Reklama

Wiadomości

Kamczacka perła

Dotarcie tutaj to podróż w nieznane. Obszar do niedawna był niedostępny, bo dla Rosji strategiczny ze względu na bliskość USA. To tutaj leży słynna Dolina Gejzerów, a wokół – jak okiem sięgnąć – oszałamiająco piękna pierwotna przyroda.

Niedziela Ogólnopolska 35/2025, str. 58-61

Adobe Stock

Ekstremalne i pierwotne terytorium z niepodzielnie rządzącą naturą

Ekstremalne i pierwotne terytorium z niepodzielnie rządzącą naturą

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ostatni raz o Kamczatce cały świat mówił w lipcu tego roku, kiedy nawiedziło ją w całej swojej pierwotnej potędze jedno z najsilniejszych w historii trzęsień ziemi. Prawie nieznany półwysep o długości 1,2 tys. km, wciśnięty między Ocean Spokojny a Morze Ochockie, z populacją liczącą nieco ponad 300 tys. mieszkańców, nie ma połączenia drogowego z kontynentalną Rosją. Dotarcie tutaj to podróż w nieznane. Z Moskwy lot trwa co najmniej 8 godzin, a lądowanie odbywa się w Pietropawłowsku Kamczackim; stamtąd w głębi lądu otwiera się unikalny krajobraz i nietknięta przez człowieka natura: mozaika tundry, lasów i pasm górskich. Region ten to wulkaniczny koncentrat, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ma ponad 160 wulkanów, z których ok. trzydziestu jest aktywnych – jest to jeden z najbardziej aktywnych sejsmicznie obszarów na świecie.

Reklama

Znajdująca się na marginesie geograficznym, kulturowym i ekonomicznym kraina do lat 90. XX wieku była wręcz zamknięta zarówno dla obcokrajowców, jak i dla Rosjan ze strategicznych względów militarnych, a zwłaszcza z uwagi na bliskość Stanów Zjednoczonych. Jej położenie czyniło ją idealnym miejscem dla baz okrętów podwodnych, radarów i silosów nuklearnych. Niektóre jej części są nadal niedostępne. Lokalna administracja próbuje ją dziś jednak otworzyć na turystykę niszową, od trekkingu wulkanicznego, przez ekstremalne wędkarstwo, po obserwację pierwotnej przyrody, ale nadal jest ona w dużej mierze niedostępna i nieznana. Gospodarka pozostaje więc słaba, wspierana jest głównie przez rybołówstwo i dotacje rządowe.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rozpisałem się o Kamczatce, a zamierzałem pokazać słynną Dolinę Gejzerów, wizytówkę tego regionu. Policzyłem sobie dokładnie: w Kronockim Rezerwacie Biosfery, skupiającym kilkadziesiąt gejzerów, byłem 35 lat temu. Bywały tam wtedy wyłącznie znane osobistości: kosmonautka Walentyna Tierieszkowa, Raúl Castro, kubański minister obrony, amerykański senator, Borys Jelcyn i wielu innych celebrytów.

Reklama

Dobrze wspominam Jurija Buchina, który przez ponad 20 lat studiował życie niedźwiedzi. Badacz samouk znaczną część życia spędził w spartańskiej chatce, w której znalazłem schronienie. Całe dnie stacjonował w kryjówkach, podpatrując zwierzęta. Po cichu, żeby im nie przeszkadzać, nagrywał na taśmę magnetofonową dokładne obserwacje, a wieczorem, przy świetle lampy naftowej, wpisywał do zeszytu swoje uwagi o zwyczajach i zachowaniach stopochodnych, zapełniając całe stronice drobiazgowymi rysunkami. Jego archiwum wypełniały zdjęcia i filmy, których wartość naukową trudno przecenić. Pewniego dnia podał nam wyjątkowo pyszny posiłek. Na początek ikra, czyli kawior, przyrządzony przez niego. Potem jedliśmy uchę, czyli zupę rybną, czerwonego łososia – nerkę, wreszcie szczawyczę, potrawę z gotowanego łososia z sosem i warzywami. Na stole pojawiła się butelka z żeń-szeniem, nazywanym korzeniem życia. „Pij, pij – zachęcał Jura – doda ci sił”. Nie dałem się długo prosić i raczyłem się prastarym specyfikiem, który jak wieść niesie, jest również znakomitym afrodyzjakiem.

Witalij Nikołajenko, znawca niedźwiedzi, nie dbał o sławę. Był zbyt skromny, kochał nieskażone przez cywilizację życie. Ochraniał zwierzęta jak swoją własność, kiedyś nawet omal nie stracił życia, walcząc z uzbrojonymi kłusownikami, którzy przetrzebili ponad tysiąc niedźwiedzi. W 1997 r. po raz pierwszy wyjechał za granicę – do Tokio, aby wygłosić referat na kongresie ochrony środowiska. „Doznałem szoku. Miałem w głowie taki zamęt, że dopiero po powrocie zdołałem odzyskać spokój” – wyznał mi.

Reklama

Schodzimy teraz do wąskiego, o stromych zboczach kanionu, który pokazuje, gdzie tytaniczne siły wyzwalają się z wnętrza planety, dając pokaz witalizmu przyrody, co przyciąga wzrok i budzi zdumienie. Na długo pozostały w mojej pamięci spektakularne obrazy surowych, nieskazitelnych krajobrazów oraz zjawisk naturalnych, czyli gejzerów, które ukazują potęgę natury i są żywym dowodem na to, jak fascynująca jest nasza planeta. Na tle skalnych ścian gór, pociętych jaskrawo zabarwionymi pasami minerałów, unoszą się obłoki pary, którym towarzyszy głuchy odgłos wytryskującej wody. Wygląda to tak, jakby rozpętały się naraz wszystkie moce i cała fantazja natury. Największy gejzer – Wielikan z niezawodną regularnością, co 4 godziny i 20 minut, wystrzeliwuje z głuchym sykiem prosto w niebo pióropusze gorącej wody i pary przesiąkniętej cuchnącą wonią siarki. Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni zgromadziły się wszystkie znane nauce zjawiska termiczne: gorące źródła termalne, strumienie, wodospady, gejzery, fumarole i bulgoczące błotniste kipiele przywodzące na myśl scenerię dantejskiego piekła. Wszechobecny jest zapach zgniłego jaja, ale można podziwiać niezwykłą paletę barw – od pastelowych zieleni do intensywnych czerwieni, które razem tworzą naturalną mozaikę na skalistym tle. Urok erupcji kryje się w strzelających w górę kominach pary wodnej unoszącej się nad całunem zieleni – istny, niezwykły hymn natury.

Brzegi wartkiej, wijącej się rzeki wypełnione są barwnymi osadami stworzonymi zarówno przez procesy chemiczne, jak i termofilne mikroorganizmy. Wody w gejzerach i pobliskich jeziorach mają odcienie turkusu i szmaragdu, co kontrastuje z żółto-czarnymi, porowatymi skałami i parującymi wycinkami terenu. Mgła unosi się nad doliną jak eteryczna zasłona, a na tle tej pary roztaczają się surowe wulkaniczne zbocza. Wokół żyje dzika przyroda Kamczatki – niedźwiedzie brunatne, łososie i orły, które dodają okolicy majestatu. Czuję ostry zapach siarkowodoru i słyszę bulgot oraz syk pary, które razem tworzą życzliwą symfonię natury. Mam wrażenie, że ziemia pod moimi nogami ma własny oddech, że pod powierzchnią tętni ogromna geotermalna energia, która raz po raz wybucha w spektakularnej gejzerowej odsłonie. Natura pokazuje tutaj swoją potęgę, która zapada w pamięć na długo po powrocie.

Reklama

Na rozległym stoku niedźwiedzica bawi się z dwójką swoich maleństw. Wyżej dostrzegamy dwa, potem trzy, a wreszcie pięć rosłych osobników, które wędrują, poszukując pożywienia. Witalij zna je wszystkie. „Ten na lewo – mówi – to Karnouchij, Oberwane Ucho, a ten trochę niżej to Imprewidionnyj, Nieobliczalny. Matka nazywa się Bielianka, czyli Biały Kosmyk”. Wymienia je wszystkie po imieniu, z niektórymi zdołał się zaprzyjaźnić. „Często z nimi rozmawiam, mogę do nich blisko podejść, chociaż zdarzają się też sytuacje pełne zagrożenia”. Mój przyjaciel jednak się przeliczył, dowiedziałem się, że kilka lat później został rozszarpany przez jednego ze swoich wybrańców.

Procesy biotyczne na obszarach aktywności wulkanicznej stanowią unikalny model naturalny. Badający je chemicy i biolodzy z Rosyjskiej Akademii Nauk, zajmujący się zagadnieniami ewolucyjnymi, zamierzają przede wszystkim zdobyć wiedzę o sposobach rozwoju życia na Ziemi i możliwych formach życia na innych planetach. Ponadto badanie hydrotermalnych społeczności mikroorganizmów otwiera nowe możliwości tworzenia biotechnologii opartych na niezwykłych enzymach zdolnych do funkcjonowania w ekstremalnych warunkach.

W czerwcu 2007 r. słynna Dolina Gejzerów została zdewastowana. Monstrualne osuwisko, wywołane w górnych warstwach wąwozu, pogrzebało ponad połowę gorących źródeł pod dziesiątkami metrów błota, kamieni i śniegu. Ponadto osady spiętrzyły rzekę Giejzernaja i spowodowały gwałtowny wzrost poziomu wody, zalewając ocalałą część doliny. Ale 6 lat później, dzięki ulewnym deszczom, część źródeł „odżyła”, a nawet pojawiły się nowe.

Dzisiaj magia głęboko ukrytego w górach przyrodniczego skarbu osiągnęła szczyt popularności i przyciąga rzesze turystów. Każdego dnia startuje spod Pietropawłowska Kamczackiego po kilka dużych śmigłowców z amatorami jednodniowej ekscytującej przygody za cenę 600 dol. Oczywiście, stworzono tam już odpowiednie struktury, domy ze wszystkimi udogodnieniami ze skalibrowanych bali czy drewniane pomosty, kładki, schody w miejsce dawnych błotnistych ścieżek.

reporter, eksplorator

2025-08-25 18:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Francuzi przypomnieli sobie o Michale Archaniele? "Aniołowie powracają z wielką siłą"

2026-04-29 09:31

[ TEMATY ]

św. Michał Archanioł

Francuzi

aniołowie

wielka siła

Vatican Media

Święci Archaniołowie

Święci Archaniołowie

Odrodzenie kultu Michała Archanioła we współczesnej Francji jest faktem i ewidentnym znakiem czasu. To spontaniczna reakcja wiernych, bo im bardziej nasila się zło, tym bardziej potrzebujemy pomocy Michała Archanioła – mówi rektor tego najbardziej malowniczego sanktuarium we Francji. Za tydzień poprowadzi trzydniową pieszą pielgrzymkę na Górę św. Michała.

Pielgrzymka to oddolna inicjatywa młodych katolików. W zeszłym roku szła po raz pierwszy i zgromadziła 500 uczestników. W tym roku będzie ich dwa raz więcej.
CZYTAJ DALEJ

św. Katarzyna ze Sieny - współpatronka Europy

Niedziela Ogólnopolska 18/2000

[ TEMATY ]

św. Katarzyna Sieneńska

Giovanni Battista Tiepolo

Św. Katarzyna ze Sieny

Św. Katarzyna ze Sieny
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju. Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie widoczne. Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów. Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej. Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć, energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe. Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących. Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście, Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy życia. Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina, umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie. Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała, że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie, gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy. Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie - Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc, czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby " wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety, chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską. Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl o niej". Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj, przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze 30 lat, kiedy tak pisała! Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne. Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła. Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański, dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział apostołów pod sztandarem świętego krzyża. Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego Mistrza.
CZYTAJ DALEJ

Komunikat: "Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa bezprawnie i kłamliwie określa się mianem katolickiej"

2026-04-29 22:35

[ TEMATY ]

Ks. Daniel Galus

diecezja siedlecka

Red.

Drodzy Bracia i Siostry, z pasterską troską zwracam się ponownie do wszystkich wiernych Diecezji Siedleckiej w związku z planowanym na terenie Diecezji Siedleckiej spotkaniem organizowanym przez ks. Daniela Galusa oraz „Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa”, która bezprawnie i kłamliwie określa się mianem katolickiej (zob. Dekret Arcybiskupa Wacława Depo z dnia 29.03.2022 r. zabraniający grupie „Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa” stosowania wobec siebie określenia „katolicka”) - informuje komunikat biskupa siedleckiego Kazimierza Gurdy w związku z organizowanym na terenie Diecezji Siedleckiej przez ks. Daniela Galusa i „Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa” spotkaniem ewangelizacyjnym.

Wobec uporczywego trwania w zamiarze organizacji spotkania ponawiam i stanowczo podtrzymuję moje wcześniejsze stanowisko: ks. Daniel Galus został ukarany suspensą przez właściwą władzę kościelną, tj. własnego biskupa diecezjalnego, któremu w momencie przyjmowania święceń kapłańskich ślubował cześć i posłuszeństwo. Oznacza to, że ma On zakaz głoszenia słowa Bożego, sprawowania sakramentów i sakramentaliów oraz noszenia stroju duchownego. Świadome uczestnictwo w organizowanych przez niego wydarzeniach o charakterze religijnym, stanowi poważne naruszenie jedności Kościoła oraz jest obciążone ciężką winą moralną (zob. KKK 1750-1756), włącznie z możliwością popadnięcia w kary kościelne (zob. KPK, kan. 1371, 1373, 1364 § 1).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję