Reklama

Parafia obdarowanych wrażliwością serca

Niedziela przemyska 42/2009

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przed wielu laty papież Paweł VI wypowiedział się o ludziach kultury i sztuki tymi mniej więcej słowami. Gdyby brakło ludzi kultury i ich dzieł, Kościół musiałby wydobyć takie środki ewangelizacji, których dziś jeszcze sobie nie uświadamia. To jeden z najbardziej nobilitujących tekstów o ludziach obdarowanych wrażliwością serca. I mimo tego, że Platon chciał ich wyrzucić z państwa, a o ich życiu ciągle krążą zrodzone z zazdrości i ciekawości życia bohemy przeróżne opowieści nie da się zakwestionować prawdziwości tych słów.
Inauguracja kolejnej edycji Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej stała się inspiracją do refleksji nad rolą tej „parafii” w życiu społecznym.
Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej jeszcze przed laty, to było wydarzenie. Artyści, pozbawieni możliwości wolnego wypowiedzenia potęgi doznań swoich serc gromadzili się w świątyniach, salach parafialnych i realizowali się w swoim talencie. Miałem to szczęście, że pracowałem w sąsiedztwie Stalowej Woli i właśnie tam w dużym kościele całe tłumy ludzi przychodziły na występy wielkich świata kultury. Kiedy w tym roku uczestniczyłem we Mszy św. inaugurującej kolejny cykl spotkań, musiałem przełknąć znaczną dawkę goryczy. Garstka ludzi, kompletny brak notabli i tak jakoś smutno. Artyści realizują się gdzie indziej, trendy jest deklarowanie swojego dystansu wobec Kościoła i chrześcijańskiej antropologii. Chwała dr. Zofii Bator za jej determinację w nawoływaniu do zajęcia miejsca na uczcie serca obdarowanego wrażliwością, ową Bożą iskrą, jak mówi się o artystach.
Kolejne spotkania w miejscach realizacji programu Tygodnia tylko potwierdzają te pesymistyczne refleksje. Tak, to parafia, która wymaga refleksji i modlitwy. Co zrobić, aby na nowo ożyły słowa o ontycznej jedności wypowiedziane przez rosyjskiego filozofa Nikołaja Bierdajewa, który uczył: „Trzeba kochać ziemię do głębi, aż do jej ostatniego krańca, to znaczy aż do nieba; należy też kochać niebo do głębi, aż do jego ostatniego krańca, to znaczy aż do ziemi. Zrozumiemy wtedy, że to nie są dwie miłości, ale jedna jedyna miłość”.
W program tygodnia od lat wpisuje się radość twórczości ludzi młodych, obdarzonych wrażliwością serca i słuchu - Festiwal Piosenki Religijnej. W sobotni wieczór ostatniej soboty września tradycyjnie już sala widowiskowa Zamku Kazimierzowskiego tętniła radością i gwarem. Wykonawcy, młodzi, całkiem młodzi i nieco starsi zapraszali do dzielenia się radością z bliskości Pana. Im bardziej człowiekowi przybywa lat, tym bardziej rośnie przekonanie, że śpiew, to oczywiście dar Boży, ale to także owoc pokoju ducha i autentycznej radości z bycia blisko Pana. Z pewnością wielkim atutem jest szczęśliwa młodość. I tak podczas jednej z piosenek „odpłynąłem” do Stalowej Woli, do czasów swojej kapłańskiej młodości, ale i do młodości samego festiwalu. Jego pierwsze edycje w tym mieście to była radość ludzi, którzy na co dzień chwalili Boga w swoich parafiach. Ten entuzjazm zgasł lub może nieco przygasł, kiedy w stalowowolskim kościele pojawili się artyści rzeszowskiej filharmonii. Szare myszki codzienności skurczyły się w lęku i „profesjonalizm” odebrał entuzjazm spontaniczności. Oklaski przywróciły mnie do przemyskiej codzienności. Mam, co prawda bardzo tolerancyjnego spowiednika, ale nie sądzę, że byłby takim w sytuacji, gdybym zgrzeszył usiłowaniem recenzowania poziomu artystycznego. Zatem unikając „reprymendy” przytoczę listę laureatów tegorocznego Festiwalu: 1. miejsce Sylwia Kość - Przemyśl; 2. miejsce Wiktoria Wach - Przemyśl; 3. miejsce „Cantus” - Orły.
O tym, jak wyrównany był poziom wykonawców świadczy rzadko spotykany fakt przyznania aż siedmiu wyróżnień. Decyzję taką podjęło trzyosobowe jury w osobach: Jacka Marcińczaka, ks. dr. Tadeusza Bratkowskiego i ks. mgr. Tomasza Hryniaka.
Słowa uznania kieruję w stronę księży Andrzeja Surowca i Tadeusza Białego. Są wydarzenia, które wpisują się w krajobraz nie mocą bogactwa, blasku nazwisk, ale cichą, wytrwałą pracą i ten festiwal z pewnością jest takim owocem.
Ucisz serce… wołają myśli, kiedy zamierzam dołączyć do parafii wrażliwych serc dar dla mojej rodzinnej wsi i ludzi tam żyjących. Tu Łęk spokojnie płynie i szumią łany zbóż/Tu Ostrów nasz rodzinny w dolinie pośród wzgórz/Pachnąca chlebem ziemia stokrotny daje plon/A lud ją sławi w pieśni dźwięcznej jak spiżu ton.
Okazją wzruszeń stała się uroczystość, jubileusz 30-lecia Zespołu Pieśni i Tańca „Ostrowiacy”. Można by oczywiście bardzo reportersko i lakonicznie. Ale serce nie pozwala. Kiedy wszak na ostrowskich błoniach, po naszemu pastwiskami zwanych patrzyłem na pokoleniowe pokazy taneczne i wzruszałem się małym chłopczyną, który nie mogąc jeszcze wspiąć się na scenę, na dole naśladował swojego dziadka, kiedy znając „odwagę” Marceliny z podziwem obserwowałem jej niespokojną niecierpliwość, bo przecież występ, a tu kłopot z ręką, która stała się ofiarą niepamięci o wierszyku, że gdyby kózka nie skakała… Patrząc jak mężna była u pani doktor, nabraliśmy przekonania, jak rzeczywiście ta parafia, która umiera w wielu wsiach warta jest pielęgnowania. Warci są szacunku ludzie, którzy mimo wielu przeszkód, trudności zmagają się o jej, tej „parafii” istnienie. Sądzę, że nie jest to tylko kwestia ich osobistych ambicji. W przypadku naszej wsi, jest to święty obowiązek wdzięczności za czasy świetlanej działalności ostrowskiego zespołu teatralnego. To właśnie na pastwisku spotkałem Zygmunta, mojego kolegę, którego ojciec, pan Kijanka, przed laty spalał się dla teatru. Do dziś w szkole wiszą zdjęcia i wspomnienia nagród, jakie zbierał ten zespół kierowany wysiłkiem i zapałem pani Gofryk.
Konsumpcja została przygotowana przez ośmieszanie tego rodzaju inicjatyw. Telewizja ze swoimi ogłupiającymi audycjami wymiotła sale wiejskich domów kultury, odebrała młodym doświadczenie, choćby przedsmak wrażeń, jakie niesie obcowanie z żywym człowiekiem, odtwarzającym teatralny świat. Nie wiem, czy to nie wtedy właśnie za czasów pani Gofryk i aktywności wiejskiego teatru zrodziła się u mnie wrażliwość na te formy budowania więzi międzyludzkiej. Do dziś pamiętam spektakl „Romeo i Julia”. W pełnej napięcia ciszy słuchaliśmy żałosnego monologu Romea klęczącego przy zwłokach swej umiłowanej. Wreszcie zdesperowany młodzieniec wyjął sztylet i szykował się do tego ostatecznego aktu. Przedłużał moment, jego słowa były coraz smutniejsze, determinacja większa, a sztylet coraz bliżej ciała. I w tej grobowej ciszy, któryś z moich ziomków nie wytrzymał - z sali rozległ się pełen troski okrzyk: „Panie, nie ryzykuj pan!”. Nie wiem, czy zawodowi aktorzy nie oddaliby kilku recenzji za tę jedną wypowiedzianą w ciszy, w środku scenicznej akcji.
Kiedy obserwowałem przejęcie dzieci - z najmłodszej grupy tanecznej, to pomyślałem, że teraz one przeżywają swoją miłość do żywej sztuki. I nic to, że kiedy wystąpili wychowankowie zespołu tańczący dziś w zawodowym Zespole ujawniło się jak wiele jeszcze muszą ćwiczyć ci najmłodsi. Tern występ napawał dumą, ale nie peszył.
Zniechęcenie duszpasterzy czasów obecnych to pewna obojętność religijna ludzi. Wystawanie pod kościołem, profanacja sacrum przez niegodne miejsca świętego stroje. Ten tekst dedykuję ludziom, którzy przez swoją determinację i troskę o żywą sztukę stają się „kapłanami” tych świątyń, które są trwałym dziedzictwem naszej kultury i historii. Dziękujemy pani Bator, księżom Andrzejowi i Tadeuszowi, panu Blokowi, pani Basi i innym zasłużonym w propagowaniu ducha kultury. Oni też potrzebują naszego wsparcia, nie tylko finansowego. Darujmy im naszą życzliwość.
Laurkę wdzięczności sklejam ze słów Wincentego Pola:
I nie to wielkie, co bywa szumne,
Ani to wielkie, co siłą dumne,
Ani to wielkie, czego nie zmierzyć;
Jedno to wielkie - w co człeku wierzyć,
Jedno to wdzięczne, co człeku grzeczne,
A jako sprawy Boże - jest wieczne.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Przybylski: przebudźmy się do misji i ewangelizacji!

2026-02-02 07:17

[ TEMATY ]

powołanie

BP KEP

Abp Andrzej Przybylski

Abp Andrzej Przybylski

W czasie, gdy w Polsce nie brakowało powołań do życia kapłańskiego i zakonnego, „troszkę daliśmy się uśpić w tym wielkim zadaniu Kościoła, jakim jest misja i ewangelizacja. Czym prędzej musimy się przebudzić!” - zaapelował w rozmowie z Polskifr.fr metropolita katowicki abp Andrzej Przybylski, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Powołań. 2 lutego obchodzimy Światowy Dzień Życia Konsekrowanego.

Abp Przybylski przypomniał, że w Polsce odnotowujemy „lawinowy spadek powołań, bo nawet jeśli z roku na rok to jest kilkuprocentowy spadek, to w ciągu 10 lat jest to już kilkadziesiąt”. W seminariach diecezjalnych i zakonnych brakuje kandydatów.
CZYTAJ DALEJ

Dziecko rośnie, napełnia się mądrością, a łaska Boga spoczywa na Nim

2026-01-12 12:14

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Proroctwo Malachiasza powstaje po powrocie z wygnania, w epoce perskiej. Świątynia już działa, a w kulcie mnożą się zaniedbania. W poprzednim rozdziale pada pytanie: „Gdzie jest Bóg sprawiedliwości?” (Ml 2,17). Odpowiedź zaczyna się od słowa „Oto”. Biblia Tysiąclecia mówi: „wyślę anioła mego”. Hebrajskie (mal’akh) znaczy „posłaniec” i gra z imieniem proroka („Malachiasz” = „mój posłaniec”). Anioł „przygotuje drogę”, więc najpierw prostuje ścieżki serca. Nowy Testament rozpoznaje w tym posłańcu Jana Chrzciciela (Mk 1,2; Mt 11,10; Łk 7,27). Potem brzmi zdanie o przyjściu Pana do swojej świątyni. Akcent pada na „swojej”. Świątynia należy do Boga, a nie do ludzkich planów. Pan przychodzi „nagle”. To słowo niesie zaskoczenie dla tych, którzy domagają się sądu, a nie dotykają własnej winy. Pada też tytuł „Anioł Przymierza” (mal’akh habbərît). W tekście biblijnym posłaniec nie tylko ogłasza przymierze, ale wprowadza je w życie. Obrazy „ognia złotnika” i „ługów folusznika” mówią o procesie, który wypala domieszki i wybiela tkaninę. „Synowie Lewiego” to słudzy ołtarza, więc chodzi o uzdrowienie serca liturgii i etosu kapłańskiego. „Ofiara Judy i Jeruzalem” staje się miła Panu jak w dawnych dniach. Dar płynie z wierności. Cyryl Jerozolimski w Katechezie 15 czyta Ml 3,1-3 jako proroctwo o dwóch przyjściach Chrystusa: wejściu do świątyni i przyjściu oczyszczającym, które odsłania prawdę o człowieku. Liturgia tego święta słyszy w Malachiaszu pierwszy krok tej obietnicy. Pan wchodzi do swojej świątyni niesiony na rękach Matki.
CZYTAJ DALEJ

Leśniów: brak zgody na prywatną agitację religijną. Komunikat dot. środowiska oraz zwolenników ks. Daniela Galusa

2026-02-02 20:43

[ TEMATY ]

sanktuarium w Leśniowie

Ks. Daniel Galus

Matka Boża Leśniowska

Adobe Stock

Sanktuarium w Leśniowie

Sanktuarium w Leśniowie

Na profilu facebookowym Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej opublikowano komunikat ws. przybycia na teren sanktuarium osób związanych ze środowiskiem oraz zwolennikami ks. Daniela Galusa i tzw. „Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa”.

W dniu dzisiejszym na teren naszego Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej przybyły osoby związane ze środowiskiem oraz zwolennikami ks. Daniela Galusa i tzw. „Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa”. Osoby te bez jakiejkolwiek zgody przeora, kustosza sanktuarium, rozpowszechniały ulotki, propagowały swoją wspólnotę oraz wprowadzały wiernych w błąd, nakłaniając ich do poparcia tej działalności, także poprzez pozostawione modlitwy w intencji ks. Daniela Galusa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję