1 grudnia br. Światowy Dzień HIV/AIDS. W Szczecinie podobnie jak w wielu innych miastach na znak łączności z chorymi przemaszerowali młodzi ludzie. Manifestacja solidarności z zakażonymi wirusem HIV przeszła spod kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa przed budynek Zarządu Rejonowego PCK. W marszu wzięło udział kilkaset osób.
2 grudnia br. Zatrzymani sataniści. Policja zatrzymała trzech młodych ludzi, którzy zbeszcześcili mury kościoła w Szczecinie-Osowie i zniszczyli figurę Matki Bożej. Chuligani mają od 17 do 19 lat.
Tragedia w Szczecinie. W pożarze kamienicy przy ul. Zakopiańskiej zginęło dwóch braci. Z relacji świadków wynika, że na krótko przed wybuchem ognia w ich mieszkaniu obydwaj pili alkohol.
Unieważnione wybory. Sąd Okręgowy w Szczecinie unieważnił wybory samorządowe w Dziwnowie. Zdaniem sądu, podczas ich przeprowadzania było wiele nieprawidłowości. Mieszkańcy gminy Dziwnów ponownie wybiorą radnych gminy, powiatu i sejmiku.
3 grudnia br. Policjant przed sądem. W Stargardzie Szczecińskim rozpoczął się proces przeciwko policjantowi i dwóm ochroniarzom, którzy w czerwcu pobili mieszkańca tego miasta. Nadto grozili mu użyciem broni, śmiercią i pobiciem członków jego rodziny.
4 grudnia br. 16-letni Mateusz Żerucha i 17-letni Oskar Kwidziński otrzymali gratulacje od prezydenta Szczecina Mariana Jurczyka. W listopadzie chłopcy uratowali tonącą w Odrze kobietę.
5 grudnia br. Multimedialna biblioteka. O 70 w pełni skomputeryzowanych stanowisk pracy wzbogaciła się biblioteka Wydziału Ekonomiki i Zarządzania US. Dzięki nowoczesnemu sprzętowi czytelnicy będą mogli łączyć się z dowolną biblioteką na całym świecie, wyszukiwać różne pozycje książkowe, a nawet na miejscu pisać prace magisterskie. Nową bibliotekę poświęcił bp Jan Gałecki.
W jednej epoce żyło dwóch spowiedników, a obaj należeli do tego samego zakonu
– byli kapucynami. Klasztory, w których mieszkali, znajdowały się w tym samym
kraju. Jeden zakonnik był ostry jak skalpel przecinający wrzody, drugi – łagodny
jak balsam wylewany na rany. Ten ostatni odprawiał ciężkie pokuty za swych
penitentów i skarżył się, że nie jest tak miłosierny, jak powinien być uczeń Jezusa.
Gdy pierwszy umiał odprawić
od konfesjonału i odmówić
rozgrzeszenia, a nawet
krzyczeć na penitentów, drugi był
zdolny tylko do jednego – do okazywania
miłosierdzia.
Jednym z nich jest Ojciec Pio, drugim
– Leopold Mandić.
Obaj mieli ten sam charyzmat
rozpoznawania dusz, to samo powołanie
do wprowadzania ludzi na ścieżkę
nawrócenia, ale ich metody były
zupełnie inne. Jakby Jezus, w imieniu
którego obaj udzielali rozgrzeszenia,
był różny. Zbawiciel bez cienia litości
traktował faryzeuszów i potrafił biczem uczynionym ze sznurów bić
handlarzy rozstawiających stragany
w świątyni jerozolimskiej. Jednocześnie
bezwarunkowo przebaczył celnikowi
Mateuszowi, zapomniał też grzechy Marii
Magdalenie, wprowadził do nieba łotra,
który razem z Nim konał w męczarniach
na krzyżu.
Dwie Jezusowe drogi.
Bywało, że pierwszą szedł znany nam
Francesco Forgione z San Giovanni
Rotondo. Drugi – Leopold Mandić
z Padwy – nigdy nie postawił na niej swej
stopy.
Zostawiamy za sobą krakowskie kościoły i ruszamy na zachód, ku beskidzkim wzgórzom, gdzie na górze Żar bije serce polskiej pobożności pasyjnej. Kalwaria Zebrzydowska to miejsce wyjątkowe – powierzone opiece Ojców Bernardynów, od ponad czterystu lat jest domem dla każdego, kto szuka pocieszenia u stóp Matki i w cieniu Chrystusowego Krzyża. To tutaj krajobraz został ukształtowany na wzór świętych miejsc Jerozolimy, by każdy pątnik mógł fizycznie dotknąć tajemnic zbawienia.
Wchodząc do kalwaryjskiej bazyliki, nasze kroki kierujemy ku bocznej kaplicy, gdzie w złocistym ołtarzu cześć odbiera cudowny obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej. Ten wizerunek typu Eleusa – Matki Bożej Czułej – ukazuje Maryję, która z nieskończoną delikatnością przytula do policzka małego Jezusa. Historia tego obrazu jest historią cudów a wszystko zaczęło się w 1641 roku, kiedy to w domu pobożnego szlachcica Maryja zapłakała krwawymi łzami. Od tego czasu Pani Kalwaryjska nie przestaje ocierać łez swoich dzieci, stając się powierniczką najtrudniejszych spraw narodu i każdego człowieka z osobna.
Holenderski biskup pomocniczy diecezji ’s-Hertogenbosch, Rob Mutsaerts uległ w sobotę wieczorem w drodze do domu poważnemu wypadkowi drogowemu i przebywa obecnie w szpitalu, a jego stan jest „obecnie stabilny”. „Konsekwencje wypadku są poważne”- poinformowano. Biskup diecezjalny, Gerard de Korte poprosił w poniedziałek wiernych o modlitwę za 67-letniego biskupa pomocniczego.
Jak poinformowały w poniedziałek gazeta Nederlands Dagblad oraz regionalna stacja telewizyjna Omroep Brabant, bp Mutsaerts wracał w sobotę wieczorem z domu rekolekcyjnego Emmaüs w miejscowości Helvoirt, gdzie spowiadał. Utraciwszy przytomność za kierownicą uderzył samochodem w drzewo.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.