Reklama

Orędownik we wszystkich sprawach

2018-03-14 11:07

Wojciech Wielgoszewski
Edycja toruńska 11/2018, str. IV

Aleksandra Wojdyło
Wizerunek św. Józefa w kościele pw. św. Katarzyny w Łasinie (fragment)

Trwa ustanowiony przez papieża Franciszka Nadzwyczajny Rok św. Józefa w jego sanktuarium w Kaliszu. Opiekun Świętej Rodziny patronuje także toruńskiemu kościołowi z sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy – Patronki diecezji toruńskiej. A jak oddawali mu cześć nasi przodkowie?

Święty Józef jest patronem Kościoła powszechnego, sprawiedliwości, małżeństw, sierot, robotników, cieśli, stolarzy, kołodziejów, drwali, inżynierów, podróżujących, wychowawców, bezdomnych, tułaczy. Wzywa się go w sytuacjach beznadziejnych. Jako opiekun Jezusa i Maryi, którzy towarzyszyli jego ostatnim chwilom, patronuje rodzinom i dobrej śmierci. Św. Teresa od Jezusa, XVI-wieczna reformatorka Karmelu, która obrała św. Józefa za patrona, tak określiła jego orędownictwo: „Innym świętym (…) dał Bóg łaskę wspomagania nas w tej lub owej potrzebie, temu zaś chwalebnemu Świętemu, jak o tym wiem z własnego doświadczenia, dał władzę wspomagania nas we wszystkim”.

Wezwania i patronaty

Spośród parafii objętych współcześnie diecezją toruńską patronował przed wojną jedynie Turznicom k. Grudziądza. Obecnie jego wezwanie mają parafie i kościoły w Chełmnie, Grudziądzu i Toruniu oraz kościoły filialne w Elgiszewie (parafia Chełmonie) i Trzebczyku (parafia Kijewo Królewskie). Były też kaplice pw. św. Józefa u pallotynów w Chełmnie, elżbietanek w Chełmży, Grudziądzu, Kowalewie Pomorskim i Toruniu; tutaj także u redemptorystów. Ołtarze ku jego czci postawiono m.in. w bazylice katedralnej w Toruniu, bazylice w Nowym Mieście Lubawskim, farze w Brodnicy, w kościołach: św. Jakuba w Toruniu, Chełmoniu, Iłowie, Kiełbasinie, Kowalewie, Łasinie, Radomnie. Wyobrażenia świętego znajdziemy w wielu innych świątyniach, m.in. obrazy w Grabowie, Jastrzębiu, Mikołajkach, figury w kościele pw. św. Wojciecha w Działdowie, Przełęku, Sampławie, gdzie jest także ukazany w witrażu. Postać św. Józefa jako Opiekuna Świętej Rodziny zobaczymy na ołtarzu bocznym w chełmińskiej farze (w predelli wyobrażenie jego śmierci), na obrazie w farze wąbrzeskiej i polichromii w kościele garnizonowym pw. św. Katarzyny w Toruniu. Poświęcano mu dzwony: w 1863 r. w Grodzicznie z wizerunkiem św. Józefa z Dzieciątkiem na ręku, a w 1924 r. w kościele pw. św. Wojciecha w Lidzbarku z napisem łacińskim: „Vivos voco, mortuos plango” („Wołam żywych, opłakuję umarłych”; tłum. W.W.).

Bractwa św. Józefa

Najstarsze bractwo na terenie dzisiejszej diecezji toruńskiej powołano przy kościele pw. św. Jakuba w Toruniu w 1692 r., w okresie międzywojennym złączone ze Zgromadzeniem Matek Chrześcijańskich. W 1712 r. powstało w Radomnie, w 1852 r. w Kiełbasinie, w 1890 r. przy kościele Świętojańskim w Toruniu, w 1928 r. w parafii pw. Chrystusa Króla w Toruniu. Przynależność do bractwa zobowiązywała m.in. do życia według zasad wiary katolickiej, zachowywania trzeźwości, częstego przystępowania do stołu Pańskiego. Odpusty obchodzono 19 marca w uroczystość św. Józefa Oblubieńca kojarzoną wówczas ze wspomnieniem jego śmierci. W trzecim tygodniu po Wielkanocy obchodzono oktawę św. Józefa z kulminacją w środę – dniu wspomnienia św. Józefa Opiekuna Świętej Rodziny i Kościoła. W kościele Świętych Janów obchodzono wtedy kolejny odpust bracki. Odpusty świętowano niezwykle uroczyście, np. w kościele pw. św. Jakuba po Mszy św., wystawieniu Najświętszego Sakramentu, Nieszporach i procesji, członkowie bractwa gromadzili się na modlitwie przy ołtarzu św. Józefa.

Reklama

Patronat Opiekuna Świętej Rodziny przyjęło także Katolickie Stowarzyszenie Robotników Polskich w Chełmży i Towarzystwo Kolejarzy przy parafii pw. św. Mikołaja w Grudziądzu. O czci, jaką żywił dla św. Józefa bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski, świadczy jego list z obozu w Dachau z 19 września 1942 r., w którym przypisuje jego opiece swoje cudowne uzdrowienie i możliwość pełnienia posługi kapłańskiej.

Pasterki i józefitki

Orędownictwu św. Józefa polecały się zakony. Siostry pasterki skupiły się na realizacji ewangelicznego hasła: „Szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19, 10), prowadząc domy misyjne dla dziewcząt, których poranione dusze leczono za pomocą nauczania i pracy. W Toruniu przy obecnej ul. Skłodowskiej-Curie założyły Szpital Dobrego Pasterza – jedyną w Polsce instytucję, w której leczenie ciała łączono z terapią moralną i psychiczną. A wszystko pod egidą „Opiekuna Dzieła Dobrego Pasterza”. Bł. Maria Karłowska, założycielka Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej, wzywała do jego orędownictwa: „Módlcie się do św. Józefa, bo przecież On jest naszym zarządcą”.

Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa prowadziło działalność apostolską na terenie naszej dzisiejszej diecezji w Warlubiu od 1934 r. 5 lat po wojnie siostry józefitki przybyły do Iłowa, gdzie do tej pory prowadzą przedszkole, uczą religii i przygotowują dzieci do sakramentów. Ważnym punktem miejscowego życia duchowego jest tutejsza kaplica pw. św. Józefa. Opiekę nad kaplicą pw. swojego świętego patrona objęły józefitki także w Toruniu w 1955 r. Pierwsze przybyłe wtedy siostry posługiwały przy domu ojców remptorystów; z czasem podjęły się pracy przy chorych, katechizacji dzieci. Do historii przejdzie ich duchowa posługa w czasie trwania II Soboru Watykańskiego, kiedy nie odstępowały od Najświętszego Sakramentu w czasie całodobowego czuwania.

Redemptoryści i pallotyni

Św. Alfons Liguori, założyciel Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela (redemptorystów), wyraził przekonanie, że „po Matce Bożej, św. Józef jest ze wszystkich świętych najukochańszy Bogu. Ma on dzięki temu wielką siłę Pana w sobie i może uzyskać łaski dla swoich wyznawców”. Niespełna 200 lat później we wrześniu 1927 r. uroczyście poświęcono kaplicę redemptorystów przy ul. św. Józefa na toruńskich Bielanach, która rok później, po sprowadzeniu obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy, stała się sanktuarium maryjnym. Przystąpiono też do budowy niższego seminarium (juwenatu). Nauczyciel tej szkoły o. Stanisław Solarz zasłużył się na polu dobroczynnym, stawiając we współpracy z władzami miejskimi świetlice dla ubogich w Toruniu i Grudziądzu.

W Chełmnie małe seminarium św. Józefa utworzyli w 1931 r. księża pallotyni (Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego). W 1938 r. ukończyli budowę szkoły z internatem (wtedy dla 70 alumnów), jednak ambitne plany edukacyjne wkrótce zniweczyła okupacja niemiecka.

Elżbietanki

Siostry ze Zgromadzenia św. Elżbiety, popularne elżbietanki, dla których św. Józef jest patronem życia wewnętrznego, przybyły do Torunia w 1886 r., 2 lata później do Grudziądza, w 1895 r. do Chełmży, by poświęcić się ubogim, chorym, opuszczonym i dzieciom. Prowadziły ochronki, domy starców, sierocińce, ambulatoria, odwiedzały chorych w domach. W Toruniu utworzyły Dom św. Józefa dla Starców i Kalek (ul. Sienkiewicza 36), w Grudziądzu Sierociniec dla Dziewcząt pw. Wszystkich Świętych (ul. Rybacka 11) i Sierociniec dla Chłopców (ul. Bydgoska 5), a w Chełmży – Dom św. Józefa (ul. Tumska) i Lecznicę Powiatową (ul. Szewska 19). Opiekowały się dziećmi w ochronkach w Kowalewie i chorymi w szpitalu rejonowym w Łasinie (dokąd przybyły w 1930 r.) i w szpitalu miejskim w Toruniu.

Felicjanki i Służebniczki Maryi

W 1922 r. przybyły z Krakowa do Łasina siostry felicjanki otaczające św. Józefa „szczególnym kultem i wielkim zaufaniem”. Opiekowały się ochronką i prowadziły szkołę gospodarczą dla dziewcząt. Obecnie od 23 lat miejsce domu felicjanek zajmuje klasztor Mniszek Bosych Zakonu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy i św. Józefa – nazywanych siostrami karmelitankami bosymi.

W latach międzywojennych Brodnica, Golub, Radzyń i Wąbrzeźno cieszyły się posługą Sióstr Służebniczek Najświętszej Panny Maryi z pleszewskiej prowincji św. Józefa. Siostry służebniczki prowadziły ambulatoria w Radzyniu i Golubiu, w Brodnicy lazaret i sierociniec, a w Wąbrzeźnie dom starców. Wszędzie prowadziły ochronki. Jak widać, zgromadzenia zakonne pojmowały posługę józefińską jako opiekę nad tymi najmniejszymi, jako że św. Józef w Betlejem, na wygnaniu egipskim i w warsztacie ciesielskim w Nazarecie, też opiekował się Synem – w oczach świata także Tym najmniejszym.

Tagi:
św. Józef

Grób Sprawiedliwego

2018-08-14 11:06

Ks. Zbigniew Chromy
Edycja świdnicka 33/2018, str. VIII

Ks. Zbigniew Chromy
Grób Sprawiedliwego – św. Józefa – w Nazarecie

W Nazarecie, mieście rodzinnym św. Józefa Cieśli, które w jego czasach liczył najwyżej 300 mieszkańców, obok Sanktuarium Zwiastowania (Domku Maryi, którego „ceglana” część od czasów krzyżowców znajduje się w Loreto), i obok Kościoła wybudowanego na miejscu warsztatu św. Józefa (gdzie Pan Jezus był im poddany, o czym przypomina znajdujący się tam napis: „hic erat subditus illis”), znajduje się klasztor Sióstr Nazaretanek – w odległości ok. 100 metrów. Siostry przybyły do Nazaretu w 1855 r. z Francji. Zakupiły kilka budynków na starym mieście i przystąpiły do budowy własnego klasztoru. Przy czym za część parceli musiały zapłacić trzykrotną cenę, gdyż jak mówiła sprzedająca im tę ziemię tajemnicza niewiasta: „Tu znajduje się grób sprawiedliwego”. Po wypowiedzeniu tych słów niewiasta klęknęła i pocałowała ziemię. Podczas prac budowlanych nagle jeden z robotników wpadł do dziury w ziemi. Kiedy zeszła tam po linie jedna z sióstr, stwierdziła ze względu na przyjemny chłód, że miejsce to będzie się nadawać do trzymania ziemniaków. Na szczęście siostry pokazały to miejsce pewnemu jezuicie, który powiedział: „Jakie ziemniaki, tu są sklepienia bizantyjskie (pochodzące więc z VII wieku n.e.)”. Następnie odkryto tam wiele znalezisk archeologicznych: oprócz dużej sali z łukowym sklepieniem, cysterny, także ołtarz starego kościoła. Wykopaliska kontynuowano w XX wieku i odkryto pozostałości budowli z czasów krzyżowców, a między nimi pozostałości mieszkania z czasów herodiańskich. Kiedy siostry odkryły kamień z posadzki tego mieszkania, okazało się, że poniżej znajduje się jeszcze „coś”, a z otworu wydobywa się intensywny zapach kadzidła, którym wypełniał to miejsce jeszcze przez dwa dni. Tak doszło do okrycia grobu z I wieku, który zachował się w doskonałym stanie, z kamieniem odsuniętym, tak jak to opisują Ewangelie. Biorąc pod uwagę bliskość tego miejsca w stosunku do Kościoła-warsztatu św. Józefa oraz Domku Maryi (czyli Bazyliki Zwiastowania), oraz pamiętając, że dla Żydów kontakt ze zmarłymi oznaczał rytualną nieczystość, grób znaleziony u Sióstr Nazaretanek nie należał z pewnością do jakiegoś Żyda. Jeśli więc pozwolono, by w obrębie miasta (a nie poza nim) znajdował się czyjś grobowiec, osoba ta musiała się cieszyć powszechnym szacunkiem całej społeczności Nazaretu. Tak więc odkryty grób, nazywany przez wieki grobem sprawiedliwego, a pochodzący z I wieku, mógł należeć tylko do jednej osoby, którą Ewangelia wg św. Mateusza nazywa, „mężem sprawiedliwym” – czyli do św. Józefa.

Co ciekawe w XIX wieku, kiedy odkryto grób, nie znaleziono żadnych kości. Gdyby takie znaleziono w czasach krzyżowców, kościoły na zachodzie Europy byłyby pełne relikwii św. Józefa, a takich nie ma nigdzie. Św. Bernardyn ze Sieny (+ 1444) wprost wyrażał przekonanie, że św. Józef osobnym przywilejem Bożym, jak Matka Najświętsza, został wskrzeszony i z ciałem wzięty do nieba oraz że św. Józef jeszcze w łonie matki został oczyszczony z grzechu pierworodnego. Podobną opinię wyrażał św. Franciszek Salezy. Można by zadać pytanie, stąd Bernardyn o tym wiedział? Może relacje krzyżowców o pustym grobie sprawiedliwego znajdującym się w Nazarecie stanowiły do tego pewien impuls? Jakimś potwierdzeniem tego przekonania św. Bernardyna i św. Franciszka Salezego może być pewne wydarzenie z XIX wieku z USA. W mieście Santa Fé, w stolicy Nowego Meksyku, znajduje się kaplica Loretto wybudowana w 1873 r. dla Sióstr Loretanek. Niestety, budowniczy zmarł nagle, a siostry spostrzegły, że nie ma schodów prowadzących na chór. Zdesperowane i pozbawione środków na ukończenie postanowiły polecić tę sprawę św. Józefowi. Ostatniego, dziewiątego dnia Nowenny do św. Józefa, do furty klasztoru zapukał staruszek, który oświadczył, że jest cieślą i pomoże w zbudowaniu schodów. Cieśla sam zbudował całe schody, które uważane są za prawdziwe arcydzieło. Schody są w kształcie spirali, pięknie wykonane i według praw fizyki powinny były runąć już pod ciężarem jednej osoby, ponieważ nie zawierają żadnej centralnej podpory czy też ściany, na której by się wspierały. Do ich budowy nie użyto ani jednego gwoździa lub kleju. Liczba stopni schodów, co ciekawe, wynosi 33. Nie wiadomo także, skąd cieśla wziął drewno do wykonania swojego dzieła (nie występuje ono w stanie Nowy Meksyk i nie kupiono je w Santa Fé). Przy obecnym stanie wiedzy, przy zastosowaniu nowoczesnych narzędzi czy specjalistycznych programów, można by było zbudować podobną konstrukcję ze stali czy żelbetonu, ale z drewna, bez użycia gwoździ, kleju czy odpowiednich wzmocnień stalowych wykonanie podobnych schodów jest niemożliwe. Ostatecznie po wykonaniu pracy cieśla nagle zniknął, nie czekając na wynagrodzenie.

Warto przyzywać więc św. Józefa. Św. Teresa z Ávila była przekonana o wielkiej skuteczności Jego wstawiennictwa i dlatego zachęca nas: „Proszę tylko dla miłości Boga każdego (...) niech spróbuje, a z własnego doświadczenia przekona się, jak dobra i pożyteczna to rzecz, polecać się temu chwalebnemu Patriarsze i Go czcić”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do jezuitów: idźcie do piekła ludzkiego istnienia

2018-09-24 19:35

vaticannews / Wilno (KAI)

Papież Franciszek spotkał się z jezuitami pracującymi w krajach bałtyckich. Te nieformalne audiencje dla współbraci stały się już tradycją papieskich pielgrzymek. Ojciec Święty wskazał im na znaczenie dobrego rozeznawania duchowego we współczesnym świecie i zachęcił, by szli do piekieł ludzkiego istnienia.

Grzegorz Gałązka

Spotkanie miało miejsce wczoraj wieczorem w nuncjaturze apostolskiej w Wilnie, która na czas pielgrzymki jest papieskim domem. Wzięło w nim udział prawie 20 jezuitów, w tym czterech jezuickich biskupów. Trzech z nich pracuje na Litwie, a jeden przyjechał z Nowosybirska. „To było bardzo serdeczne i zażyłe spotkanie. Franciszek był pod silnym wrażeniem spotkań, które miał w niedzielę. Chodziło zwłaszcza o ostatnie punkty programu związane z nawiedzeniem miejsc męczeństwa krajów bałtyckich. Męczeństwa związanego zarówno z II wojną światową, jak i w następnych latach z okupacją hitlerowską i sowiecką” – mówi pracujący na Łotwie ks. Tadeusz Cieślak, który uczestniczył w spotkaniu.

„Ojciec Święty mówiąc do jezuitów jako swoich współbraci, podkreślił, że w każdej sytuacji to, co jezuitów powinno charakteryzować to jest rozeznawanie apostolskie. I mówił: «z dobrym rozeznawaniem człowiek nie zginie nawet w piekle». I nie chodziło tutaj o retorykę, chwalenie się, czy o pewną socjotechnikę czy jakąś psychomanipulację, ale o głębokie zjednoczenie z Chrystusem, który również zstąpił do piekieł. Ojciec Święty to właśnie mocno podkreślił, że rozeznawanie duchów jest rozeznawaniem ku zbawieniu, ku zjednoczeniu z Chrystusem. To wydało się bardzo ważne. W tym kluczu mówił: «my mamy spotkać ludzi w takich sytuacjach, właśnie piekło ludzkiego istnienia to jest też miejsce, do którego są skierowani duszpasterze, również jezuici»” – mówi Radiu Watykańskiemu ks. Cieślak. Wskazuje, że Papież podkreślał, iż takie sytuacje jak np. II wojna światowa wcale się nie skończyły. „Wskazał nam, że podobne holokausty, podobne więzienia, tortury trwają ciągle na tym świecie tylko często są prowadzone w białych rękawiczkach i bez głębokiej wiedzy o tym, co się dzieje. Zatem ciągle jesteśmy kierowani do takich sytuacji, ciągle potrzebne jest to rozeznawanie apostolskie po to, by pomagać człowiekowi: uciśnionemu, głodnemu, biednemu, spragnionemu pojednania, spragnionemu miłosierdzia” – zaznacza polski jezuita.

Ojciec Święty poświęcił też obraz św. Piotra Fabera, który świeżo namalowany przez brata Bronisława Podsiadłego został przywieziony z Warszawy, a przeznaczony jest dla jezuickiej placówki w Rydze. Wybrano go w związku z charakterem pracy jezuitów na Łotwie, czyli przede wszystkim zajmowaniem się ćwiczeniami duchownymi i kierownictwem duchowym. Ten ulubiony patron Ojca Świętego jest również patronem jezuickiej wspólnoty na Łotwie.

„Spotkanie było bardzo serdecznie, przebiegało w dużej zażyłości. Ojciec prowincjał opowiedział Papieżowi o sytuacji, o priorytetach duszpasterskich prowincji łotewsko-litewskiej. Jezuici na Litwie mają aż dwie szkoły mimo, że jest ich zaledwie 34, a więc jest to duże obciążenie, także personalne dla prowincji” – mówi ks. Cieślak. Wskazuje, że Papież powiedział, iż nie można się wycofywać z edukacji, że to jest bardzo ważna dziecina duszpasterstwa. „Franciszek podkreślił właśnie to – duszpasterstwo, a nie formowanie wyłącznie głów. Wskazał, że chodzi także o formowanie serc i formowanie rąk do pracy. A więc człowiek powinien mieć nie tylko naładowaną głowę wiedzą, ale powinien również sercem czuć, co należy robić i umieć zastosować ręce w tym, co robi. To właśnie była taka zachęta dla nawet tej małej prowincji, by nie traciła ducha i dalej działała jak należy” – mówi ks. Cieślak, który uczestniczył w spotkaniu Franciszka z jezuitami pracującymi w krajach bałtyckich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Coraz bliżej ukończenia rekonstrukcji zabytkowego ołtarza wrocławskiej katedry

2018-09-25 15:48

xrk / Wrocław (KAI)

Już w kwietniu 2019 r. wrocławianie będą mogli podziwiać zrekonstruowany XVI-wieczny ołtarz bp. Andreasa Jerina, który przez 350 lat znajdował się w prezbiterium katedry jako ołtarz główny, stanowiąc, jak podkreślają badacze, chlubę miasta i budząc podziw podróżnych. Istnieją duże szanse, że wróci on do matki wrocławskich kościołów.

Agnieszka Bugała

Zrekonstruowane dzieło początkowo będzie można oglądać w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. To właśnie w tej instytucji po raz pierwszy pojawiła się idea scalenia poszczególnych elementów ołtarza. Kiedy kilka lat temu przygotowywano wystawę poświęconą skarbcowi wrocławskiej katedry zauważono, że zachowało się 80 proc. oryginalnych elementów ołtarza. Wtedy też po raz pierwszy postanowiono przywrócić ołtarz wrocławianom. Pomysł trafił na podatny grunt władz kościelnych i świeckich.

Zarówno abp Józef Kupny, jak i prezydent miasta Rafał Dutkiewicz powtarzali zgodnie, że są otwarci na współpracę w przywróceniu ołtarzowi dawnego blasku. Pozostawało wciąż jednak pytanie, czy jest szansa, by powrócił on na swoje dawne miejsce? Ekspozycja bowiem w innym otoczeniu niż w tym, dla którego był tworzony – jak powtarzali historycy sztuki – nie pozostawałaby bez wpływu na odbiór dzieła.

Metropolita wrocławski podkreśla, że wprawdzie ołtarz Jerina pozostawał przez kilka wieków integralnym elementem wystroju katedry, to jednak tzw. „ołtarz lubiński” znajdujący się aktualnie w prezbiterium, od zakończenia II wojny światowej pisze swoją historię. – Wprawdzie współczesne pokolenie wrocławian, przybywających na modlitwę do katedry zna tylko powojenny ołtarz, jednak nie ukrywam, że bardzo chciałbym, aby ołtarz nie znajdował się tylko w muzeum, ale można było przy nim sprawować liturgię – mówił abp Kupny.

Dziś wydaje się, że klimat sprzyja temu, by matkę wrocławskich kościołów zdobił ponownie ołtarz Jerina. – Jesteśmy po wielu konsultacjach, także po rozmowach z wiernymi. Są bardzo pozytywnie nastawieni do idei powrotu ołtarza – mówi ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedry.

Zrekonstruowane dzieło będzie mieć formę pentaptyku z ruchomymi skrzydłami. – Po otwarciu będą prezentować scenę Ukrzyżowania, czterech świętych: Jana Chrzciciela, Wincentego, Andrzeja Apostoła i Jadwigi Śląskiej. Po zamknięciu pierwszych skrzydeł ujrzymy historię życia i śmierci św. Jana Chrzciciela, a po całkowitym zamknięciu obu par – wizerunki czterech wielkich ojców Kościoła zachodniego. Warto przy tym zauważyć, że w postać św. Augustyna wcielił się sam biskup Andreas Jerin. Pojawia się on także w scenie kazania św. Jana Chrzciciela na puszczy, gdzie wsłuchuje się w słowa świętego.

W katedrze wrocławskiej niedawno został odnowiony pomnik nagrobny bp. Jerina. Znajduje się on w prezbiterium świątyni – umiejscowiony tak, by przedstawiony na nim biskup spoglądał na ołtarz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem