Reklama

Głos z Torunia

W drodze do Niniwy

Zobaczyć otwarte niebo

Nawiedzając szopkę, doświadczamy miłości Boga do człowieka, która jest wielka i bezbronna.

Niedziela toruńska 51/2025, str. VI

[ TEMATY ]

felieton

Archiwum ks. Rajmunda Ponczka

Ks. Rajmund Ponczek,

Ks. Rajmund Ponczek,

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Bywa, że człowiek współczesny szuka wielkiego świata. Marzy o podróży do Paryża i wejściu na ostatnie piętro Wieży Eiffla, do Berlina, aby przejść pod Bramą Brandenburską, do Londynu, aby idąc wzdłuż Tamizy, przemierzyć nowoczesne City. Tęskni za wielkim światem. Milan Kundera, który urodził się w Brnie, uważał, że swojskie i zarazem prowincjonalne życie jest gorsze. Prawdziwe życie jest gdzie indziej. Prowincja jest skazą, obciążeniem człowieka.

W małej wsi, w Bierzgłowie, zostało poświęcone i otwarte Muzeum organisty. Bierzgłowo leży na prowincji, na przysłowiowym końcu świata. Spoglądając z tej perspektywy, Jonasz nie podziela opinii Kundery. Uważa, że jest ona fałszywa. Mówi: Życie było i jest tu. Tu jest moje miejsce na świecie, gdzie Bóg mnie zasiał jak swoje ziarno. To jest moja mała ojczyzna, w tej ziemi tkwią głęboko moje korzenie. One, tylko one, są konkretną wartością. Jonasz chętnie odwiedzi Paryż. Powędruje śladami życia emigranta Kundery. Ale gdy powróci z wycieczki, syci się swoją ziemią. Rozkoszuje jej zapachami. Żyje pośród ludzi, którzy rozpoznają zapach ziemi: inny w czasie wykopek, inny w czasie żniw i różny w czasie nabożeństw majowych, gdy śpiewa się na cześć Maryi, stojąc wokół przydrożnego krzyża.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Jonasz z czułością powie: Pokochałem to miejsce. Moja miłość jest prawdziwa. Dawno wyrosła ze stanu zauroczenia. Przeszła przez doświadczenia, kosztuje, boli i doskwiera, domaga się obrony, wytrwałości. Jonasz jest dumny, jak rolnik, który w niedzielne popołudnie obchodzi swoje zagony i podziwia wzrost. Myśli o dziadku, pradziadku, o życiu przodków. Ten zagon po nich odziedziczył, dęby kołyszące się za stodołą i drzewa – orzechy, zasadzone w dniu jego przyjścia na świat. Starą młockarnię, którą przechowuje w głębi stodoły. Od wielu lat już jej nie używał. Nie pamięta, ile razy stał przy niej wraz z całą rodziną, To była ciężka praca. Jest spadkobiercą, dziedzicem materialnego przedmiotu, który wywołuje głęboko osadzone to, co duchowe. Dla niego był i jest wartością chleb wypracowany przez zasiew, żniwa, wypiekany i wspólnie spożywany. On żywi ciało i ducha. Przejął dorobek pracy tych, których życie było trudne, naznaczone wojną i równocześnie piękne, heroiczne, niepowtarzalne i… spełnione.

Ziemia, po której stąpa, stanowi urodzajną glebę. Na jej owocach materialnych i duchowych rośnie.

– Wchodząc do Muzeum organisty w Bierzgłowie, czuję, że wchodzę do domu, do bliskiego, przytulnego, pełnego ciepła miejsca – wyznała jedna z kobiet. Jonasz wkracza do domu, w którym żył organista, jeden z nas, gdzie żyła codziennym życiem katolicka rodzina. Wpisuje w osobisty pejzaż życia bierzgłowski kościół z 1305 r., drewniany wiatrak koźlak z 1867 r., odnowioną drewnianą stodołę z 1927 r., widok wozu, ciągniętego przez karego konia, z woźnicą na koźle, młynarza, ubranego w białą, lnianą koszulę.

Opowie jeszcze o drugiej fascynacji. W 2009 r. zbudowana została drewniana szopka. Konstrukcja usadowiona została na odpowiednio przystosowanym podwoziu przyczepy do przewożenia siana. Ściany ocieplone, dach pokryty gontem. Wszystko wykonane społecznie, z pasją, przez dwunastu parafian z Rady Parafialnej i Akcji Katolickiej. Przed świętami Bożego Narodzenia przewożona do ogrodu vis a vis plebanii i „zasiedlana” zwierzętami. Co roku jest otwierana po Pasterce. Zaprasza do Nowego Roku. W szopce znalazły miejsce różne gatunki zwierząt: owce i baran, kucyk, kozy, świnki wietnamskie, para pawików, gołębie garłacze, kurka zielononóżka, kurki rajskie, bażant i króliki. Pośrodku stoi duża kołyska z figurką Pana Jezusa i naturalnej wielkości postaci Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa.

Reklama

Pierwszy zbudował szopkę św. Franciszek z Asyżu osiemset lat temu. Kierował się „pragnieniem doświadczenia w sposób konkretny, żywy i aktualny pokornej wielkości narodzin Dzieciątka Jezus i przekazania wszystkim płynącej stąd radości”. Te słowa wypowiedział Benedykt XVI i dodał, że „Noc w Greccio (gdzie św. Franciszek zbudował pierwszą szopkę) przywróciła chrześcijaństwu siłę i piękno święta Bożego Narodzenia oraz wychowała Lud Boży do przyjęcia jego najbardziej autentycznego przesłania, szczególnego ciepła, a także umiłowania i uwielbienia człowieczeństwa Chrystusa”.

Nawiedzając żywą szopkę w Bierzgłowie lub inne szopki, doświadczamy pokory Boga, złożonego na sianie, pomiędzy zwierzętami, doświadczamy miłości Boga do człowieka, która jest wielka i bezbronna. Bóg stał się człowiekiem.

Ci, którzy szopkę budowali, od wiary wychodzili. Zbudowana i żywa do pogłębionej wiary prowadzi. W twarzy Dziecka, złożonego pomiędzy zwierzętami, widać blask Boga i rozwarte niebo.

2025-12-15 18:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W piaskownicy PO

Niedziela Ogólnopolska 30/2017, str. 43

[ TEMATY ]

felieton

Frustracja, furia, przygnębienie – to stany, które obserwuję u europosłanek i europosłów PO i PSL.

Choć minęły już blisko dwa lata, odkąd nie rządzą w Polsce, to nadal nie mogą się z tym pogodzić. Zachowują się dokładnie jak dzieci w piaskownicy, którym odebrano wiaderka, łopatki, grabki, sitka, słowem... zabawki. Teoretycznie wiedzieli, że są one wypożyczone, ale tak się do nich przyzwyczaili, że w praktyce traktowali je jako własność. Oddajcie, i to natychmiast! – pohukują! A tu nic. Pogłębia się więc frustracja. Początkowo pokładali nadzieję w tym, że wypłata 500+ doprowadzi do ruiny budżetu. A tu nic! Umocniło się tylko poparcie dla rządu, szczególnie na wsi. To oczywiście rozwścieczyło PSL-owców. Odbierają nam elektorat! – zawodzą. A jednak można było podzielić się ze zwykłymi ludźmi, a nie tylko z kolegami. Europejscy PO-wcy z rezygnacją przyznają, że nawet po ewentualnym odzyskaniu władzy finansowego wsparcia na dzieci nie da się już cofnąć. Rosną zyski spółek skarbu państwa, mnożą się inwestycje. A więc jednak plus. „Żeby jednak te plusy nie przesłoniły wam minusów” – perorował przed wyjazdem za granicę drużyny sportowej prezes Ryszard Ochódzki w filmie „Miś” Stanisława Barei. Słowem – zagranica. Rozpaczliwie chwycono się więc europejskiej deski ratunku. Liczono, że Polacy ciągle żyją kompleksami zagranicy. Tłuczono bez opamiętania w unijny bęben, a to że Trybunał Konstytucyjny sparaliżowany, a to że wolność słowa zagrożona, że odmowa przyjmowania uchodźców spycha nas na europejski margines, że Polska za granicą bez światłych „platformersów” jest izolowana ...i tym podobne farmazony. Więcej – popierali, a nawet zabiegali o sankcje wobec Polski w Brukseli. „Powiedziałem sobie wtedy w myślach: «co za szmata»” – tak o Donaldzie Tusku wypowiedział się najbardziej europejski europoseł PO Jacek Saryusz-Wolski, gdy były polski premier jako szef Rady Europejskiej poparł takie rozwiązania. Niebawem za karę pozbawiony został wszelkich europejskich funkcji i wylądował w „oślej ławce” Parlamentu Europejskiego. Światli koledzy pozbawili go zabawek, ale nie głosu. Nadal więc występuje przeciw Targowicy. Myśl jest bronią, jak wszyscy wiemy, i tego właśnie przebudzenia umysłu najbardziej obawiają się przegrani. Stają się jednak coraz bardziej agresywni. Niedawno leciałem samolotem z Brukseli do Warszawy. Na pokładzie jak zwykle wielu europosłów. Ci z PO sfrustrowani i podnieceni. – Psujecie polskie państwo! – do oczu skoczyła mi dwójka z nich. – Kto „wy”? – zagadnąłem. – Nie udawaj, jesteś jednym z nich. I zaczęli tak pokrzykiwać, że stewardesa chciała ich godzić. W zacietrzewieniu wyrażanym podniesionym tonem zapominali bowiem, że siedzę obok i sami siebie przekrzykiwali. Co jakiś czas zadawałem krótkie pytanie o konkrety, co doprowadzało ich wręcz do pasji. Twierdzili np., że wybory do Sejmu i Europarlamentu następnej kadencji będą identyczne jak za czasów PRL. Podanie przykładów nastręczyło im takich trudności, że sami adwersarze się pokłócili.
CZYTAJ DALEJ

To jedyna taka schola. Siostry z różnych zgromadzeń śpiewają co tydzień przy grobie św. Jana Pawła II

2026-08-13 16:28

Vatican Media

Siostry z różnych zgromadzeń tworzą Scholę św. Jana Pawła II

Siostry z różnych zgromadzeń tworzą Scholę św. Jana Pawła II

Co czwartek ich głosy rozbrzmiewają przy grobie św. Jana Pawła II. Dla jednych jest to kontynuacja szczególnej więzi z Papieżem Polakiem, dla innych przede wszystkim służba pielgrzymom. Siostry z różnych zgromadzeń tworzą w Bazylice Watykańskiej Scholę św. Jana Pawła II. „Pamiętamy również o tych, którzy chcieliby tutaj być, ale nie mogą” – mówią Vatican News.

Czwartkowa polska Msza św. przy grobie św. Jana Pawła II od lat gromadzi pielgrzymów przybywających do Rzymu. Dzięki transmisjom uczestniczą w niej również wierni w Polsce i innych krajach. O oprawę muzyczną liturgii troszczą się siostry zakonne, którym przed laty powierzono zadanie stworzenia scholi i prowadzenia wspólnego śpiewu.
CZYTAJ DALEJ

Abp Wacław Depo na Jasnej Górze: Nie dajmy się podzielić! Kościół jest naszym domem i Matką

2026-08-14 14:24

[ TEMATY ]

Jasna Góra

abp Wacław Depo

czuwanie

Karol Porwich/Niedziela

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

Jak co miesiąc, w nocy z 11 na 12 sierpnia, Archidiecezja Częstochowska trwała na całonocnym czuwaniu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Centralnym punktem modlitwy była nocna Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

Zgromadzonych w jasnogórskim sanktuarium pielgrzymów oraz osoby życia konsekrowanego i kapłanów ksiądz arcybiskup powitał słowami podkreślającymi rolę Maryi jako Przewodniczki na drogach wiary:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję