Potomkowie wybitnych, ale już nieżyjących, lubelskich malarzy zgromadzili się 17 grudnia ub. r. na Zamku Lubelskim. Pretekstem do spotkania było otwarcie stałej ekspozycji prezentującej dokonania ich przodków "Malarze lubelscy". W Galerii Malarstwa Polskiego dokonał jej dyrektor Muzeum na Zamku, Zygmunt Nasalski.
"Nie mogłabym zadowolić wszystkich, więc - przekornie zaznaczyła Dorota Kubacka - postanowiłam zadowolić samą siebie". W ten sposób Autorka scenariusza wystawy, a na co dzień pracownik Działu Sztuki Muzeum wyjaśniła dobór obrazów prezentowanych na wystawie. Do dyspozycji miała ponad 600 obrazów aż 114 artystów ze środowiska lubelskiego. Pani Dorota mogłaby kierować się sentymentami wynikającymi ze znajomości sylwetek artystów i czasami mniej lub bardziej zażyłymi kontaktami z rodzinami twórców, co dla osoby interesującej się sztuką lokalną jest rzeczą naturalną. Wybrała jednak zupełnie inną opcję. Tym bardziej, że zadawalając jednych mogłaby sprawić przykrość pozostałym. Stąd postanowiła wybrać tylko prace, które w optymalny sposób prezentowały "w wydaniu lubelskim" trendy charakterystyczne dla XX-wiecznego malarstwa polskiego. A więc koloryzm, abstrakcję, pop-art., malarstwo metaforyczne, malarstwo materii. Sztukę abstrakcyjną prezentowały obrazy Anny Strumińskiej i Andrzeja Kołodziejczyka. Malarstwo materii, w której wyczuwa się temat przemijania, było prezentowane przez twórczość Ryszarda Lisa. Wyrażanie problemów egzystencjalnych za pomocą języka pop-artu było charakterystyczne dla elektryzującej przez lata środowisko lubelskie postaci Jana Popka. Stąd na wystawie są obecne także i jego obrazy.
Jednak malarstwu postimpresjonistycznemu lubelskich kolorystów poświęcono najwięcej miejsca i uwagi. Do dziś nazwiska Jana Karmańskiego, Zenona Kononowicza, Władysława Filipiaka, a także Symchy Trachtera budzą żywy odzew. Ich ulubione tematy to kazimierskie pejzaże, martwe natury i portrety. I tego rodzaju pracami można się było delektować na wystawie "Malarze lubelscy". Warto też zaznaczyć, że plastyczną koncepcję całości opracowali: znany lubelski grafik Stanisław Bałdyga oraz Elżbieta Jachacz.
Wyrocznia wyrasta z konkretnej rany: około 732 roku przed Chr. Tiglat-Pileser III oderwał od Izraela Galileję i ziemie Zabulona i Neftalego, uprowadzając ich mieszkańców (2 Krl 15,29). Te okręgi - „Galilea pogan” - pierwsze doświadczyły ciemności najazdu; i to od nich prorok każe zacząć: „naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką”. Łaska Boga w historii zaczyna od miejsc najbardziej poranionych - Mateusz zacytuje ten tekst, opisując początek galilejskiej działalności Jezusa (Mt 4,15-16). Radość zostaje porównana do żniw i podziału łupów, a złamanie jarzma - do „dnia Madianu”: zwycięstwa Gedeona, odniesionego bez ludzkiej potęgi, garstką trzystu (Sdz 7). Nie o militarnej chwale tu mowa, lecz o działaniu Boga, który sam kruszy „pręt ciemięzcy”. Kulminacją jest narodzenie: „Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany; na Jego barkach spoczęła władza” - barki mówią o odpowiedzialności niesionej publicznie. Poczwórny tytuł ma formę uroczystej tytulatury królewskiej, znanej z ceremoniałów Bliskiego Wschodu: „Przedziwny Doradca” - mądrość rządzenia niepotrzebująca doradców intrygi; „Bóg Mocny” - władca, którego siłą jest Bóg, nie przemoc; „Odwieczny Ojciec” - król jako opiekun ludu; „Książę Pokoju” - cel panowania, szalom bez granic. W pierwszym horyzoncie wyrocznia podtrzymywała nadzieję związaną z domem Dawida w dobie asyryjskiej; jej ostatnie zdanie - „zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona” - przenosi ciężar spełnienia całkowicie na Boga. Liturgia wspomnienia Najświętszej Maryi Panny Królowej czyta ją jako zapowiedź Króla, którego panowanie „nie będzie miało końca” - i Matki, przez którą to Dziecię zostało nam dane.
Donald Tusk lubi mówić o sile kobiet. Lubi też pokazywać, że jego rząd jest nowoczesny, europejski i wrażliwy na nierówności. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba sprawdzić, jak te piękne deklaracje działają w praktyce.
Barbara Mróz-Gorgoń jeszcze niedawno była dla premiera „najwybitniejszą w Polsce specjalistką”. Tusk komplementował ją, mówił o jej ciężkiej pracy i zapewniał, że niedługo wszyscy będą zadowoleni z efektów. Nie minął nawet miesiąc, a pani minister została odwołana.
Leon XIV mianował o. Pawła Janusza Kubiaka OMI przełożonym misji sui iuris w Turkmenistanie. Polski oblat od 2023 r. posługuje w tym kraju. Zastąpi o. Andrzeja Madeja OMI, który kierował tamtejszą misją od jej ustanowienia w 1997 r. O nominacji poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej
Jan podaje Vatican News o. Paweł Janusz Kubiak urodził się 8 lutego 1974 r. w Turku. Formację w Zgromadzeniu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej rozpoczął 7 września 1994 r. Nowicjat na Świętym Krzyżu ukończył 8 września 1995 r.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.