważny apeluje o wrażliwość wobec osób skrzywdzonych i krytykuje bariery prawne

2026-08-01 12:00

[ TEMATY ]

bp Artur Ważny

Karol Porwich/Niedziela

Bp Artur Ważny

Bp Artur Ważny

Ubolewanie, że procedury i spory prawne mogą przesłaniać cierpienie konkretnych ludzi oraz o większą wrażliwość wobec osób skrzywdzonych zaapelował w swoim wpisie na komunikatorze X biskup sosnowiecki Artur Ważny. Hierarcha odniósł się do zastrzeżeń Ministerstwa Sprawiedliwości wobec statutu Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce.

Każda łza i każde zranienie Osób Skrzywdzonych wołają o ciche, pełne szacunku zatrzymanie, a nie o kolejne procedury, które odsuwają w czasie pożądany owoc sprawiedliwości i leczenia. Jako biskup nie mogę milczeć, gdy widzę, jak na ścieżkach do odzyskiwania godności Osób Skrzywdzonych wyrastają nowe mury i prawne przeszkody. Pragnę przeprosić za każdy moment, w którym zamiast gotowości do słuchania napotykacie na gąszcz prawniczych zastrzeżeń. Z głębi serca staję dziś przy Was, obiecując, że Kościół - w wymiarze, który ode mnie zależy - nie przestanie szukać dróg, by Wasz głos został wysłuchany z czułością, na jaką zasługujecie. Wobec zastrzeżeń zgłoszonych przez Ministerstwo Sprawiedliwości do statutu naszej kościelnej Komisji odczuwam smutek, że formalny język i prawne wątpliwości po raz kolejny przesłaniają żywego człowieka. Choć rozumiem potrzebę dbałości o standardy prawa, trudno nie ubolewać nad brakiem wrażliwości na potrzebę chociażby minimalnego wysłuchania, zadośćuczynienia i uzdrowienia relacji. Pragnę wzywać zarówno organy państwowe, jak i nas samych w Kościele, abyśmy w obliczu cierpienia pokrzywdzonych potrafili przekroczyć urzędowe podziały i odnaleźć przestrzeń prawdy. Gdy dialog instytucji staje się chłodną debatą, Osoby Skrzywdzone doznają kolejnej niewidzialnej rany, czując się osamotnione ze swoim ciężarem. Niech ten trudny moment zmobilizuje nas wszystkich do pokornego słuchania Waszych historii i do zbudowania mostów, po których sprawiedliwość i miłosierdzie - nie tylko Boże - wreszcie dotrą do Waszych serc. Zapewniam Was o stałej bliskości i modlitwie, uciekając się do nadziei, że mimo tych trudności znajdziemy wspólnie drogę do prawdy, która wyzwala i miłości, która się z nią współweseli.
CZYTAJ DALEJ

Prezydent: świat nie będzie lepszy, jeśli nie rozliczy dyktatorów i morderców z tego, co zrobili

2026-08-01 14:02

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

PAP/Paweł Supernak

Świat nie będzie lepszy, jeśli dyktatorów, morderców i zwyrodnialców nie będzie rozliczał z tego, co zrobili – powiedział w sobotę w Warszawie prezydent Karol Nawrocki podczas uroczystości upamiętnienia ofiar rzezi Woli. Podkreślił, że takie rozliczenie było konieczne i po 1945 r., i konieczne jest teraz.

Wcześniej prezydent złożył kwiaty pod tablicą poświęconą ofiarom rzezi Woli. W stolicy i w całym kraju trwają obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję