Reklama

Wiara

ludzkie historie

Camino o. Romana

Adwent to czas, kiedy podejmujemy rozmaite postanowienia. A gdyby tak postanowić nie na chwilę, a na stałe? Chcieć ruszyć duszę na tyle skutecznie, aby nieustannie była blisko Boga. Jak to zrobić? Podpowiada o. Roman Bielecki na przykładzie swoich wędrówek do Camino.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Każdy ma swoje camino. Dla jednych jest doświadczeniem ciszy, dla innych – wartościowym spotkaniem, dla jeszcze innych – czasem stawiania sobie pytań i szukania na nie odpowiedzi.

Pielgrzymka, która zaczyna się po powrocie

– Najprościej byłoby powiedzieć, że gdy rodzi się pragnienie, to już jest pretekst, żeby się ruszyć – mówi o. Roman. – W książce Rusz duszę, wywiadzie, który przeprowadził ze mną pan Maciej Rajfur, pokazujemy, że pielgrzymka zaczyna się tak naprawdę wtedy, kiedy się z niej wraca. Wszystko, co się z niej wyniosło, jest po to, by żyć tym później w swojej codzienności. Bo camino – choć tak dobrze opisane w przewodnikach, w internetowych poradnikach, o którym powstało już tyle książek – finalnie zawsze okazuje się inne. Każdy też przeżywa je po swojemu – wyjaśnia dominikanin.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Sam o. Roman na trasie spotykał ludzi, którzy zostawili pracę, utracili bliskich, szukali sensu, kończyli studia i nie wiedzieli, co dalej. Choć wszyscy są tak różni, łączy ich jedno: wyruszają, by znaleźć odpowiedź. I mimo że nie zawsze ją odnajdują, to po powrocie stają się inni – spokojniejsi, dojrzalsi, bardziej świadomi siebie.

Cisza, która leczy

Reklama

Camino to w gruncie rzeczy rekolekcje w drodze. Inne niż pielgrzymki, które znamy z naszej polskiej pobożności. To rekolekcje, które wymagają dojrzałości, ale i decyzji, by w drodze „zachować się inaczej”. – W Hiszpanii mamy zasięg, jest internet, więc to kwestia wyboru, co robię w tym czasie. Można słuchać muzyki, przeglądać media społecznościowe, ale można też zdecydować się na ciszę, na modlitwę, na czytanie Bożego słowa. Nikt nas z tego nie rozlicza. Nikt nie sprawdza. To przestrzeń, w której można naprawdę spotkać Boga, ale i siebie – podkreśla dominikanin. Cisza jest dla niego sposobem modlitwy. – Żeby nie przegadać Boga – mówi, nawiązując do ewangelicznego wezwania: „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie”. Ojciec Roman przypomina porównanie jednego ze swoich współbraci: modlitwa medytacyjna jest jak herbata z fusami – trzeba poczekać, aż się „przegryzie”. W świecie, który żyje szybko i głośno, trudno pozwolić myślom się „wyhuczeć”. Dlatego camino staje się sposobem na „przewietrzenie duszy”.

Z prostotą

Camino to dla o. Romana także szkoła prostoty. Jak mówi, wystarczy 8 kg w plecaku: habit, śpiwór, coś do jedzenia, dwie koszulki, bielizna, czytnik z książkami, butelka wody, podstawowe leki i kosmetyczka. Okazuje się, że nie potrzeba wiele do szczęścia, nie tylko na trasie. – To skutecznie leczy z dotykających nas namiętności i pożądliwości. Człowiek odkrywa, że może mieć mało i będzie szczęśliwy, ale to musi być jego wybór. Wszyscy, którzy czują się przesyceni, mogą na camino na nowo doświadczyć wolności, także po powrocie, wobec rzeczy, które ich otaczają – mówi dominikanin. Ta prostota, do której prowadzi droga, nie jest przymusową rezygnacją – jest świadomą decyzją. Uczy patrzeć uważnie – na drugiego człowieka, na drobne gesty, na obecność Boga w codzienności. Ojciec Roman przypomina w tym miejscu pierwszą scenę Dziejów Apostolskich i słowa aniołów skierowane do Apostołów tuż po wniebowstąpieniu Pana Jezusa: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. Mówi, że to jest aktualne wezwanie, bo życie i wiara są tu i teraz, a nie tam i kiedyś.

Pierwsze camino o. Romana miało miejsce piętnaście lat temu. Od tamtej pory stało się częścią jego życia i kapłaństwa. Jak sam przyznaje, przez te wszystkie lata nauczyło go zatrzymywania się czy to podczas modlitwy w małej kaplicy przy drodze, czy podczas rozmowy na kawie z drugim pielgrzymem. Jak zauważa, camino to nie wyścig – to droga, która uczy żyć wolniej, głębiej, prawdziwiej. Dla wielu ta droga kończy się w Santiago. Dla innych – tam dopiero się zaczyna.

O. Roman Bielecki – dominikanin, rekolekcjonista, kaznodzieja i publicysta. Ukończył prawo na KUL i teologię na UPJPII, od 2010 r. jest redaktorem naczelnym miesięcznika W drodze. Mieszka w Poznaniu, gdzie od lat celebruje niedzielną Mszę św. o 21 (profil „Msza 21 dominikanie” dostępny na FB i Spotify). Autor książki Rusz duszę, wydanej nakładem wydawnictwa eSPe, w której zaprasza do refleksji nad tym, co dzieje się w człowieku, gdy idzie – ale też co się dzieje, gdy wraca.

2025-12-02 13:44

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Stopy pod ochroną

Duża liczba amputacji wykonywanych w Polsce z powodu zespołu stopy cukrzycowej świadczy o tym, że wiedza na ten temat nie jest dostateczna.

U osób chorujących na cukrzycę mała ranka na stopie może być początkiem poważnych problemów, a w skrajnych przypadkach może doprowadzić do amputacji palca, stopy lub amputacji wysokiej. U podłoża rozwoju zespołu są zaburzenia w obrębie obwodowego układu nerwowego i układu naczyniowego, które są bardzo często następstwem cukrzycy. Dlatego zaleca się, aby każdy chory raz w roku miał wykonane badanie stóp w kierunku zaburzeń czucia i niedokrwienia.
CZYTAJ DALEJ

Interwencja Rzecznika Praw Dziecka zakończyła się odebraniem dzieci rodzicom. Sąd nakazał ich powrót

2026-09-24 07:42

[ TEMATY ]

rzecznik praw dziecka

Autorstwa Polskie Radio RDC/pl.wikipedia.org

Monika Horna-Cieślak

Monika Horna-Cieślak

Dwoje małych dzieci z warszawskiej Białołęki trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej po interwencji policji. Wcześniej zarówno policja, jak i kurator sądowy nie stwierdzili podstaw do ich natychmiastowego odebrania rodzicom. Sąd rodzinny, który następnie zajął się sprawą, nakazał niezwłoczne wydanie dzieci rodzicom. W uzasadnieniu zwrócił uwagę m.in. na nieproporcjonalność podjętych działań. Sprawę opisał portal Zero.pl.

Do zdarzenia doszło 14 sierpnia 2026 r. na warszawskiej Białołęce. Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak była świadkiem sytuacji, w której matka miała szarpnąć swoje dziecko i krzyczeć na nie. Kobieta odpowiedziała rzeczniczce wulgarnymi słowami.
CZYTAJ DALEJ

Ks. dr Czarnowski: sanktuarium w Lourdes było dla Polaków emigracyjną Częstochową

2026-09-26 07:33

[ TEMATY ]

Lourdes

Adobe Stock

W XIX w. i w okresie PRL Sanktuarium Matki Bożej we francuskim Lourdes było dla Polaków emigracyjną Częstochową. W tym miejscu mogli swobodnie manifestować patriotyzm i modlić się w języku ojczystym – powiedział PAP ks. dr Robert Czarnowski z UW.

Drugiego dnia wizyty we Francji papież Leon XIV będzie modlił się przy Grocie Massabielskiej (grocie objawień) w Lourdes, w której w 1858 r. Matka Boża ukazywała się nastoletniej Bernadecie Soubirous. Następnego dnia spotka się tam z biskupami, a o godz. 11 będzie przewodniczył mszy św. na błoniach sanktuarium. Po południu spotka się z zaangażowanymi w przyjmowanie i opiekę nad chorymi w centrum Accueil Notre-Dame, które rocznie przyjmuje ponad 30 tys. chorych i niepełnosprawnych pątników. Następnie spotka się prywatnie z siostrami karmelitankami z klasztoru w Lourdes, który według tradycji powstał w miejscu ogrodu, w którym znajdowała się św. Bernadeta podczas ostatniego objawienia Maryi. Z kolei wieczorem weźmie udział w modlitwie różańcowej i procesji z lampionami przed sanktuarium.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję