Przyszło mu żyć w trudnych realiach zaboru rosyjskiego. Urodził się w Wilnie w szlacheckiej i światłej rodzinie herbu Kalina. Na chrzcie św. otrzymał imię Józef, choć powszechnie znany jest jako Rafał. Imię to przyjął, gdy wstąpił po nawróceniu do karmelu, miał wtedy 42 lata. Można powiedzieć, że imię to bardzo do niego pasuje, ponieważ z języka hebrajskiego znaczy: Bóg uzdrawia. Takim człowiekiem był właśnie św. Rafał Kalinowski – kochał Polskę, Pana Boga i bliźniego, niósł innym pomoc i uzdrowienie. Zapamiętano go jako osobę sympatyczną, uczynną, roztaczającą wokół siebie aurę zgody i pojednania.
Początkowo, jako młody i dobrze wykształcony człowiek (był inżynierem i wojskowym w stopniu porucznika), żył z dala od wiary i Kościoła. Szukał sensu życia, co nie było łatwe, ponieważ służył w carskiej armii. Nie cieszył się też zbyt dobrym zdrowiem.
Święty Rafał Kalinowski uczestniczył w powstaniu styczniowym, chociaż był sceptykiem, jeśli chodzi o szansę jego powodzenia. W tym trudnym czasie jego bliscy bardzo się za niego modlili. Prym w tym wiodła jego matka. Można powiedzieć, że wtedy dokonało się jego dogłębne nawrócenie. Po upadku tego wolnościowego zrywu skazano go na karę śmierci. Nie stracił jednak życia, ale został zesłany na Sybir. Choć doświadczył tam niesamowitych upokorzeń i zła ze strony ludzi, to jednocześnie bardzo zbliżył się do Pana Boga.
Reklama
Dzięki Bożej Opatrzności powrócił w rodzinne strony w 1874 r., a następnie wyjechał do Europy Zachodniej. Wstąpił do nowicjatu karmelitów w Grazu w Austrii. 15 stycznia 1882 r. w Czernej, nieopodal Krakowa – gdzie obecnie spoczywają jego relikwie – przyjął święcenia kapłańskie. Pełnił tam nawet posługę przeora. Zasłynął jako niezmordowany spowiednik, który doskonale rozumiał rozterki penitentów, pokazywał im drogę do umiłowania Pana Boga, drugiego człowieka i ojczyzny.
Żywota dokonał w Wadowicach, mieście narodzin papieża Polaka. To właśnie św. Jan Paweł II beatyfikował go i kanonizował. Święty
Rafał Kalinowski jest patronem zesłańców, szczególnie Sybiraków. Jest też opiekunem wojskowych i orędownikiem w zawiłych sprawach. Sztuka przedstawia go najczęściej w stroju karmelitańskim, kiedy oddaje się modlitwie.
Św. Rafał Kalinowski, prezbiter Ur. 1 września 1835 r. Zm. 15 listopada 1907 r. Kanonizowany 17 listopada 1991 r.
Kiedy wiele lat temu pierwszy raz jechałem na pielgrzymkę do Rzymu, z niebywałym zachwytem oglądałem liczne miasta położone na bardzo wysokich i wąskich górach. W sposób zachwycający upiększały okolicę oraz świadczyły o geniuszu budowniczych. Słowa podziwu wypowiedzieliby zapewne znawcy arkanów sztuki obronnej oraz architekci krajobrazu. Miasto od zarania dziejów było synonimem dostatku i pełni. Zaspokajało niemal wszystkie ludzkie potrzeby: materialne, duchowe i intelektualne. Dawało poczucie komfortu i bezpieczeństwa, było obiektem marzeń i westchnień. Nieprzypadkowo czytamy w Apokalipsie św. Jana: „I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża” (21, 2). Otóż my, chrześcijanie, mamy być jak miasto położone na górze. Miało ono bowiem zawsze i tę właściwość, że lampy uliczne świeciły w nim przez całą noc, dając możliwość odnalezienia się na jego terenie i uchwycenia kierunków. Nie tylko mieszkańcom, także innym. Ono świeciło całej okolicy i dosłownie nie było w stanie się ukryć. Każdy przyjaciel Jezusa jest solą i światłem. Chrześcijanie poprzez wierność Ewangelii chronią prawdziwe wartości przed zepsuciem – podobnie jak każda dobra sól konserwuje żywność, ale także nadają światu smak – tak jak szczypta soli poprawia smak pokarmów, np. sałatki. Jesteśmy dosłownie „konserwatorami” Wartości (pisanych wielką literą) i autentycznymi, a nie sztucznymi „polepszaczami smaku” wspólnoty społecznej. I to nie może się dokonywać wyłącznie w moim prywatnym domu, w czterech ścianach mego pokoju i w „więzieniu” własnej duszy. Dzisiejsza Ewangelia zadaje zdecydowany kłam poglądowi, który od lat jest nam, niekiedy z okrucieństwem, wręcz wpajany, że „wiara to sprawa prywatna”. Nigdy nie była i nigdy nie będzie prywatna, gdyż to jest niemożliwe. Jako najpiękniejsza i największa wartość ma służyć każdemu poszukującemu człowiekowi, zawsze i wszędzie. Jezus Chrystus – Droga, Prawda i Życie – chce dotrzeć do wszystkich ludzi bez wyjątku. Czyni to przez swych uczniów-misjonarzy. Koniecznie musimy przypomnieć tutaj słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Lubaczowie: „Wiara i szukanie świętości są sprawą prywatną tylko w tym sensie, że nikt nie zastąpi człowieka w jego osobistym spotkaniu z Bogiem, że nie da się szukać i znajdować Boga inaczej niż w prawdziwej wewnętrznej wolności. Ale Bóg nam powiada: «Bądźcie świętymi, ponieważ Ja sam jestem święty!» (Kpł 11, 44). On chce swoją świętością ogarnąć nie tylko poszczególnego człowieka, ale również całe rodziny i inne ludzkie wspólnoty, również całe narody i społeczeństwa” (3 czerwca 1991 r.). Aby to było możliwe, musimy być autentyczni. Sól bywa jednak czasami skażona obcymi domieszkami, a świeca niekiedy bardziej kopci niż świeci. Niestety. Uważajmy na to. W Rzeszowie 2 czerwca 1991 r. papież przestrzegał nas konkretnie: „Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim”. I powtórzmy: soli w potrawie bywa naprawdę niewiele, a jednak daje smak!
Jezus nie mówi, że wierzący w Niego są cukrem czy miodem ziemi. A przecież byłoby to chyba czymś pięknym – ktoś by pomyślał. Jednak nic z tego! Jesteśmy „solą” ziemi i „światłem” świata.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».
Odpust w parafii pw. śś. Stanisława, Doroty i Wacława we Wrocławiu
Niech odpust ku czci św. Doroty budzi w nas na nowo zachwyt nad niebem, niech pomaga nam cieszyć się z daru życia wiecznego, który mamy. Niech utwierdza nas w niezachwianej pewności, że Chrystus przynosi nam życie wieczne – mówił ks. Jan Inglot w kościele pw. śś. Stanisława, Doroty i Wacława we Wrocławiu.
Kapłan przewodniczył Mszy św. odpustowej i pobłogosławił przynoszone na uroczystość jabłka W homilii zadał pytanie, jakie padło podczas jednego z wywiadów z Robertem Lewandowskim, o wiarę w życie wieczne.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.