Andrzej Tarwid: – 25 września Instytutowi Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) zostanie nadane im. ks. prof. Witolda Zdaniewicza. Jaką rolę w powstaniu i rozwoju ISKK odegrał zmarły rok temu Kapłan?
Ks. Dr. Wojciech Sadłoń: – Rola ks. prof. Zdaniewicza jest kluczowa i wyjątkowa w historii Instytutu. Jest on bowiem nie tylko inspiratorem jego powstania, ale i jego twórcą. Był też pierwszym dyrektorem Instytutu. Można więc powiedzieć, że to dzięki wiedzy i zaangażowaniu ks. Zdaniewicza udało się stworzyć instytucję, która wykorzystuje warsztat naukowy m.in. na potrzeby Kościoła.
– Kapłani-naukowcy z reguły specjalizują się w teologii bądź filozofii. Tymczasem ks. Zdaniewicz zainteresował się socjologią i to jeszcze w czasach kiedy nauka ta „raczkowała”...
– ...rzeczywiście, ks. Zdaniewicz studiował w czasach rodzenia się socjologii, jako odrębnej subdyscypliny uprawianej na uniwersytetach. W tym czasie miał on kontakt z pionierami polskiej socjologii, takimi jak prof. Szczepański czy prof. Chałasiński. Za swoich mistrzów uważał zaś ks. Majkę i ks. Piwowarskiego, którzy są pionierami socjologii religii w Polsce.
– Dlaczego jednak uważał, że rozwijanie tej dziedziny wiedzy może być ważne dla Kościoła?
Reklama
– Ks. Zdaniewicz miał bardzo praktyczne podejście do życia i do Kościoła. Zwracał uwagę na konkrety. Co nie znaczy, że nie myślał w sposób teologiczny. Oczywiście był bardzo wrażliwy i duchowy, jednak zwracał przede wszystkim uwagę na życie i praktykę. To wychylenie społeczne i apostolskie towarzyszyło mu, jako księdzu i naukowcowi. Warto dodać, że w tym praktycznym wychyleniu łatwo dostrzec rys naszego pallotyńskiego charyzmatu.
– Czyli?
– W naszym charyzmacie kwestie takie jak relacje, wspólnota i żywy Kościół są kluczowe. Niewątpliwie one również ukierunkowywały ks. Zdaniewicza na socjologię.
– Jakie są największe dokonania naukowe ks. Zdaniewicza?
– Jest kilka takich obszarów. Za najważniejszy należy uznać metodologię badań w zakresie religijności, w tym przede wszystkim badania praktyk religijnych Polaków oraz badania postaw religijnych. W tym aspekcie ks. Zdaniewicz ściśle współpracował z ks. Władysławem Piwowarskim z Lublina oraz kontynuował pracę ks. Józefa Majki. Efektem ich pracy jest stworzenie podstawy badań ilościowych za pomocą sondaży i ankiet. Dlatego mówimy o stworzonej przez nich „lubelsko-warszawskiej szkole socjologii religii”. Po drugie, ks. Zdaniewicz ma duży wkład w socjologię zakonów oraz powołań. Oba te zagadnienia, jako jeden z nielicznych, w sposób systemowy opracowywał. Po trzecie wreszcie, ks. Zdaniewicz ma trwały wkład w Katolicką Naukę Społeczną. Zajmowała się m.in. Akcją Katolicką.
– Od 2014 r. Ksiądz jest następcą ks. prof. Zdaniewicza, ale poznaliście się znacznie wcześniej. Jak zapamiętał Ksiądz początki waszej znajomości?
Reklama
– Ks. Zdaniewicza poznałem w roku 2005. On był wówczas zasłużonym profesorem i już z dużymi trudnościami przyjeżdżał na wykłady, czego symbolem była laska, której nie odstępował do końca życia. Pewnego dnia na korytarzu zapytałem ks. Zdaniewicza o możliwość współpracy. Reakcja była bardzo szybka. Ks. Zdaniewicz zaprosił mnie na staż do ISKK. Bardzo szybko postawił przede mną konkretne zadania, co wymagało dużego zaufania z jego strony.
– Jakie inne cechy zasłużonego profesora dostrzegali studenci i współbracia?
– Wszyscy podkreślają jego legendarną wręcz pracowitość. Jak powiedział abp Henryk Hoser: „W jego pokoju światło świeciło się najdłużej w całym domu, pojawiało się też jeszcze przed świtem”. Jako naukowca wyróżniała go również rzetelność oraz duża odpowiedzialność i zaangażowanie. On nie traktował niemal niczego powierzchownie czy doraźnie.
– Czytelnikom „Niedzieli” Instytut kojarzy się głównie z badaniem religijności. Jak ona zmienia się w naszym kraju?
– Cała praca ks. Zdaniewicza miała właśnie na celu zrozumieć, co dzieje się ze współczesnym człowiekiem i jego odniesieniem do transcendencji. Dzięki pracy ks. Zdaniewicza widzimy wyraźnie, że w latach 80 i 90. XX wieku mamy do czynienia w Polsce z bardzo silnym wzrostem liczby parafii, diecezji, księży czy różnego rodzaju ruchów i wspólnot. W kolejnych dekadach zauważyliśmy, że Kościół osiągnął apogeum. W tych ostatnich latach mówimy zaś o względnej stabilizacji struktur kościelnych.
– To wymiar instytucjonalny. A kiedy spojrzymy na religijność od strony wiernych?
Reklama
– Również w w latach 80. XX wieku mieliśmy wzrost więzi ludzi z Kościołem. Natomiast od przełomu wieków obserwujemy, że wiara staje się czym bardziej indywidualnym. Ludzie nieco rzadziej chodzą do Kościoła. Jednocześnie wzrasta liczba osób uczestniczących w życiu sakramentalnym Kościoła i uczestniczących w małych wspólnotach religijnych.
– W jednym z wywiadów powiedział Ksiądz :„Katolicyzm może stać się siłą przyciągającą i znów zacząć integrować się z polskim społeczeństwem, tak jak było to w latach 80. XX wieku. Jestem przekonany jednak, że nie dokona się to drogą na skróty”. Jaką więc drogę trzeba wybrać?
– Socjologia i historia podpowiadają, że majstrowanie przy samych fundamentach, czyli przy istocie wiary, jest drogą podważającą wiarygodność lub mówiąc językiem bardziej teologicznym – wypłukują jej istotę. Droga nie na skróty jest więc ciągłym powracaniem do źródeł i dbaniem o swoją wiarę, świadectwo życia. A także nieustannym pogłębianie wiary, przez co rozumiem ciągłe przekraczanie siebie i przekraczanie utartych dróg, schematów, itd.
– Czym jeszcze zajmuje się ISKK poza ogólnopolskim badaniem religijności?
Reklama
– Badamy również mieszkańców poszczególny diecezji. Ponadto robimy badania organizacji kościelnych. Np. skupionych przy parafii kół różańcowych, ministrantów, kół Caritas, itd. Prowadzimy również badania dotyczące kultury katolickiej w Polsce, a więc bibliotek, zabytków kościelnych, wydawnictw w parafiach. Do badań prowadzonych regularnie dochodzą jeszcze badania postaw religijnych. Kiedyś były to m.in. badania religijności młodzieży szkolnej i akademickiej. Teraz natomiast prowadzimy badania religijności Polaków w Irlandii.
– Nadanie patronatu Instytutowi będzie połączone z konferencją naukową. Jakie są jej cele?
– Celem konferencji będzie podsumowanie dorobku ks. Zdaniewicza. Przypomnienie tego, co jako badacz i socjolog religii zrobił. Ale także – to kolejny cel – wyciągnięcie wniosków z jego badań. Podczas sympozjum chcemy także wskazać nowe trendy oraz nowe wyzwania, jakie stoją przed socjologią religii.
– A jakie zdaniem Księdza są te nowe wyzwania?
– Dzisiaj coraz bardziej potrzebujemy badań, które będą dotykały religijności, tam gdzie się tego nie spodziewamy. Mam na myśli to, że obecnie ludzie nie są mniej religijni, lecz szukają Pana Boga na swój sposób. Rozpoznawanie właśnie takiej religijności, to jedno z wyzwań, jakie przed nami stoi. Inne dotyczą szybko różnicującego się społeczeństwa oraz styku z innymi kulturami i religiami, z którymi Polacy się spotykają. Jak w takich okolicznościach buduje się dialog, czy jak tworzy się tożsamość? To przykładowe pytania, na które powinniśmy szukać odpowiedzi.
– Powiedział Ksiądz, że twórca ISKK lubił konkrety. Na koniec mam więc zagadnienie praktyczne. Dzisiaj część kultury masowej adresowana do młodzieży jest zagrożeniem dla wiary. Co socjolog i pallotyn poradziłby np. rodzicom, aby ich dzieci w przyszłości nie odeszły od Boga?
Reklama
– Rodzice przede wszystkim powinni zwracać uwagę na siebie i na serce swojej rodziny, czyli na małżeństwo. Najkrócej mówiąc chodzi o to, aby ich dom był miejscem modlitwy i życia wiarą.
– A poza domem?
– Rodzice nie powinni zapominać, że młody człowiek potrzebuje kanałów rozwoju intelektualnego, ale też kanałów rozwoju wiary. Dlatego powinni starać się włączać młodych w takie wspólnoty i takie środowiska, gdzie wiara jest silnie obecna. Gdzie to właśnie wiara nadaje kierunek i wiąże się z rozwojem człowieka.
5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej
Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?
Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.
PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?
SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.
PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?
SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.
PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?
SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.
PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?
SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.
-To było przeznaczenie. Było nam pisane, żeby wygrać - stwierdził w pomeczowym wywiadzie Ferran Torres. Bohater reprezentacji Hiszpanii, który strzelił zwycięskiego gola w finale mistrzostw świata, zadedykował ten sukces wszystkim swoim rodakom. Co więcej, podziękował za wszystko Panu Bogu!
- Ten gol należał do 47 mln ludzi. Myślę, że to było przeznaczenie. Było nam pisane, żeby wygrać - mówił na gorąco napastnik.
Nie będziesz egoistą na drodze - tak brzmi pierwsze przykazanie tzw. "Dekalogu Kierowców", opracowane przez ich duszpasterzy. Pod hasłem „Uczniowie - misjonarze światłem świata na drogach” przebiegać będzie rozpoczęty wczoraj XXVII Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa. Celem inicjatywy związanej z Patronem kierowców jest propagowanie bezpieczeństwa na drodze, a także zgromadzenie funduszy na środki transportu dla misjonarzy. We wspomnienie św. Krzysztofa, przypadające 25 lipca, już po raz 21. obchodzony będzie Ogólnopolski Dzień Bezpiecznego Kierowcy.
W ramach inicjatywy prowadzona jest misyjna Akcja "Św. Krzysztof - 1 grosz za 1 kilometr”. Polega ona na przeznaczeniu 1 grosza za każdy przejechany bezpiecznie 1 kilometr drogi - na środki transportu na misjach, nie tylko samochody, ale także ambulanse, motocykle, rowery, wózki inwalidzkie a nawet łodzie. Coroczną zbiórkę na te cel prowadzi powołana przez Episkopat organizację MIVA Polska.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.