Reklama

Widziane z Brukseli

Widziane z Brukseli

Wszystko do zmiany?

Dobiegający siedemdziesiątki Holender domaga się zmiany swojego wieku.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zabiega o to formalnie przed sądem. Powołuje się przy tym na „casus gender”. To jego koronny argument. Jeśli bowiem można zmienić płeć, wybrać ją sobie – jak utrzymują genderowcy – to niby dlaczego nie można zmienić sobie wieku? Jeśli nie rodzimy się mężczyzną czy niewiastą, a płeć ma charakter kulturowy, czyli warunkowany zewnętrznie, zależna jest od naszego poczucia – i trzeba to uznać – to niby dlaczego nie można zmienić sobie wieku? Nasza data urodzenia też może fluktuować. Tego chce obywatel Holandii, który, według metryki, skończył już 69 lat, ale – jak zapewnia – czuje się jak 45-latek. Zadowoli się jednak, gdy sąd uzna, że ma on 49 lat. Z przekąsem twierdzi, że jest z racji metrykalnego wieku dyskryminowany, gdyż trudniej mu wziąć kredyt w banku czy umówić się na randkę. Jedni mogą się śmiać, inni pukać w głowę, ale jak wiemy, tzw. szczery Europejczyk niczemu nie powinien się dziwić. Obecna Unia Europejska aspiruje bowiem do wytyczania nowych szlaków. Nachalnie promuje ideologię gender, w tym LGBTI. Dążąc do zacierania różnic płciowych, de facto zmierza także do zacierania różnic kulturowych i narodowych, a „religia katolicka sprowadzana jest – jak to ujął abp Stanisław Gądecki – do poziomu wegetarianizmu”.

Reklama

W młodości często słyszałem zwroty, że coś jest normalne bądź nienormalne, dobre lub złe. Odstępstwo od normy nazywano dewiacją lub zboczeniem. Obecnie obserwujemy pociąg do zmiany. Niemal wszystkiego – także znaczenia słów. Powinny one być neutralne, niekontrowersyjne. Parę lat temu hitem wydawniczym w Brukseli okazała się broszura wydana we wszystkich urzędowych językach Unii pt. „Język neutralny płciowo w Parlamencie Europejskim”. Zalecano w niej unikania słów „pan”, „pani”, „panna”, aby w ten sposób nie dyskryminować obywateli UE. O wieku tychże „bezpłciowych osób” nie było tam mowy. Może po wyroku holenderskiego sądu i to się zmieni. A propos Holandii, dziwię się, że w tej sprawie jeszcze nie zabrał głosu wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, Holender przecież. Wszak o jego rodaka chodzi. Jest on dyskryminowany, a niewykluczone, że cierpi z powodu naruszania „rule of law”, czyli rządów prawa. Timmermans obecnie pochłonięty jest jednak staraniami o fotel szefa KE, który jeszcze jakiś czas zajmować będzie Jean-Claude Juncker.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ten natomiast zapatrzony jest w komunistę Altiera Spinellego i samego Karola Marksa – nie tak dawno przemawiał podczas uroczystości 200. rocznicy urodzin Marksa. Dla tego „wielkiego filozofa” religia stanowiła „opium ludu”, a cały świat..., no właśnie, twierdził mianowicie, że: „Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić”.

Ojej, czy naprawdę marksistowski duch zmian nie umiera?

Mirosław Piotrowski
Poseł do Parlamentu Europejskiego, www.piotrowski.org.pl

2018-11-21 10:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kto płaci za Unię?

Niedziela Ogólnopolska 13/2017, str. 41

[ TEMATY ]

Unia Europejska

fotostar/pl.fotolia.com

Każdy kraj członkowski wpłaca solidarnie do budżetu Unii 1 proc. dochodu narodowego brutto

„Wstrzymać finansowanie ugrupowań eurosceptycznych” – to hasło rzucone przez niemieckiego europosła, szefa największej frakcji politycznej w Parlamencie Europejskim Manfreda Webera. Należą do niej m.in. europosłowie PO i PSL, więc przemawia on także w ich imieniu. Weberowi idzie o europejskie partie, które na podstawie Traktatu Lizbońskiego funkcjonują na poziomie unijnym i są dotowane z budżetu UE. Zastanawia się on jednak, „czy Unia powinna te siły finansować, dawać im pieniądze na antyeuropejską działalność”. Bez wątpienia ma na myśli tzw. populistów – Geerta Wildersa w Holandii, Marine Le Pen we Francji, Nigela Farage’a w Wielkiej Brytanii, Legę Nord i Ruch Pięciu Gwiazd we Włoszech – i tylko patrzeć, jak rozciągnie to na konserwatystów, którzy od dawna domagają się reformy Unii. Zasadne więc jawi się pytanie: kto właściwie płaci za Unię? Szefowi chadeków Weberowi można by przyznać rację, gdyby na Unię Europejską łożyli wyłącznie jej entuzjaści. Problem jednak w tym, że na organizację tę składają się wszyscy obywatele 28 krajów członkowskich. Każdy przymusowo płaci podatek, bez względu na to, czy jest euroentuzjastą, eurosceptykiem, eurorealistą, czy w ogóle go to nie obchodzi. W związku z tym, że płacimy wszyscy, każdy może wybrać swoich przedstawicieli, a oni z kolei powinni być traktowani w równorzędny sposób. Przypomnę, że każdy kraj członkowski wpłaca solidarnie do budżetu Unii 1 proc. dochodu narodowego brutto i to stanowi ok. 70 proc. całego budżetu UE. Reszta to wpływy z VAT-u, ceł, opłat rolnych i wyrównawczych. Unia jako organizacja nie posiada własnych dochodów – są one redystrybuowane. Oczywiste jest jednak, że 1 proc. DNB Niemiec w liczbach rzeczywistych jest wielokrotnie większy od 1 proc. DNB Holandii, Litwy, Estonii czy sprawującej obecnie prezydencję Malty. Niemniej, przynajmniej teoretycznie, nie miało to oznaczać przytłaczającej dominacji dużych płatników netto nad mniejszymi, jak również politycznego dyktatu europarlamentarnej większości nad mniejszością. Pozbawianie tej ostatniej partycypowania w sprawiedliwym podziale unijnych środków, w zamyśle de facto, ma prowadzić do stłumienia głosu i wyciszenia medialnego przekazu nielubianych środowisk. Prowadzenie tego typu polityki w Europie, niestety, niedobrze się kojarzy i dziwnym trafem skojarzenia te dotyczą ubiegłego stulecia oraz polityków i kraju, z którego inicjator akcji się wywodzi.
CZYTAJ DALEJ

Wrocławski szpital zatrudnił nie tylko Gizelę Jagielską, ale i jej męża

2026-10-01 09:09

[ TEMATY ]

Gizela Jagielska

Adobe Stock

Gizela Jagielska dołącza do zespołu szpitala na wrocławskim Brochowie. Placówka oficjalnie potwierdziła także zatrudnienie jej męża.

Gizela Jagielska będzie pracować w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie. Informację o zatrudnieniu lekarki oficjalnie potwierdziła dyrekcja placówki.
CZYTAJ DALEJ

Automat do zabijania nienarodzonych dzieci? Aktywistki uruchomiły abortomat

2026-10-01 11:36

[ TEMATY ]

aborcja

kobiety

zagrożenie

abortomat

banalizacja

paczkomat

Adobe Stock

Aktywistki aborcyjne uruchomiły - jak same się chwalą na swojej stronie internetowej - "pierwszy na świecie system paczkomatowy stworzony specjalnie w celu wydawania tabletek aborcyjnych". Abortomat - bo tak eufemistycznie nazwano przerażające urządzenie, mające wspierać odbieranie życia nienarodzonym dzieciom - stanął 29 września w Warszawie. Już dziś wywołało to szereg kontrowersji i pytanie, czy aktywistki w sposób bezczelny nie łamią polskiego prawa.

Kiedy czytamy komunikaty wypuszczane przez "aborcjonistki", przeraża, jak bardzo banalizują one stosowanie nie tylko tabletek aborcyjnych, ale i samego - jak to nazywają - "zabiegu", którego konsekwencją jest zabicie życia rozwijającego się w łonie matki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję