Reklama

Niedziela Małopolska

Św. Rafał Kalinowski

Ponadczasowy

Może stać się bliski osobom przeżywającym depresję i kryzysy, dochodzącym do wiary po wielu latach niepraktykowania jej, ludziom mającym problemy materialne, rodzinne, osobom zastanawiającym się nad adopcją dzieci, nauczycielom. Może być również patronem żołnierzy, inżynierów, ludzi doświadczających tułaczki, a także zakonników, spowiedników i penitentów oraz osób pełniących uczynki miłosierdzia

Niedziela małopolska 46/2015, str. 6-7

[ TEMATY ]

św. Rafał Kalinowski

Małgorzata Cichoń

Konfesjonał, w którym spowiadał Rafał Kalinowski, w głębi ołtarz i relikwie świętego

Konfesjonał, w którym spowiadał Rafał Kalinowski, w głębi ołtarz i relikwie  świętego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mowa o św. Rafale Kalinowskim, którego liturgiczne wspomnienie przypada 20 listopada. Choć urodził się w Wilnie, studiował w Petersburgu, tułał się po Syberii, przebywał w różnych częściach Europy, zakonny etap życia związał go z Małopolską. Mieszkał w klasztorach karmelitańskich w Czernej i Wadowicach – ten drugi wybudował.

W celi o. Rafała

W poszukiwaniu śladów świętego, udaję się do Wadowic, do karmelitów bosych, gdzie znajduje się sanktuarium św. Józefa. Witający mnie o. Grzegorz Irzyk OCD, już od progu zaznacza, że wchodząc na teren klasztoru, doświadczam owoców życia św. Rafała Kalinowskiego. Ojciec Przeor oprowadza mnie po celi swojego poprzednika – można ją nawiedzić, przechodząc przez zakonną furtę (jest dostępna dla pielgrzymów w godz. 8.00-12.30 i 14-19).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

To cela, w której święty przeszedł do wieczności. Był pierwszym zakonnikiem, który umarł w wadowickim klasztorze. Stało się to 15 listopada 1907 r., czyli w Dzień Zaduszny! Tak, to nie pomyłka! Tego dnia przypada liturgiczne wspomnienie wszystkich zmarłych zakonu karmelitańskiego. To także wigilia uroczystości Matki Bożej Ostrobramskiej, a przecież Kalinowski urodził się w cieniu Ostrej Bramy w 1835 r. Matka Miłosierdzia była jego szczególną opiekunką.

Reklama

W pokoju znajduje się dziś łóżko i biurko z czasów o. Rafała, oryginalny piec kaflowy, a w gablocie widać kilka pamiątek po dawnym przełożonym tego klasztoru, m.in. krzyż, który święty otrzymał w czasie składania ślubów zakonnych i jak każdy karmelita nosił go przy sercu, do dnia śmierci. Możemy też zobaczyć Ewangelię, którą Kalinowski zabrał ze sobą na Sybir, oraz obrazek pamiątkowy z Mszy św. prymicyjnej odprawionej w Czernej, gdzie przyjął święcenia kapłańskie.

Dzwonek na spowiednika

O. Grzegorz prowadzi mnie także do zakonnej kaplicy, w której modlił się o. Rafał. Później schodzimy do kościoła – sanktuarium św. Józefa, gdzie znajduje się konfesjonał, w którym spowiadał były Sybirak. Relikwie świętego znajdują się w jednym z ołtarzy, w pobliżu tego miejsca. Jak mówi mój przewodnik po klasztorze, o. Kalinowski był bardzo miłosierny wobec ludzi. Negował zło, ale nie potępiał człowieka, który je popełnił. Był świadomy, że sam został kiedyś przygarnięty przez Boże Miłosierdzie.

Jak mało kto znał głód życia duchowego – w młodości zaprzestał praktyk religijnych i przystąpił do sakramentu pojednania dopiero po 10 latach przerwy. Poczuł smak odzyskania jedności z Panem Bogiem. Był wdzięczny, że nawrócenie nastąpiło przed tym, jak za udział w powstaniu styczniowym został zesłany w głąb Rosji. Pomimo słabego zdrowia – przeżył, a co więcej – dodawał ducha pozostałym, dzielił się darami przesłanymi przez rodzinę, wspierał załamanych, uczył dzieci i młodzież, a także... utwierdzał się w decyzji o zostaniu zakonnikiem i kapłanem. Wrócił z Syberii po 10 latach tułaczki. Gdy wstąpił do zakonu, miał 42 lata.

Reklama

Dzisiejszy przełożony wspólnoty w Wadowicach mówi, że ludzie lubią spowiadać się w konfesjonale o. Rafała. Sakrament pokuty i pojednania u tutejszych karmelitów, to posługa dostępna przez cały dzień. W kościele można po prostu nacisnąć „dzwonek na spowiednika”, który wezwie dyżurującego kapłana. Oczywiście, przed świętami czy uroczystościami takiej metody stosować nie trzeba – przy konfesjonałach ustawiają się długie kolejki penitentów. Czy w czasie sakramentu zakonnicy korzystają ze wstawiennictwa męczennika konfesjonału? O. Grzegorz potwierdza: – Kiedy po ludzku doznaję rozterki i pozostaję bezradny, przywołuję św. Rafała.

Dlaczego Wadowice?

Gdy o. Grzegorz kończy oprowadzać mnie po dziele św. Rafała Kalinowskiego, docieramy do nowej części – Karmelitańskiego Centrum Rekolekcyjno-Pielgrzymkowego „Na Górce” im. Jana Pawła II. Widząc obraz najsłynniejszego wadowiczanina, nie sposób zażartować, że Wojtyła w końcu trafił do Karmelu. Jak wiadomo, chciał zostać zakonnikiem. W tutejszym klasztorze jako 10-latek przyjął szkaplerz święty (dziś tę relikwię można uczcić w sanktuarium św. Józefa przy ołtarzu Matki Bożej). Jako Jan Paweł II beatyfikował Rafała Kalinowskiego na Błoniach w Krakowie w 1983 r., a w 1991 r. kanonizował go w Rzymie.

– Dlaczego właśnie w Wadowicach o. Rafał Kalinowski zbudował klasztor? – dopytuję ojca przeora. – Podyktowane było to sytuacją polityczną, w jakiej wtedy znalazła się Polska. Ojczyzna była w niewoli, wiele zakonów na skutek kasat traciło swoje klasztory, dotknęło to też naszą karmelitańską prowincję. Zlikwidowano wszystkie, oprócz jednego w Czernej. Chodziło więc o to, by pomału odtwarzać ducha Karmelu na ziemiach polskich. Rafał Kalinowski chciał przy zakładanym klasztorze założyć małe seminarium, by wokół niego skupiać tych młodych, którzy zyskiwaliby wykształcenie, a potem zaczynali życie w nowicjacie. Myślał o tym, by klasztor z seminarium założyć w miejscu, gdzie istniało dobre gimnazjum. I takim było to w Wadowicach – wyjaśnia o. Grzegorz.

Reklama

Dodaje, że o. Rafał zdecydował, że klasztor i kościół zostaną dedykowane św. Józefowi: – Bardzo wiele karmelitańskich kościołów jest pod tym wezwaniem. Wiąże się to z tym, że św. Teresa od Jezusa, założycielka naszej gałęzi, była wielką czcicielką tego świętego. O. Kalinowski rozpoczął w Wadowicach nabożeństwo do opiekuna Pana Jezusa. Warto też przypomnieć, że na chrzcie przyszły święty otrzymał jako patrona św. Józefa, a imię Rafał przybrał, kiedy wstąpił do zakonu.

Patriota i duszpasterz

Wspomnienie św. Rafała Kalinowskiego przypada w listopadzie, podobnie jak Święto Niepodległości. Choć święty sam był zaangażowany w walkę dla ojczyzny, często mawiał: „Polsce nie tyle rozlewu krwi potrzeba, co potu”, budzenia świadomości narodowej i katolickiej.

O. Grzegorz przyznaje, że postać o. Kalinowskiego może być bliska wielu osobom. – Kiedy mieszkałem w Czernej, oprowadzając pielgrzymów po sanktuarium, gdzie znajduje się sarkofag z ciałem świętego, starałem się akcentować moment nawrócenia przyszłego zakonnika. By ludzie wiedzieli, że święty, to nie ktoś, kto ma ciągle złożone rączki i jest odziany aureolą. O. Rafał niósł wielki bagaż doświadczeń. Na pewno w naszych rodzinach są osoby, które się pogubiły, są daleko od Boga, a bliscy z tego powodu cierpią. Będąc u relikwii św. Rafała, warto prosić go w intencjach tych osób. Nieraz słyszałem od pielgrzymów, że łaskę pojednania z Bogiem przypisują wstawiennictwu tego świętego.

Reklama

W życiorysie o. Rafała (autorstwa zmarłego w tym roku o. Czesława Gila OCD) przeczytałam, że młody Kalinowski zmagał się z wieloma trudnościami. W niełatwych czasach szukał pracy, zarobku, a przede wszystkim sensu życia. Kiedyś znalazł porzuconego przez jakąś matkę chłopczyka. Chciał go nawet adoptować. Z pewnością posiadał zdolności pedagogiczne – ujawnił je m.in. jako wychowawca księcia Augusta Czartoryskiego, przyszłego błogosławionego salezjanina. Kalinowskiemu zależało, żeby dzieci wiedziały, kim są: – On jest patronem na nasze czasy, kiedy także próbuje się przetrącać kręgosłup tożsamości narodowej i chrześcijańskiej – stwierdza o. Grzegorz.

Wadowicki przeor podkreśla, że o. Rafał, żyjąc w wymazanej z map świata ojczyźnie, miał świadomość, że odnowa narodu musi przejść przez odnowione sumienia i serca oraz pokój wewnętrzny. – Z własnego doświadczenia wiedział, że człowiek, który prowadzi życie duchowe, korzysta z sakramentów świętych, modli się, czyta Pismo Święte, nie zagubi się, choćby żył w najtrudniejszych warunkach. Bo wiara daje światło nadziei!

* * *

Odpust przy odnowionym ołtarzu

W karmelitańskim klasztorze w Wadowicach główne uroczystości liturgicznego wspomnienia św. Rafała Kalinowskiego będą obchodzone w tym roku w niedzielę 15 listopada. Od tego dnia wierni będą mogli modlić się przy odnowionym ołtarzu św. Józefa. Podczas remontu odzyskał on pierwotny blask i koloryt. W uroczystość św. Rafała zobaczymy to dzieło takim, jakim widział go w 1899 r., kiedy kościół poświęcono. Msza św. rozpocznie się o godz. 11. Karmelici Bosi z Wadowickiej Górki zapraszają

2015-11-10 12:09

Ocena: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trzeba usłyszeć, aby głosić

Niedziela sosnowiecka 40/2022, str. IV

[ TEMATY ]

św. Rafał Kalinowski

Jarosław Ciszek

Mszę św. koncelebrowało blisko 100 księży

Mszę św. koncelebrowało blisko 100 księży

Co roku w klasztorze w Czernej, przy relikwiach św. Rafała Kalinowskiego, gromadzą się księża naszej diecezji, by wspólnie się modlić i karmić Bożym słowem.

Tegoroczne spotkanie formacyjne odbyło się 18 września. Tradycyjnie, obok kapłanów diecezjalnych i posługujących w diecezji zakonników, udział w modlitwie wzięli pasterze sosnowieckiego Kościoła – bp Grzegorz Kaszak i bp Piotr Skucha. Duchowym przewodnikiem dnia skupienia, głoszącym konferencję przed Eucharystią i homilię, był ks. Eugeniusz Ploch z diecezji opolskiej.
CZYTAJ DALEJ

Prokurator Witkowski: Ks. Popiełuszko umarł w bunkrze w Kazuniu [część II]

2026-01-19 16:43

[ TEMATY ]

Milena Kindziuk

bł. ks. Jerzy Popiełuszko

commons.wikimedia.org

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, o kazuńskiej wersji śmierci ks. Popiełuszki, rozmawia Milena Kindziuk (część II).

- W najnowszej książce pt. „Bolesne tajemnice księdza Popiełuszki. Śladami prawdy” rozwija Pan Prokurator tezę, że ks. Popiełuszko nie został zamordowany 19 października i że po uprowadzeniu w okolicach Górska został przewieziony do bunkrów w Kazuniu Polskim. Czy są na dowody?
CZYTAJ DALEJ

Otwarcie 16. Pól Nadziei w Oławie

2026-01-21 15:22

mat. pras

Misja, choć nie zawsze łatwa, nadaje sens — przypomniał młodym ks. dyrektor Caritas podczas inauguracji Pól Nadziei w Oławie. Podczas inauguracji zaprezentowano hasło nowej edycji Pól Nadziei: „Zasiej dobro, a wyrośnie nadzieja”.

W Centrum sztuki w Oławie odbyła się inauguracja 16. edycji Pól Nadziei. Na wydarzeniu zgromadziła się młodzież z oławskich szkół podstawowych i średnich, a także uczniowie z okolicznych miejscowości, które od lat współpracują w ramach tej inicjatywy. Otwarcie Pól Nadziei jest co roku okazją do przypomnienia, czym jest ta akcja i jaki ma cel. Mówiono o trwających konkursach plastycznych, o przygotowywaniu żonkili na wiosenną kwestę oraz o planowanym na maj marszu żonkilowym wokół oławskiego rynku. Spotkanie poprowadzili Marta Możejko i Sławek Graczyk – wieloletni koordynatorzy wolontariatu przy Hospicjum Domowym Caritas Archidiecezji Wrocławskiej. Przedstawili kalendarz tegorocznych wydarzeń i zachęcali młodych do udziału w konkursie plastycznym. Podzielili się również swoimi wrażeniami ze spotkania koordynatorów Pól Nadziei z całej Polski, które odbyło się w Krakowie, w Hospicjum św. Łazarza. Koordynatorzy, pracownicy hospicjów i wolontariusze nagrali tam także pozdrowienia skierowane specjalnie do oławskiej młodzieży. Podczas inauguracji zaprezentowano hasło nowej edycji Pól Nadziei: „Zasiej dobro, a wyrośnie nadzieja”. To również hasło ogłoszonego już jesienią konkursu plastycznego. Młodzi przygotowują różnorodne prace, oceniane przez jury w poszczególnych kategoriach wiekowych. To dzieła ciekawe artystycznie, a jednocześnie niosące głębokie przesłanie. Co roku prezentowane są w Ośrodku Kultury w Oławie oraz podczas różnych wydarzeń związanych z Polami Nadziei. Głos zabrał także ks. Dariusz, dyrektor Caritas, który zwrócił się do młodzieży, mówiąc o znaczeniu misji w życiu człowieka. – Jak w dobrym filmie, misja nie musi być łatwa, ale nadaje sens – podkreślał. Dla uczniów taką misją może być szkoła, rozwijanie pasji sportowych czy zainteresowań, ale są też misje szczególnie ważne. Dla podopiecznych hospicjum misją jest zmaganie się z chorobą – czasem walka o powrót do zdrowia, a zawsze o zachowanie nadziei i otuchy. My wszyscy, jako swego rodzaju misjonarze, możemy ich w tej misji wspierać. Po to są Pola Nadziei, gesty solidarności i nasze zaangażowanie w promowanie tej idei – mówił ks. dyrektor. Ze sceny padły również zaproszenia na kolejne wydarzenia: Poranek Żonkilowy, podczas którego nastąpi rozstrzygnięcie konkursu plastycznego (8 kwietnia), oraz na majowy Marsz Żonkilowy po oławskim rynku – znak solidarności z chorymi i cierpiącymi. Na przełomie maja i czerwca, pod koniec roku szkolnego, w oławskich kościołach prowadzona będzie kwesta na rzecz hospicjum. Z zebranych środków zakupione zostaną materiały medyczne niezbędne w opiece nad chorymi – tak, by personel medyczny, lekarze i pielęgniarki mogli skuteczniej łagodzić ból, lepiej diagnozować i nowocześnie opiekować się pacjentami.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję