Reklama

Polska

Wracam do roli Chrystusa

Z Markiem Piekarczykiem – wokalistą zespołu TSA, odtwórcą roli Jezusa w rock operze „Jesus Christ Superstar” – rozmawia Przemysław Terlecki

Niedziela Ogólnopolska 13/2016, str. 16-17

[ TEMATY ]

chrzest

świadectwo

Chrzest Polski

Archiwum Marka Piekarczyka

Marek Piekarczyk w rozmowie z Przemysławem Terleckim wyznaje, że marzył o roli Jezusa w rock operze „Jesus Christ Superstar” i dojrzewał do niej co n ajmniej 13 lat

Marek Piekarczyk w rozmowie z Przemysławem Terleckim wyznaje, że marzył o roli Jezusa
w rock operze „Jesus Christ Superstar” i dojrzewał do niej co n ajmniej 13 lat

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

PRZEMYSŁAW TERLECKI: – Historia zatoczyła koło. Wraca Pan do rodzinnego miasta, wraca z rolą swojego życia...

MAREK PIEKARCZYK: – I to z jakiej okazji: jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski! Panom Webberowi i Rice’owi, kiedy tworzyli swoją rock operę, nawet nie śniło się, że zrobią taki prezent jakiemuś Markowi Piekarczykowi, że zagram tytułową rolę Jezusa Chrystusa w rocznicę początków państwa polskiego, z okazji jubileuszu Chrztu naszej ojczyzny. Oni zrobili to dla biznesu, a życie napisało inny scenariusz. W Poznaniu jestem prawie u siebie, bo tutaj się urodziłem, tu są korzenie moje i mojej rodziny. Gdy wchodzi się do Radia Merkury prawą stroną, można zobaczyć na ścianie portret mojego kochanego dziadka Kazimierza Piekarczyka, współzałożyciela w 1927 r. Radja Poznańskiego – dziś jest to właśnie Polskie Radio Merkury.

– W Pana historii jest wiele elementów symbolicznych. Ta rola Jezusa...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– I to, że jestem z Poznania, i to, że potem mieszkałem w Gnieźnie przy ul. Sobieskiego, a teraz ten jubileusz wydarzeń, które miały początek właśnie tu, w Wielkopolsce. Były przełomowe dla naszego państwa, dla Kościoła, dla naszej cywilizacji. To jest wspaniałe, cieszę się, że właśnie mnie to spotyka.

– Rola Jezusa w popularnej w latach 70. ubiegłego wieku rock operze była wymodlona?

Reklama

– To za dużo powiedziane. Marzyłem o niej, dojrzewałem do niej przez co najmniej 13 lat. Gdzieś w głębi duszy, jako hippis, utożsamiałem się z tą Postacią przez długie lata. Jako „Anioł” na plecach nosiłem pacyfkę, na piersi duży krzyż. Zaproszenie mnie w 1986 r. przez Jerzego Gruzę do spektaklu, powierzenie mi głównej roli – to było rzeczywiście coś niezwykłego, nierzeczywistego, spełnienie moich marzeń, ukoronowanie całej drogi, którą szedłem przez 36 lat. Kiedyś obiecałem mamie, że zobaczy swojego syna na Broadwayu. I stało się tak, kiedy w 1987 r. zagrałem tam przed nią i polonijną publicznością właśnie Chrystusa.

– Czytał Pan wtedy Pismo Święte?

– Wszedłem w tę rolę całym sobą! Czytałem Biblię, apokryfy, studiowałem ikonografię i próbowałem wyobrazić sobie, co czuł w ostatnich dniach swojego ziemskiego życia Jezus. Czasem nie mogłem przez to jeść i spać. Potem doszły ćwiczenia aktorskie. Zrobiłem też kilka ważnych zmian w pierwotnym tekście libretta przetłumaczonego przez Wojciecha Młynarskiego, za co mi potem podziękował. Nie wdając się w szczegóły, przywróciłem temu tekstowi w paru miejscach bardziej pierwotne, biblijne znaczenie. Wiedziałem, że Jezus nie zastanawia się, czy może być Prawdą – On jest Prawdą. Przybliżyłem tym samym teatralną postać Chrystusa do Prawdy biblijnej. Proszę nie zapominać, że rock operę „Jesus Christ Superstar” stworzyli wspólnie żyd i baptysta, więc było tam wiele pułapek...

– Czy zrozumiał Pan wtedy dramat Boga-Człowieka?

– Siedzi to we mnie głęboko do dzisiaj. To moje największe odkrycie, bardzo osobiste doświadczenie Boga. Dotarło do mnie, że Boga-Człowieka dopadł niedający się przewidzieć lęk przed śmiercią. To doświadczenie to jest coś, co różni nas, ludzi, w oczach Boga od innych cywilizacji, jeśli istnieją gdzieś w Kosmosie. Bóg-Człowiek, który przez sekundę zwątpił w samego siebie... Nie przewidział tego? Hmm...

Reklama

– Obejrzałem w Internecie jedną z piękniejszych i bardziej przejmujących scen w tej rock operze, pieśń Jezusa w Getsemani, tuż przed pojmaniem. Śpiewał Pan ją, nie kryjąc wzruszenia, w ubiegłym roku na Rynku w Krakowie.

– Tyle lat minęło, a tu kolejne olśnienie, strzał z Nieba. Śpiewałem to, mając w tle portret papieża Jana Pawła II, na którym widniał jego cytat: „Nie lękajcie się!” („Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!” – mówił nowy Papież 16 października 1978 r., wskazując na osobę Jezusa jako Tego, który może pomóc przezwyciężyć strach – przyp. P. T.). Znów ten lęk, strach. To mógł zrozumieć tylko święty, wielki człowiek. Taki był Papież Polak. Najmądrzejszy ze wszystkich ziemskich posłańców. Cała publiczność zamarła na chwilę, może zrozumiała to samo, co ja, właśnie wtedy.

– To, że rozmawiamy dziś o Panu w roli Jezusa, że nadchodzi czas przygotowania się do niej ponownie, jest historią na zupełnie inną opowieść, a także dowodem, że Duch Święty działa. W jednej chwili zostaliśmy połączeni, nie znając się wcześniej – kilka telefonów i jest rola. Ta najważniejsza. Czuje Pan już doniosłość tego, co ma się wydarzyć w połowie kwietnia br. w Wielkopolsce z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski?

– Przez lata byłem zaszufladkowany jako rockandrollowiec, hippis. Nie ukrywam, że rola Jezusa odmieniła moje życie. Tysiąc lat temu zdarzyło się to, że Poznań, miejsce, w którym przyszedłem na świat, a potem Gniezno, gdzie spędziłem kolejne lata, dały początek całej wspaniałej historii naszej ojczyzny, narodu. Robiłem w życiu różne rzeczy, dobre i złe. Grałem, śpiewałem, lepiłem garnki, pracowałem na roli, studiowałem filozofię; przemierzyłem całą Polskę w różnych czasach i na wszystkie sposoby. Aż w końcu Gruza dostrzegł we mnie Jezusa – aktora, stałem się wtedy spełnionym artystą, gwiazdą. Czy po zagraniu Jezusa można jeszcze zagrać kogoś „lepszego”? Cała ta ponadtysiącletnia wędrówka naszego narodu i moja własna zamyka się symbolicznie w tej roli w rock operze „Jesus Christ Superstar”, roli, która pozwala mi wrócić do korzeni, wspólnie z innymi radować się i świętować rocznicę Chrztu Polski.

* * *

Spektakl „Jesus Christ Superstar”
będzie wystawiony przez Teatr Muzyczny w Poznaniu 16 kwietnia 2016 r. na INEA Stadionie w Poznaniu. Będzie to finał trzydniowych centralnych uroczystości 1050. rocznicy Chrztu Polski. Wejściówki na jubileuszowe świętowanie, a także na rock operę „Jesus Christ Superstar” można zamawiać wyłącznie na stronie: www.stadion2016.pl .

2016-03-22 08:44

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Brama Królestwa Bożego

[ TEMATY ]

chrzest

sakramenty

cykl o sakramentach

Marta Marchlewska

Minęło już ponad dwa tysiące lat od czasu, gdy apostołowie usłyszeli od Jezusa „idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28, 19). Od tego czasu chrzest stał się narzędziem zbawienie: to on otwiera nam bramę do życia i do Królestwa Bożego.

Chrzest jest pierwszym i najważniejszym sakramentem. Bez niego, nie moglibyśmy przyjmować innych sakramentów. Jest fundamentem nie tylko życia chrześcijańskiego w ogóle, ale także życia sakramentalnego.
CZYTAJ DALEJ

Abp Guzdek: Wspólnota uczestniczy w liturgii, ale nie może jej dowolnie aranżować

2026-10-04 17:51

[ TEMATY ]

Abp Józef Guzdek

Karol Porwich

„Jeżeli przyjmuję Chrystusa, który oddał za mnie życie, to moje życie również powinno stawać się darem dla innych” - mówił abp Józef Guzdek podczas Archidiecezjalnego Dnia Eucharystii w Sokółce. 4 października metropolita białostocki przewodniczył Mszy św. przy ołtarzu polowym przed kolegiatą św. Antoniego. Zachęcał do pogłębienia wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa, troski o liturgię oraz modlitwy za kapłanów i o nowe powołania.

W homilii abp Guzdek podkreślił, że znajomości gestów i postaw liturgicznych musi towarzyszyć wiara w obecność Jezusa pod postaciami chleba i wina. Przyjmowanie Komunii św. powinno prowadzić do przebaczenia, służby i miłości, także wobec nieprzyjaciół. „Nie wystarczy przychodzić do kościoła i uczestniczyć w pięknej liturgii oraz przyjmować Komunię Świętą. Eucharystia ma przemienić nasze życie” - zaznaczył. Jej owocem powinno być, jak wyjaśnił, życie podobne do życia Chrystusa, otwarte na innych i wolne od pogardy oraz nienawiści.
CZYTAJ DALEJ

Po stu latach nadal potrzebna. Redaktor naczelny Niedzieli w programie Credo w TVP3 Katowice

2026-10-05 10:44

[ TEMATY ]

100‑lecie "Niedzieli"

Red.

Redaktor naczelny Niedzieli w programie Credo w TVP3 Katowice

Redaktor naczelny Niedzieli w programie Credo w TVP3 Katowice

Sto lat temu „Niedziela” miała docierać do ludzi tam, gdzie nie wystarczała już sama ambona. Dziś, choć świat mediów zmienił się nie do poznania, stawiamy sobie podobne pytanie: jak mówić o wierze, Kościele i codziennym życiu tak, żeby ktoś nadal chciał po ten głos sięgnąć? O tym ks. Jarosław Grabowski, redaktor naczelny „Niedzieli”, mówił w programie Credo w TVP3 Katowice.

Kiedy w 1926 r. bp Teodor Kubina powoływał do życia „Niedzielę”, dobrze rozumiał siłę słowa drukowanego. Chodziło mu nie tylko o przekazywanie wiadomości z diecezji. Prasa miała pomagać ludziom rozumieć wiarę i życie Kościoła. Ksiądz Jarosław Grabowski przypominał widzom programu Credo, że bp Kubina mówił wręcz o walce z „ciemnością religijną”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję