Reklama

Wiadomości

W sprawie uchodźców

To, czy potrafimy kochać, weryfikuje się najpierw przez naszą postawę wobec małżonka, dzieci, rodziców i rodaków. Chrześcijanin kocha także uchodźców i migrantów. Sposób okazywania tej miłości powinien być jednak dostosowany nie tylko do naszych możliwości, lecz także do zachowania tych, którzy naszej pomocy oczekują. Z ks. dr. Markiem Dziewieckim – psychologiem, rekolekcjonistą – rozmawia Agnieszka Porzezińska

AGNIESZKA PORZEZIŃSKA: – Uchodźcy często występują w Piśmie Świętym. Nawet Święta Rodzina doświadczyła losu imigranta. Jak powinniśmy my, chrześcijanie, traktować przybyszów?

Niedziela Ogólnopolska 41/2017, str. 22-23

[ TEMATY ]

uchodźcy

bettysphotos/fotolia.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. DR MAREK DZIEWIECKI: – Chrześcijanin jest powołany do tego, by na wzór Jezusa odnosić się z miłością do każdego człowieka. Zasada teoretyczna jest więc oczywista i prosta. Aplikacje praktyczne są o wiele bardziej skomplikowane. Trzeba tu pamiętać o kilku zasadach. Po pierwsze – istnieją ludzie, którzy mają prawo pierwszeństwa do naszej miłości. Najpierw jest to żona czy mąż. Drugi krąg miłości to nasza miłość do dzieci, rodziców, rodzeństwa, krewnych i przyjaciół. Trzeci krąg osób, którym mamy okazywać miłość, to nasi rodacy. Syn Boży szedł ze swoją miłością i troską najpierw do Żydów. W ludzkiej naturze stał się bowiem ich rodakiem. Czwarty krąg tych, których mamy kochać, to wszyscy inni ludzie, czyli także cudzoziemcy, z którymi się stykamy czy którzy oczekują naszej pomocy, chociaż mieszkają daleko od nas. W każdym z tych czterech kręgów ludzi, do których powinniśmy odnosić się z miłością, obowiązuje kolejna ważna zasada: nasz sposób okazywania miłości danej osobie czy grupie osób zależy nie tylko od naszej dobrej woli, lecz także od sposobu postępowania tejże osoby czy grupy osób. Mądrze kocha bliźnich ten, kto wie, że miłość zobowiązuje do okazywania troski najpierw tym, którzy są nam najbliżsi.

– Brzmi logicznie...

Reklama

– Ale tu właśnie pojawia się poważny problem, gdyż zdecydowana większość migrantów, którzy w ostatnich kilku latach przybyli do Europy, to muzułmanie, którzy zachowują się w problematyczny sposób. Znaczna część tych ludzi narusza podstawowe wartości europejskie, takie jak równe prawa kobiet i mężczyzn, zakaz współżycia seksualnego dorosłych z nieletnimi czy niestosowanie przemocy w relacjach międzyludzkich. Setki z tych osób podejmują działania terrorystyczne i w okrutny sposób zabijają Europejczyków, którzy ich goszczą i którzy udzielają im pomocy.

– Nie sądzi Ksiądz, że to tylko margines? Przecież ogromna większość muzułmanów jest przeciwna zabijaniu niemuzułmańskich Europejczyków...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Gdyby rzeczywiście tak było, to po straszliwych zamachach, w których w ostatnich latach muzułmanie zabili setki i ranili tysiące Europejczyków, tłumy muzułmanów wyszłyby na ulice, by protestować przeciwko mordercom, powołującym się na tę samą religię. Przed zeszłorocznymi wyborami parlamentarnymi w Turcji na ulice Niemiec wyszły dziesiątki tysięcy muzułmanów pochodzenia tureckiego, żeby manifestować swoje poparcie dla obecnego prezydenta. Natomiast ani w Niemczech, ani w innych krajach Europy nie wychodzą nawet małe grupy muzułmanów, żeby protestować przeciwko terrorystom muzułmańskim. W Niemczech, gdzie mam regularnie okazję przyglądać się postawie migrantów z bliska, coraz częściej okazuje się, że ci, którzy dostali już azyl, jadą na wakacje do swoich krajów, w których – według ich własnych zeznań przed niemieckimi urzędami – grozi im śmierć. Zastanawiający jest też fakt, że do Europy przybywają w ogromnej większości młodzi mężczyźni. Pojawia się pytanie, czy mądra miłość z naszej strony nie polega na tym, żeby zatroszczyć się najpierw o ich rodziców, żony czy dzieci, jeśli tam, skąd uciekają, ich bliskim rzeczywiście grożą straszne rzeczy... To tylko niektóre niepokojące fakty, które sprawiają, że migranci przybywający na nasz kontynent każą się nam wiele razy zastanowić, zanim otworzymy przed nimi granice naszych państw. Nie jest miło mówić o ciemnych stronach współczesnej migracji z krajów muzułmańskich, ale przecież chrześcijanin to ktoś, kto ma oczy po to, by widzieć, i uszy po to, by słyszeć. Każda dojrzała miłość opiera się na prawdzie i na realizmie. W przeciwnym przypadku będziemy kierować się jakąś ideologią, a nie miłością.

– Czy w kontekście, o którym rozmawiamy, nie robi na Księdzu wrażenia cytat z Ewangelii według św. Mateusza: „Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (25, 35-36)?

Reklama

– Te słowa Jezusa robią na mnie ogromne wrażenie, gdyż Zbawiciel wypowiada je w kontekście Sądu Ostatecznego. Nasz los wieczny zależy od tego, na ile kochamy bezinteresownie, czyli na ile kochamy tych ludzi, którzy nie są w stanie nam się odpłacić, bo są biedni, pozbawieni domu czy ojczyzny, chorzy czy uwięzieni. Jeśli kocham tylko tych, którzy mnie kochają, albo czynię coś dobrego tym, którzy mi się za to odpłacą, to jestem może dobrym poganinem, ale z pewnością nie jestem uczniem Jezusa. Jednak i w tym przypadku trzeba odróżnić ogólną, teoretyczną zasadę od praktycznych form okazywania miłości w konkretnym przypadku. Jeśli ktoś jest bezdomny bez własnej winy i nic złego nie uczynił, to oczywiście, że powinienem mu w ofiarny wręcz sposób pomóc. Jeśli jednak jest bezdomny, bo gnębił swoich bliskich i jego krewni musieli z pomocą policji i sądu eksmitować go z domu, to takiemu człowiekowi pomogę podjąć terapię czy przejść proces resocjalizacji, ale na razie nie wpuszczę go do domu, bo może wyrządzić krzywdę mnie czy moim bliskim. Ojciec z przypowieści Jezusa nie poszedł do swojego marnotrawnego syna i nie zaniósł mu jedzenia, mimo że ów syn żył w głodzie i osamotnieniu w dalekiej krainie. Mądry – a nie tylko miłosierny – ojciec wiedział, że w tym konkretnym przypadku syn potrzebuje własnego cierpienia, żeby się zastanowić i zmienić sposób postępowania. W pomaganiu potrzebującym obowiązuje zatem zasada: kocham ciebie i chcę ci pomóc, jednak to od twojego postępowania zależy, na ile i w jaki sposób będę ci pomagał.

– A przypowieść o dobrym Samarytaninie?

– Ta przypowieść uczy nas właśnie takiej ewangelicznej rozwagi w udzielaniu pomocy. Ów dobry Samarytanin dostrzega potrzebującego, zatrzymuje się przy nim, bezinteresownie udziela mu pierwszej pomocy. Ratuje napadniętemu życie. Samarytanin jest jednak nie tylko dobry, ale też roztropny. Nie zatrzymuje się przy rannym na całe tygodnie, aż ten odzyska zdrowie. Powierza rannego opiece właściciela gospody, daje pieniądze na dalszą opiekę, a sam powraca do swoich bliskich i do swoich codziennych obowiązków. Wie, że nie powinien okazywać miłości obcemu człowiekowi w sposób, który powoduje zaniedbanie miłości do żony czy dzieci. Samarytanin okazuje się rozsądny również w tym, że właścicielowi gospody nie daje zbyt dużo pieniędzy. Wyjaśnia, że gdy będzie wracał, to dopłaci, jeśli zajdzie taka potrzeba. W ten sposób pośrednio uprzedza właściciela, że skontroluje sposób jego postępowania wobec ciężko rannego. Jezus w wielu miejscach wyjaśnia, że ten, kto dojrzale kocha, jest nie tylko dobry, lecz także mądry, wręcz sprytny jak wąż w okazywaniu miłości. W odniesieniu do człowieka miłość wymaga namysłu i rozwagi, a nie tylko dobrej woli.

Reklama

– Podczas uroczystości 300-lecia koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej Prymas Polski powiedział w trakcie kazania, że „mamy widzieć nasze własne dobro i szanować je, i o nie zabiegać w jedności i harmonii, będąc jednocześnie otwartymi, współczującymi i gotowymi do pomocy tym najbardziej potrzebującym, słabym i prześladowanym, migrantom i uchodźcom”. Jak Ksiądz rozumie te słowa?

– Rozumiem, że Ksiądz Prymas nawiązał tu do bardzo aktualnego w Europie Zachodniej dramatu rzeczywistych uchodźców, ludzi okrutnie prześladowanych w swoich krajach czy przymierających głodem. Zwykle w takiej sytuacji są przede wszystkim chrześcijanie. Takim ludziom powinniśmy pomagać i Polacy już to czynią, m.in. systematycznie i ofiarnie pomagając w Syrii.

– Ksiądz Prymas na Jasnej Górze przywołał również słowa Jana Pawła II o budowaniu „wspólnego domu dla całej Europy, opartego na solidarnej miłości społecznej”...

– To jest pragnienie każdego dojrzałego chrześcijanina. Niestety, obecnie Europa jest daleka od tego ideału. Nie tylko znaczna część migrantów nie ma zamiaru budować wspólnoty Europejczyków opartej na solidarnej miłości społecznej, która płynie z Ewangelii. Znaczna część samych Europejczyków wybiera taki sposób życia, który jest pozbawiony podstawowych wartości i norm moralnych. To dlatego Europa wymiera, większość małżeństw się rozpada, a mordercy mają większe prawa niż dzieci w fazie rozwoju prenatalnego. Taka Europa może stać się łatwym łupem dla ludzi z innych kręgów kulturowych, którzy kierują się zasadami sprzecznymi z solidarną miłością społeczną.

– Na jakich warunkach i w jakich okolicznościach powinniśmy, Księdza zdaniem, przyjmować uchodźców?

– Pomaganie uchodźcom i migrantom nie jest tożsame z przyjmowaniem ich do naszego kraju. Nie mamy gwarancji, kim w rzeczywistości jest dany emigrant i na ile może być groźny dla bezpieczeństwa naszych bliskich. Odpowiedzialna miłość z naszej strony oznacza, że jesteśmy gotowi przyjmować do naszego kraju tych migrantów, których tożsamość jest pewna i którzy nie stanowią zagrożenia dla naszych bliskich. Z kolei respektowanie godności i praw migrantów oznacza, że przyjmujemy do Polski tylko tych migrantów, którzy zwrócą się o to z własnej inicjatywy do odpowiednich instytucji w Polsce.

Ks. dr Marek Dziewiecki, Duszpasterz rodzin i popularny rekolekcjonista, psycholog, terapeuta uzależnień
Agnieszka Porzezińska, Dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”

2017-10-04 10:21

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ponad 3,1 tys. uchodźców utonęło w Morzu Śródziemnym

[ TEMATY ]

uchodźcy

Matthias Stolt/Fotolia.com

Od początku tego roku już 3120 uchodźców utonęło w wodach Morza Śródziemnego, usiłując dostać się do Europy z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Stanowi to niemal 3/4 liczby śmiertelnych ofiar tych wypraw, jakie odnotowano przez cały ubiegły rok – wtedy było 4027 takich przypadków. Tylko na plażach libijskiego miasta Sabraty pod koniec lipca br. znaleziono 120 zwłok. Dane te przedstawiła 2 sierpnia w Genewie Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM).

Nawiązując do wspomnianej liczby zmarłych tragicznie w 2015, komisja ekspertów tej organizacji podkreśliła, że w porównaniu z podobnym okresem ubiegłego roku, w pierwszych siedmiu miesiącach bieżącego roku utonęło już tysiąc więcej osób uciekających przed śmiercią i prześladowaniami. W ub. roku odnotowano 2991 przypadków śmierci migrantów, w tym toku jest to już o 26 procent więcej.
CZYTAJ DALEJ

Zamość/ Syreny alarmowe zawyły przez pomyłkę podczas ćwiczeń

2026-08-23 10:02

[ TEMATY ]

bezpieczeństwo

pixabay.com

Alarm

Alarm

Zamiast testu cichego, został omyłkowo uruchomiony sygnał dźwiękowy. Był to trzyminutowy, jednostajny dźwięk, tj. odwołujący alarm – poinformował PAP w niedzielę rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz, odnosząc się do uruchomienia syreny alarmowej nad ranem w Zamościu.

O sytuacji poinformował zamojski ratusz w niedzielę na portalu społecznościowym. Kilkuminowy sygnał alarmowy było słychać ok. godz. 7.00. „Syreny zostały uruchomione przez Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Był to element zaplanowanych ćwiczeń” – podano we wpisie.
CZYTAJ DALEJ

Arcybiskup Paryża: prawo do eutanazji wezwaniem do zaangażowania

2026-08-23 16:17

[ TEMATY ]

eutanazja

Adobe Stock

Abp Laurent Ulrich zwrócił się do wiernych w związku z zatwierdzeniem przez francuską Radę Konstytucyjną przepisów, dopuszczających eutanazji i ich podpisaniem przez prezydenta Emmanuela Macrona. Zachęca m.in. do modlitwy, troski o upowszechnianie dostępu do opieki paliatywnej.

W przesłaniu, opublikowanym w mediach diecezji paryskiej, hierarcha zwraca uwagę na sprzeczność we francuskim prawodawstwie. Z jednej bowiem strony francuski parlament jednogłośnie opowiada się za opieką paliatywną, która powinna być dostępna dla wszystkich i która należy do priorytetów państwa. Z drugiej jednak wyklucza się z niej najsłabszych, którym oferuje się śmierć na życzenie, przedstawiając ją jako formę opieki, zanim jeszcze system opieki paliatywnej zostanie upowszechniony w całym kraju na właściwym poziomie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję