Z podejściem do pieniędzy jest jak ze szklanką napełnioną do połowy. Niektórzy powiedzą, że jest prawie pełna, inni że niemal pusta. Wielu uważa, że problem zaczyna się wtedy, gdy mimo ciężkiej pracy i rezygnacji z zachcianek po prostu nie starcza do pierwszego...
Ile masz pieniędzy – dużo czy mało? Badania pokazują, że większość Polaków na tak postawione pytanie odpowiada, że mało. Za mało na wymarzone studia, na zakup markowych ubrań, na zagraniczne wakacje, za mało na większy dom czy własne mieszkanie. Za mało na to lub tamto… A co, jeśli wyłamiemy się ze statystycznej większości i pełni wdzięczności powiemy, że mamy tyle, ile potrzeba – w sam raz na to, by żyć godnie i pięknie?
Przenieś własność
Bo to jest trochę tak jak ze szklanką do połowy napełnioną wodą. Niektórzy powiedzą, że jest prawie pełna, inni że niemal pusta. Wielu uważa, że problem zaczyna się wtedy, gdy mimo ciężkiej pracy i rezygnacji z zachcianek po prostu nie starcza do pierwszego.
Inni mimo to usiłują zachować wdzięczność. Alina przez wiele lat była w grupie narzekających. Usprawiedliwiała się tym, że jej płaca była naprawdę niska. Za swoje niezadowolenie obwiniała... szefa. Dziś wciąż pracuje na tym samym stanowisku, jednak jej zadowolenie z życia wzrosło. Dlaczego? Mówi, że to, co ją uratowało przed ostatecznym marazmem, to uświadomienie sobie, że tak naprawdę wszystko, co posiada, należy do Pana Boga. Co to dla niej oznacza w praktyce? Że co miesiąc otrzymuje w zarząd pewną kwotę pieniędzy i od niej zależy, czy Właściciel będzie zadowolony z obrotu nimi, czy nie.
Pieniądze szczęścia nie dają
Reklama
Podobno „zbyt wielu ludzi wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, aby zrobić wrażenie na ludziach, których nie lubi”. Alina odkryła, że jej wydawanie pieniędzy ma wiele wspólnego z tymi szokującymi słowami. Kredyty konsumpcyjne, żeby zaimponować znajomym, były dla niej chlebem powszednim. Wydawało jej się oczywistym, że bez względu na wysokość przychodu wydatki zawsze będą go przewyższać. Większość jej przyjaciół miało podobny problem wiązania końca z końcem. Kurs edukacji finansowej pokazał jej, że nie musi tak być. Ustaliła, że dzięki skrupulatnemu zapisywaniu wydatków może określić swoją bieżącą sytuację finansową i zaplanować budżet, którego ścisłe przestrzeganie uchroni ją przed comiesięcznym bankructwem. Kolejnym krokiem było zmniejszenie wydatków. Jednocześnie zaczęła myśleć o zwiększeniu przychodów. W ograniczeniach finansowych bardzo pomogły jej trzy podstawowe pytania: Co jest absolutnie niezbędne? Bez czego można żyć? Z czego można zrezygnować?
Grzeszna mamona
Wydaje się, że u podstaw naszych kłopotów z gospodarowaniem pieniędzmi leży ich niepozytywne postrzeganie. Myśleniu o pieniądzach często towarzyszy echo biblijnych słów: „Nie możecie służyć Bogu i mamonie” (Mt 6, 24). Czy jednak poświęciliśmy dość wysiłku, by dogłębnie zrozumieć, co to znaczy, że niemożliwe jest, by w najmniejszym nawet stopniu służyć pieniądzom i jednocześnie Bogu? Czy oznacza to, że możemy lekkomyślnie używać pieniędzy, uznając za grzeszne liczenie i przeliczanie, bo to przecież zabiera czas? Alina przyznaje, że dopiero gdy uświadomiła sobie, że Pan Jezus w szesnastu przypowieściach mówi o zarządzaniu pieniędzmi i własnością oraz że w Biblii jest ponad dwa tysiące wersetów poświęconych pieniądzom, dokonała się w niej trwała zmiana. Zaczęły docierać do jej świadomości inne, jakże brzemienne w skutki, słowa: „Jeżeli w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?” (Łk 16, 11). Zrozumiała, że Panu Bogu zależy, by o majątku myślała w perspektywie wieczności.
Niebieska emerytura
Reklama
Ile prawdy jest w powiedzeniu: „Pokaż mi, na co wydajesz pieniądze, a sam odgadnę twoje priorytety”, zależy tylko od nas. Howard Dayton, autor książki „Twoje pieniądze się liczą” za Listem do Hebrajczyków pisze, że na tej ziemi jesteśmy obcymi i pielgrzymami (Hbr 11, 13). Pielgrzym zaś pozwala sobie na dobra materialne przeważnie w sytuacji, kiedy pomogą mu one w misji, często jednak postrzega je jako obciążenie, które może uniemożliwić mu podróż. Sposób, w jaki zarządzamy pieniędzmi, będzie odzwierciedlał, w jak bliskiej relacji z Bogiem jesteśmy. Wytrwale likwidujesz swoje długi? Hojnie dzielisz się z innymi? Ściśle przestrzegasz ustalonego budżetu? Wykonujesz swoją pracę tak, jakbyś pracował dla Boga, a nie dla ludzi? Jest szansa, że jesteś wiernym zarządcą. Co z tego? Pan Bóg się uśmiechnie, no i być może za jakiś czas przejdziesz na intratną emeryturę w wieczności. I to bez względu na stan naszej gospodarki czy aktualny procent zadłużenia ZUS. Aha, no i nie będziesz wątpił, czy pieniądze należą do ciebie, czy do Boga.
* * *
Jeśli uważasz, że nowa jakość w zarządzaniu pieniędzmi to wyzwanie dla ciebie, zachęcam do przeczytania wspomnianej przeze mnie książki „Twoje pieniądze się liczą”. Dowiesz się z niej, co Pismo Święte mówi na temat zarabiania, oszczędzania, wychodzenia z długów, pracy, wydawania, dawania i inwestowania.
* * *
Jeśli podjąłeś wysiłek powierzenia całego swojego życia Panu Bogu, także swoich finansów, podziel się z nami swoim świadectwem.
Napisz do nas lub skomentuj ten artykuł na Facebooku. Chętnie ucieszymy się z Tobą:)
Na Kasprowym Wierchu zainstalowano nowoczesne rozwiązania. Takie jak w całym kolorowym świecie Unii Europejskiej. Oto w tak potrzebnym ludziom w tym miejscu, cywilizacyjnym przybytku, siedzi osoba, która pobiera opłaty za korzystanie z usług cywilizacyjnych i pod żadnym pozorem nie stosuje taryfy ulgowej, choćby w stosunku do małych dzieci przyjeżdżających tu kolejką z rodzicami. Nawet gdy komuś zabraknie pieniędzy. Nie stosuje, bo nie może. Dlaczego? „Czy pan nie rozumie - tłumaczy zdenerwowanemu ojcu małego dziecka, który nie zabrał ze sobą więcej pieniędzy i ma wyliczone każde pięćdziesiąt groszy (pobyt w Zakopanem nie należy do najtańszych, zwłaszcza dla rodzin), że ja mam nad sobą kamerę…”. W restauracji, gdzie można posilić się hamburgerem i frytkami, oko kamery śledzi dzień i noc skuloną postać, żeby nie mogła okazać żadnych względów uboższym pośród gości przywożonych tu linową kolejką. (Sama zarabia zbyt mało, by mogła mieć gest). A na zewnątrz, w skalnej przestrzeni, czasami nawet w środku lata, wieje szalony wiatr i zacina zimny deszcz. Co wtedy mają począć rodzice? Ta groźna instancja, ta przerażająca kamera może przecież sprawić, że ta pani straci pracę. A tego ona nie zaryzykuje. Automat zarejestruje jej ludzki odruch litości, inny automat rozliczy ją z tego i wypluje na bruk, jak wypluwa się niepotrzebny nikomu żeton czy odpad produkcyjny. Bo życie na Kasprowym, ułożone według taryf i procedur nowoczesnego świata, przypomina życie na taśmie produkcyjnej. Wrzucasz monetę i jesteś kimś, nie wrzucasz, jesteś nikim.
Kasprowy to tylko ilustracja, jak można zepsuć porządek naturalny, porządek ludzkich odruchów serca i prostej logiki, ustanawiając inny porządek: według materialnej rachuby, zimnego bilansu, w którym już nie jesteśmy ludźmi, ale tylko pretekstem, okazją, by można było na nas zarobić. Mamy w każdej sytuacji przynosić dochód. I nie ma żadnych wyjątków. Nie ma miejsca dla nas, gdy nie przynosimy dochodu. Kasprowy może być metaforą nowego, wspaniałego świata. Wokół tylko skały, lodowaty chłód, głucha cisza przerywana wyciem wiatru.
Tak wygląda świat bez Boga. Jest nagi i przerażająco zimny. Nie ma w nim żadnej nadziei. Słychać tylko dźwięk przesypujących się monet.
Ale Tatry i Podhale słyną z ludzkiej szlachetności. Na sąsiednim szczycie ustawiono przed ponad stu laty krzyż. Górale - ci, których nie pochwycono jeszcze w żelazne kleszcze życia dla dochodu - potrafią okazać serce. Nie oddali się całkowicie bożkowi, którego starodawne imię brzmi: złoty cielec. Choć umieją liczyć pieniądze, choć serca często ociężałe są z powodu konsumpcji… Bóg patrzy na intencje. Nie liczy potknięć, niezawinionych błędów, interesuje Go, czy kochamy naprawdę. Czy jesteśmy w stanie za Niego życie oddać. Bo nie znosi fałszywych proroków i uzurpatorów, którzy chcą Mu ukraść królewską koronę… Tutaj, w Tatrach, uzurpatorzy zawsze szybciej niż gdziekolwiek indziej zostają zdemaskowani - przypomnijmy choćby przeciwników śp. ks. Mirosława Drozdka - niczym ów fałszywy nagi król z bajki Andersena, który udawał przed pospólstwem, że jest wspaniale odziany. Był nagi, bo był nadęty pychą. A Król jest tylko jeden. To Mistrz pokory. To nie oko kamery panuje nad nami. Jak pisał przed prawie stu laty kapłan z Bazylei - ks. Robert Mäder: „On rządzi rzeczywiście i naprawdę. Nie tylko z prawa, ale i z mocy. On używa swoich wrogów, czy chcą, czy nie chcą, aby co najmniej pośrednio stawali się wykonawcami Jego planów. A gdy się przeciwstawią, ciska ich wszystkich o ziemię, jak rozbite czerepy gliniane”.
Kto to dzisiaj rozumie! Dla wielu Chrystus jest ucieleśnieniem słabości, kimś takim, jakiego obraz nakreślił Bułhakow w „Mistrzu i Małgorzacie”. Ale taki Chrystus nie istnieje; jest fantomem chorej wyobraźni artystów oddanych Antychrystowi. Górale - silny, prawy lud - czują to. Tak jak wszyscy, którzy potrafią zmagać się z trudami i cierpieniem. Górale podhalańscy postawili krzyż na Giewoncie dla upamiętnienia 1900. rocznicy urodzin prawdziwego Króla. Ustawiali go przez sześć dni. „My wiemy, że nasza droga nie jest jakimś spacerem. Idzie ona przez Górę Oliwną i przez Kalwarię - ta droga do zwycięstwa. Ale kto nie jest gotów dla jakiejś sprawy cierpieć i krwawić, nie jest też wart żyć dla niej. (…) Chrystus jest Królem. Królem królów. Cesarzem cesarzy. Prezydentem prezydentów. Rządem rządów. Prawodawcą prawodawców. Sędzią sędziów. Królem w czynie i w rzeczywistości. Nie żadną dekoracyjną figurą, jak książęta państw konstytucyjnych. Nie tylko niby przewodniczący honorowy Ligii Narodów. Jeśli nas kiedy kto zapyta o naszą politykę, odpowiemy: Znamy tylko jedną: Niech żyje Król!”, kontynuuje szwajcarski kaznodzieja (także człowiek gór). Bez uznania tej prawdy, bez ukorzenia się przed naszym Królem będziemy nikim jako naród i jako poszczególni ludzie. I nasza polityka będzie tylko pustą fanfaronadą. Mamy - jako ochrzczeni - specjalne przywileje, ale i specjalne obowiązki wobec naszego Króla. Od nich nigdy i nic nas nie zwolni.
Ponad 2,5 tys. osób z różnych części Stanów Zjednoczonych odwiedziło dziś Jasną Górę. Wśród gości byli zarówno katolicy, dla których pobyt w sanktuarium był okazją do modlitwy, jak i osoby niewierzące. Wielu uczestników mówiło o papieżu Leonie XIV, podkreślając jego przesłanie pokoju i otwartość na ludzi.
Uczestników łączy miejsce zatrudnienia - duża amerykańska korporacja, która organizuje dla swoich pracowników doroczną podróż. Dla części z nich wizyta na Jasnej Górze miała charakter turystyczny, dla innych była również doświadczeniem religijnym.
- Jak szczęśliwy staje się świat, Kościół, gdy każdego poranka będziecie mówić Bogu: Dziękuję Ci, żeś mnie tak cudownie stworzył – mówił bp Wiesław Szlachetka podczas spotkania Diecezjalnych Duszpasterzy Kobiet i Liderek Diecezjalnych Wspólnot Duszpasterskich dla Kobiet. Delegat Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Kobiet przypomniał, że kobiecość jest darem, który może ubogacać Kościół i czynić świat bardziej ludzki oraz przyjazny. W Poznaniu rozmawiano o tym, jak ten dar jeszcze pełniej wykorzystać w duszpasterstwie.
Dwudniowe spotkanie odbyło się w Akademii Lubrańskiego. Wzięli w nim udział przedstawiciele diecezji krakowskiej, sandomierskiej, legnickiej, świdnickiej, poznańskiej, warszawskiej, gdańskiej, płockiej, siedleckiej i łódzkiej. Wydarzenie rozpoczęła adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy Arcybiskupiego Seminarium Duchownego oraz wspólna modlitwa w intencji liderek duszpasterstw dla kobiet i podejmowanych przez nie działań. Pierwszy dzień zakończyło spotkanie integracyjne i rozmowa o rozwoju duszpasterstwa w Polsce z udziałem Metropolity Poznańskiego, abp. Zbigniewa Zielińskiego.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.