Reklama

Wiara

Słownik ideologów aborcji

Kto chce dokonywać radykalnego zła, ten usiłuje manipulować słowami, by tego zła nie nazwać po imieniu. To typowy chwyt ludzi przewrotnych. Z całą premedytacją podmieniają oni znaczenie słów po to, by nawet największą podłość przedstawić jako coś pozytywnego, a przynajmniej neutralnego moralnie

Niedziela Ogólnopolska 19/2017, str. 46-47

[ TEMATY ]

aborcja

pict rider/Fotolia.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Warto zdemaskować absurdalność podstawowych pojęć i postulatów, którymi posługują się zwolennicy zabijania nienarodzonych dzieci, a które przypomnieli nam uczestnicy niedawnych marszów „czarnych parasolek”.

Edukacja seksualna

Reklama

Jednym z koronnych sloganów feministek i innych ideologów zabijania dzieci w fazie prenatalnej jest domaganie się, by wychowanie do życia w rodzinie zastąpić tzw. wiedzą seksualną czy edukacją seksualną. W rzeczywistości „edukatorzy” seksualni nie promują wiedzy o seksualności, lecz tę wiedzę ukrywają. Dla przykładu – nie wspominają ani słowem o bardzo ważnym fakcie, że jedynym stuprocentowo skutecznym sposobem ochrony przed AIDS czy innymi chorobami wenerycznymi są seksualna wstrzemięźliwość przedmałżeńska i wzajemna wierność w małżeństwie. „Edukatorzy” seksualni ukrywają też wiedzę o cyklu płodności pary ludzkiej. Czynią to po to, by młodzi ludzie myśleli, że nie da się odpowiedzialnie planować rodzicielstwa bez antykoncepcji. Równie skrzętnie „edukatorzy” seksualni ukrywają wiedzę o przebiegu ciąży, o potrzebach dziecka w fazie rozwoju prenatalnego czy o zasadach wychowywania dzieci po porodzie. Usiłują wyrobić w wychowankach przekonanie, że przekazywanie życia potomstwu nie wchodzi w grę, bo dziecko to nieszczęście dla rodziców, przed którym należy się „zabezpieczać”. „Edukatorzy” seksualni twierdzą, że sensem współżycia seksualnego nie jest komunikowanie miłości ani odpowiedzialne przekazywanie życia, lecz jedynie doznawanie chwilowej przyjemności, i że w tej dziedzinie nie obowiązują żadne normy moralne. Dążą zatem do tego, by odbiorcy ich wykładów stali się niepłodnymi i niemoralnymi erotomanami. Taka „edukacja” seksualna powoduje obniżanie się wieku inicjacji seksualnej, coraz większą liczbę niechcianych ciąż i aborcji u nieletnich, a także wzrost liczby nastolatków zakażonych chorobami wenerycznymi. W Anglii czy Szwecji, gdzie już dawno wprowadzono ideologiczne pranie mózgów pod płaszczykiem przekazywania „wiedzy” seksualnej, statystyki problemów seksualnych wśród młodocianych są katastrofalne.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zdrowie reprodukcyjne

Mówienie o zdrowiu reprodukcyjnym – zamiast o odpowiedzialnym przekazywaniu życia – ma na celu odarcie macierzyństwa i ojcostwa z powagi i wyjątkowości. Powyższe wyrażenie ma sugerować, że chodzi tu o podobnie banalny i pozbawiony aspektu moralnego proces jak rozmnażanie zwierząt hodowlanych. Posługiwanie się terminem „zdrowie reprodukcyjne” to poniżanie rodziców dziecka i zrównywanie ich ze zwierzętami rozpłodowymi. Kobieta nie reprodukuje, lecz wraz z ojcem dziecka przekazuje życie niepowtarzalnemu człowiekowi, a nie zwierzęciu, o którego losie ma prawo decydować hodowca. Mówienie o zdrowiu reprodukcyjnym jest przewrotne również z tego powodu, że pod tym terminem kryje się agresywne promowanie wszelkich możliwych form antykoncepcji, łącznie ze sterylizacją. Chodzi zatem o takie „zdrowie” reprodukcyjne, które w rzeczywistości nie jest zdrowiem, lecz chorobą, gdyż oznacza niszczenie płodności, a niepłodność jest przecież umieszczona na liście chorób WHO.

Dziecko staje się człowiekiem dopiero po urodzeniu

Reklama

To jedno z najbardziej absurdalnych twierdzeń, które są formułowane w XXI wieku. Tego typu twierdzenie jest rażąco sprzeczne z obecnym stanem wiedzy naukowej. W świetle tej wiedzy jest oczywiste, że nie ma innego momentu w rozwoju człowieka, który mógłby sprawić, iż rozwijający się organizm, który na razie nie byłby organizmem człowieka, nagle by się nim stawał. O tym, że człowiek jest człowiekiem także w fazie prenatalnej, niezbicie świadczą nie tylko medycyna prenatalna, która potrafi leczyć dzieci już na tym etapie rozwoju, lecz także psychologia prenatalna. To najbardziej dynamicznie rozwijająca się gałąź psychologii w XXI wieku. Psychologia prenatalna dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że istnieje ciągłość rozwoju psychospołecznego przed urodzeniem się dziecka i po nim. Gdyby dziecko w okresie prenatalnym nie było jeszcze człowiekiem, to matka, która odczytałaby niepokojące znaki, że coś złego dzieje się z płodem w jej wnętrzu, nie mogłaby iść na badania prenatalne do lekarza, lecz musiałaby iść do weterynarza. Lekarze nie mają przecież prawa badać ani leczyć czegoś, co nie jest człowiekiem. W Stanach Zjednoczonych zalegalizowana jest aborcja przez poród. Tam nie próbuje się już nawet sprawiać wrażenia, że aborcja to coś innego niż zabijanie człowieka.

Poczęte dziecko to zlepek komórek

Za tego typu twierdzenie już uczeń szkoły podstawowej dostałby pałę. W biologii w ogóle nie istnieje i nie może istnieć tego typu pojęcie. Organizmy żywe w żadnej fazie rozwoju nie są bowiem zlepkiem komórek, lecz właśnie organizmem, czyli zorganizowaną całością. Dziecko od poczęcia ma już pełną strukturę chromosomalną, a także zapisane w swoim DNA wszystkie cechy, które będą się pojawiać w kolejnych fazach rozwoju, łącznie z określeniem np. wzrostu, koloru oczu i włosów.

Kobieta ma prawo decydować, czy chce być matką

To oczywiste, że nie wolno nikogo zmuszać do bycia rodzicem – ani kobiet, ani mężczyzn. Równie jednak oczywiste jest to, że korzystanie z tego prawa z samej definicji możliwe jest dopóty, dopóki kobieta jeszcze nie jest matką. Gdy doszło do poczęcia dziecka, czyli gdy kobieta stała się już matką, nie ma już ona możliwości, by decydować, czy chce być matką, czy też nie. Nic nie może bowiem zmienić faktu, że matką już jest. Ma ona natomiast zupełnie inny wybór: czy chce być matką, która chroni swoje dziecko, czy też matką, która własne dziecko skazuje na śmierć. Z chwilą pojawienia się dziecka w jej organizmie staje zatem przed decyzją o tym, czy chce być matką dziecka żywego, czy też matką dziecka zabitego. A to zupełnie inny wybór niż decyzja o tym, czy chce się stać matką.

Mój brzuch – moja sprawa

Reklama

To kolejny absurd, który już w szkole podstawowej oznaczałby dyskwalifikację ucznia za brak elementarnej wiedzy z zakresu biologii. Dziecko nie jest bowiem częścią brzucha swojej matki, lecz oddzielnym organizmem, który przez pierwsze miesiące życia rozwija się w jej wnętrzu. Gdyby nie był to oddzielny organizm, lecz rzeczywiście część brzucha kobiety, to kobieta w ciąży miałaby dwie głowy, dwa serca, cztery płuca, cztery ręce, cztery nogi itd. Dziecko rozwijające się w organizmie kobiety stanowi odrębny organizm. Gdy osiągnie szósty miesiąc życia, może być uratowane przez lekarzy nawet wtedy, gdy na skutek choroby czy innej przyczyny umiera jego matka. Jej brzuch umiera wtedy razem z nią, jednak jej dziecko ma szansę przeżyć.

Aborcja to prawo kobiety

Unia Europejska zakazuje kary śmierci dla morderców, a dopuszcza karę śmierci dla niewinnych dzieci. Zabijanie drugiego człowieka jest morderstwem, a morderstwa żadne praworządne państwo nie może uznać za prawo człowieka. Ponadto twierdzenie, że aborcja to prawo kobiety, ukrywa fakt, że kobieta nie zachodzi w ciążę sama. Z chwilą, gdy współżyje z mężczyzną, daje mu prawo do bycia ojcem jej dziecka. Dopóki ów ojciec nie zostanie przez sąd pozbawiony praw rodzicielskich, ma prawo do obrony swojego dziecka nawet wbrew matce tegoż dziecka. W polskim prawie nikt nie może sprzedać kawałka ziemi bez zgody współwłaściciela danej działki. Jakże można zatem legalizować decydowanie o losie dziecka przez jedno tylko z rodziców, z pominięciem drugiego? Mówienie, że aborcja to prawo kobiety, jest ewidentnym przejawem dyskryminowania ojców, czyli pozbawiania ich praw rodzicielskich bez wyroku sądowego.

Życie dziecka ważniejsze niż życie kobiety

Reklama

To zwolennicy aborcji usiłują wmówić, że przeciwnicy zabijania dzieci niżej stawiają życie matki niż życie dziecka. W rzeczywistości jest to kłamstwo na usługach lobby aborcyjnego. W żadnym państwie nie istnieje takie ustawodawstwo, które zakazywałoby leczyć chorą matkę dlatego, że może to zaszkodzić zdrowiu jej poczętego dziecka. Nikt też takiego prawa nie postuluje w Polsce. Fakt, że podziwiamy matki, które bronią życia dziecka nawet kosztem własnego zdrowia czy życia – to oczywiste, jak oczywisty jest podziw dla o. Kolbego, który wyżej postawił życie pewnego męża i ojca niż swoje własne. Nikt jednak z przeciwników aborcji nie zmusza kobiet do takiego heroizmu.

Więzienie za poronienie

To kolejny absurd, którym straszą zwolennicy aborcji. Poronienie jest procesem samoczynnym, a nie efektem świadomego i dobrowolnego działania. Żadne prawo nie ukarze kogoś za działania niezależne od jego woli. Karanie za samoistne poronienie dziecka nie wchodzi w grę, podobnie jak nie wchodzi w grę karanie kogoś za niepłodność. Zupełnie natomiast czymś innym byłoby świadome podejmowanie takich działań, które prowadzą do wyrządzania poważnej krzywdy poczętemu dziecku, do prowokowania poronienia włącznie. Takie działania byłyby formą przestępstwa, które podlega odpowiedzialności karnej.

Zakaz badań prenatalnych

Nikt z obrońców życia nie postuluje zakazu badań prenatalnych! Zakaz zabijania dzieci nienarodzonych nie jest w żaden sposób zależny od tego, czy ktoś przeprowadza badania prenatalne, czy też nie. Takie badania – jak każde badania – są cenne, gdyż wczesne wykrycie chorób u poczętych dzieci stwarza szansę na ich leczenie. Obecnie można już operować dzieci we wnętrzu matki. Chodzi natomiast o to, by nie wykorzystywać badań prenatalnych w patologiczny sposób, czyli po to, by dokonywać eutanazji dzieci chorych zamiast po to, by je leczyć.

Klauzula sumienia – lekarz nie ma prawa ingerować w decyzje kobiety

Korzystanie z klauzuli sumienia nie jest ingerowaniem w życiowe wybory czy decyzje kobiety. Jest jedynie wyrazem wierności powołaniu lekarza. Jest też elementarnym prawem każdego obywatela do respektowania własnego sumienia. Kobieta, która chce zabić swoje dziecko, nie ma prawa wymagać, by pomagał jej w tym lekarz. Zadaniem lekarzy jest bowiem ratowanie życia, a nie zabijanie. Specjaliści od zabijania to zupełnie inna kategoria ludzi. Podobnie odmowa przepisywania tabletki „dzień po” nie jest przejawem ingerowania w decyzje kobiety, lecz respektowaniem standardów medycznych. Żaden kierujący się sumieniem i wiedzą medyczną lekarz nie będzie przepisywał kobiecie substancji, które nie są lekiem, lecz szkodzą, gdyż są dawką zbędnych dla organizmu hormonów. Współżycie seksualne czy poczęcie dziecka nie jest chorobą. Nie sprawia, że kobieta staje się pacjentką i że w takiej sytuacji potrzebuje pomocy lekarza. Jeśli ma ona obawy co do przyjęcia potomstwa, to może zgłosić się o pomoc do psychologów, duchownych czy odpowiednich instytucji. Ma też prawo po porodzie oddać dziecko do adopcji. Nie może natomiast wymagać od lekarza, by ten przestał być lekarzem, czyli by płodność traktował jak chorobę czy stał się wspólnikiem w zabiciu niewinnego człowieka.

2017-05-04 09:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Powstrzymajmy aborcyjny lobbing w UE

[ TEMATY ]

Unia Europejska

aborcja

lobby LGBT

Artur Stelmasiak

Już 23 czerwca w Parlamencie Europejskim będzie głosowany proaborcyjny raport, który wprzyszłości może być podstawą do wywierania presji na Polskę. - To uderzenie w fundamentalne prawa człowieka, w tym ochronę życia oraz suwerenność państw członkowskich - czytamy w petycji przeciwko unijnemu raportowi saynotoeuviolatingtreaties.org.

Parlament Europejski domaga się narzucenia przez Unię Europejską wszystkim państwom członkowskim koncepcji „praw reprodukcyjnych i seksualnych”. Ten ideologiczny termin nigdy nie został zaakceptowany przez społeczność międzynarodową. Jego akceptacja oznacza uznanie, że tak kontrowersyjne postulaty jak aborcja na żądanie nawet dla nieletnich czy przymusowa edukacja seksualna w jej najbardziej permisywnej formie są prawami człowieka. Prawami, które muszą być też uznane i wdrażane przez wszystkie państwa członkowskie UE. Instytut Ordo Iuris przygotował międzynarodową petycję w tej sprawie, która została zaprezentowana podczas konferencji międzynarodowej koalicji "Stop raportowi Matcia". - Zebraliśmy się tutaj jako koalicja organizacji pozarządowych oraz wszystkich tych, którzy stoją po stronie prawdziwiej ochrony praw człowieka. Chcemy sprzeciwić się Raportowi Matcia. Zachodzi kolejna groźba narzucenia wszystkim państwom członkowskim koncepcji „praw reprodukcyjnych i seksualnych - mówiła podczas konferencji Karolina Pawłowska, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu Ordo Iuris. To nie jest pierwsza próba narzucenia w oficjalnych dokumentach UE postulatów, które dążą do pełnej akceptacji a nawet afirmacji aborcji. W 2014 roku za sprawą sprzeciwu społeczeństwa obywatelskiego udało się odrzucić przyjęcie przez Parlament Europejski niezwykle kontrowersyjnego „raportu Estreli”, którego celem było wprowadzenie do oficjalnego języka UE koncepcji praw reprodukcyjnych i seksualnych oraz tzw. „prawa do aborcji”. W różnych gremiach międzynarodowych od wielu lat dąży się do uznania aborcji za prawo człowieka. "Raport Matcia" jest pierwszym krokiem wprowadzającym na początku miękkie rozwiązanie, za którym będą szły kolejne dokumenty, a w przyszłości także rozwiązania prawne, by można było wywierać aborcyjna presję na państwa członkowski, a w szczególności na Polskę. Co równie istotne, dokumenty te fałszywie przedstawiają pojęcie „praw reprodukcyjnych i seksualnych” jako wiążące zobowiązania międzynarodowe i element praw człowieka, mimo że termin ten w rzeczywistości nie został nigdy użyty w żadnym wiążącym akcie prawa międzynarodowego. Raport całkowicie ignoruje też wielokrotnie wyrażany na arenie międzynarodowej sprzeciw wobec uznania aborcji za „prawo człowieka” oraz brak zgody na wprowadzenie do dokumentów międzynarodowych sformułowania „prawa reprodukcyjne i seksualne”. Jednocześnie powołuje się na dokument końcowy szczytu w Nairobi, którego treść spotkała się ze stanowczym sprzeciwem kilkudziesięciu państw.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Parolin rozmawiał z Papieżem przed operacją. Co powiedział mu Leon XIV?

2026-10-13 12:44

[ TEMATY ]

kard. Pietro Parolin

Leon XIV

rozmawiał z Papieżem

przed operacją

Vatican Media

Kard. Pietro Parolin

Kard. Pietro Parolin

Przed operacją Leona XIV sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin rozmawiał z Leonem XIV o planowanym zabiegu. Jak mówi kardynał, Papież wykazuje wielki spokój. Sam kardynał mówi, że jest pełen ufności w pomyślne zakończenie leczenia.

W dniu przyjęcia Papieża Leona do szpitala Gemelli w celu usunięcia „ograniczonego guzka w płucu” kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, został zapytany przez dziennikarzy o stan zdrowia Leona XIV.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję