Poczytny autor powieści historycznych – Conn Iggulden przenosi nas do starożytnego Rzymu, by ukazać losy bodaj największego tyrana w dziejach ludzkości, człowieka, który na zawsze będzie kojarzony z najohydniejszymi zbrodniami i zapoczątkowaniem zinstytucjonalizowanych prześladowań chrześcijan. Pierwsza część trylogii Neron wprowadza nas w świat bezpardonowych dworskich intryg – niebezpiecznej gry o władzę – w których o przetrwanie zmuszeni są walczyć matka i jej synek – Agrypina i Neron. Iggulden po mistrzowsku kreuje postać Agrypiny – wyrachowanej kobiety, która umiejętnie lawiruje między zagrożeniami, by chronić życie swoje i maleńkiego Nerona. Każde jej nierozsądne posunięcie może sprowadzić na nią wygnanie, śmierć albo odebranie synka. Postać matki i permanentny stan zagrożenia odcisną piętno na młodym Neronie, ukształtują jego psychikę i podejście do sprawowania władzy. Iggulden znakomicie oddaje więc psychologiczne relacje między bohaterami pierwszej części trylogii. A jeśli kolejne odsłony powieści będą mieć taki sam poziom, to szykuje się nam małe literackie arcydzieło.
Autor w swoim charakterystycznym stylu prowadzi wartką narrację. Nie zanudza czytelnika faktami, zamiast tego dostajemy wyrafinowany thriller polityczny, ubarwiony opisami starożytnego Rzymu. Aby ożywić przeszłość, brytyjski pisarz wprowadza kilka fikcyjnych postaci. Zabieg ten dla historycznych purystów będzie trudny do akceptacji, niemniej jednak dzięki temu rozwiązaniu Iggulden wypełnia luki źródłowe i tam, gdzie historycy milczą, on może dopowiadać szczegóły z życia Rzymian poza pałacowymi murami.
Neron Igguldena to ciekawa lektura nie tylko dla miłośników historii. To opowieść o władzy, ambicji, miłości i upadku.
Neron, t. 1
Conn Iggulden
Wydawnictwo: Rebis
Książka do nabycia:
ksiegarnia.niedziela.pl
tel. 34 324 36 45
ksiegarnia@niedziela.pl
Czy można powiedzieć wszystko i wszędzie? Gdzie ustawić granice wolności słowa? Drażliwą kwestię cenzury porusza w swojej najnowszej książce Jakub Maciejewski.
Na myśl o cenzurze jeży się włos na głowie niejednemu z nas. Jako ludzie miłujący wolność nie chcemy, by ograniczano nas w swobodzie wypowiedzi. Nikt chyba jednak nie będzie kwestionował np. zakazu udostępniania dzieciom treści wulgarnych, pornograficznych czy promujących konsumpcję używek. Nikt nie podpisze się pod propagowaniem treści komunistycznych czy nazistowskich. A przecież takie ograniczenia również są pewną formą cenzury. Okazuje się więc, że cenzurowanie określonych treści jest częścią życia społecznego, niemal tak dawną jak sama mowa. Jakub Maciejewski podąża śladami cenzury w dziejach; ukazuje m.in. to, jak cenzura pojęta jako weryfikacja prawdy została zastąpiona cenzurą rozumianą jako tłumienie niezależnego myślenia, co też w późniejszych wiekach zostało przez rządzących przekształcone w jedno z narzędzi inżynierii społecznej.
Benedykt ze swoim nauczycielem Andrzejem Świeradem
Wśród świętych, których w lipcu przypomina Kościół, są dwaj przyjaciele – święci pustelnicy Andrzej Świerad i Benedykt. Ich wspomnienie przypada 13 lipca. Choć żyli w czasach, kiedy na ziemiach polskich chrześcijaństwo dopiero się kształtowało i byli jednymi z pierwszych Polaków wyniesionych do chwały ołtarzy (1083 r.), ich życie może stanowić dla nas, żyjących na początku trzeciego tysiąclecia, drogowskaz na drodze do świętości. Swoje życie związali z benedyktynami.
Św. Andrzej Świerad urodził się w rodzinie rolniczej najprawdopodobniej w Małopolsce. Wzrastał w środowisku od dawna chrześcijańskim. Przez wiele lat żył w pustelni pod skałą w Tropiu niedaleko Czchowa. Miejsce to znane jest dziś jako Brama Sądecczyzny. Jan Długosz zapisał, że tu „wyróżniał się przykładnym życiem i obyczajami”– jak podaje strona internetowa sanktuarium Świętych Pustelników w Tropiu, gdzie ich kult jest wciąż żywy. Św. Andrzej w ostatnich latach X wieku wstąpił do benedyktynów – klasztoru św. Hipolita na górze Zobor k. Nitry. To właśnie tam przyjął imię Andrzej. Po ukończeniu 40 lat mógł powrócić do życia pustelniczego, które wpisane jest również w duchowość benedyktyńską, do samotności, stwarzającej miejsce do głębszego spotkania z Bogiem. Towarzyszył mu zmieniający się co kilka lat uczeń. Całym swoim życiem dążył do wyłącznej przynależności do Boga. Jako że jednym ze sposobów służby Bożej benedyktynów jest praca, która jest źródłem utrzymania klasztoru, oraz przybliża do Boga i drugiego człowieka, św. Andrzej również oddawał się ciężkiej pracy – zajmował się karczowaniem lasu. Choć wymagało to od niego wiele trudu, nie zaniedbywał pokutnych praktyk. Noc poświęcał na modlitwę. Trzy razy w tygodniu pościł (w poniedziałki, środy i piątki), a podczas Wielkiego Postu – za wyjątkiem sobót i niedziel – jego dziennym pokarmem był jeden orzech włoski. Spośród innych umartwień ciała (żył przecież w średniowieczu, które ciało traktowało jako źródło wszelkiego zła) wymienić jeszcze tu trzeba, że Andrzej opasał się mosiężnym łańcuchem, który – jak mówią podania o jego życiu – z czasem obrósł skórą. W to miejsce wdało się zakażenie, co było przyczyną jego śmierci ok. 1030 r. Zasłynął jako apostoł i patron nawracających się grzeszników.
Sama wizyta w kościele czy sanktuarium nie wystarczy, bo ważniejsze jest, żeby Jezus był we wnętrzu mojego serca – podkreśla o. dr Marcin Ciechanowski, nowy dyrektor Biura Prasowego Jasnej Góry i rzecznik jasnogórskiego sanktuarium.
Ojciec Ciechanowski od 30 lat jest paulinem i pełnił w zakonie różne funkcje. Zajmował się duszpasterstwem: akademickim, dzieci i młodzieży. W ostatnich latach posługiwał w klasztorze jako podprzeor i nadal pełni posługę egzorcysty archidiecezjalnego. Jest wielkim pasjonatem Biblii i Kościoła, a Częstochowianom i pielgrzymom dał się poznać ze specyficznego poczucia humoru, które nie raz powodowało salwy śmiechu wśród przybywających do Sanktuarium na Jasnej Górze ludzi.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.