Reklama

Kultura

Dyktatura lajka

Zazwyczaj piszę tutaj o szeroko pojmowanej kulturze, często w jej duchowym i socjologicznym ujęciu, nierzadko w kontekście przemian kulturowych. Skoro jednak sztuczna inteligencja i fake newsy stały się naszą codziennością, trudno milczeć.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z jednej strony jest jakieś dziwne przyzwolenie na to, że jesteśmy oszukiwani. Bo to lubimy. Nic tak nie przyciąga uwagi jak szokująca wiadomość czy równie szokujące zdjęcie. Nie kryję, odbiorcami takich wiadomości często są osoby starsze, w jesieni życia, które w swej naturze są mniej skłonne do weryfikowania zarówno źródła, jak i samej treści. Nic dziwnego, że pojawiają się kanały internetowe czy aktywne w sieci internetu patoserwisy, które dostarczają multum nieprawdziwych informacji. W przypadku odbiorcy nieświadomego, że jest ofiarą manipulacji, to sensacyjne treści przykuwają uwagę. A dodam, że każde kliknięcie w taką wiadomość powoduje, iż sieciowe algorytmy i nasze pliki cookies sprawiają, że coraz częściej i więcej takich treści nam się wyświetla na ekranie komputera czy smartfona. Sam byłem świadkiem, jak w gronie ok. dziesięciu osób czekających w przychodni (średnia wieku oscylowała koło siedemdziesiątki) jedna z pań nagle z przerażeniem w głosie powiedziała do wszystkich: „Zenek Martyniuk nie żyje, zabił się, jadąc samochodem”. W kilku słowach powiedziałem jej (po wcześniejszej weryfikacji przywołanej treści), że to typowy fake news. Długo musiałem tłumaczyć, że na ekranie telefonu wyskakują jej losowo wybrane przez któregoś z internetowych władców sieci informacje, a że (jak widać) pani lubuje się w poszukiwaniu sensacyjnych treści, to sito selekcji odsiewa jej właśnie takie.

Ostatnio mamy nieprawdopodobny wysyp rozmaitych zdjęć mających poruszyć nasze serca, wrażliwość i współczucie. Raz widzimy rolniczkę sprzedającą warzywa i proszącą o lajka (oczywiście, w popularnych social mediach), która jednocześnie twierdzi, że nikt jej nie polubi, bo jest wieśniaczką. Inny wariant tej samej manipulacji to strażacy przy śniadaniowym stole, ratownicy medyczni, chłopiec, który wystrugał rzeźbę z orłem, dziewczyny udające szpitalne pielęgniarki. Cóż, to zdjęcia tzw. stockowe, czyli możliwe do kupienia w bankach zdjęć; łączy je fotograficzna perfekcja. Bywa, że są wytworem sztucznej inteligencji, wirtualnym bytem wykreowanym przez komputery. Cel jest jeden: nabrać nas i zmusić do określonego działania. Jakiego? Ot, klikamy w zdjęcie rzekomo udostępnione przez „Jana Kowalskiego” (konto fikcyjne); gdy tylko damy lajka, momentalnie trafia do nas informacja messengerem z zaproszeniem na wspólną modlitwę albo wręcz modlitwa w naszej intencji. A to początek łańcuszka. Wiadomości spływają regularnie z każdym kliknięciem w kolejną. Dostarcza je sekta bazująca na naszym zaufaniu, odwołująca się do chrześcijańskiego dziedzictwa. I będziemy dostawać te zaproszenia dopóty, dopóki nie zablokujemy profilu, z którego przychodzą. Cóż, padamy ofiarami łowów. Jeśli chodzi tylko o manipulacje sensacją, to robią one wyłącznie wodę z naszego mózgu. Często docierają do nas filmiki zachęcające do inwestycji, wykupienia cudownych akcji, reklamowane przez znanych polityków czy sportowców. To typowe deep fake, czyli kłamstwa genialnie ubrane w pozory prawdy. Technicznie to niemal doskonałe kłamstwa (wielu się na nie nabiera). Robert Lewandowski zachęca do kupna obligacji, były premier Mateusz Morawiecki namawia do zakupu akcji gwarantujących krociowe zyski, a były prezes Orlenu Daniel Obajtek proponuje inwestowanie w specjalne udziały, dające nierealny zysk miesięczny na poziomie prawie 10 tys. zł. To wszystko ma służyć wyłudzeniu naszych pieniędzy. Mówią swoim głosem, wyglądają „jak żywi” – rzecz w tym, że są wytworem cyfrowym. Tak, ostrzegam Państwa, weryfikujcie informacje i ich źródła! Bądźcie jak niewierny Tomasz, by nie być mądrym po szkodzie. Bo podobnych manipulacji będzie więcej. Dlaczego? Narzędzia sztucznej inteligencji stają się z każdym dniem coraz doskonalsze, powszechniejsze, a ich możliwości inspirują ludzi godziwych i niegodziwych. Nie jestem rysownikiem, ale zadałem jednemu z narzędzi AI zadanie narysowania chomika czytającego na tle Wawelu, oczywiście, z naszą Niedzielą w łapkach. Co do rysowania – sam mam dwie lewe ręce, ale jeśli się ma narzędzie i potrafi go użyć, można być... plastykiem. Może nie Picassem czy Kossakiem, ale chomik wygląda jak chomik, w dodatku zadowolony. Na szczęście chomik nie namawia do założenia lokaty bankowej, kupna obligacji, cudownego leku czy telefonu do Boga za pośrednictwem jednej z setek sekt. Bo statystycznie biorąc, pewnie znaleźliby się chętni. Oszukani, nabrani, ufni. Reasumując – uważajmy, sprawdzajmy, weryfikujmy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2025-07-08 07:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ostatni wynalazek człowieka

Niedziela Ogólnopolska 27/2023, str. 8-11

[ TEMATY ]

sztuczna inteligencja

Adobe Stock

O trendach cywilizacyjnych i nowych technologiach, które mogą wymknąć się spod kontroli, rozmawiamy z prof. Andrzejem Zybertowiczem.

Wojciech Dudkiewicz: Rozwój sztucznej inteligencji (AI) wzbudza bardziej entuzjazm niż obawy – wynika z badania World Trend Index. Duża część pracowników na świecie obawia się, że AI zastąpi ich w pracy, ale znacznie więcej z nich chce przerzucić na sztuczną inteligencję pewną ilość zadań. Są nieświadomi zagrożeń? Prof. Andrzej Zybertowicz: Przyglądamy się rzeczywistości na ogół punktowo. Każdy z nas orientuje się w świecie w zależności od wykonywanych zadań – zawodowych i rodzinnych. Drwal np. rozumie, jak rosną drzewa i które z nich nadają się do wycinki, nie musi natomiast pojmować procesu sterowania płynnością ruchu w dużym mieście. Wybitny fizyk budujący wyrafinowane modele kosmologiczne może być naiwny, jeśli chodzi o flirtowanie nastolatków. Ludzie oceniają znaczenie innowacji w ramach swoich horyzontów poznawczych. Mało kto, z wyjątkiem analityków i badaczy przyglądających się systemom społecznym, na co dzień posługuje się pojęciem nieplanowanych, trudno rozpoznawalnych konsekwencji jakiegoś działania. Innowacja, która w krótkim czasie może przynosić korzyści, po upowszechnieniu się może powodować mnóstwo złych konsekwencji.
CZYTAJ DALEJ

Salezjański zakonnik zginął w katastrofie lotniczej w Ekwadorze

2026-01-29 13:16

[ TEMATY ]

zakon

Adobe Stock

W katastrofie lotniczej w Ekwadorze zginął katolicki misjonarz udający się do pracy wśród rdzennych społeczności Amazonii. Salezjanin, ks. Enio Esteves zginął 26 stycznia wraz z pilotem i wolontariuszem, poinformowała rzymska agencja prasowa Fides. Według doniesień mediów, do eksplozji małego samolotu doszło w chwili lądowania.

Pochodzący z Timoru Wschodniego misjonarz mieszkał w Ekwadorze od 2009 roku i pełnił posługę w różnych parafiach, ostatnio w Wasakentsa. Salezjanie uhonorowali go jako oddanego kapłana, który poświęcił swoje życie pracy wśród rdzennych ludów Shuar i Achuar. Pogrzeb odbył się 28 stycznia w miejscowości Macas. Ekwadorska prowincja zgromadzenia salezjanów złożyła kondolencje rodzinie zmarłego i podziękowała misjonarzowi za jego niestrudzoną posługę, szczególnie na rzecz rdzennej ludności.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Największe kłamstwo o szczęściu

2026-01-30 13:21

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Materiał prasowy

Wschodnia przypowieść o sułtanie, którego mogła uratować jedynie „koszula człowieka szczęśliwego”, wprowadza nas w mądrość zawartą w Ewangelii. Nie chodzi o idealizowanie niedostatku, lecz o uważność, wdzięczność i zaufanie, które pozwalają zobaczyć sens mimo strat i niepewności. To propozycja nowej perspektywy - by szukać szczęścia nie tyle w kolejnych nabytych warstwach, ile w tym, co pozostaje – nawet gdy wszystko inne odpadnie.

Edward Rickenbacker, pionier lotnictwa i bohater wojenny, przez 24 dni dryfował na Pacyfiku z kilkoma towarzyszami po awaryjnym wodowaniu. Przeżyli dzięki prostym, wręcz skrajnym środkom i codziennej modlitwie: łapali deszcz do ubrań, jedli przypadkowo złapaną mewę, z jej wnętrzności zrobili przynętę na ryby. Po latach Rickenbacker mówił, że dopiero gdy człowiekowi pozostaje samo życie, uczy się właściwego stosunku do rzeczy. Co piątek karmił mewy na wybrzeżu – gestem wdzięczności za ocalenie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję