Reklama

Rodzina

Dom dający nadzieję

Niedziela sosnowiecka 14/2013, str. 3

[ TEMATY ]

matka

dziecko

Tak ma za 2 lata wyglądać Dom Matki i Dziecka w Sosnowcu

Tak ma za 2 lata wyglądać Dom Matki i Dziecka w Sosnowcu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ten dom będzie schronieniem, azylem, ale i przystanią, z której będzie można ponownie wypłynąć na wody życia. Mowa o powstającym w naszej diecezji Domu Matki i Dziecka w Sosnowcu.

Właśnie ruszyły prace budowlane. Po załatwieniu przez ks. Tomasza Folgę - dyrektora sosnowieckiej Caritas wszystkich formalności administracyjnych i prawnych przyszedł czas na konkretne działania. Planowane oddanie domu do użytku to rok 2015. Dom posłuży matkom, które znajdują się w trudnej życiowej sytuacji, gdy np. nie mogą spokojnie oczekiwać na narodziny swego dziecka we własnym domu, gdyż panuje w nim przemoc. Ale także będą w nim mogły znaleźć schronienie matki, których mieszkanie uległo zniszczeniu z powodu wydarzeń losowych lub matki których dziecko przebywa w pobliskim szpitalu dziecięcym.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Budowany Diecezjalny Dom Matki i Dziecka będzie spełniał standardy właściwe dla tego rodzaju instytucji, wynikające z przepisów prawa. Znajdzie się w nim kuchnia z pełnym zapleczem gospodarczym oraz wyposażeniem właściwym dla żywienia zbiorowego. Obok kuchni powstanie wspólna jadalnia spełniająca wymagania sanitano-epidemiologiczne. Pomyślano również o dwóch świetlicach, osobno dla dzieci młodszych - o powierzeni 17 m kw. i dla dzieci starszych - o powierzchni 28 m kw. Na parterze znajdzie się również pokój biurowo-socjalny, który służyć będzie także jako pokój porad psychologicznych. Do dyspozycji mieszkańców domu przygotowana zostanie również pralnia z suszarnią oraz trzy sanitariaty, w tym jeden przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Dom będzie się składał z 9 pokoi pobytu - jednego na parterze, który będzie przygotowany do zamieszkania przez osoby niepełnosprawne oraz 8 na piętrze i 2 dodatkowych na poddaszu, które będą przeznaczone dla osób zatrudnionych w domu w charakterze opiekunów. Pokoje na piętrze i na parterze, jako pokoje pobytu, zostaną udostępnione potrzebującym kobietom i ich dzieciom, bezdomnym lub zagrożonym bezdomnością.

- Docelowo w domu znajdzie schronienie 19 osób. Każdy z pokoi pobytu posiadał będzie odrębną łazienkę z węzłem sanitarnym, wyposażony będzie w łóżka i meble; po prostu we wszystkie sprzęty, jakie są potrzebne w mieszkaniu do codziennego funkcjonowania - podkreśla ks. Folga.

Dom będzie także częściowo dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Całkowicie przystosowany będzie parter, na którym znajdują się najważniejsze pomieszczenia: kuchnia z jadalnią, świetlice oraz pokój porad psychologicznych. Na parterze znajdować się będzie pokój przygotowany do zamieszkania przez osobę niepełnosprawną: zarówno niepełnosprawną matkę z dzieciakiem, jak i matkę z dzieckiem niepełnosprawnym. Wejście do domu z poziomu terenu również gwarantuje dostępność dla osób niepełnosprawnych.

Reklama

Celem, jaki przyświeca twórcom placówki, jest stworzenie przyjaznych i bezpiecznych warunków mieszkaniowych, które pozwolą kobietom bezdomnym lub zagrożonym bezdomnością częściowo rozwiązać lub uporać ze swoimi problemami.

- Do domu przyjmowane będą zarówno matki samotnie wychowujące dzieci, jak i kobiety w okresie okołoporodowym, których dotychczasowe miejsce zamieszkania przestało być dla nich bezpieczne. Każda kobieta, która znajdzie w naszej placówce swoje miejsce zamieszkania, zostanie objęta programem stałej opieki psychologicznej, w tym indywidualnym programem wychodzenia z bezdomności i programem ponownego wejścia na rynek pracy. W domu dyżurować będą: psycholog, terapeuta, specjalista ds. uzależnień, pracownik socjalny oraz doradca zawodowy. W miarę potrzeb mieszkanki otrzymają również możliwość skorzystania z bezpłatnych porad prawnych oraz z opieki duszpasterskiej. Jeśli zajdzie taka potrzeba, kobiety te będą miały możliwość konsultacji z ośrodkiem adopcyjnym. Wszystkie te usługi będą dostępne na miejscu i bezpłatnie. Zapewnione zostaną przez sosnowiecką Caritas we współpracy z organizacją partnerską - Centrum Służby Rodzinie w Sosnowcu - wyjaśnia ks. Tomasz Folga.

I jeszcze jedno, kobiety mieszkające w domu będą mogły, jeśli tylko zechcą, kontynuować naukę, podwyższać swoje kwalifikacje zawodowe lub podjąć pracę. Każdej z nich zostanie udzielona pomoc w uzyskaniu dokumentu tożsamości, zasiłków z pomocy społecznej, w postępowaniach sądowych i alimentacyjnych. Kobiety będą mogły przebywać w Domu, zgodnie z rozporządzeniem ministra polityki społecznej, na okres jednego roku.

2013-04-05 14:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ból do samego nieba

Na pewno nie jest przypadkiem, że na otwarcie Roku Wiary do rąk czytelników trafia książka dziennikarki „Niedzieli” Mileny Kindziuk pt.: „Matka Świętego”. W nadchodzącym czasie będziemy z nowym entuzjazmem zgłębiać katechizmowe prawdy, ale z nie mniejszym zapałem rozejrzymy się też za przewodnikami po drogach wiary, a z całą pewnością do tej grupy należy Marianna Popiełuszko. Matka ks. Jerzego na pewno na taką opinię zareagowałaby stanowczo, co nie zmienia faktu, że lektura książki utrwala w czytelniku taki właśnie obraz: z jednej strony święta heroiczność syna, a z drugiej - nieprzeciętna wiara, która - mimo niesamowitego bólu - uwalnia od rozpaczy i prowadzi na szczyty tego samego heroizmu, przez który matka zamordowanego księdza jest zdolna wypowiedzieć zdumiewające słowa: „Przebaczyłam mordercom mojego syna”. W czasie lektury książki przed oczami staje biblijna scena ze wzgórza Moria, gdzie miała miejsce jedna z najwymowniejszych prób wiary w historii ludzkości. Stary Abraham ma złożyć ofiarę z syna, który miał być podporą jego starości. Jak pamiętamy, Bóg powstrzymał rękę patriarchy i zachował Izaaka przy życiu. Z pozoru te historie do siebie nie pasują, bo Izaak miał zginąć z rąk swego ojca, a biblijny finał okazał się niewspółmiernie szczęśliwszy. Jednak to tylko pozór. I Abraham, i pani Marianna mieli wiarę ulepioną z tej samej gliny - oboje byli gotowi na najgorsze. Byli gotowi poświęcić wszystko dla Boga. Niewątpliwie w przypadku bohaterki najnowszej książki Mileny Kindziuk jak na dłoni widać, że do swojej misji była długo przygotowywana przez Boga. Jej świat należał do światów już dzisiaj chyba zaginionych, gdzie do wyrażenia dystansu na drodze zamiast miar odległości służą odmówione Różańce. Zresztą nie chodzi tu tylko o religijność, która - Bogu dzięki - nadal charakteryzuje nasz naród jak chyba żaden inny. W przypadku pani Marianny chodzi o bezgraniczne zaufanie Bogu. Pan nie ograniczał się tutaj jednak do biernego przyjmowania do wiadomości ludzkich deklaracji. W przypadku pani Marianny Bóg postanowił sprawdzić, czy te deklaracje mają jakiekolwiek pokrycie. Z perspektywy minionych lat możemy przyznać, że próba ta była wyjątkowo bolesna. Cierpienie osiągnęło taki poziom, że ból dla pani Marianny stał się punktem odniesienia w poczuciu ludzkiej tożsamości. - Jestem bólem do samego nieba - powiedziała, kiedy przyszło jej się skonfrontować z prawdą o śmierci ukochanego syna. Nie wiemy, co czuła, kiedy docierające z Warszawy informacje budziły niepokój. Nie wiemy, co czuła, kiedy po śmierci syna myślała o jego ostatniej wizycie w domu. Dopiero po jego śmierci odczytała znaczenie wyjątkowych gestów, gdy sprawiał wrażenie, że żegna się z miejscem swego dzieciństwa. Możemy się tylko domyślać, co wypełniało jej serce, bo - zgodnie z powszechną opinią - ból matki na pogrzebie syna jest trudny do wyrażenia słowami. Książkę „Matka Świętego” czyta się jak dobre kazanie pasyjne. O ile w pierwszej części przykład pani Popiełuszko przywodzi na myśl Abrahama, o tyle pod koniec trudno nie zauważyć innej analogii. Kiedy matka ks. Jerzego stała u progu drzwi do prosektorium, odczuwała wielkie opory, by go przekroczyć. Pomyślała wówczas o Maryi, na ramionach której spoczywał martwy Syn. Aż się prosi, by w tym miejscu przypomnieć, że każdy ksiądz ma być „alter Christus” - drugim Chrystusem. Jeśli ksiądz ma w taki sposób odczytywać swoje powołanie, to trudno się dziwić, że matki kapłanów powinny dążyć do swojego ideału - mają być jak Maryja. Autorka książki dzieli życie pani Popiełuszko na dwie części - to przed śmiercią syna i to po jego śmierci. Cezura ta jest oczywiście uzasadniona w kontekście martyrologii ukochanej osoby. Należałoby też poprzestać na takiej dychotomii, gdyby nie pewien szczegół. Opinia Mileny Kindziuk - moim zdaniem - zasługuje jednak na pewne uzupełnienie. Wynika to ewidentnie z lektury jej książki: w życiu pani Marianny nie można nie wyróżnić etapu po beatyfikacji. Obserwując matkę świętego - widać ogromną ewolucję, nie tylko w jej wyglądzie, ale przede wszystkim w całej postawie. Tylko prawdziwie chrześcijańska wiara mogła doprowadzić do tego, po ludzku niezrozumiałego, epilogu. Tylko wiara tych dwojga osób - matki i syna - zdołała najtragiczniejszy ból przekuć w niewysłowioną radość. Wrócę na moment do jednej z pierwszych scen książki. Matka księdza otrzymuje szczątki umęczonego ciała swojego syna. Ludzie się dziwią, że jej twarz promieniuje radością w tak dramatycznych okolicznościach. Ale przecież to nie są zwykłe szczątki, to są relikwie, a syn nie jest zwykłym człowiekiem, jest błogosławionym. Bogu niech będą dzięki.
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Orszak Trzech Króli przyciągnął tłumy

2026-01-06 15:38

[ TEMATY ]

Warszawa

Orszak Trzech Króli

Objawienie Pańskie

tłumy

PAP

Abp Adrian Galbas z figurką Jezusa Narodzonego podczas Orszaku Trzech Króli w Warszawie

Abp Adrian Galbas z figurką Jezusa Narodzonego podczas Orszaku Trzech Króli w Warszawie

Stolica Polski uczciła uroczystość Objawienia Pańskiego wielobarwnym Orszakiem Trzech Króli. Tysiące ludzi przeszły przez Trakt Królewski, by wraz z Mędrcami pokłonić się Dzieciątku Jezus. Orszak Trzech Króli zorganizowano w blisko 1000 miejscowości w Polsce i za granicą a uczestników największych ulicznych jasełek pozdrowił Papież Leon XIV. W Orszaku w Warszawie wziął też udział Prezydent RP Karol Nawrocki.

Tegoroczny Orszak Trzech Króli pod hasłem „Nadzieją się cieszą” nawiązywał do zakończonego Jubileuszu Narodzin Jezusa Chrystusa, obchodzonego jako Rok Nadziei. Hasło „Nadzieją się cieszą” wywodzi się ze słów drugiej zwrotki kolędy „Mędrcy świata, Monarchowie”. Jak podkreślali organizatorzy, nadzieja, którą cieszyli się Mędrcy ze Wschodu, jest dla nas wszystkich przykładem ufności, mimo życiowych przeciwności, prześladowań, a nawet spisków. Znakiem tej nadziei jest nowonarodzony Chrystus, a orszak to zachęta do zwrócenia się w kierunku Stajenki i św. Rodziny – relacjonuje Vatican News.
CZYTAJ DALEJ

Wenezuela: Problemy lokalnego Kościoła po wprowadzeniu stanu wyjątkowego

Władze archidiecezji Merida, na zachodzie Wenezueli, odstąpiły od organizacji we wtorek, w dniu obchodzonego w Kościele Objawienia Pańskiego, popularnej wśród wiernych pielgrzymki do sanktuarium Dzieciątka Jezus w miejscowości Zea. Decyzję swoją uzasadniły obowiązującym od soboty w kraju stanem wyjątkowym.

W wydanym oświadczeniu władze kościelne sprecyzowały, że peregrynacja związana ze świętem Trzech Króli została odwołana w związku z
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję