Reklama

Bp Dydycz: mam nadzieję, że katolicy z Zachodu pomogą naszym braciom na Wschodzie

2018-12-07 14:46

Paweł Rozwód / Warszawa (KAI)

Archiwum Adama Lisowskiego
Bp Antoni Pacyfik Dydycz

Mam wielką nadzieję, że pomoc dla rodaków i katolików na Wschodzie, zacznie funkcjonować również na Zachodzie. Ludzie żyjący za wschodnią granicą Polski potrzebują od nas zrozumienia i konkretnego wsparcia materialnego, potrzeb jest bardzo wiele, warunki funkcjonowania Kościoła są tam trudne – mówi podkreśla przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Pomocy Kościołowi na Wschodzie bp Antoni Pacyfik Dydycz.

Bp Dydycz przypomina, że w ostatnich latach na Wschód wyjechało z Polski wielu kapłanów do pracy duszpasterskiej, powstały seminaria duchowne oraz zakonne. „Nadal są duże potrzeby materialne. Nieraz trzeba zbudować lub odnowić kościół, wyposażyć go i przygotować zaplecze. Myślimy o katechizacji i pomocy związanej z jej prowadzeniem. Jednakże, obok tych duchowych spraw, istnieją także sprawy czysto materialne i ludzkie. Dlatego tamtejsi mieszkańcy potrzebują od nas zrozumienia i konkretnego wsparcia. Stąd też bierze się zainteresowanie Episkopatu Polski sytuacją Kościoła na Wschodzie, bowiem, kiedy tylko zastała uruchomiona taka możliwość, rozpoczął się proces, wychodzenia naprzeciw tymże pilnym potrzebom, ażeby konkretnie wspierać i wspomagać, żyjących tam katolików” – powiedział.

Biskup senior drohiczyński podkreślił, że księża i siostry zakonne wyjeżdżający z Polski do pracy duszpasterskiej na Wschodzie, przechodzą specjalne przygotowanie. „Sam w tym procesie uczestniczyłem. Przedstawiałem na wykładach panujący tam duchowy klimat oraz historię tychże przemian, w jaki sposób ukazywać oraz rozumieć owe społeczne niuanse, które dają się zauważyć, aby ci wszyscy, którzy tam wyjeżdżają, mogli spokojnie podejmować działalność nastawioną na pomoc ludziom w potrzebie. Chodzi tu oczywiście o pomoc duchową i przypomnienie im prawd katolickiej wiary. Zwłaszcza, dotyczy to terenów Syberii i jeszcze dalej na wschód. Tam istnieją do dziś wioski, które mają nazwy polskie, ale już więcej, nikt niczego nie pamięta. Ważne jest, aby zjawili się tam właśnie ci, którzy zaczną z nimi rozmawiać, a wówczas coś w nich będzie się duchowo odradzać” – wskazał.

Bp Dydycz przypomniał, że przy KEP już ponad 20 lat funkcjonuje Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie. „Nie chodzi tu o wielkie rzeczy, ale o wychodzenie tym ludziom naprzeciw z rodzącą się tam potrzebą wsparcia i pomocy. Mamy więc jedną niedzielę w ciągu roku – w czasie, której zbierane są ofiary, mające służyć, naszym braciom i siostrom na Wschodzie. Dotyczy to także krajów południa np. Kościoła w Rumuni, tam też odradza się on dość dynamicznie. Znałem jednego biskupa, późniejszego kardynała, który 23 lata przeżył będąc albo w więzieniu albo w areszcie. Kiedy po 23 latach pobytu – oczywiście z przerwami – w końcu mógł odprawić Mszę św. publicznie, jak on się ogromnie cieszył, kiedyśmy go odwiedzali. Naprawdę serce aż się krajało, kiedy widziałem tego człowieka – tak oddanego Bożemu powołaniu” – wspomina przewodniczący Zespołu KEP ds. Pomocy Kościołowi na Wschodzie.

Reklama

„Potem spotkałem go jeszcze na Synodzie poświęconym biskupom Europy, kiedy to po raz pierwszy, ówczesny papież Jan Paweł II, zwołał tenże synod, a był to, 1991 r., kiedy mogli razem przyjechać na tenże Synod, przedstawiciele Kościoła zachodniego i wschodniego. Każdy z biskupów mógł mówić o swojej sytuacji, było to coś niesamowitego, wysłuchać np. kard. Świątka, kiedy mówił o swoich latach pobytu w Workucie, jak to wszystko okrutnie wyglądało. By czegokolwiek się napić – musowo było rozpuszczać rzeczny lud. Dla mnie jest to oczywiście, dodatkowy motyw i źródło refleksji: pomagać osobom tam żyjącym” – dodał.

Biskup senior drohiczyński poinformował, że ostatnio zwrócono się do Zespołu o pomoc w budowie domu dla starszych księży, którzy przeszli już na emeryturę. „Pamiętam też takie zdarzenie, kiedy byłem na Białorusi, iż większość kapłanów tam posługujących było już w podeszłym wieku, powyżej 60 lat. Ówczesny administrator kościelny na Białorusi, bp Tadeusz Kondrusiewicz, przemawiał w jednym kościele i wspominał tamtejszych kapłanów, ich pracę i trud – on po prostu płakał wobec tych wiernych – sam byłem tego naocznym świadkiem. Dla nich były i są to przeżycia wyjątkowo trudne i nie można przejść obok nich zupełnie obojętnie – powiedział bp Dydycz.

Tagi:
bp Antoni Dydycz

Reklama

Z odwagą przeszedł drogę swego życia

2019-02-27 10:36

BP Antoni P. Dydycz OFMCap
Niedziela Ogólnopolska 9/2019, str. 42-45

Kazanie na pogrzebie śp. Jana Olszewskiego, wygłoszone w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie 16 lutego 2019 r.
„Sprawiedliwy (...) znajdzie odpoczynek. Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy; sędziwością u ludzi jest mądrość” (Mdr 4, 7-9)

PAP/Jakub Kamiński
Bp Antoni Pacyfik Dydycz opowiedział całe życie śp. Jana Olszewskiego, premiera niezłomnego

Szanowna Pani Marto, Małżonko śp. Jana Olszewskiego, którego dzisiaj żegnamy,
Droga Rodzino, Siostro, Krewni, Chrześniacy z Biskupem na czele,
Przyjaciele i Bliscy,
Wielce Szanowny Panie Prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej,
Ekscelencjo, Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie Nuncjuszu Apostolski w Polsce,
Ekscelencje, Czcigodni Księża Biskupi,
Wielebni Kapłani różnych stopni i godności,
Osoby życia konsekrowanego,
Wielce Szanowni Marszałkowie Sejmu i Senatu,
Czcigodny Panie Premierze z Przedstawicielami Rządu,
Dostojni Posłowie i Posłanki, Senatorowie, Działacze Solidarności,
Przedstawiciele Służby Zdrowia, Kultury, Oświaty, Sztuki,
Ludzie Pracy wsi i miast,
Żołnierze i Oficerowie Wojska Polskiego wszystkich stopni, Weterani,
Przedstawiciele Służb Mundurowych:
Policji, Straży Pożarnej,
Straży Granicznej, Straży Miejskiej i Służb Celnych,
Adwokaci – koledzy Pana Jana, Prawnicy, Prokuratorzy i Sędziowie,
Harcerki i Harcerze, Młodzieży Szkolna i Akademicka z Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży,
Członkowie Bractw Kurkowych,
Wolontariusze, Działacze charytatywni wraz z Caritas Polska,
Renciści i Emeryci, Chorzy oraz Więźniowie,
Rodacy z kraju i zagranicy, Goście!

W Imię Boże pozdrawiam wszystkich tu obecnych, ale także tych, którzy nie mogli wziąć udziału w tej pogrzebowej uroczystości. W sposób szczególny słowa współczucia kieruję do najbliższej rodziny z Panią Martą na czele. Nasz udział we Mszy św. pogrzebowej jest wyrazem wiary w życie nieśmiertelne i przejawem modlitewnej łączności ze śp. Janem, który odszedł z tego świata w 89. roku życia ziemskiego. Żegna nas wszystkich, śpiesząc na spotkanie ze Sprawiedliwym Sędzią, pełnym miłosierdzia. Z pewnością już mógł przekonać się o prawdzie słów zaczerpniętych ze Starego Testamentu, z których wynika, że „sędziwością u ludzi jest mądrość”. Znając śp. Jana, możemy wyznać, że istotnie swoim życiem potwierdził on prawdę zawartą w Księdze Mądrości. Jego bowiem sędziwość w pełni scaliła się z mądrością.

Jestem przekonany, że temu pierwszemu jego spotkaniu ze Zbawcą towarzyszyły słowa Psalmu 122 (121):

„Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:

«Pójdziemy do domu Pana!».

Już stoją nasze stopy

w twoich bramach, Jeruzalem (...).

Ze względu na moich braci i przyjaciół

będę wołał: «Pokój z tobą».

Ze względu na dom Pana, Boga naszego,

modlę się o dobro dla ciebie” (por. w. 1-2. 8-9).

Księga Apokalipsy zapowiada natomiast: „Błogosławieni, którzy w Panu umierają, niech odpoczną od swoich trudów, bo ich czyny idą za nimi” (por. w. 14). A skoro jest tak, to my dzisiaj, wdzięczni Chrystusowi za otwarcie bram do wieczności, z ufnością i spokojem żegnamy śp. Jana – męża, brata, krewnego, adwokata, polityka, posła i premiera, a przede wszystkim wiernego syna Polski i Kościoła.

Do takiej postawy zachęcają nas bowiem słowa Syna Bożego, nieco wcześniej odczytane. Warto do nich powrócić, bo „nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (por. J 12, 23-24). Ziemskie życie dobiega końca, obumiera, ale to nie oznacza kresu, gdyż może przynieść „plon obfity”. Jesteśmy więc wdzięczni Stwórcy, ponieważ powyższa zapowiedź Syna Bożego jest dla nas źródłem nadziei i zapowiedzią szczęśliwszego trwania. Ze spokojem starajmy się zatem przechodzić przez ziemię, gdyż nasze ziemskie rozstanie zwiastuje nam nowy początek.

Dlatego pogrzeb chrześcijański ma w sobie coś z pogody ducha, która płynie z wiary. Z tego też względu, jakkolwiek przeżywamy ból rozstania, to jednak nie odczuwamy lęku i nie ma mowy o buncie wewnętrznym, zwłaszcza kiedy wiemy, że ten, kto odchodzi, miał dar czasu, aby jak najlepiej przygotować się na spotkanie ze Stwórcą.

Korzenie

Co więcej, zmarły Jan zapisał się godnie w naszej pamięci. Z odwagą przeszedł drogę swego życia. Nie lękał się światła, chętnie wychodził naprzeciw prawdzie, bezinteresownie broniąc niesłusznie oskarżonych, a w sposób szczególny opiekował się walczącymi o wolność Polek i Polaków.

Tego wszystkiego nauczył się od swojej rodziny. Pamięcią sięgał do pradziadka, właściciela folwarku w pobliżu Okuniewa. Ów senior rodu musiał pozbyć się majątku, ponieważ najstarszy syn brał udział w powstaniu styczniowym, a to ze strony carskiej groziło wywłaszczeniem. Dziadek z kolei był gajowym. Mieszkał z rodziną w Okuniewie.

W drugiej połowie XIX wieku obok tendencji patriotycznych dają o sobie znać napięcia społeczne, z tego względu, że w związku z przemianami gospodarczymi społeczeństwa ubożały, co też prowadziło do biedy, a nawet nędzy. Świadczy o tym ówczesna literatura. Kto bowiem nie pamięta wiersza „W piwnicznej izbie”? I dlatego obok nurtu patriotycznego daje o sobie znać kierunek społeczny, o czym przypomina pojawienie się partii o nastawieniu socjalistycznym, a nawet komunistycznym. Tymczasem poszukiwania rozwiązań nie mają zaplecza moralnego. Młode pokolenie nie znajduje ratunku w oświacie, gdyż szkolnictwo jest poddane rusyfikacji albo germanizacji. Kościół jest mocno osłabiony. W zaborze rosyjskim i pruskim zniesione zostały wszystkie zakony. Kapłanów diecezjalnych także nie było wielu, ponieważ byli zsyłani na Sybir. Słynna encyklika Leona XIII „Rerum novarum”, poświęcona sprawiedliwości społecznej, nie dociera do większości Polaków. Służby carskie czujnie strzegą granic i nie dopuszczają do kontaktów z Watykanem.

A młodzież polska narażona jest na niewolę, i to z dwóch powodów. Najpierw z racji patriotycznych, a następnie z powodu manifestacji społecznych. Przykładem może być działalność Stefana Aleksandra Okrzei, stryjecznego brata matki Pana Jana, który szykował zryw zbrojny, ale pojmany przez carskie służby został stracony na stokach Cytadeli w 1905 r. Pewne przejawy zrywu wolnościowego i społecznego dadzą o sobie znać po klęsce Rosji pod Władywostokiem. Dotyczyły one odradzania się katolicyzmu choćby dzięki działalności licznych zgromadzeń zakonnych życia ukrytego, powstających pod wpływem działalności bł. Honorata Koźmińskiego.

Wypada w tym miejscu podkreślić wysiłki Józefa Piłsudskiego, który dążąc do niepodległości, zrezygnował z czerwonego wehikułu. Podobnie jak wielu innych. Do głosu dojdą również chłopskie zrywy, które w Wincentym Witosie znajdą przywódcę wyjątkowo wrażliwego na rzeczywistość polską. Odzyskanie niepodległości w 1918 r. przyjęto z entuzjazmem, chociaż bez solidnych programów na przyszłość. Wzruszenia nie ukrywano jednak na widok polskich mundurów i wyraźnie brzmiącej mowy polskiej.

Młodość

W takim duchu będzie rozwijał się i dojrzewał przyszły premier Polski, który urodził się 20 sierpnia 1930 r. w rodzinie kolejarskiej, mieszkającej na Bródnie. A była to rodzina na wskroś przesiąknięta tradycją niepodległościową. Młody Jasio zaczął chodzić do szkoły podstawowej jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Szybko włączył się w ruch harcerski. Już wówczas nucił jedną z najbardziej znanych pieśni harcerskich: „Wszystko, co nasze, Polsce oddamy”. I tak będzie przez lata niewoli niemieckiej. Naukę trzeba było ograniczyć do kompletów, ożywiać się harcerskimi spotkaniami, ćwicząc się w Szarych Szeregach i coraz bardziej oddając się konspiracji. Z pewnością przysłuchiwał się z uwagą, jak w jego rodzinnym domu dorośli konspirowali. Gdy miał 14 lat, otrzymał funkcję łącznika podczas zrywu powstańczego na Pradze. A po wkroczeniu Sowietów znalazł dla siebie przyszłość w pełnej opozycji. Początkowo działał w młodzieżowym kole Polskiego Stronnictwa Ludowego, ponieważ to środowisko skupiało większość sił opozycyjnych wobec komunistów i było w bardzo dobrych relacjach z Kościołem.

W 1949 r. rozpoczyna studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Kończy je w 1953 r. Bierze udział w półjawnym seminarium z kryminologii u prof. Stanisława Batawii. Od 1955 do 1957 r. przynależy do zespołu „Po prostu” – tygodnika studentów i młodej inteligencji, powstałego po śmierci Stalina. Pismo to siłą zostanie zamknięte dwa lata później, czyli w rok po Poznańskim Czerwcu i Październiku 1956, kiedy to mógł powrócić do pełnienia swojej misji pasterskiej kard. Stefan Wyszyński, co było wielkim darem ze strony Opatrzności dla naszego Narodu. Młody prawnik w owym czasie zabiega o przywrócenie czci żołnierzom Armii Krajowej, współtworząc tekst pt. „Na spotkanie ludziom AK”. A kiedy powstaje Klub Krzywego Koła, zostaje jego członkiem do 1962 r.

W tych też latach przystąpi do tajnej loży, chcąc zabezpieczyć się przed donosami, a loża miała opinię wyjątkowej wierności tajemnicy. Tego samego roku rozpoczyna praktykę adwokacką. Podejmuje się obrony w najgłośniejszych procesach politycznych. Nie uniknie kar dyscyplinarnych, a nawet czasowego pozbawienia możliwości pełnienia swojej misji. Jest jednym z sygnatariuszy i współautorem protestów kierowanych do władz komunistycznych. W 1976 r. współtworzy Polskie Porozumienie Niepodległościowe. W drugim obiegu publikuje poradnik „Obywatel a Służba Bezpieczeństwa”. W tym samym roku okaże się współtwórcą Komitetu Obrony Robotników (KOR). Opracowuje „Apel do społeczeństwa i władz PRL”. Współdziała przy przygotowywaniu statutu dla wolnych związków zawodowych, które dadzą o sobie znać pod nazwą Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Uczestniczy w zabiegach o rejestrację „Solidarności” i „Solidarności” Rolników Indywidualnych. Bezinteresownie doradza Krajowej Komisji Porozumiewawczej, Komisji Krajowej „Solidarności” i „Solidarności” Regionu Mazowsze.

W czasie stanu wojennego pełni funkcję doradcy w Sekretariacie Episkopatu Polski. Z wyjątkową pasją występuje jako oskarżyciel posiłkowy w procesie morderców bł. ks. Jerzego Popiełuszki. W 1988 r. współtworzy Komitet Obywatelski przy Przewodniczącym NSZZ „Solidarność”. Opowiada się przeciwko dążeniu do porozumienia z komunistami, zdając sobie sprawę z ich nieszczerości i podstępu. Odmawia objęcia z ramienia strony społecznej stanowiska przewodniczącego podstolika reformy prawa i sądów przy „okrągłym stole”.

Kościół

Zanim jednak przejdę do lat posłowania i pełnienia misji premiera rządu polskiego, chciałbym przypomnieć obecność Kościoła katolickiego w życiu i działalności śp. Jana i jego więzi z Kościołem. Nie chcę sięgać zbyt daleko wstecz. Oczywiście, rodzina Olszewskich w minionych pokoleniach należała do wspólnoty kościelnej, a praktyki religijne z zasady były w niej obecne. Ale mogły być też pewne zachwiania w tej dziedzinie. Ważne wszelako jest to, że sam Zmarły szybko odkrył sens wiary w swoim życiu.

Zacznę od wydarzenia, na które położył duży nacisk Pan Jan. Jako stosunkowo jeszcze młody mężczyzna był włączony w ruch socjalistyczny. Cenił bardzo Kazimierza Pużaka, przywódcę niepodległościowego przedwojennego PPS, który zmarł w komunistycznym więzieniu w 1950 r. Został pochowany na cmentarzu Powązkowskim. I tam, przy jego grobie, każdego roku

30 kwietnia zbierali się jego zwolennicy. Nie było ich wielu. Pewnego razu Jan przybył na cmentarz nieco wcześniej – było dość chłodno, więc wszedł do kościoła św. Karola Boromeusza, aby zaczekać na przybycie reszty. I co zobaczył i usłyszał? W kościele odprawiana była Msza św. Ludzi nie było wiele, ale ksiądz poinformował, że jest to Msza św. w intencji Kazimierza Pużaka, socjalistycznego działacza. Co więcej, kapłan wygłosił bardzo przekonujące kazanie. Po Mszy św. Jan udał się do zakrystii, gdzie spotkał ks. Stefana Niedzielaka. Rozmowa była dość długa. Doszło do powtórnych spotkań. Aż pewnego razu Jan wyznał przed księdzem, że ma pewien kłopot. Otóż ma żonę, ale nie mają ślubu, także cywilnego. Żona jest dziennikarką. Gdyby ktoś z rządzących dowiedział się, że jest żoną przeciwnika politycznego, to wszystko skończyłoby się wyrzuceniem z pracy. A ks. Stefan na to odpowiedział: To proszę wziąć ślub kościelny w tajemnicy, nocą. I tak się stało. Świadkowali temu małżeństwu: Wojciech Ziembiński, znany działacz antykomunistyczny, i prof. Maria Dernałowiczowa, specjalistka z zakresu literatury. A między celebransem i nowożeńcami zrodziła się wielka przyjaźń. To adwokat Jan Olszewski poświęci się w przyszłości ujawnianiu prawdy o morderstwie dokonanym na ks. Niedzielaku.

Pan Jan zbliżył się także do kard. Stefana Wyszyńskiego i kard. Karola Wojtyły, kiedy to z myślą o żyjących legionistach Marszałka Józefa Piłsudskiego przygotowano specjalne odznaczenie – Order Virtuti Civili. Ten właśnie order otrzymali najpierw obaj kardynałowie, a potem: Władysław Siła-Nowicki, ks. Teofil Bogucki i Wojciech Ziembiński. Nie zdążono natomiast wręczyć go bł. ks. Jerzemu Popiełuszce. Oczywiście, Jan Olszewski był obecny przy procesie morderców ks. Jerzego Popiełuszki, po adwokacku przeżywał śmierć ks. Sylwestra Zycha i ks. Stanisława Suchowolca. Chętnie współpracował z kard. Józefem Glempem i abp. Bronisławem Dąbrowskim we wszystkich zawiłościach prawnych.

Premier

Przed nami kolejny rozdział życia Jana Olszewskiego. W pierwszych w pełni wolnych wyborach parlamentarnych 7 października 1991 r. został posłem na Sejm z listy Porozumienia Obywatelskiego Centrum. W kilka tygodni później, w dzień św. Mikołaja, stanął na czele pierwszego w pełni niekomunistycznego rządu odradzającej się Polski. To był dobry dar od jakże popularnego świętego. Nowy premier w swoim pierwszym wystąpieniu podkreślił, że pragnie, aby jego rząd był rządem nadziei, bo nadziei potrzebowała Polska. I w tym duchu postępował, zmierzając do uwolnienia Polski od różnorakiej obecności Rosji i starając się umacniać demokrację oraz samorządność. Ale spotkał się z ostrą opozycją, której, niestety, przewodniczył ówczesny prezydent. A partii było wiele..., za dużo.

Premier konsekwentnie zabiega o opuszczenie terytorium Polski przez wojska rosyjskie. Przeciwstawia się nieuczciwej prywatyzacji majątku narodowego. Podejmuje próby licznych reform, zwłaszcza w zakresie społecznym i gospodarczym. Sejm uchwala ustawę o lustracji, na którą nie chce się zgodzić prezydent, i nocą z 4 na 5 czerwca 1992 r. premier Jan Olszewski zostaje odwołany. Jednak nie podaje się do dymisji. A po ogłoszeniu wyników głosowania przez Sejm mówi na pożegnanie, że zastanawia się, „jaka będzie Polska, czyja ma być”. Zaznacza, że odchodzi ze spokojem, ponieważ wie, iż będzie mógł spokojnie patrzeć w oczy każdej spotkanej osobie.

Wkrótce zostanie posłem III i IV kadencji. W 1995 r. założy Ruch Odbudowy Polski. Będzie kandydował na prezydenta Rzeczypospolitej po pierwszym pięcioleciu Aleksandra Kwaśniewskiego, jednakże tuż przed wyborami zrezygnuje. Przy prezydencie Lechu Kaczyńskim będzie pełnił funkcję doradcy, a 3 maja 2009 r. zostanie odznaczony Orderem Orła Białego.

Polak

Nadal stara się uczestniczyć w życiu publicznym, zawsze patrzy prosto w oczy przechodniom i rozmówcom. Ale źle się zaczęło dziać w państwie polskim z powodu napięć politycznych i nadużyć, zwłaszcza gospodarczych. Polemiki między partiami zaczęły się przeradzać w agresję. I co najgorsze, niektóre formacje polityczne zaczęły ogłaszać wojnę polsko-polską. Coś straszliwego, niegodnego Polki i Polaka. Polska prowadziła wojny, nieraz bardzo ciężkie. Nie zawsze zwyciężała, ale nigdy nie prowadziła wojny ze sobą. To potworne oszczerstwo nie znajdowało zgody w umyśle i sercu byłego premiera.

A jeżeli były jakieś napięcia wewnętrzne, to nie Polski z Polską, ale Polski z liberum veto i ze wszystkimi, którzy zrywali obrady Sejmu lub w nich przeszkadzali. Polska walczyła ze zdrajcami, jak to miało miejsce w czasie rozbiorów. Ze wszystkimi, którzy chcieli handlować jej wolnością, którzy kolaborowali z wrogiem. Polska nigdy i nigdzie nie prowadziła wojny ze sobą. Z tym oszczerstwem nie godził się Jan Olszewski.

I dlatego jestem głęboko przekonany, że Zmarły już teraz modli się wespół ze św. Janem Pawłem II, z bł. ks. Jerzym Popiełuszką, upraszając Matkę Najświętszą, aby pukała do serc Polek i Polaków, iżby wyrzekli się takich postaw, a zwłaszcza praktyk. Trzeba walczyć ze złem. Ono przecież zdarza się w życiu, może mieć miejsce w naszych czasach, ale nigdy nie można nawet pomyśleć o tym, aby Polska walczyła z Polską, wszakże nie można lekceważyć, jak było wspomniane wcześniej, zdrad, chciwości, pychy i nienawiści. To nie Polska walczy z Polską. Taka choroba może dotknąć Polkę lub Polaka, ale nigdy Polski. Zresztą, pisze o tym poeta Aleksander Wat:

„A byli wśród nas tacy, co śpiewali obcym.

I wargi ich trądem poraził Sprawiedliwy.

Harfy ich strzaskane, świeczniki w proch wdeptane

I domy ich oddane w hańbę opuszczenia”. („Psalm”)

Mogą bowiem na jaw wychodzić różne nadużycia, przejawy wrogości, próby znieważania i zniewalania. Dają o sobie znać niekiedy „moce ciemności”. Ale to nie dotyczy Polski. Przed laty na grobie Agatona Gillera umieszczono napis, jakby ostrzeżenie:

„Przechodniu! Obyś w Polskę jak ten zmarły wierzył!

Idź w czyn! Dobry przykład serce twe ośmieli. (...)

A jeżeli już w Polskę zwątpiłeś bez końca,

Odejdź i cieniem swym nie zasłaniaj słońca”. (Teofil Lenartowicz)

Na tego rodzaju sytuacje wyjątkowo zdecydowanie odpowiada Henryk Sienkiewicz: „Gdy miłość Ojczyzny gaśnie, wtedy przychodzą czasy łotrów i szaleńców”. Czyż tak nie jest? Czy może być przyzwoity Polak i walczyć z Ojczyzną? Dlatego Józef Piłsudski zaleca, abyśmy poznawali nasze dzieje. Ponieważ – „Ten, kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości, nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości”.

Wszelako takie postawy wrogości nawet do własnej Ojczyzny mogą być niekiedy skutkiem zniewolenia. Piotr Kropotkin – kniaź rosyjski, a od rewolucji październikowej jeden z głównych działaczy komunistycznych, zanotował w swoim pamiętniku pod datą 11 grudnia 1920 r.: „Ileż setek lat potrzeba, aby dać ludziom świadomość tego, co mogliby zrobić, gdyby zechcieli być wolni! Ledwo to napisałem, mój szatan, który od pewnego czasu wtrąca się do każdej rozmowy, jaką sam ze sobą prowadzę, spytał ze śmiechem: «Ale czy sądzisz, że skłonni są oni zapłacić za wolność taką cenę, jaką byłoby nieczynienie krzywdy swoim bliźnim?»”. I stąd płynie mój apel, który z pewnością popiera Pan Jan: Nie wyrządzajcie krzywdy nikomu! Nie walczcie z Ojczyzną! Nie zapominajmy. To właśnie św. Jan Paweł II w poemacie „Myśląc Ojczyzna” napisał:

„Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam,

Mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica,

Która ze mnie przebiega ku innym”.

Jakie to proste i oczywiste przypomnienie. Mam nadzieję, że jeszcze pamiętamy, kim jest Adam Mickiewicz. Oto jego słowa:

„Polak, chociaż stąd między narodami słynny,

Że bardziej niźli życie kocha kraj rodzinny.

Gotów zawżdy rzucić go, puścić się w kraj świata,

W nędzy i poniewierce przeżyć długie lata,

Walcząc z ludźmi i z losem, póki mu śród burzy

Przyświeca ta nadzieja, że Ojczyźnie służy”

(„Pan Tedeusz”, księga X, „Emigracja”).

Testament

Nie znajdziemy w polskiej literaturze ani w sztuce w ogólności czy też w życiorysach Polek i Polaków godnych swojej Ojczyzny, aby gdziekolwiek dało się słyszeć o wojnie polsko-polskiej. Niestety, na dzisiaj nie można dać takiego zapewnienia. Ale na jutro – wierzę, że tak. Czas wypowiedzieć serdeczną walkę wszystkim, którzy wmawiają, że istnieje wojna polsko-polska. Wierzę głęboko, że dokładnie tego samego zdania jest wciąż jakże nam bliski Jan Olszewski. Zapiszmy sobie głęboko w pamięci i powtarzajmy każdego dnia słowa, które przypomina nam Polski Cmentarz na Monte Cassino: „Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”.

A jeżeli już podejmujemy walkę, to nie zapominajmy, co napisał nasz współczesny myśliciel – Henryk Elzenberg: „Sens walki powinien być mierzony nie jej szansami na zwycięstwo, lecz wartościami, w obronie których walka została podjęta”. Pamiętajmy o tym!

Wówczas też i my za przykładem śp. Jana będziemy mogli patrzeć prosto w oczy wszystkim, z którymi się spotykamy i będziemy się spotykali przy najróżniejszych okazjach. Bo nasze oczy będą mówiły to, co oczy żyjącego jeszcze przed kilkoma dniami Premiera Polski, który za życia podpisywał się pod wyznaniem „Orlątka” lwowskiego:

„Z prawdziwym karabinem

U pierwszych stałem czat...

O, nie płacz nad Twym synem,

Co za ojczyznę padł!...

Z krwawą na kurtce plamą

Odchodzę dumny w dal...

Tylko mi Ciebie, Mamo,

Tylko mi Polski żal...”.

(Artur Oppman, „Orlątko”)

A my tutaj, na ziemi, pełni zadumy będziemy zabiegali, aby nasze postawy stale były pełne ufności. I oby zawsze były odbiciem naszych sumień i naszych serc. Abyśmy wszystkim, z którymi się spotykamy, mogli patrzeć w oczy ze spokojem i pogodnie. A jeżeli już będzie nam doskwierać jakaś trwoga lub niepokój, wówczas będziemy przypominali słowa Obrońcy Lwowa:

„Tylko mi Ciebie, Mamo,

Tylko mi Polski żal!”.

Wierzymy, Panie Premierze, że pamiętasz o nich. Zabrałeś je ze sobą, aby powtórzyć przed Królową Polski z serdeczną prośbą o opiekę nad Polską.

My zaś dzisiaj dziękujemy Ci, Panie Premierze, za twoją wierność Polsce zakorzenioną w Chrzcie Świętym, żywiącą się wiarą świętą i silną mocą Krzyża. Tego nam potrzeba! Niech Bóg błogosławi Polsce! Amen.

+ Antoni P. Dydycz OFMCap
Biskup Senior Diecezji Drohiczyńskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Jacek Gancarek nowym moderatorem Stowarzyszenia Żywy Różaniec

2019-03-18 17:10

mag / Warszawa (KAI)

Ks. Jacek Gancarek z archidiecezji częstochowskiej został wybrany nowym moderatorem Stowarzyszenia Żywy Różaniec. W Warszawie-Rembertowie 14 marca odbyła się XIV Konferencja Diecezjalnych Moderatorów Żywego Różańca, w czasie której rozmawiano na temat VII Ogólnopolskiej Pielgrzymki Żywego Różańca na Jasną Górę w dniach 31 maja–1 czerwca, Wielkiej Nowenny Różańcowej oraz nowego modlitewnika. Gościem obrad był abp Wacław Depo.

Archidiecezja Warszawska
Ks. Jacek Gancarek

W czasie zjazdu sekretarz krajowy Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary ks. Maciej Będziński podsumował projekt „Żywy Różaniec dla Misji”. Z zebranych funduszy udało się dofinansować budowę świątyń w Birmie, na Sri Lance i w Indiach, oraz dwie kaplice w Czadzie. – Powoli wracamy do naszych korzeni, czyli do tego, o co chodziło założycielce Żywego Różańce, Słudze Bożej Paulinie Jarico. Poprzez Wielką Nowennę Różańcową przygotowujemy się do obchodów jubileuszu 200. rocznicy powstania Żywego Różańca – powiedział ks. Maciej Będziński.

Rok 2018 przebiegał pod hasłem „Tajemnice Jezusa i Maryi drogą do dojrzałego życia duchowego”. Obecny, drugi rok nowenny skoncentrowany jest na temacie „Duchowość sługi Bożej Pauliny M. Jaricot – założycielki Żywego Różańca i Dzieła Rozkrzewiania Wiary”, zaś rok 2020 „Żywy Różaniec znakiem jedności z Ojcem Świętym i Kościołem”. Natomiast następny rok - 2021 „Różaniec modlitwą o zbawienie innych”. Nowenna zakończy się w roku 20126. Będzie przeżywany pod hasłem „Różaniec modlitwą o Boże Miłosierdzie dla świata”.

W czasie zjazdu zgodnie ze statutem wybrano również nowe władze zarządu Stowarzyszenia Żywy Różaniec. Po dwóch kadencjach miejsce dotychczasowego moderatora krajowego ks. Szymona Muchy z diecezji radomskiej zajął ks. Jacek Gancarek z archidiecezji częstochowskiej, dotychczas diecezjalny moderator i dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych. Decyzje tę zatwierdzili biskupi na 382 zebraniu plenarnym KEP.

W czasie posiedzenia w Rembertowie podjęto również temat nadzwyczajnego miesiąca misyjnego, oraz VII Ogólnopolskiej Pielgrzymki Żywego Różańca na Jasną Górę która odbędzie w dniach 31 maja–1 czerwca.

Odbyły się również prace studyjne nad redakcją nowego modlitewnika dla członków Stowarzyszenia Żywy Różaniec.

Ks. Jacek Gancarek urodził się 12 marca 1968 r. w Kamyku. Ukończył Wyższe Seminarium Duchowne na Papieskiej Akademii Teologicznej w Częstochowie. W 1994 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracę jako wikariusz rozpoczął w parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Pajęcznie, a następnie został oddelegowany do parafii pw. bł. Urszuli Ledóchowskiej w Częstochowie.

W 1997 r. ukończył studia podyplomowe na kierunku biblistyka w Papieskiej Akademii Teologicznej. Od 2007 r. podjął studia doktoranckie na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.

Od 1999 r. pełni funkcję Dyrektora Papieskich Dzieł Misyjnych w Archidiecezji Częstochowskiej i jest Delegatem ds. misji Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego.

W 2000 r. zaangażował się również w organizację Ogólnopolskich i Diecezjalnych Kongresów Misyjnych na Jasnej Górze.

Od 2011 r. do chwili obecnej pracuje jako proboszcz w parafii pw. NMP Różańcowej w Myszkowie-Mrzygłodzie.

Żywy Różaniec jest wspólnotą założoną przez Sługę Bożą Paulinę Jaricot w 1826 r. w Lyonie. Zatwierdził ją papież Grzegorz XVI. W Polsce praktyka Żywego Różańca stała się znana pod koniec XIX w.

W całej Polsce do stowarzyszenia należy ponad 2 mln wiernych. Róże różańcowe działają we wszystkich diecezjach w Polsce. W 2013 r. Żywy Różaniec w Polsce otrzymał nową ogólnokrajową strukturę, która została ujęta w Statucie “Stowarzyszenia Żywy Różaniec” i zatwierdzona przez KEP. Pismem formacyjnym stowarzyszenia jest miesięcznik “Różaniec”, wydawany przez Wydawnictwo Sióstr Loretanek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jubileuszowy odpust

2019-03-19 10:17

Anna Majowicz

- Zdajemy sobie sprawę, że źródłem kościelnej siły jest Jezus Chrystus, który przez Ducha Świętego dalej działa w Kościele i czyni Go wciąż żywym. Ale ufnie i w pełni wdzięczności kierujemy też wzrok ku św. Józefowi – Patronowi Kościoła Świętego, że dzięki Jego stróżowaniu ten „Wielki Olbrzym” jest wciąż nieobezwładniony – powiedział ks. Marian Biskup w czasie sumy odpustowej sprawowanej w parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Pasikurowicach.

Mateusz Łagoda
Odpustową Mszę św. zakończyła procesja eucharystyczna wokół kościoła

Proboszcz parafii, ks. dr hab. Norbert Jerzak witając wiernych przypomniał, że doroczna uroczystość odpustowa ku czci św. Józefa zbiega się z 10. rocznicą powstania pasikurowickiej wspólnoty. – W tym roku nasza parafia obchodzi 10-lecie powstania. Wspólnotowe przeżywanie imienin świątyni nabiera więc szczególnie radosnego charakteru – mówił gospodarz parafii.

Zobacz zdjęcia: Odpust św. Józefa w Pasikurowicach

W homilii ks. Marian Biskup zachęcił, by wnikliwiej niż zwykle przypatrzeć się i zapatrzeć w św. Józefa, tak jak On zapatrzył się w Jezusa. - Jesteśmy świadomi faktu i jego następstw, że im więcej prawdy odkryjemy o naszym Patronie, tym bardziej będziemy Go mogli kochać i naśladować. I odwrotnie: im większa będzie nasza miłość, z tym większą potrzebą będziemy wnikać w Jego godność i świętość! – rozpoczął. Kapłan zwrócił uwagę na szczególne cnoty św. Józefa: sługi Zbawiciela, piastuna Jezusa i patrona Kościoła świętego. – Święty Józef był potrzebny Panu Bogu w realizacji planu zbawienia człowieka. Zapewniając bezpieczeństwo Świętej Rodzinie stał się stróżem Odkupiciela, a więc stróżem całego Kościoła. „Obezwładniony olbrzym”- tak ciekawie określił Kościół psychoterapeuta i teolog niemiecki Manfred Lütz, który pod takim samym tytułem wydał w ubiegłym roku swoją książkę. Święty Józef jest stróżem i patronem olbrzyma liczącego ponad 2000 lat i ponad 1,5 mld członków. Zapatrzeni w św. Józefa chciejmy dziękować za Jego opiekę nad całym Kościołem, nad naszą Parafią i każdym z nas – zachęcił ks. Marian Biskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem