Reklama

Oswajanie wiary

Do domu Matki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kiedy pierwszy raz byłam na pielgrzymce na Jasną Górę, miałam 10 lat. Poszłam z moim starszym bratem. Tego roku rozpoczynał nowicjat u Księży Pallotynów. Przed obliczem Matki prosiłam, żeby został papieżem.

- Idę na pielgrzymkę - oznajmiam mamie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Przecież zawsze chodzisz.

- Ale tego roku idę na 15 sierpnia, na Matki Bożej Zielnej.

- Przecież nasza parafia organizuje na 26.

- Tak, dlatego idę z Warszawy…

- Skąd?!

- Mamusiu, proszę, zgódź się… Od nas jest 30 km, co to za pielgrzymka?! A ja muszę w intencji matury, proszę! To jest 17-tka, pallotyńska, to jak rodzina, proszę!

- Wykluczone. Jak się tam dostaniesz?! Z kim pójdziesz?!

- Przemek już wszystko zorganizował. Jadę do Warszawy 4 sierpnia, z dworca odbiera mnie Justyna, odstawia na Skaryszewską i następnego dnia zaczynamy Mszą św. w kościele św. Anny.

- Widzę, że nie mam już nic do powiedzenia...

Podobno trzeciego dnia przychodzi kryzys. Jest gorąco i bardzo bolą nogi. Dzienna trasa to ok. 35 km. Śpię w namiocie z nową koleżanką, Karoliną - sympatyczna. Wszyscy są bardzo mili, oprócz kleryka. Ciągle każe mi śpiewać do mikrofonu, a ja się wstydzę. W scholce są jeszcze Ania i Iza z Poznania. Ania gra na gitarze. Izy nie lubię, bardzo zwraca na siebie uwagę i ma różowy dres.

Reklama

Każdy dzień przynosi nowe doświadczenia. Zwykle o 5.30 dobiega nas wołanie: - „Fioleciki”! Za 15 min wychodzimy! I „Fioleciki” w pośpiechu pakują bagaże. Karol pomaga składać namiot. I zaczynamy. Pan, który zawsze niesie krzyż, ustawia się na początku. To mój ulubiony moment. Ania, studentka prawa, śpiewa: „Zacznijcie wargi nasze chwalić Pannę Świętą...”. My jeszcze zaspani ciągniemy dalej. Wstaje słońce, jeszcze czuć przyjemny chłód. Potem postój. Biegniemy z dziewczynami po drożdżówki. Po drodze śpiew i modlitwa. Kiedy idziemy przez miasto - machamy do ludzi, kiedy przez łąki - lubię to najbardziej - ks. Marek prowadzi konferencję. Potem najważniejszy punkt dnia - Msza św.

Wieczorem, kiedy schodzimy na nocleg, rozkładamy namioty i idziemy na Apel. To bardzo przyjemny moment. Wszyscy zmęczeni, a jednocześnie bardzo zadowoleni z przebytej drogi, pełni emocji stoimy w kole i śpiewamy. Na koniec puszczamy iskierkę. Ten uścisk dłoni osoby stojącej obok daje mi wiarę w ludzi, wiem, że mogę na nich liczyć, że pomogą w drodze. Poniosą plecak, poratują plastrem, dadzą łyk wody.

Po skończonej modlitwie telefon do mamuni. Króciutko. Wszystko dobrze, nogi bolą, pieniądze jeszcze są. Tęsknimy. I do namiotu. Pijemy maślankę. Czasem śmiejemy się i gadamy do późna, częściej zasypiamy w momencie.

- „Fioleciki”, za 15 min wychodzimy! 10 dni, 4 kolory, 18 grup, 270 km. Jesteśmy blisko. Przeprośna Górka. Czas pojednania i pożegnania. Kleryk powiedział, że nauczyłam go pokory. Powiedziałam Izie, że ją kocham, mimo różowego dresu. Powiedziała mi wtedy: „Och, Aniołku, ja ciebie też! Wiedziałam od początku, że się zaprzyjaźnimy”. Abp Stanisław Nowak (opowiadam wszystkim - mój biskup) odprawia Mszę św.

Reklama

Niedługo szczyt. Stoimy w Alejach. Radość, której nigdy wcześniej i nigdy później nie doświadczyłam. Głośny śpiew i taniec. Tyle kilometrów, tyle uśmiechów, tyle łez i tyle odcisków. Odwracam głowę, pełno ludzi czeka na spotkanie z Matką. Zapowiedź: grupa fioletowa. Jesteśmy. Pomimo tłumu, w kaplicy cisza. Każdy powierza swoją drogę, swoją intencję. Zapomniałam o maturze. Dziękowałam za ten czas, za tych ludzi, za moją rodzinę, za to, że mój brat jest kapłanem.

15 sierpnia uroczysta Eucharystia na jasnogórskich błoniach. Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Jesteśmy tu, bo wierzymy i czcimy tę prawdę o chwalebnym wniebowzięciu Matki z duszą i ciałem.

Wróciłam do domu. (Nie mogę patrzeć na pasztet).

15 sierpnia 2013 r. Minęło prawie 10 lat. Prawdopodobnie już nigdy żadna drożdżówka nie będzie mi tak smakować. Weszłam na stronę 17-tki. Pan, który zawsze niósł krzyż, jest na zdjęciu z zeszłorocznej pielgrzymki - niesie krzyż. Wieczorem zadzwonię do Izy, zapytam, jak Zosia i Alicja, czy urlop się udał. Pewnie usłyszę w słuchawce: „Cześć, Aniołku, u nas dobrze, a jak wasza Maja?”.

2013-08-05 13:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W miłosierdziu stwarza nas na nowo

Gościem piątego spotkania w ramach rekolekcji „Dla nas i całego świata” był biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Grzegorz Ryś, przewodniczący Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji Konferencji Episkopatu Polski. Duchowym przewodnikiem stał się św. Jan Paweł II. Spotkanie odbyło się 2 kwietnia w Łagiewnikach, w 11. rocznicę śmierci Wielkiego Polaka.
CZYTAJ DALEJ

Czym jest szata?

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Izajaszowa apokalipsa (rozdziały 24-27) zawiera obraz, który stał się jednym z najtrwalszych symboli nadziei biblijnej, ucztę na górze. „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win”. Zwraca uwagę zasięg: „dla wszystkich ludów”. Na górze Syjon, w samym sercu partykularnej historii Izraela, zostaje zastawiony stół uniwersalny. Zbawienie ma smak i zapach. Biblia nie wstydzi się obrazów tak cielesnych, bo Bóg zbawia całego człowieka. Na tej samej górze Pan „zedrze całun, który okrywał wszystkie narody, i zasłonę rozpostartą nad wszystkimi ludami”. To całun żałoby, powszechne nakrycie śmiertelności. Pada też zdanie, które Paweł zacytuje w hymnie o zmartwychwstaniu (1 Kor 15,54): „raz na zawsze zniszczy śmierć”. Hebrajski mówi dosłownie. Połknie śmierć na zawsze. Połykaczka zostanie połknięta. „Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza”. To zdanie powróci na ostatnich kartach Pisma (Ap 21,4) jako obietnica nowego Jeruzalem. Od Izajasza po Apokalipsę Bóg jest Tym, który ociera łzy. Eschatologia biblijna ma gest matczyny. „I odejmie hańbę od swego ludu po całej ziemi, bo Pan przyrzekł”. Ostatnia racja nadziei jest prawna, przyrzeczenie. Słowo dane zobowiązuje Dającego. „Powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy”. Uczta okaże się spełnieniem zaufania. Perykopa ta jest tłem dzisiejszej Ewangelii o uczcie królewskiej i dalekim tłem każdej Eucharystii. Kościół, ilekroć zastawia stół Pana, ogłasza górę Izajasza i przedsmak dnia, w którym śmierć zostanie połknięta.
CZYTAJ DALEJ

Papież wobec choroby. Jan Paweł II: to dar konieczny

2026-10-11 19:45

[ TEMATY ]

zdrowie

Jan Paweł II

Leon XIV

Vatican Media

Zamach na Jana Pawła II

Zamach na Jana Pawła II

Choroba zmienia papieski kalendarz, ale może też stać się częścią papieskiej misji. Gdy Leon XIV przygotowuje się do pobytu w szpitalu, powracają niezwykłe słowa Jana Pawła II wypowiedziane po czterech tygodniach spędzonych w Poliklinice Gemelli: „Zrozumiałem, że jest to dar konieczny”. Papież Polak był przekonany, że Kościół w trzecie tysiąclecie ma wprowadzić nie tylko modlitwą i działaniem. „To nie wystarczy: trzeba było wprowadzić go cierpieniem” - wyznał.

12 lipca 1992 r. Jan Paweł II podczas modlitwy Anioł Pański podzielił się z wiernymi osobistą wiadomością. Tego samego wieczoru miał udać się do Polikliniki Gemelli na badania diagnostyczne.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję