Budowa kościoła pw. św. Jana Kantego w Lublinie jeszcze trochę potrwa, ale już w I Niedzielę Wielkiego Postu w świątyni zostanie odprawiona pierwsza Msza św. Na tę chwilę od ponad 5 lat czekają mieszkańcy Węglinka i proboszcz ks. Bogdan Zagórski.
Nowa parafia na obrzeżach Lublina, erygowana w listopadzie 2014 r., będzie jedną z najliczniejszych w mieście i w diecezji. Na jej terenie wciąż powstają nowe bloki, w których chętnie osiedlają się młode małżeństwa i rodziny. Docelowo zamieszka tu ok. 20 tys. osób. Do tej pory wielkim problemem był brak kościoła potrzebnego do sprawowania sakramentów i zawiązania wspólnoty. Niestety, ze względu na wielkość działki niemożliwym było równoczesne postawienie tymczasowej kaplicy i budowa kościoła parafialnego. Proboszcz zaryzykował więc budowę świątyni i prowadzenie działań duszpasterskich bez kościoła. Eksperyment się powiódł. Wierni od początku mocno identyfikują się z parafią. Chociaż zmuszeni byli uczestniczyć w Mszach św. i nabożeństwach w sąsiednich parafiach, zawsze z dumą podkreślali, że są od „św. Jana Kantego”. Teraz, już u siebie, będą mogli tworzyć prawdziwą wspólnotę, która szczyci się kołami Żywego Różańca, kręgami Domowego Kościoła i charyzmatyczną grupą modlitewną. To owoc życzliwej współpracy świeckich i kapłana, który prowadząc budowę świątyni, nie zaniedbał troski o duchowy rozwój parafii.
Kościół przy ul. Berylowej został zbudowany w ekspresowym tempie. Pierwszą łopatę wbito w ziemię w grudniu 2017 r., fundamenty zalano w lutym 2018 r., a już w grudniu 2019 r. stan budowy można było określić jako surowy zamknięty. Za dwa tygodnie, 1 marca o godz. 9.00, abp Stanisław Budzik odprawi w nim pierwszą Mszę św. Prace wykończeniowe potrwają jeszcze przez dłuższy czas, ale nie przeszkodzą w sprawowaniu Liturgii. – Przez te wszystkie lata, gdy chodziłem po kolędzie i poznawałem swoich parafian, wciąż słyszałem pytanie: „Kiedy będziemy mogli przyjść do naszego kościoła?”. Teraz z radością zapraszam wszystkich na pierwszą Mszę św. – mówi ks. Bogdan Zagórski.
Rzemieślnicy włączyli się w przygotowanie liturgii
Świętość Kościoła wzrasta z naszą świętością, a nasze grzechy ją osłabiają – powiedział abp Stanisław Budzik.
Środowisko lubelskiego rzemiosła, któremu patronuje św. Józef, 19 marca świętowało w archikatedrze. W Eucharystii celebrowanej pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika uczestniczyli także członkowie Związku Piłsudczyków, którzy modlili się w intencji marszałka Józefa Piłsudskiego. – Prosimy, aby św. Józef, robotnik i rzemieślnik, otoczył nas ojcowskim sercem, wspierał i był przykładem solidnej pracy; aby nas uczył, jak kochać Jezusa Chrystusa, jak oddawać cześć Najświętszej Maryi Pannie i jak troszczyć się o sprawy Kościoła – powiedział ksiądz arcybiskup. Metropolita wyraził słowa uznania i wdzięczności pod adresem rzemiosła za wszystko, co czyni w duchu św. Józefa. – Podejmujecie swoje chrześcijańskie wezwanie do opieki i troski o powierzone wam dobra, o wartość i szacunek ludzkiej pracy. Dziękujemy także za to, że umiecie się dzielić owocami pracy i wspieracie dzieła miłosierdzia oraz inicjatywy kulturalne i społeczne. Dziękujemy, że wiernie trwacie przy Kościele i dobrze służycie małej i wielkiej ojczyźnie – podkreślił pasterz.
Angelo Gugel podtrzymuje papieża Jana Pawła II tuż po zamachu, 13 maja 1981 r. na Placu św. Piotra
W wieku 90. lat zmarł Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, św. Jana Pawła II i Benedykta XVI. W Watykanie pracował od czasów Piusa XII. Tuż po zamachu 13 maja 1981 r. to on podtrzymywał rannego papieża w papamobile w drodze do ambulatorium, a od początku pontyfikatu św. Jana Pawła II należał do grona jego najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników.
Pochodzący z Miane na północy Włoch Angelo Gugel w Watykanie pracował przez 50 lat. Najpierw służył w żandarmerii watykańskiej, następnie w Gubernatoracie Państwa Watykańskiego, zaś od 1978 r. pełnił funkcję papieskiego kamerdynera – najpierw Jana Pawła II, potem św. Jana Pawła II, a następnie Benedykta XVI, któremu towarzyszył w pierwszych miesiącach jego pontyfikatu.
Po wielu latach krytyki europejskiego kolonializmu prawie cała Europa staje w obronie duńskiej kolonii w Ameryce – tak najkrócej można określić całą awanturę wokół Grenlandii. Czy się komuś to podoba, czy nie, Grenlandia jest arcyważną wyspą z militarnego punktu widzenia, a Dania całkowicie ją zapuściła pod względem obronnym.
Wbrew pozorom ze stolicy Grenlandii do Nowego Jorku jest znacznie bliżej niż do Kopenhagi, bo wyspa leży na zachodniej półkuli i geograficznie należy do Ameryki Północnej. Grenlandczycy przez wieki przyzwyczaili się do Duńskiej dominacji na wyspie, ale nie pałają do nich przesadną sympatią. Także Duńczycy nic ze swojej kolonii nie mają, bo co roku muszą dopłacać do niej ok. 700 mln dolarów. A i tak jest to kropla w morzu potrzeb.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.