Reklama

Asceza, post i surwiwal - duchowość w XXI wieku

2019-02-13 17:52

Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Bożena Sztajner/Niedziela

Współczesna zdrowa asceza skupia się na tych praktykach ascetycznych, które są zdrowe i korzystne dla ciała i jednocześnie hartują i doskonalą ludzkiego ducha. To środek do uproszczenia i oczyszczenia życia, by być bardziej wolnym i dyspozycyjnym, by lepiej rozwijać relacje z ludźmi i z Bogiem – mówi Piotr Słabek, teolog, kierownik duchowy, rekolekcjonista, autor artykułów i książek z zakresu duchowości.

Piotr Słabek: – Oczywiście, że jest sens uprawiać ascezę, powiem więcej - dzisiaj jest bardziej konieczna i nieodzowna niż wcześniej. Dlaczego? Bo jest większy zalew informacji, większy chaos, nieporządek, więcej ludzi z nadwagą i rozlicznymi nałogami. Umiarkowanie i wstrzemięźliwość uzdrawia i oczyszcza. A to są właśnie fundamenty ascezy. Nieumiarkowana konsumpcja to droga w kierunku choroby, cierpienia, szybszej śmierci fizycznej i duchowej. Cały paradoks jest w tym, że olbrzymia rzesza ludzi krocząca tym szlakiem pod sztandarami przyjemności i szczęścia przy końcu otrzymuje coś zupełnie przeciwnego.

KAI: Asceza kojarzy się z biczowaniem, umartwieniami – to wydaje się sprzeczne z podejściem do życia współczesnego człowieka...
W tym zagadnieniu widzę dwa nieporozumienia. Pierwsze ze świata zewnętrznego - wielu pojęciom chrześcijańskim bardzo szybko przyprawiono gombrowiczowską "gębę". Ascezie było stosunkowo łatwo ją przyprawić. Pamiętam z dawnych lat, na lekcjach polskiego czytaliśmy Legendę o św. Aleksym – ukazywała ona średniowieczny ideał ascezy. Św. Aleksy opuszcza żonę w dniu ślubu, by służyć Bogu. Rozdaje wszystko ubogim, spędza czas pod kościołem jako żebrak. Mieszka 16 lat pod schodami pałacu, gdzie ludzie na niego wylewali pomyje. W momencie śmierci dzwony same biją, z ciała Aleksego wydobywa piękny zapach (łac. in odore sanctitatis). Nic dodać nic ująć.
W wielu filmowych dziełach wdzięcznym tematem były procesje biczowników ("Siódma pieczęć" Ingmara Bergmana). Przedstawiono też słupników - Luis Buñuel nakręcił film o słupniku pt. "Szymon Pustelnik". Scena samobiczowana jest wyeksponowana w filmie "Matka Joanna od Aniołów" Jerzego Kawalerowicza. Przykłady można mnożyć. Masowa kultura ukształtowała w społeczeństwie jednoznacznie negatywny obraz ascezy.

- Tak ascezę zaszufladkował “świat”. A jak patrzy się na nią wewnątrz chrześcijaństwa?

- To właśnie drugie nieporozumienie, powiązane z rozumiem ciała. Były z tym problemy od samego początku, mimo iż w Credo powtarza się „wierzę w ciała zmartwychwstanie”. Nagminnie o nim zapominano, głosząc hasło "zbaw duszę swoją". A co z ciałem? Jeśli byłoby takie złe - czemu ma zmartwychwstać? Czy nie wystarczy tylko nieśmiertelna dusza? Człowiek jest ciałem i duchem, jest jednością, doskonale rozumiała to duchowość hebrajska, czego dowodem jest Księga Rodzaju. Grecy mieli zupełnie inne podejście - ciało jest nieczyste, to grób duszy. Wiele idei platońskich czy neoplatońskich przeniknęło do chrześcijaństwa, rodząc nieraz herezję, np. manicheizm. Warto zauważyć, że św. Paweł, doskonale wykształcony w nauce hebrajskiej i z dużą znajomością kultury hellenistycznej, nigdy nie uważał za coś złego fizycznego ciała. Przestrzegał jedynie przed namiętnościami i żądzami zmysłowymi, które oddalają nas od Boga.

- Podejście do cielesności powodowało też dystans do małżeństwa, które przecież jest sakramentem...

- Małżeństwo, mimo iż to związek z nadania Bożego, było traktowane z dużą nieufnością. Wystarczy zrobić ranking oficjalnie kanonizowanych świętych - ilu z nich to osoby samotne (duchowni), a ilu żyło w małżeństwie (niekoniecznie białym).

- A czego oficjalnie uczył Kościół?

- W Kościele zawsze istniała zdrowa nauka na ten temat, można zaleźć ją w wielu pismach świętych i doktorów Kościoła, w wypowiedziach papieży. Jej przykładem są w niektóre wypowiedzi ojców pustyni. Mistrz duchowy Ewagriusza z Pontu, św. Makary Egipski, mawiał: "Trzeba aby mnich [człowiek] ciągle trwał w gotowości, tak jakby musiał umrzeć jutro, a z kolei by tak używał swego ciała, jakby musiał żyć z nim jeszcze przez wiele lat…” Sprawność i zdrowie ciała są potrzebne, by długo i skutecznie służyć Bogu. Przykładem rozumienia tych słów w czasach obecnych był św. Jan Paweł II. Nie tylko był genialnym twórcą teologii ciała, ale też był jednym z najsprawniejszych papieży w historii. Jego choroba i śmierć pokazały, że ani zdrowie, ani ciało nie były dla niego najważniejsze, lecz Bóg i człowiek. Współczesna zdrowa asceza skupia się na tych praktykach ascetycznych, które są zdrowe i korzystne dla ciała i jednocześnie hartują i doskonalą ludzkiego ducha. To środek do uproszczenia i oczyszczenia życia, by być bardziej wolnym i dyspozycyjnym, by lepiej rozwijać relacje z ludźmi i z Bogiem.

- Jaka jest różnica między postem a dietą? Jak pościć mądrze?

- Oczywiście nie ma ściśle ustalonych granic między tymi pojęciami. Wielokrotnie używa się ich zamiennie. Nie ma w tym błędów merytorycznych. Jednak warto sobie zdawać sprawę, że post wiążę się z wyrzeczeniem, ofiarą, a nie z zamianą pokarmów. Paradoksem jest to, że pustelnicy, wyobrażając sobie wystawne i wyszukane jedzenie, mieli na myśli bogate potrawy warzywno-owocowe. Byliby bardzo zdziwieni, gdyby ktoś mówił np., że jest na "poście warzywno owocowym". Mogłoby to brzmieć jak żart o. Tomasza Pawłowskiego OP, który, mówił, że jak jest post, to on je "postną kiełbasę". Wszyscy się dopytywali jaka to jest „kiełbasa postna”, a on odpowiadał: "no jaka – ano bez chleba".

- A jak Pan pości?

- Dla mnie post to ograniczenie wszelkich pokarmów i picie jedynie wody. Często mówi się też w Kościele o poście o samym chlebie i wodzie. Kiedyś rozmawiałem ze znajomym, który tak pościł i zapytałem go o efekty zdrowotne. Powiedział, że są trochę kiepskie, bo nie ma ograniczenia, ile się je chleba, a obecna oferta piekarni jest tak wymyślna i różnorodna, że spokojnie na takim poście można przytyć. Oczywiście czymś zupełnie innym był post o chlebie i wodzie ojców pustyni – jedzono niewielkie ilości chleba. Wypiekany w tym czasie chleb w Egipcie był zdatny do spożycia przez rok. Oczywiście w formie suchara, który rozmiękczano wodą.

- Jak można opisać post?

- – Post jest bardziej ćwiczeniem duchowym, niż czymkolwiek innym. On służy do odzyskania panowania nad swoim ciałem i umysłem. Prawdziwy post o wodzie jest jak mały wierzchołek lodu, pod którym jest potężna góra lodowa. Tą górą jest dogłębne nawrócenie, przemiana życia, większa dojrzałość. Istotą praktyki postu jest, by poprzez wstrzemięźliwość od pokarmów dojść do opanowania nieuporządkowanych namiętności. Prawdziwy post jest postem serca i prowadzi od zewnętrznej wstrzemięźliwości do wewnętrznego opanowania.
Pięknie o tym mówi równie dziś aktualnych tekst Pseudo-Euzebiusza z Aleksandrii: „Ten, który pości, powinien być wstrzemięźliwy pod każdym względem, a przede wszystkim powinien powściągać język, wystrzegać się mściwości, popędliwości, gniewu, zazdrości, kłótni, kłamstwa, zawiści, obmowy. […] Korzystniejsze jest jedzenie mięsa i picie wina od podgryzania ludzi językiem. […] Ten, kto pości, powinien przede wszystkim powstrzymywać język od paplania, podstępów, potwarzy, wyśmiewania i kpin. Inaczej lepiej, żeby nie pościł, bo drwi z samego siebie […] Naucz pościć swój język, swoje oczy, swoje ręce i swoje nogi”. Mądry post cechuje rozsądek i umiar. Lepiej pościć o wodzie jeden dzień w tygodniu przez kilka miesięcy, niż 2-3 tygodnie raz czy dwa razy do roku. Przy mocnej przesadzie w jakąś stronę, zawsze zbacza się z prostej drogi. Nie jest istotne czy wpadnie się w rów po prawej czy lewej stronie. Zupełny brak postu, nieopanowanie w jedzeniu, to jedna skrajność. Inną przesadą jest gwałtowny i nadmiernie surowy post, który zazwyczaj kończy się efektem odwrotnym do zamierzonego.

- Hasłem rekolekcji, które Pan organizuje, jest wolność - jak asceza i medytacje mogą przyczynić się do doświadczenia wolności? Czym jest ta wolność?

- Człowiek ze wszystkich stworzeń ma największy predyspozycje do samooszukiwania. Łatwo sobie wmówić, że siebie posiadam i panujemy nad naszymi myślami i pożądaniami. Można latami żyć w iluzji. Praktyki ascetyczne – to jak pokerowe pytanie "teraz sprawdzamy karty”. Ćwiczenia są bardzo konkretnie, w przeciwieństwie do naszych "pobożnych życzeń" czy nierealistycznej wizji siebie. Albo poszczę albo nie poszczę, albo panuję na chęcią jedzenia albo nie. Jak mówi chińskie przysłowie: nieważne czy ptak jest przywiązany grubym łańcuchem, czy cienką nitką - i tak nie jest wolny i nigdzie nie poleci. Asceza oczyszcza i upraszcza życie, czyni go uporządkowanym – dzięki temu mamy wolność decyzji i wyboru. Wolność ściśle wiąże się z "posiadaniem siebie", z umiejętnością panowania nad swymi myślami i emocjami. Bliskim pojęciem wolności jest wewnętrzne uporządkowanie. Gdy w naszym życiu panuje chaos, nie wiemy w jaką stronę zmierzamy, często nie wiemy, czego naprawdę pragniemy. Św. Jan Paweł II mówił, że wolność nie jest „od” a „do”. Skoro jesteśmy stworzeni do miłości, do bezinteresownego daru z siebie, to wolność jest podstawowym warunkiem osiągnięcia jakiegokolwiek celu. Istnieje również powiązanie między ascezą a wolnością na modlitwie. Modlitwa zyskuje swoją owocność przez umiar i opanowanie, a wyrzeczenie jest wspierane przez modlitwę. Modlitwa daje siłę duchową do ascezy, a asceza oczyszcza modlitwę. Jedno i drugie umacnia naszą wolność wewnętrzną.

- W tych rekolekcjach dużą rolę odgrywa przyroda, są też elementy surwiwalu. Dlaczego to jest ważne?

- – Ojcowie Kościoła doskonale rozumieli, że istotną drogą objawienia Boga i Jego poznawania jest księga przyrody. Do św. Antoniego przyszedł człowiek zaliczany do mędrców i zapytał: Ojcze, jak możesz to znieść, że jesteś pozbawiony pociechy płynącej z ksiąg? On zaś powiedział: Moją księgą, filozofie, jest natura bytów, i zawsze mam ją pod ręką, gdy pragnę poznać słowa Boże.

- Św. Grzegorz z Nazjanzu powiedział: „Jest tylko jedno określenie na wyrażenie natury Boskiej – zdumienie i zachwyt wypełniające duszę kiedy myśli o Bogu”. Ten zachwyt i zdumienie najłatwiej osiągnąć, patrząc na piękne góry, gwieździste niebo, morze, las, łąkę. Niestety zalew obrazów, natłok “ważnych spraw”, skutecznie wybija nas z naturalnego rytmu przyrody, z rytmu dnia i nocy, z rytmu pór roku. Surwiwal jest formą zaprzyjaźnienia się z przyrodą, poznaniem jej prawd i zasad. Taka wiedza, a najlepiej praktyka, daje umiejętność radzenia sobie nawet trudnych warunkach. Wtedy na łonie natury czujemy się jak u siebie, a nie w obcym świecie.

- Mógłby Pan podać jakiś przykład?
– Każdego dnia przed oczami nas wszystkich rozgrywają się dwa cudowne przedstawienia. Tylko od nas zależy, czy je dostrzeżemy, zauważymy. To dwa tajemnicze misteria świtu i zmierzchu. Każde z nich mówi o Chrystusie, który jest światłem i dniem nieznającym zachodu. Każde z nich ma swój subtelny klimat i rytm. Są niepowtarzalne, codziennie inne. Zależą od koloru światła, kształtu chmur, od wiatru i powietrza. Te “spektakle” odgrywane są zawsze w jednym celu - dla chwały Boga w Trójcy Jedynego. Uczestniczy w tym cała przyroda, ożywiona i nieożywiona. Droga naturalnej kontemplacji jest wspaniałym doświadczeniem, niosącym pokój wewnętrzny, wyciszenie, poznawanie siebie i Boga. Bóg zbawia także przez piękno – taka też jest duchowa rola przyrody.

- *** Rekolekcje Wielkopostne: ASCEZA I WOLNOŚĆ. SPOTKANIE Z BOGIEM I CZŁOWIEKIEM, Termin: 15–17 marzec 2019. Prowadzenie: o. Józef Augustyn SJ, Piotr Słabek. Sesja jest wprowadzeniem we współczesne rozumienie ascezy chrześcijańskiej. Odpowiada na pytania: jak dziś rozsądnie i rozważnie praktykować ascezę, na czym ma ona polegać, jaki jest jej sens? Miejsce sesji ma zbliżony mikroklimat do uzdrowiska w Rabce. Z wysokości ok. 600 m.n.p.m można podziwiać malowniczą dolinę rzeki Raby oraz panoramę Beskidu Wyspowego i Gorców.

- Kontakt: sesjefundacja@op.pl oraz strona www.ziarnaprawdy.pl

Tagi:
wywiad post

Decezja kielecka: ok 35 tys. osób skorzystało w 2018 roku z pomocy Caritas kieleckiej

2019-03-15 11:39

dziar / Kielce (KAI)

Ok. 35 tysięcy osób - chorych, starszych, niepełnosprawnych, bezrobotnych, bezdomnych i z ubogich rodzin, skorzystało w ubiegłym roku z różnych form pomocy Caritas diecezji kieleckiej.

disha1980/fotolia.com

Znacząca część pomocowej działalności Caritas kieleckiej dotyczy osób przewlekle i terminalnie chorych. Dla tej wymagającej specjalistycznej opieki grupy Caritas prowadzi stacjonarne Hospicjum im. św. Matki Teresy z Kalkuty i Hospicjum Domowe w Kielcach, a także Hospicjum Stacjonarne i Domowe w Miechowie. Jest także sieć dobrze wyspecjalizowanych Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych w Piekoszowie, Sędziszowie i Kielcach. Kompleksowe działania z zakresu rehabilitacji realizuje Dom dla Niepełnosprawnych w Piekoszowie, z pomocy którego w 2018 r. skorzystało łącznie ok. 3900 osób. Znajdują się tam m.in. poradnia ambulatoryjna oraz szpitalny oddział rehabilitacji specjalizujący się w leczeniu osób chorych na stwardnienie rozsiane i inne dysfunkcje ruchowe.

Pomoc dla osób starszych i niepełnosprawnych jest realizowana przez sześć domów pomocy społecznej, dom opieki całodobowej oraz dwa rodzinne domy pomocy. W poprzednim roku z pomocy wszystkich placówek skorzystało w sumie 919 podopiecznych. Z kolei 17 tys. pacjentów skorzystało z oferty stacji opieki, poradni lekarskich i rehabilitacyjnych Caritas.

Dla dzieci w wieku szkolnym Caritas prowadzi osiem świetlic środowiskowych i ognisko wychowawcze, z których w ubiegłym roku korzystało dziennie około 400 podopiecznych. Najmłodsze dzieci uczęszczają do żłobka oraz dwóch przedszkoli. Przeprowadzono także siedem turnusów kolonijnych dla ponad 600 dzieci z regionu świętokrzyskiego oraz dla dzieci z rodzin polonijnych na Białorusi.

Caritas Kielecka prowadzi też placówki stałej pomocy dla bezdomnych, np. Schronisko dla Kobiet w Kielcach, schroniska w Morawianach i Świniarach, Schronisko w Kidowie, a także Punkty Pomocy Doraźnej. W skali całego roku z tej formy pomocy Caritas skorzystało ok. 500 osób bezdomnych i zagrożonych bezdomnością. Oprócz tego Caritas prowadziła działania na rzecz osób bezrobotnych oraz pomagała potrzebującym doraźnie i w sytuacjach kryzysowych. W obszarze bezdomności Caritas od wielu lat współpracuje z Towarzystwem Pomocy im. Św. Brata Alberta, które prowadzi Schronisko dla Bezdomnych w Kielcach w budynku użyczonym przez Caritas, Dom Samotnej Matki w Wiernej Rzece oraz Schronisko dla Bezdomnych Mężczyzn w Miechowie.

Caritas Diecezji Kieleckiej jest od wielu lat współorganizatorem śniadania wielkanocnego dla bezdomnych w Kielcach i wigilii. Podczas każdego ze świątecznych wydarzeń przygotowano dla uczestników ok. 500 paczek żywnościowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Protest przeciwko polityce LGBT i adopcji dzieci

2019-03-16 17:50

Artur Stelmasiak

Warszawskie rodziny uczczą pierwszą miesięcznicę Karty LGBT+, którą podpisał prezydent Rafał Trzaskowski. Z tej okazji organizacje prorodzinne organizują protest przed warszawskim ratuszem w poniedziałek 18 marca.

facebook.com

Karta LGBT+ jest krytykowana praktycznie przez wszystkie środowiska konserwatywne, edukacyjne i prorodzinne. Bardzo negatywną opinię wystawili warszawscy biskupi, a ostatnio także Konferencja Episkopatu Polski. Jednoznacznie dowiedziono, że zapisane w Karcie LGBT treści i postulaty są niebezpieczne dla dzieci uczących się w warszawskich szkołach, a także ingerują prawo rodziny do wychowywania dzieci. - Popieramy działania zmierzające ku temu, aby to rodzice mieli decydujący wpływ na kształtowanie swoich dzieci.(...) Dziękujemy rodzicom i wszystkim wiernym za podjęte działania w celu obrony wartości chrześcijańskich - napisał kard. Kazimierz Nycz i bp Romuald Kamiński we wspólnym komunikacie skierowanym mieszkańców obydwu warszawskich diecezji.

Protest rodziców i organizacji nabrał dodatkowego znaczenia w kontekście słów wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja. W piątkowym wywiadzie dla Dziennika Gazeta Prawna nie tylko poprał on mocno krytykowane standardy edukacji seksualnej WHO, ale także opowiedział się za tzw. "małżeństwami homoseksualnymi" i adopcją dzieci przez homoseksualistów. - Wiceprezydent Warszawy jednoznacznie zdradził strategię swoje polityki i cel środowisk LGBT. Najpierw Karta LGBT, następnie związki jednopłciowe, a później także adopcja dzieci. Musimy sobie uświadomić, że żyjemy w czasach stopniowej rewolucji, która jest zagrożeniem dla naszych dzieci i naszych rodzin - mówi "Niedzieli" Edyta Ziętara z Centrum Życia i Rodziny.

Centrum organizuje prorodzinny protest przed warszawskim ratuszem przy pl. Bankowym w poniedziałek 18 marca o godz. 16. - Zapraszamy wszystkich ludzi, którym na sercu leży dobro dzieci i rodzin, a także przyszłość Polski w jakiej będą żyły nasze dzieci - mówi Edyta Ziętara.

Przypomnijmy, że jednym z punktów Karty LGBT+ podpisanej przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego jest edukacja seksualna w szkołach, wg. standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Standardy WHO zakładają, że dzieci do 4-tego roku życia powinny być poinformowane o „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”, 4-6 latki uczone o „różnych koncepcjach rodziny i szacunku do różnych norm związanych z seksualnością”, 6-9-latki informowane o antykoncepcji czy pojęciu „akceptowalne współżycie/seks (za zgodą obu stron)” a przed 12 rokiem życia dzieci powinny zdobyć wiedzę o „skutecznym stosowaniu prezerwatyw czy braniu odpowiedzialności za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne”.

Ponadto Deklaracja LGBT+ zakłada wprowadzenie w życie programu „Latarnik”, zakładającego zatrudnienie w każdej szkole, do kadry pedagogicznej, przynajmniej jednej osoby działającej na rzecz wspierania środowisk LGBT, objęcie oficjalnym patronatem Parady Równości w Warszawie czy dofinansowanie organizacji kulturalnych czy sportowych sprofilowanych pod kątem środowisk homoseksualnych. - Podpisanie Karty LGBT to był czarny dzień dla Polski, bo po raz pierwszy określona grupa nacisku zdobyła kontrolę nad władzą publiczną. Okazało się, że suwerenem nie jest naród i warszawskie rodziny, ale konkretna organizacja LGBT. To oni przygotowali program, który wyznacza kierunki działania urzędu miasta. Dlatego zapraszam wszystkich na nasz poniedziałkowy protest, by było nas tego dnia jak najwięcej - mówi Kazimierz Przeszowski, wiceprezes Centrum Życia i Rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Wojda: Ludzie świeccy są Kościołem

2019-03-19 10:50

Marcin Przeciszewski / Białystok (KAI)

- W Polsce stopniowo dojrzewa świadomość, że ludzie świeccy nie tylko „należą do Kościoła”, ale „są Kościołem”. Zmiana świadomości musi się dokonać zarówno wśród kapłanów, osób konsekrowanych jak i ludzi świeckich – mówi w wywiadzie dla KAI abp Tadeusz Wojda SAC, metropolita białostocki. Dodaje, że „pogłębiona tożsamość świeckich powinna być jednym z głównych priorytetów duszpasterskich Kościoła w Polsce”. Zdaniem abp. Wojdy ludzie świeccy stanowią w Kościele w Polsce „ogromny potencjał ale wciąż nieco uśpiony”.

Archiwum
Abp Tadeusz Wojda

Marcin Przeciszewski, KAI: Ksiądz Arcybiskup podkreśla często rolę świeckich. Jak należy ją zdefiniować dziś? Co – generalnie – w Polsce jest w tym zakresie do zrobienia?

Abp Tadeusz Wojda SAC: W Polsce stopniowo dojrzewa świadomość, że ludzie świeccy nie tylko „należą do Kościoła” ale „są Kościołem”. Wskazał na to Sobór Watykański II. Zmiana świadomości musi się dokonać zarówno wśród kapłanów, osób konsekrowanych jak i u ludzi świeckich.
Niedocenienie świeckich jest u nas jednym z elementów dziedzictwa komunizmu, kiedy zamykano się na świeckich, bo wszędzie mogli być donosiciele. Jest to mentalność, która mocno zaważyła na polskim społeczeństwie i niestety wciąż jeszcze pokutuje w Kościele. Miejmy nadzieję, że młodsze pokolenia, wychowane w innym duchu, rozumieją to inaczej.
Trzeba zadbać o znacznie lepszą współpracę miedzy duchownymi a świeckimi. Z pewnością potrzebujemy większego zaangażowania świeckich, ale z zachowaniem złotego środka, aby nie doszło do tego co stało się na Zachodzie, zawłaszcza w krajach języka niemieckiego. Dokonał się tam niezdrowy proces „klerykalizacji świeckich” i „zeświecczenia kleru”. Świeccy przejęli w Kościele właściwie wszystko, a z kolei księża starają się maksymalnie dostosować do „świeckiego” życia, zapominając o swoim duchowym autorytecie. Dla mnie np. nie do przyjęcia jest, aby np. osoba świecka decydowała kiedy ksiądz może odprawić w kościele Mszę św., a kiedy nie. Jest to związane z mentalnością: „my i wy”, która jest błędna, gdyż powinna zakładać harmonijną współpracę.

- W jednym z wywiadów Ksiądz Arcybiskup nazwał białostocką wspólnotę archidiecezjalną „gigantem duchowym, ale nieco uśpionym”. Jak więc można scharakteryzować bliżej tego „giganta” i co należałoby zrobić, aby go ożywić, dodać nowego zapału apostolskiego?

- Mówiąc o „gigancie duchowym” miałem na myśli przede wszystkim różne ruchy świeckich jakie są obecne w naszej archidiecezji. A jest ich wiele i skupiają ponad 7, 5 tys. osób. Największe z nich to Ruch Przyjaciół Oblubieńca, skupiający ok. 3 tys. młodych, Grupy Nowej Ewangelizacji, Ruch Kobiet w Modlitwie, Communione e liberazione, grupy charyzmatyczne, Drogę Neokatechumenalną czy nowy ruch jaki przybył z Włoch „Glorioza Trynita”. Jest też wiele Kół Różańcowych.
Jest to ogromny potencjał ale wciąż nieco uśpiony. Pomimo, że wspólnoty te dużo robią i podejmują różne działania, działają gdzieś na uboczu. Trzeba je inspirować, by przeszły od misji „ad intra” do misji „ad extra”. Bardzo mocno mówi o tym papież Franciszek. Niedawno utworzyliśmy diecezjalną platformę ruchów. Ma ona na celu programowanie wspólnych działań.
Widzę, że potrzeba nam „nowego zesłania Ducha Świętego”, abyśmy mogli zacząć działać znacznie szerzej. I to w tej chwili przygotowujemy. Powstała idea, aby było to czuwanie przed tegoroczną uroczystością Zesłania Ducha Świętego w Białymstoku. Zbierzemy się przed katedrą, aby zamanifestować tę siłę duchową i aby pokazać, że Kościół jest mocny.
Drugą inicjatywą jaką podjęliśmy, jest włączenie ruchów i wspólnot w trzeci rok katechizacji związanej z bierzmowaniem, aby przez tę katechizację pokazać charyzmaty będące owocem Ducha Świętego. Pozwalają one na przeżywanie wiary w głębszy sposób - nawet odmienny od tradycyjnych form, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni.
Trzecią są programy formacyjne i informacyjne realizowane poprzez media. Każdy z ruchów będzie miał możliwość przedstawienia na antenie białostockiego radia diecezjalnego swojej działalności i charyzmatu. Organizują one np. bardzo dużo rekolekcji. Niech więc to idzie w eter!

- Jest jeszcze kolejny wymiar misji świeckich, czyli odpowiedzialność za życie społeczne. Jak to Ksiądz widzi?

- To bardzo istotny wymiar. Konieczne jest takie kształtowanie świadomości świeckich, by czuli się odpowiedzialni za życie społeczne. A przestrzenie do działania oraz ewangelizacji są ogromne: sfera kultury, nauki, edukacji, nie wyłączając gospodarki czy polityki. A w pierwszym rzędzie odpowiedzialność za rodzinę i za przekaz wiary w domu.
Mimo, że jest duże grono katolików świadomych swego chrześcijańskiego powołania, to jest równie wielu, którzy łatwo od Kościoła się oddalają, przyjmując inny sposób myślenia. Wskazuje to na brak pogłębionej tożsamości katolików świeckich. Trzeba nad tym pracować. Pogłębiona tożsamość świeckich powinna być jednym z głównych priorytetów duszpasterskich Kościoła w Polsce.

- Ksiądz Arcybiskup spędził 27 lat w Kongregacji Ewangelizacji Narodów Stolicy Apostolskiej. Jak z tej perspektywy prezentuje się Kościół w Polsce, nasza religijność? Jakie są jej mocne, a jakie słabe punkty?

- Mimo dostrzegalnych tu i ówdzie sytuacji kryzysowych, Kościół w Polsce prezentuje się dość dobrze. Ma silne struktury apostolskie. Wśród plusów wymieniłbym dużą ilość parafii i licznych kapłanów. Parafie nie są zbyt rozlegle, co sprzyja współpracy z wiernymi. Kolejnym plusem jest katechizacja w szkołach. Choć niektórzy mówią, że poprzez wprowadzenie katechizacji do szkół wyprowadziliśmy młodzież z kościołów, jednak daje to możliwość poznania wiary wszystkim, a nie tylko tej części, która chodziłaby do kościoła.
Istotna jest też formacja wiernych poprzez rekolekcje parafialne. Nigdzie w Europie nie uczestniczy w nich tak duży procent jak w Polsce. Są one okazją do pogłębienia wiary oraz więzi z Kościołem.
Nie można też zapominać o ważnej przestrzeni jaką jest sakrament pojednania. Trzeba dziękować Bogu, że wierzący mają u nas poczucie grzechu i wrażliwe sumienie, dlatego przystępują do sakramentu spowiedzi, aby oczyścić z grzechów, pojednać z Bogiem i podjąć drogę wzrostu duchowego. Czyż to nie jest wspaniała forma odnowy wiary?

- A jak Ksiądz Arcybiskup widzi przyszłość? Czeka nas scenariusz sekularyzacji znany z Europy zachodniej czy pójdziemy własną drogą?

- Nie grozi nam scenariusz Europy zachodniej. Zachód miał olbrzymi problem ze zrozumieniem Soboru Watykańskiego II, co skutkowało rewolucyjnym, mało przemyślanym wprowadzaniem reform. Spowodowało to pustoszenie kościołów. U nas, dzięki mądrości kard. Stefana Wyszyńskiego, reformy soborowe wprowadzane były znacznie wolniej, o wiele lepiej je przygotowując. Dlatego Sobór znacznie lepiej potrafiliśmy zaadoptować do kościelnej rzeczywistości.
Oczywiście, proces sekularyzacji będzie się i u nas pogłębiał. Należymy do kultury Zachodu i podlegamy jego wpływom. Nie obawiałbym się jednak aż takiego dramatu. W Polsce wiara znacznie silniej jest wpisana w kulturę, tradycję i codzienny obyczaj. I to pozostanie, gdyż tej tradycji tak łatwo się nie wyrzekniemy.
Sytuacja religijna w Polsce jest solą dla wielu ośrodków zagranicznych, a nawet dla instytucji międzynarodowych. Wywierana jest ogromna presja, żeby ograniczyć wpływy Kościoła, w tym na osobiste i indywidualne życie ludzi. Ale mam nadzieję, że społeczeństwo polskie jest na tyle dojrzałe, że potrafi się obronić.

- Co z cudem eucharystycznym w Sokółce? Czy i kiedy możemy spodziewać się zatwierdzenia go przez Stolicę Apostolską?

- Kult jest żywy i wciąż się rozwija. Był to znak nadzwyczajny. Przybywa coraz więcej pielgrzymek, nawet zza granicy: z Litwy, Łotwy, Białorusi czy nawet z Azji. W ub. r. obchodziliśmy 10-rocznicę tych wydarzeń. W całej archidiecezji miała miejsce nowenna. W pierwszą niedzielę miesiąca były głoszone homilie nt. Eucharystii, a po nich adoracja. Do Sokółki przyjeżdża coraz więcej pielgrzymek grup dzieci komunijnych. Dawniej jeździli oni do Częstochowy, a teraz do Sokółki. W Sokółce odbywają się też archidiecezjalne Dni Kapłańskie.
Jeśli chodzi o sam cud, w ubiegłym roku byłem w Kongregacji Nauki Wiary, aby zapytać na jakim etapie jest studium dokumentu, zawierającego naszą prośbę o jego uznanie. Kongregacja jest otwarta, zapoznała się z dokumentami i prosi o dosłanie kolejnych. W tej chwili przygotowuję dokumentację, którą niebawem prześlę do Watykanu.
A czy Stolica Apostolska potwierdzi czy nie potwierdzi cud - nie jest to aż takie ważne. Kościół jest bardzo ostrożny w przypadku nadzwyczajnych wydarzeń. A czekanie na orzeczenie Stolicy Apostolskiej jest czasem dojrzewania i szerzenia się kultu. Ma to swoją wartość i z tego się cieszymy. Tak samo było z różnymi objawieniami Matki Bożej, a niektóre dotąd nie zostały uznane np. w Medjugoriu.

- Archidiecezja Białostocka wywodzi się z metropolii wileńskiej. Jak dziś przedstawia się współpraca z obecną archidiecezją wileńską na Litwie, na ile te więzi są podtrzymywane, czy można mówić o wzajemnej wymianie duchowych darów czy doświadczeń duszpasterskich?

- Nie traktujemy tego jako zamkniętej historii. Po wojnie osiadł tutaj metropolita wileński abp Romuald Jałbrzykowski, przyjechali profesorowie seminarium duchownego, z ks. Michałem Sopoćką. Wszyscy długo żyli wileńską tradycją. Byli przekonani, że są tu czasowo i wrócą do Wilna. Nie było wtedy możliwości kontaktów, aczkolwiek nasi księża jeździli z podziemnymi wykładami. To pokolenie już odeszło, a dla młodych związek z Wilnem ma o wiele mniejsze znaczenie.
Dziś jednak – jako znak tej tradycji - podczas ingresu metropolita białostocki otrzymuje pastorał wileński. Łączy nas Matka Boża Ostrobramska, której kult silnie tu się rozwija. Łączy nas św. Kazimierz, patron Litwy oraz patron metropolii białostockiej. 4 marca obchodzimy corocznie wielkie uroczystości ku czci św. Kazimierza.
W wolnej Polsce nawiązywane są na nowo relacje z archidiecezją wileńską. Abp Gintaras Grušas zaprosił mnie w 2017 r., bym przewodniczył uroczystościom Matki Bożej Ostrobramskiej w Wilnie. Całkiem niedawno mieliśmy spotkanie z formatorami z seminarium w Wilnie. Kiedyś była między naszymi diecezjami wymiana kleryków. Na nowo chcemy ją podjąć. Pragniemy, żeby te relacje były dobre. Ze strony archidiecezji wileńskiej widzimy to samo. Kilka tysięcy pielgrzymów z naszej diecezji pojechało we wrześniu ub. r. na spotkanie z papieżem Franciszkiem w Wilnie i Kownie.

- 15 procent wiernych archidiecezji apostolskiej należy do Kościoła Prawosławnego. Jak wygląda współpraca ekumeniczna?

- Prawosławnych jest ok. 12 proc. Duża ich społeczność zamieszkuje w Białymstoku, ok. 40 tys. Wioski, zwłaszcza wzdłuż granicy wschodniej, wyludniają się, a młodzież przenosi się tutaj. Są wioski, które zamieszkuje kilka lub nawet jedna osoba, a większość domów to pustostany.
Nasze relacje z Kościołem prawosławnym są dobre. Mamy wiele wspólnych inicjatyw, poczynając od Tygodnia Modlitw o Jedność Kościoła. Jestem wtedy na nabożeństwie w cerkwi i głoszę Słowo Boże, a abp Jakub przyjeżdża na Mszę św. do nas i też je głosi. W ramach Tygodnia są panele dyskusyjne z udziałem przedstawicieli Kościoła prawosławnego czy protestanckiego. Wiele jest też wspólnych, bardziej spontanicznych spotkań z okazji opłatka. Składamy sobie życzenia w środowiskach mieszanych wyznaniowo, a obaj biskupi (katolicki i prawosławny) są zapraszani. Organizowane są wspólne koncerty kolęd. Są też wspólne akcje charytatywne katolickiej Caritas i prawosławnej Eleos, np. Wigilijna Świeca.
Z abp Jakubem spotykamy się często także przy innych okazjach. A kiedy wizytuję nasze katolickie parafie, to przychodzą tam także wierni z Kościoła prawosławnego.

- Wciąż modlimy się o jedność Kościoła. Czy jest szansa, aby te modlitwy zostały wysłuchane?

- Wszystko zależy od tego, co rozumiemy przez jedność. Jedność wszystkich chrześcijan gwarantuje chrzest. To jest fundament. Natomiast trudno będzie osiągnąć pełną jedność w sferze doktrynalnej. Choć z Kościołem prawosławnym dzieli nas niewiele, to nie uznają oni dogmatów przyjętych przez nasz Kościół po schizmie z 1054 r.. Wciąż dzieli nas rozumienie roli papieża. Prawosławni uznają jego honorowy prymat, ale nie jest akceptowana papieska władza. Jeśli chodzi o inne działania, to dużym krokiem byłby wspólny kalendarz, ale jak widać nie jest to łatwe.

- A co stoi na przeszkodzie ustanowieniu wspólnoty eucharystycznej z Kościołem prawosławnym?

- W prawosławiu Eucharystia rozumiana jest jako realna obecność Chrystusa tylko w momencie jej sprawowania. Nie ma natomiast możliwości przechowywania Najświętszego Sakramentu czy kultu eucharystycznego. Mimo to, dla katolika, tam gdzie nie ma Eucharystii katolickiej, uczestnictwo we Mszy św. w liturgii wschodniej jest ważne.
Trzeba wspomnieć o słynnej deklaracji papieża Benedykta XVI, że prawosławni są „naszymi braćmi w wierze”. Jeśli teolodzy z obu Kościołów wypracują jakieś status quo, to może się okazać, że do tej jedności jest bardzo blisko. A pracuje nad tym Międzynarodowa Komisja Mieszana do Dialogu Teologicznego między Kościołem katolickim a Kościołem prawosławnym, istniejąca od 1980 r.
Na razie możemy budować jedność między naszymi Kościołami na poziomie „dialogu życia”, a otaczającemu światu nieść wspólne świadectwo Ewangelii. Nie jesteśmy na siebie zamknięci jak przed 20 czy 30 laty, mamy do siebie większe zaufanie.

- Pomówmy o sytuacji w Polsce. Boleśnie odczuliśmy zabójstwo prezydenta Adamowicza. Jest to też pewna lekcja. Jak powinniśmy ją odczytać?

- Zabójstwo należy bezwzględnie potępić. Chciałbym wierzyć, że dokonał tego człowiek chory psychicznie. Ale ma to podłoże w otaczającej rzeczywistości. Na osoby chore psychicznie silnie oddziaływuje atmosfera pełna agresji.
Ten ogromny podział, który dokonał się w Polsce jest czymś niesamowitym. Niestety wciąż się pogłębia. Niedopuszczalny jest język używany w mediach a także wśród polityków. Jeśli się manipuluje ludźmi, to później zbiera się gorzkie tego owoce. I to jest rzecz straszna.

- Ale politycy to w większości ludzie Kościoła, przyznający się do wiary…

- Już to ktoś powiedział: „Krew nie jest wodą, krew się zawsze burzy”. Ten podział przenika do coraz szerszych kręgów, także do Kościoła i jego wiernych. Wiara często nie jest na tyle ugruntowana, żeby się temu oprzeć. Jeśli nie jest stale ożywiana, schodzi wtedy na drugi plan. Ostrzeżeniem powinno być to, co się dokonało nie tylko w Gdańsku, ale i w Rwandzie w 2004 r. , czy w ostatnich dziesięcioleciach na Bałkanach. Przepaść budowana pomiędzy różnymi grupami społecznymi tak się może kończyć.

- Ksiądz Arcybiskup jest członkiem Kościelnej Komisji Konkordatowej. Niebawem będziemy obchodzić 30-lecie suwerennej Rzeczypospolitej. Konkordatowy model autonomii i współpracy Kościoła i państwa jaki został zbudowany w Polsce, jest chyba jednym z najciekawszych w Europie. Tymczasem coraz głośniej brzmią głosy tych polityków, którzy domagają się wypowiedzenia Konkordatu?

- Wpisuje się to w program osłabienia Kościoła w Polsce: jego wpływów i autorytetu. A tymczasem polski konkordat jest jednym z najlepszych. Oparty został na nowoczesnej zasadzie przyjaznego rozdziału między Kościołem a państwem. Kościół nie miesza się do spraw politycznych, a państwo szanuje autonomię misji jaką pełni Kościół oraz zasadę wolności religijnej. Wierni mogą dawać świadectwo swej wierze także poza murami kościelnymi, w przestrzeni życia publicznego.
Nic dziwnego, że koła lewicy – polskiej i międzynarodowej - robią wszystko, aby porządek ten zburzyć. A Polska może na tym tylko stracić, gdyż zawsze była postrzegana jako państwo o wielkiej tolerancji. Wypowiedzenie konkordatu pogorszyłoby nie tylko wewnętrzną sytuację w Polsce, ale i jej wizerunek za granicą.

- Dziękuję za rozmowę.

- Marcin Przeciszewski
*** Tadeusz Wojda urodził się 29 stycznia 1957 r. w Kowali na Kielecczyźnie jako czwarte dziecko Władysława i Anieli z domu Pietrzyk. Młodszy jego brat jest księdzem, tak jak on w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego (Pallotyni), zaś starsza siostra jest w Zgromadzeniu Sióstr Elżbietanek Cieszyńskich.
W latach 1964-1972 uczęszczał do szkoły podstawowej w Kowali, a w latach 1972-1976 do liceum ogólnokształcącego. W 1976 r. wstąpił do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego (Pallotynów). W latach 1977-1983 odbył studia z filozofii i teologii w Wyższym Seminarium Duchownym Stowarzyszenia w Ołtarzewie k. Warszawy, a jednocześnie w latach 1980-1983 studia z teologii fundamentalnej na Akademii Teologii Katolickiej. 8 maja 1983 r. przyjął święcenia kapłańskie.
W maju 1984 r. decyzją Rady Prowincjalnej, został skierowany na studia misjologii do Rzymu na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim, które ukończył doktoratem z misjologii w 1989 r.
Od 2 stycznia 1990 r. ks. Wojda rozpoczął pracę w Papieskim Dziele Rozkrzewiania Wiary i w Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Od 12 grudnia 2007 r. pełnił funkcję kierownika biura w Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. 24 lipca 2012 r. został mianowany podsekretarzem w Kongregacji. Ponadto od 1991 r. był kapelanem Wspólnoty Sióstr Boromeuszek w Rzymie, a od 1996 r. kapelanem Centrum Edukacji fizycznej dla niepełnosprawnych Czerwonego Krzyża Włoskiego. Jest też autorem licznych artykułów i rozpraw naukowych z zakresu misjologii.
12 kwietnia 2017 r. Ojciec Święty Franciszek mianował go arcybiskupem metropolitą białostockim. Święcenia biskupie ks. Tadeusz Wojda przyjął 10 czerwca 2017 r. Udzielił ich prefekt Kongregacji Ewangelizacji Narodów i Krzewienia Wiary kard. Fernando Filoni. Wspókonsekratorami byli abp Edward Ozorowski oraz abp Henryk Hoser. Podczas tej uroczystości odbył się ingres nowego Arcybiskupa Metropolity do archikatedry białostockiej.
Mottem posługi biskupiej abp. Tadeusza Wojdy są słowa z Ewangelii wg św. Marka 13,10 „Oportet praedicari Evangelium” (Aby była głoszona Ewangelia).
Abp Wojda jest członkiem Kościelnej Komisji Konkordatowej oraz komisji misyjnej Konferencji Episkopatu Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem