Reklama

Wiadomości

Wioska w centrum Bemowa

Warszawa ma dwa radzieckie „dary”. Pierwszy, to siermiężny Pałac Kultury w centrum stolicy, a drugim owocem przyjaźni jest malownicza, drewniana osada w centrum Bemowa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mowa o Osiedlu Przyjaźń, które zostało tak nazwane na dowód „przyjaźni” polsko-radzieckiej. W tym miejscu za kolczastym drutem powstało niewielkie i samowystarczalne miasteczko dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. Gdy w 1955 r. dzielni przodownicy pracy z budową się uporali, przekazali osiedle warszawskim studentom. Uzyskano więc podwójny efekt propagandowy – przyjaźni polsko-radzieckiej i robotniczo-inteligenckiej.

W tym roku przypada zarówno 60. rocznica przekazania Pałacu Kultury, jak i oddania Osiedla Przyjaźń w ręce studentów. – Jeśli miałbym porównywać te dwie inwestycje, to zdecydowanie bardziej podoba mi się drewniana osada na Bemowie – mówi Michał Grodzki, warszawski radny z Bemowa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rzeczywiście, osiedle które znajduje się tuż za bemowskim ratuszem ma swój unikalny klimat. Sprawia wrażenie, jakby w tym miejscu czas się zatrzymał. A drewniana architektura kolorowych domków, jest dokładną przeciwnością tego, co radzieccy „przyjaciele” zafundowali nam w centrum Warszawy.

Historia na polu kapusty

Reklama

Na początku lat 50. krajobraz Jelonek to były głównie pola, na których uprawiano warzywa. Historia wkroczyła z rozmachem na pole kapusty dokładnie w 1952 roku, kiedy osiedlili się tu radzieccy robotnicy. Było zamknięte i strzeżone (ogrodzeniem z drutu kolczastego i monitoring 24 h na dobę przez czujne oko wartowników). Na miejscu zbudowano stołówki, sklepy, klub kultury z biblioteką, salę widowiskową na 700 miejsc i salę dla kółek artystycznych. Było tu kino, poczta, łaźnia, kotłownia oraz obiekty sportowo-rekreacyjne. Wzniesiono domy dwóch rodzajów – podłużne wielorodzinne dla robotników i fińskie domki jednorodzinne dla kadry kierowniczej.

Polscy naukowcy z PAN twierdzili, że Rosjanie wzorcowo zaprojektowali swoje osiedle dla 3,5 tysiąca osób. Przykładem dla Polaków miało się stać także codzienne życie radzieckich budowniczych. Prasa aż do przesady eksploatowała robotników radzieckich, którzy po godzinach ciężkiej pracy nie pili piwa, ale czytali literaturę piękną, kończyli korespondencyjnie studia, grali w szachy, czy też deklamowali Puszkina. Propaganda pomijała natomiast informację o znakomicie zaopatrzonym sklepie, w którym – za pewną prowizję – zaopatrywała się spora grupa okolicznej ludności.

Po wyjeździe robotników osiedle przekazano Ministerstwu Szkolnictwa Wyższego. Powstało tu legendarne miasteczko akademickie, samowystarczalne miasto w mieście, z kinem Dar, klubem Studenckim Karuzela, łaźnią, stołówkami, własną przychodnią i przedszkolem. – Z relacji starszych mieszkańców osiedla dowiedzieliśmy się, że w łaźni były oddzielne dni dla mężczyzn i inne dni dla kobiet. Dopiero później pojawiały się prysznice w akademikach – mówi Jurga Kraużlis, która na „Przyjaźni” mieszka od urodzenia.

Reklama

W latach 70. i 80. w klubie Karuzela koncertowały największe gwiazdy polskiej estrady z Mieczysławem Foggiem, Marią Koterbską, Marylą Rodowicz, Andrzejem Rosiewiczem, Adolfem Dymszą i Edytą Geppert na czele. Z biegiem lat zmieniał się też krajobraz okolicy. W latach 70. z pól kapusty zaczęły wyrastać bloki z wielkiej płyty. Dziś Bemowo jest 120 tys. dzielnicą, w której centrum znajduje się malownicze, zielone osiedle z drewnianą zabudową.

– W tym miejscu mieszkam od urodzenia. To całe moje życie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której przyjedzie spychacz i mój rodzinny dom zrówna z ziemią, aby wybudować tu kolejne betonowe osiedla – mówi Jurga Kraużlis, która razem z innymi wychowankami bemowskiej wioski walczy o jej przetrwanie. Kilka miesięcy temu założyły Inicjatywę Osiedla Przyjaźń. Jej celem jest ochrona i rewitalizacja tego wyjątkowego zakątka stolicy.

Wejdą deweloperzy?

Drewniana wioska pośród zieleni z wąskimi uliczkami jest ulubionym miejscem spacerów dla mieszkańców okolicznych blokowisk. Szczególnie urokliwa jest tzw. część profesorska, w której niegdyś mieszkali radzieccy inżynierowie, a później pracownicy polskich uczelni. Fińskie domki z niewielkimi ogródkami przypominają trochę krajobraz drewnianych wiosek na Białostocczyźnie.

Reklama

„Przyjaźń” jest doskonałą lokalizacją dla kawiarenek, działalności kulturalnej i rekreacyjno-sportowej. Tu właśnie jest największa sala widowiskowa na Bemowie, ogólnodostępne boisko i korty tenisowe. Dlaczego, to miejsce z roku na rok pustoszeje? – Brak planów na to, co ma się stać z nim w przyszłości. Osiedle ciągle zmienia właścicieli i dzierżawców. Z roku na rok stan techniczny infrastruktury jest coraz gorszy – tłumaczy Kraużlis. Gdy poznaje się historię osiedla ostatnich 20 lat, to można odnieść wrażenie, że brak pomysłów na Przyjaźń może być celowy. Gdy osiedle popadnie w kompletną ruinę, władze będą mogły powiedzieć, że nic nie da się już zrobić. I w ten sposób w ten zielony zakątek wejdą deweloperzy.

„Przyjaźń” szuka przyjaciół

Za kilka lat na Bemowo ma dojechać metro. Gdy wyjdziemy z podziemnej kolejki zobaczymy nowy kościół, ratusz, blokowiska, a kilkaset metrów dalej drewnianą wioskę pośród zieleni. Czy na pewno? – Nie wiemy co się stanie po tym, gdy skończy się w 2018 roku umowa Akademii Pedagogiki Specjalnej ze skarbem państwa. Nie znamy naszej przyszłości i nie wiemy, czy ktoś naszych domów nie sprzeda. Najgorsze jest to, że nikt nie konsultuje z nami planów zagospodarowania miejsca, w którym żyjemy od pokoleń – mówi Kraużlis.

W tej sprawie Michał Grodzki złożył interpelację na ostatniej sesji Rady Warszawy. – Też chciałbym wiedzieć, czy miasto ma jakieś plany. Słyszeliśmy już wiele obietnic, a od lat nic się nie dzieje. Efekt jest taki, że osiedle podpada w ruinę, a jego mieszkańcy cały czas żyją w niepewności – mówi radny PiS.

Broni nie składają także mieszkancy osiedla. Wszystkie stowarzyszenia zwarły szeregi w Inicjatywie Osiedla Przyjaźń. Chcą angażować wszystkich mieszkańców dzielnicy, by znów Przyjaźń stała się modna. Z końcem sierpnia wystartuje tu plenerowa „przyjazna biblioteka”. Będzie można wziąć z niej książkę lub czasopismo, zostawić innym te już przeczytane, a także dowiedzieć się, co ciekawego dzieje się na osiedlu. – Od kilu tygodni szkolimy wolontariuszy-mieszkańców, aby stali się przewodnikami po Przyjaźni – tłumaczy Kraużlis. – Szykujemy się także do 60. urodzin naszego osiedla. Będzie można dojechać do nas spod Pałacu Kultury kultowym autobusem, czerwonym ogórkiem.

* * *

Urodziny Osiedla Przyjaźń

Mieszkańcy zapraszają na 60. urodziny Akademickiego Osiedla Przyjaźń, 19 lipca o godz. 17.
Wyjazd specjalnego autobusu spod PKiN o godz. 16.30

2015-07-09 11:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

BIBLIOdzielnia

Od pierwszej niedzieli Adwentu osoby przychodzące do parafii Niepokalanego Poczęcia NMP mogą korzystać z tzw. bibliodzielni.

Jest to najnowsza inicjatywa duszpasterska, jaką podjęliśmy z okazji nowego roku liturgicznego. Ma ona na celu szerzenie znajomości Pisma Świętego – mówi „Niedzieli” ks. dr Bogumił Karp, proboszcz parafii w Rawie Mazowieckiej.
CZYTAJ DALEJ

Milioner przekazuje każdemu ochrzczonemu w parafii katolickiej 500 euro

2026-07-15 09:54

Adobe Stock

Każdy, kto ochrzci swoje małe dziecko w wierze katolickiej i mieszka w parafii Starnberg, może od teraz liczyć na finansowy prezent. Miejscowy milioner postanowił przekazać każdemu nowo ochrzczonemu dziecku 500 euro, poinformował niemiecki dziennik „Süddeutsche Zeitung”.

"Nie zaszkodzi, jeśli od najmłodszych lat ma się własną relację z Bogiem i dobrego anioła stróża” - wyjaśnił katolicki przedsiębiorca Peter Löw, odpowiadając na pytanie o motywację. Od parafian, a także od swojego przyjaciela, proboszcza, dowiedział się, że niektóre rodziny w trudnej sytuacji finansowej wstrzymują się z chrztem swoich dzieci. Prezenty i uroczystość wydają im się zbyt kosztowne. 65-latek, który zarobił fortunę na restrukturyzacji firm, powiedział, że chciałby pomóc im pokonać tę barierę.
CZYTAJ DALEJ

Lipcowy szczyt pielgrzymkowy na Jasnej Górze

2026-07-16 17:15

[ TEMATY ]

Jasna Góra

lipcowy szczyt pielgrzymkowy

BPJG

Szli w intencji rodzin, chorych, o nowe powołania kapłańskie, pokój oraz za Ojczyznę, w duchu hasła tegorocznego programu duszpasterskiego „Uczniowie-misjonarze”. Na Jasną Górę dotarły diecezjalne i parafialne pielgrzymki piesze na odpust Matki Bożej z Góry Karmel 16 lipca. To pierwszy wakacyjny tzw. szczyt pielgrzymkowy 2026.

„Najstarsza w tym gronie”, bo 157., Piesza Pielgrzymka z Piotrkowa Trybunalskiego z archidiecezji łódzkiej dotarła już we wtorek, 14 lipca. Przyszło 750 pątników w trzech grupach: maryjnej, patriotycznej i papieskiej. Przeszli ponad 100 km, modląc się o nowe powołania kapłańskie oraz o dobre i trwałe małżeństwa. Wśród Piotrkowian szedł łódzki biskup pomocniczy Zbigniew Wołkowicz. - Jest to też piękne doświadczenie, bo często widzieliśmy biskupa niosącego tubę na swoich ramionach, siedzącego razem z nami na karimacie. To była okazja do dłuższych rozmów z pasterzem. To jest ważne doświadczenie dla wiernych - mówił jeden z pątników.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję